×

Błąd

Not a JPEG file: starts with 0xd3 0xe2 `/home/polskietwk/www/poprawnesaunowanie.pl/images/tyrol2017/15936845_1551903324823968_4817199230301575541_o.jpg' @ error/jpeg.c/JPEGErrorHandler/322

Kolejna 3 już edycja turnieju klasycznego Saunamistrzów PTS Classic powróciła do Krakowa. Tym razem impreza ma miejsce w Termach Krakowskich Bronowicach, stosunkowo świeżym obiekcie sygnowanym znaną marką Termy Krakowskie.

Na początku kilka słów o samym obiekcie. To już kolejny po Sodowej, Dekerta i Forum obiekt Term Krakowskich, widać że włożono tu sporo pracy aby strefa była jak najbardziej przyjazna poprawnemu saunowaniu oraz atrakcyjna dla każdego miłośnika ciepła. Różnorodność saun o różnych temperaturach i wilgotności w tym ciekawa sauna Ganbanyoku z gorącymi płytami na których się leży, zapewnia wielogodzinny wypoczynek bez monotonii. Polecamy ten obiekt tym bardziej że jego lokalizacja jest bardzo korzystna i pozwala na łatwy dojazd bez konieczności przedzierania się przez centrum metropolii.

Przejdźmy jednak do rzeczy, przecież przybyliśmy tutaj oglądać najlepszych 16 saunamistrzów w ceremoniach klasycznych którzy przyjechali tutaj z całej polski. Na dobry początek przywitała nas i wystartowała trzecią edycję turnieju, debiutantka Olga, która wyszła z pod ręki samego zeszłorocznego Mistrza Kacpra z Wrocławskiego Aquaparku. Widać tutaj wiele energii i bardzo dobrą synchronizację z muzyką, której dobór okazał się bardzo trafny i klasyczne francuskie rytmy do towarzystwa z aromatem pomarańczy, sosny i mięty pieprzowej, porwały saunowiczów. Bardzo dobry debiut i zarazem świetna ceremonia.

Olga Stawicka

Kolejna ceremonia w wykonaniu następnego debiutanta Jakuba z Warszawy. Jego ceremonia mimo że klasyczna, nawiązywała do dnia kobiet. Przedstawione aromaty, drzewo róży, paczula i bergamotka bardzo fajnie komponowały się z muzyką w głośnikach. Było bardzo klasycznie ale gorąco, czyli zgodnie z Warszawską szkołą bez zbędnego pitu pitu. Udany debiut, jest potencjał.

 Jakub Kosowski

Łukasz mimo że już nie debiutant to starym wygą turniejowym też zwany być nie może, tym bardziej miło oglądało się jego wyczyny wręcz baletowe. Ceremonia odbywała się w klimatach arabskich, Łukasz w spodniach alladyna popisywał się różnorakimi wymyślnymi technikami saunamistrzowskimi. Ręcznik układał się wspaniale, podrzuty, przejścia, nie brakowało tutaj niczego, może temperatura mogła by być wyższa. Bardzo przyjemny i miły dla oka seans, zakrawający trochę o ceremonię show.

 

 Łukasz Zmyślony

Anita z Aquaparku w Redzie w bardzo dynamicznym seansie zaprezentowała swoje umiejętności które muszę przyznać od ostatniego naszego spotkania w zeszłym roku mocno wzrosły. Żywiołowa Saunamistrzyni uraczyła nas pięknymi aromatami m.in. pomarańczy czy drzewa ho, oraz wpadającą w ucho muzyką w wykonaniu Kamila Bednarka i Ewy Farnej. Ogromny ręcznik spowodował że pod koniec ceremonii zabrakło trochę pary, ale nie ma czego się wstydzić, bardzo przyjemnie oglądało się reprezentantkę pomorza i chłonęło jej pozytywną energię.

 Anita Matusiak

Piotr Biedrzycki to stary wyga, broniący zeszłoroczny tytuł wicemistrza, który tym razem również nie zawiódł. Wszystko zagrało idealnie, świetnie skomponowana muzyka, dobrze wydozowane aromaty, świetna temperatura i w technikach niczego nie brakowało. Piotrek płynął całą ceremonię spokojnie w rytm muzyki, dbając o stopniowy wzrost temperatury, wręcz podręcznikowy, na koniec było to co tygryski lubią najbardziej, dolewka i szybkie strzały. Brawo Piotrek!

 Piotr Biedrzycki

Grzesiu Szymański mimo że nie ma jeszcze ogromnego doświadczenia jako saunamistrz, poradził sobie bardzo ładnie. Była to jak dotąd najgorętsza ceremonia, ale mimo to Grzesiu poradził sobie wyśmienicie, pokazując nam wiele technik rozprowadzania powietrza ręcznikiem. Bardzo dobry występ.

Grzegorz Szymański

Kolejny Saunamistrz to stary wyga saunowy. Robert rozpoczął bardzo klimatycznie, ręczniki którymi pracuje, wydają się jakby przyklejone, to co robi z nimi ten saunamistrz to prawdziwa sztuka. Nie brakowało również ciepła, choć niestety pod koniec go trochę zabrakło.

Robert Żukowski

Vasyl Hrebinnyk to kolejny saunamistrz z Wrocławskiego Aquaparku, który pokazał nam już że potrafi machać i to nie byle jak. Jego tempo i potężne podmuchy jakie powoduje swoim ręcznikiem to mistrzostwo świata. Dodajmy do tego świetne aromaty i klimatyczną muzykę a mamy przepis na wyśmienitą ucztę saunową. 

Vasyl Hrebinnyk

Kolejna ceremonia i kolejna przedstawicielka płci pięknej. Sylwia spisała się na medal, ta nie wysoka saunamistrzyni robiła z dużym ręcznikiem niesamowite rzeczy. Bardzo przyjemny wzrost temperatury, wspaniałe aromaty, werbena, drzewo ho i czerwona pomarańcza i ogrom technik, może nawet trochę zbyt wiele jak na turniej klasyczny, ale to jedyne do czego można by się przyczepić. 

Sylwia Drobiszewska

Marek zabrał nas w sentymentalną podróż do muzyki Zbyszka Wodeckiego i Ireny Santor, była to bardzo spokojna i relaksacyjna ceremonia co o tej porze może być zaletą. Marek zaskakiwał mnogością technik saunamistrzowskich, oraz ciekawymi aromatami, które odwrotnie do muzyki pobudzały i orzeźwiały. Przyjemny relaks w przyzwoitej temperaturze.

Marek Olszewski

Drugi dzień rywalizacji saunamistrzów w stylu klasycznym rozpoczął Jacek Pyrzyński. Wspaniałe aromaty rozbudzające jeszcze lekko zaspanych saunowiczów, w powietrzu mocno wyczuwalna bazylia i anyż z lawendą. Jacek z pełnym profesjonalizmem gospodarzył na ceremonii, dbał o dobre samopoczucie uczestników poprawnie rozporządzając temperaturą i dostępem świeżego powietrza z zewnątrz. Nie zabrakło również efektywnych technik saunamistrzowskich, dobry początek dnia.

Jacek Pyrzyński

Sylwester poleciał z Adelle i Beyonce na pełnym gazie. Na początku dynamicznie zastrzelił nas niczym James Bond, po czym zwolnił muzycznie ale nie w technikach saunamistrzowskich. Potężne podmuchy i bardzo ładnie wyćwiczone inne techniki. Ogromne brawa i gratulacje Sylwek za postęp jakiego dokonałeś, kawał porządnej ceremonii do końca wymachanej bez widocznego zmęczenia, oby tak dalej.

Sylwester Pacześ

Paweł Pęcherz, jednym słowem mistrzostwo! Paweł całą ceremonię zsynchronizowany był z muzyką, taniec z ręcznikiem który jak przylepiony do rąk słuchał saunamistrza. Wspaniała ceremonia z wyśmienitą temperaturą i zapachami, rozmaryn, geranium, nie ma co, dla takich występów przyjeżdżamy na takie imprezy.

Paweł Pęcherz

 

Niestety nie dane mi było zobaczyć ceremonię zeszłorocznego Mistrza, jednakże i tym razem nie dał szans pozostałym zawodnikom i zgarnął wszystko co można było. Mistrzem 3 edycji PTS Classic został niesamowity Kacper Danisiewicz, zgarniając przy tym nagrodę publiczności.

Dziękujemy wszystkim obecnym oraz organizatorom i gospodarzowi za wspaniałe dwa dni wypełnione niesamowitymi ceremoniami. Polecamy wszystkim obiekt Term Krakowskich i gratulujemy wszystkim saunamistrzom. Do zobaczenia w saunie

 

 

 

 

 

 

Autor: Marcin dla poprawnesaunowanie.pl

 

10-11.11.2018 w Aquaparku Fala w Łodzi odbyła się druga edycja Pucharu PTS Freestyle.

Puchar w którym napięcie podczas seansu towarzyszy nie tylko publiczności zgromadzonej w saunie ale i też saunamistrzom. Muzyka i zestaw zapachów losowane są przez saunamistrzów na 15 minut przed pojedynkiem, chwila na przesłuchanie i trafiają do sauny pełnej widzów. Co wydarzy się w trakcie, jak brzmiał ten utwór, zapachy, jakie to były zapachy?

 

Może jednak zacznijmy od początku.

Sobota, godzina 9:50, w miarę ciepłe przedpołudnie jak na listopad przed sauną gromadzi się kolejka. Ktoś skacze z nogi na nogę z podekscytowania, jakaś pani dosypia na ramieniu męża, gdzieś ze środka słychać głos "Halina, Halina, czapki zapomniałem", ktoś obserwuje chmury na niebie. Godzina 9:57 z głośnika pojawia się dżingiel. Lekko leniwy saksofon budzi zgromadzonych, a już po niecałej minucie widać jak tłum kołysze się w rytm muzyki. Po tym fakcie widać, że jednak nie jest to przypadkowa kolejka jakie widujemy na przystankach komunikacji miejskiej, gdzie w godzinach szczytu podjeżdża autobus, kilka osób wchodzi od razu, kilka próbuje przeczytać jaką trasę ma ta linia, a jeszcze kilka zastanawia się czy podjechać kilka przystanków tym autobusem czy jednak poczekać na swój.

Tu widać, każdy jedzie autobusem o numerze PTS Freestyle.

Przed wejściem, sam Napoleon sprawdza bilety!

Co do samych seansów. Saunamistrzowe mieli nie lada zadanie, czasem zastanawiałem się co autor setów miał na myśli tworząc takie podkłady muzyczne, jakie emocje nim targały? Do tego zestaw trzech olejków eterycznych dobranych odpowiednio do siebie, a już nie koniecznie do muzyki.

Tak oto mieliśmy seans ze spokojną muzyką klasyczną i zestawem aromatów pobudzających.

 

Saunamistrzowie – Pełna gama styli i zachowań. Było widać iż niektórzy zaczynają przygodę z ręcznikiem jaki i doświadczenie przeprowadzenia już setek seansów. Jednym muzyka nie przeszkadzała w machaniu ręcznikiem, a drugim ręcznik jak by sam tworzył nuty. O dziwo nie miało to znaczenia od stażu saunamistrza. Trafiały się takie rodzynki jak młody doświadczeniem saunamistrz którego ręcznik był niczym nuty na pięciolinii jak i doświadczony który stwierdzał że mimo spokojnej muzyki jednak zamacha dwoma ręcznikami żeby pokazać iż nadal umie to robić.

Seanse były podzielone na trzy części.

Pierwsza i druga część to czas dla jednego z saunamistrzów, natomiast trzecia machanie wspólne. O ile w dwóch pierwszych częściach seansu nie było widać rywalizacji tylko chęć jak najlepszego przemachania swojej części, tak w trzeciej wyłaniał się duch walki. To trzecie część najbardziej rozjeżdżały się muzycznie, to w nich saunamistrzowie prześcigali się w podrzutach ręcznikami które może i były efektowne jednak w ogóle nie pasujące do rytmu.

Z obserwacji było widać że najtrudniejsze w ocenianiu przez widzów były seanse gdzie obydwoje saunamistrzów słyszeli muzykę albo obydwojgu ona nie przeszkadzała.

Półfinały i finały, pokaz techniki i ich czystości wykonania, wirtuozeria machania ręcznikiem na najwyższym poziomie i kompletne zaprzeczenie tego po co został wynaleziony ręcznik.

Ostatni seans czyli walka o pierwsze miejsce - Damian Rurarz i Marcin Rogoziński. Całe szczęście dla widzów, trafił im się set o dość agresywnej muzyce do której można śmiało zaprezentować wszystkie techniki machania. Pierwszy do walki stanął Marcin, Szybkie kręcenie ręcznikiem przeplatał podrzutami i częstym zmienianiem technik, Damian w tym czasie siedział i widać było że obserwuje przeciwnika aby w swojej rundzie pokazać iż nie przypadkiem znalazł się w finale.

Runda druga - Damian. On już wie co pokazał Marcin, zaczyna się kontr atak. Szybkie obroty ręcznika, podrzuty, seria strzałów z lewej, seria z prawej i nagle Damian zaczyna używać technik zwanej pizza, kręci ręcznikiem na jednym palcu przechadzając się w koło pieca, pojawiają się oklaski. Jednak to nie koniec tego śmiertelnego ciosu, Po przejściu w koło Damian schyla się po chochlę kręcąc nadal ręcznikiem, co on będzie robić, szok, za pomocą chochli nadal ręcznik wiruje w powietrzu, uznanie widzów słychać gdyż od licznych braw nie było słychać muzyki. 

Runda trzecia - walka we dwoje. Myślałem że Marcin i Damian pokazali już wszystko co potrafią, jakież to było mylne stwierdzenie. Marcin w odwecie za wcześniejsze szaleństwa Damiana pokazuje nam, że kręcenie jednej pizzy to każdy potrafi, zaczyna kręcić pizze dwoma ręcznikami. Znów publiczność wyraża swój zachwyt gromkimi brawami. Damian widząc iż chyba za bardzo dał fory Marcinowi przechodzi do kontr ataku i pokazuje iż nie tylko Marcin sprawnie kręci pizze dwoma ręcznikami. Więcej już chyba zrobić nie można, emocje sięgają desek sufitu. Damian jednak nie odpuszcza, podrzuca obydwa ręczniki i zamienia je stronami gdy one wirują w powietrzu. Sufit w saunie przestaje istnieć, oprócz oklasków pojawiają się okrzyki. Czy werdykt sędziów jest potrzebny jak widzowie już wiedzą komu tym razem przypadnie statuetka za pierwsze miejsce?

 

PTS Freestyle, to turniej który warto zapisać sobie w swoim kalendarzu jako pozycja obowiązkowa. Dwa dni pełne emocji i zaskakujących seansów na których wszystko może się wydarzyć. Obserwacja jak saunamistrz poradzi sobie bez półrocznego przygotowania i jak zareaguje na wyczyny przeciwnika w saunie, to coś czego nie ma na innych turniejach.

 

Dzięki uprzejmości Aquapark FALA mogliśmy spędzić w centralnej Polsce dwa dni na tym wyjątkowym turnieju. Ich nowa sauna zewnętrzna jakby była specjalnie zbudowana pod takie turnieje.

Coś mi się wydaje, że to nie ostatni raz jak PTS organizuje w tym obiekcie zawody.

Autor: Przemek dla poprawnesaunowanie.pl

Zdjęcia: Ryszard  Rak www.fotorak.com.pl

Termy Rzymskie w Czeladzi, czyli śmiało można to powiedzieć kolebka polskiego saunowania obchodzi w tym roku 8 urodziny. Kiedy ten czas zleciał? Dopiero niedawno pamiętam szum medialny związany z otwarciem term. Ledwo kilka chwil temu powstał nasz portal poprawnesaunowanie.pl, a to już 8 lat Term Rzymskich i 6 lat naszego portalu. Ale dosyć ckliwych wspomnień. Trzeba iść i patrzeć w przyszłość. Tak też robi właściciel Term Rzymskich Leszek Pustułka i wciela swoje marzenia w życie. Przy okazji obchodów urodzin Term Rzymskich został "wbudowany kamień węgielny" nowego, największego na świecie saunarium. Koloseum pomieści 300 osób, będą mu towarzyszyły mniejsze sauny, wypoczywalnia a w przyszłości wielka restauracja. To wszytki możecie zobaczyć na razie na wizualizacjach. Ale już za dwa lata na żywo. Bo obiekt ma być gotowy na rok 2020 kiedy to odbędą się w nim Mistrzostwa Świata Aufguss WM. Niesamowity rozmach i pomysł. Życzymy powodzenia i trzymamy kciuki.  


Po uroczystości rozpoczęcia budowy Koloseum rozpoczęła się 8 Urodzinowa Noc Saunowa. Uświetniło ją wielu wspaniałych Saunamistrzów zaproszonych na tą okazję. Wśród nich:

Farid Atai - czyli pierwszy Mistrz Świata w historii Aufguss WM z 2013r - Satama

Enrico Dejori - Satama 

Martin Segin

Nikola Kracova

Damiam Rurarz

Ryszard Rak

No i oczywiście Saunamistrzowie z TR. Seansów i atrakcji w trakcie tej nocy była niezliczona ilość. Pyszne jedzenie, ogromny tort, dzik pieczony. Natomiast główną atrakcją nocy były oczywiście seanse saunowe których było ok 30  we wszystkich saunach. W saunie największej czyli w Świątyni Saturna odbywały się seanse z udziałem gości zagranicznych i Damiana Rurarza.

Pierwszym, w którym mieliśmy okazję uczestniczyć był seans Mistrza Świata 2013 Farida. Farid wcielił się w rolę Rockiego Balboa. Boksował się z piecem całe 3 rundy. Towarzyszyły mu cudowne aromaty oraz westchnienia płci pięknej :) Klasyczne techniki oraz fajny scenariusz naparzania bardzo się wszystkim spodobały, a Mistrz Świata udowodnił, że cały czas jest światową czołówką. 

Kolejnym seansowym punktem programu były "Forest Gump" w wykonaniu drugiego gościa z Satamy czyli Enrico. Pierwszy raz miałem okazję obserwować tego Saunamistrza w saunie i muszę powiedzieć, że wywarł na mnie bardzo dobre wrażenie. Świetnie czuje publikę, utrzymuje z nami cały czas kontakt i dopieszcza bardzo mocnymi podmuchami. Historia Foresta Gumpa jest znana chyba każdemu. Ale przedstawienie jej w czasie 12 minutowego Aufgussu to prawdziwa sztuka. Enrico przebierał się kilka razy prezentując nam kolejne etapy życia Foresta. Do tego wszystkiego świetna oprawa muzyczna prosto z filmu i bardzo dobra gra aktorska Enrico. Dawno nikt się tak w saunie nie nabiegał, ale żeby dorównać swojemu pierwowzorowi z filmu Enrico dokonał i tego. Bardzo fajny, humorystyczny seans.

 

 

 Po chwili oddechu i kolejnej "wielkiej wyżerce" ruszyliśmy na seans Martina, który wcielił się w rolę prawdziwego Skandynawa. Seans opowiadał o trudach życia na północy. O ciężkiej pracy i życiu w zgodzie z naturą. Seans z super zapachami i bardzo relaksującą muzyką, choć w klimatach wikingów. Chyba najbardziej chilloutowy tej nocy, pełny relaks :) Dopełnieniem seansu była dobra Saunamistrzowska robota w postaci klasycznych technik. Oczywiście były przeplatane ciekawymi sztuczkami, a na sam koniec zostaliśmy dopieszczeni naprawdę bardzo intensywnym "motylem". Super ciepło i wielkie zadowolenie zgromadzonych w saunie. 

 

Z okazji 8 urodzin Term Rzymskich nie mogło zabraknąć pokazu fajerwerków. Był on naprawdę piękny i doskonale uświetnił ten szczególny dzień. Przez chwilę poczuliśmy się jak w noc z 31 grudnia na 1 stycznia.

 

Tej nocy nie zabrakło też gości z Polski, swoją obecnością zaszczycili nas Ryszard Rak, który wykonał seans "Upiór w operze". Niestety ten seans odbywał się w największej saunie wewnątrz term czyli w Świątyni Cezara, w której nie ma aż tylu miejsc co w Świątyni Saturna, co za skutkowało tym, że nie zmieściliśmy się do sauny i ze smutkiem odeszliśmy posilić się w "bufecie pocieszenia". Słyszałem, że seans był super :)

Za to udało nam się załapać na seans Damiana Rurarza. Można powiedzieć w jego wykonaniu to już klasyka, czyli "Remiza". Damian i tym razem zarzekał się że ten seans już naprawdę ostatni raz i nigdy więcej. Słyszeliśmy to już kilka razy, dlatego liczymy, że będą jego kolejne wersje. Opowiada on o życiu na polskiej wsi, ale okiem mieszczucha z Kielc ;) Wiadomo, karmienie kur, praca w gospodarstwie, wspomaganie w postaci % no i impreza w remizie na sam koniec imprezy. Jednym słowem wielka zabawa przez cały seans. Publika dała się ponieść emocjom i zobaczyliśmy w saunie meksykańską falę. Szczerze powiedziawszy zabawa była tak przednia, że nie pamiętam czy zapachy były przyjemne i pasujące, nie wiem nawet czy jakieś były. Nikogo to nie interesowało, było ciepło, zabawnie, doskonale.

Przedostatnim aufgussem podczas urodzinowej nocy saunowej były seans Enrico, pod tytułem "Jony Cash". Widać z tego, że Enrico jest wielbicielem kina, ale trzeba przyznać, że jego historie filmowe w saunie naprawdę się "kleją". Znowu świetny dobór muzyki i świateł. Bardzo intensywne pasujące aromaty i zdecydowanie więcej niż w pierwszym jego seansie sztuczek i efektów z użyciem ręcznika. Dokonały kontakt z żeńską częścią publiczności, jak przystało na Jonego Casha.

 

Na deser i zarazem na zakończenie dla nas tych urodzin został nam zaserwowany duet. Nikola i oglądany przez nas już wcześniej Martin. Nikola w roli surowej i wymagającej nauczycielki tańca oraz Martin w w roli niezdarnego ucznia. Tak można w skrócie opisać fabułę tego przedstawienia. Chociaż szczerze powiedziawszy odnoszę wrażenie, że nikt do końca nie zwracał uwagi na fabułę. Myślę, że męska cześć publiczności obserwowała z uwagą każdy ruch i gest niesamowicie pięknej i kobiecej Nikoli, natomiast damska jej część robiła to również, chociaż tutaj nie jestem dokładnie pewny z jakich pobudek. Seans z fajną muzyką i bardzo dużą ilością ciepła. Publiczność świetnie się bawiła i myślę, że nikt nie wyszedł zawiedziony z tego tego seansu. Godne zakończenie tej imprezy.

Reasumując, świetna impreza. Wmurowanie kamienia węgielnego pod budowę największej na świecie sauny. Syto zastawiony stół na imprezie urodzinowej. Perfekcyjna i niezawodna organizacja. No i co najważniejsze wiele świetnych, ciepłych i ciekawych seansów. Godnych 8 urodzin Term Rzymskich. Oby 9 urodziny były jeszcze lepsze o ile to możliwe. Dziękujemy za gościnę i WIELKIE 100 LAT !!

 

Autor: Odi dla poprawnesaunowanie.pl

Zdjęcia: Ryszard  Rak www.fotorak.com.pl

 

12.10.2018 Runda Pierwsza - indywidualna

Szósta już edycja najstarszego w Polsce turnieju Saunamistrzów ściągnęła jak zwykle stałych bywalców oraz nowe twarze w środowisku. Prawdziwa uczta saunamaniaka potrwa 3 dni w saunarium Rudzkiego Aquadromu, ogrom ceremonii, niesamowitych wrażeń i gorącej atmosfery przed nami. Opiszemy dla was najciekawsze ceremonie na które udało się nam wcisnąć. Zapraszamy do lektury.

 

Damian Białas "Gniew Faraona" 

Nowy Saunamistrz z Term Rzymskich zabrał nas do Egiptu do swojego grobowca. Grupa saunowiczów nieumyślnie wtargnęła do grobowca strasznego Faraona i zbudziła. Ten rozgniewany zaczął raz po razie rzucać na nich klątwy, z całych sił próbując zniszczyć intruzów. Nie przewidział tego że grupa saunowiczów zaprawiona w boju widziała już niejedno, czuła już nie jeden aromat a i temperatura im nie straszna. Bardzo fajny strój przygotowany z dużą pieczołowitością, zabrakło troszkę techniki i prawdziwego piekiełka, widać za to że Saunamistrz czuje fun i o to tutaj chodzi.

 

 

 

Grzegorz Przymyk "Debiut"

Grzesiu sprawił że nasze brzuchy po ceremonii zaczęły burczeć z głodu. Prawdziwy Masterchef sauny, wspaniałe intensywne aromaty, zioła :) marchewki!!! z pieprzem, oraz czosnku i oregano. Marchewkę czułem w saunie pierwszy raz i mistrzostwo świata. Szef kuchni po odprężającym dymku ugotował przepysznie pachnącą zupę marchwiową, na koniec uraczył nas specjalnością zakładu, pizzą. W powietrzu przeważał czosnek, ale ja taką pizzę uwielbiam. Świetne wyczucie rytmu i świetna muzyka.. Red Red Wine - UB40 zrobiło robotę. Grzegorz czuje muzykę i choć jeszcze technicznie było kilka małych potknięć idzie w dobrym kierunku. Brawo!

 

 

 

Kacper Danisiewicz "Syn ulicy"

Warszawski cwaniaczek Kacper w swoim aktorskim stylu zafundował nam iście teatralną ucztę przedwojenną. Typowa historia chłopaka którego wychowała ulica, jak w życiu każdego faceta spotyka lolitę która zawraca mu w głowie i porzuca. Cóż pozostaje takiemu nieszczęśnikowi jak utopić smutki w domowej anyżówce z wiernymi kompanami. Niesamowity pokaz Saunamistrza z Wrocławia, zresztą można było się tego spodziewać po Mistrzu PTS Classic.

 

 

 

Martyna Adamska "Lara Croft"

Piękną Larę Croft już nie raz mieliśmy okazję oglądać w saunie, tym razem w rolę wcieliła się równie piękna Martyna z Aquadromu. Młoda Pani archeolog wybrała dość gorące miejsce do swych poszukiwań, była moc. Bardzo ładne techniki synchroniczne i asynchroniczne, widać że układają się jej ręczniki. Na koniec brakło troszkę pary, ale jak na debiut występ był bardzo udany. Gratulacje.

 

 

 

Ruslan Honta "Jak Jack został piratem"

Kolejna ekranizacja znanego filmu w saunie. Tym razem Ruslan, należy dodać że również debiutant, wcielił się w rolę Jack Wróblewskiego, który wyruszył na Karaiby aby zasmakować życia wilka morskiego. Jackowi było jednak mało, pragnął władzy, zbuntował załogę i przejął statek który nazwał Czarną Perłą, sam zaczął się zwać Jackiem Sparowem. Historia znanego pirata w wykonaniu Saunamistrza z Wrocławia ubarwiona została wspaniałymi aromatami w tym mojej ulubionej pomarańczy. Nie zabrakło również widowiskowych technik, widać rękę Mistrza Kacpra który z uśmiechem na twarzy przyglądał się występowi. Udany debiut, choć trochę przeciągnięty seans.

 

 

13.10.2018 Runda Druga - indywidualna

Po piątkowych emocjach, czekają nas równie duże jeśli nie większe atrakcje, przed nami 12 ceremonii turniejowych przeplatanych spontanicznymi ceremoniami dla saunamaniaków którym nie uda się dostać na ceremonię turniejową.

 

Ewa Wawrzyniak "Ja Tonya"

 Wow... tego jeszcze w saunie nie grano. Machanie ręcznikiem na rolkach zasługuje na ogromne brawa. Ewa wcieliła się w rolę amerykańskiej łyżwiarki która po dyskwalifikacji rozpoczęła karierę bokserską. Niesamowite emocje, Saunamistrzyni wysoko postawiła sobie poprzeczkę, lecz w 100% podołała zadaniu. Piękne zapachy świetnie wyczuwalne, dobry wzrost temperatury, nie żałowała wody na piecu. Wysokie miejsce w naszym poprawnym rankingu gwarantowane.

 

 

 

Dominika Wierzbicka "Furia"

Kolejna debiutantka, waleczna Dominika w walce o poprawne saunowanie pokazała prawdziwą furię. Saunamistrzyni przywdziewając wojenne barwy zafundowała nam prawdziwą przeprawę w pocie, oczyszczających aromatach i przygrzała nieźle swoim temperamentem. Ogrom gadżetów i porządne techniki, choć nie wszystkie efektywne to widowiskowe. Udany debiut choć wyczuwalne zdenerwowanie i stres, ale to minie. Gratulację!

 

 

 

Mariola Żurek  "Baba Jaga"

Każdy zna bajkę o Jasiu i Małgosi, ale nigdy nie zastanawialiśmy się nad losami Baby Jagi. Mariolka w swojej ceremonii przedstawiła nam jej perypetie w humorystyczny sposób. Świetnie przygotowany seans, z ogromną ilością rekwizytów i fajną historią w tle. Jednak na największą uwagę i uznanie zasługuje ogromny postęp Marioli w kwestii technicznej. Świetnie dogrzany i rozmachany seans, może być z siebie dumna. Jeśli jej obietnica o odmłodnieniu po ceremonii się sprawdzi to podium murowane ;)

 

 

 

 

Grzegorz Szymański  "Laboratorium Dextera"

Wielu z nas zna bajkę o szalonym naukowcu i jego wszędobylskiej siostrze. Grzesiu zaprezentował nam historię jednego z jego wynalazków, automatycznego Saunamajstra 2000. Niestety jego plan żeby wysłać wynalazek na turniej nie wypalił i musiał zmodyfikować troszkę wynalazek w swoim laboratorium. Bardzo ciekawy i pełen ciekawych rekwizytów seans, dobrze wyczuwalne zapachy i fajna temperatura. Jak dla mnie można by dołożyć parę dodatkowych minut machania w środkowej i ostatniej fazie, ale klimat był niepowtarzalny.

 

 

 

 

 

Tomasz Fischer  "Wylęgarnia talentów"

Kolejny raz Tomek zaskoczył wszystkich swym niepowtarzalnym poczuciem humoru i przygotował niesamowite show. Tytuł ceremonii idealnie pasuje do miejsca w którym została wykonana, gdyż stąd wywodzi się wielu znakomitych Saunamistrzów. Seans Tomka poszedł bardziej w kierunku sportów kontaktowych, ale zachwyt wzbudzał niesamowitymi technikami Saunamistrzowskimi, wiele podrzutów i skomplikowanych przejść ręcznika, dobrze wyczuwalne aromaty i dobra temperatura, to wszystko sprawiło że powinien znaleźć się na wysokiej pozycji w klasyfikacji turnieju.

 

 

 

 

 

Wojciech Draga  "Indiana Jones"

Pierwszy akt historii o Indiana Jonesie, awanturniku, poszukiwaczu przygód i historyku w wykonaniu Wojtka okazał się bardzo przyjemnym show. Nie brakowało pieczołowicie przygotowanych gadżetów i aromatów naturalnych. Indiana oczywiście po kilkunastominutowej wyprawie odnalazł Arkę i uraczył nas wszelką dobrocią jaka z niej się wydostała.

 

 

 

Wojtek zakończył zmagania indywidualne, oczekujemy na wyniki.

1 MIEJSCE - Piotr Biedrzycki

2 MIEJSCE - Kacper Danisiewicz

3 MIEJSCE - Paweł Pęcherz

4 MIEJSCE - Ryszard Rak

5 MIEJSCE - Grzegorz Przymyk

 

 

14.10.2018 Runda Trzecia -drużynowa

Po niesamowitych emocjach związanych ze zmaganiami indywidualnymi, przyszła pora na występy drużynowe...

 

Magdalena Brańka/ Katarzyna Brańka "Dziewczynka i Faun"

Seans, który od pierwszej do ostatniej chwili wytwarza coś wyjątkowego, klimat który trwa przez cały ten czas, jest na prawdę rzadki. Dla tego gdy już się trafi, trzeba to docenić. Początek. W saunarni ciemność. Tylko drzwi uchylone. Zza powieszonych na wieszaku ubrań przedziera się mocne światło lampy. Nie minęła chwila, czyjeś ręcę rozchylają płaszcze. Światło przebija się jeszcze bardziej. Do Saunarni wchodzi przestraszona, ciekawa świata dziewczynka. Szybciutko na jej drodzę pojawia się Faun, zwierze baśniowe o wielkiej odwadze i chęci pomocy. Razem przemierzają tę krainę. Tak zaczyna się ich przyjaźń. Kilkanaście minut pełnych przygód i niezapomnianych wrażeń. Był to seans, który przeniósł nas do innego świata. Czuliśmy się jak na deskach teatru. Nic więcej nie napiszę. Jestem przekonany, że dziewczyny powtórzą go jeszcze nie raz. Jeśli tylko będzie mieli okazję to polecam wszystkim. Zadowolenie i relaks gwarantowane.

 

 

 

 

 

Sylwia Kamińska-Konkol / Wojciech Draga "Phantom of the opera"

Od dziś fani opery i seansów saunowych mogą mieć jedno i drugie właśnie w saunie. Duet Sylwii i Wojtka był dzisiejszego dnia czymś naprawdę wyjątkowym. Było to podniosłe, wykonane z wielką klasą i wyczuciem dzieło dwóch świetnie wpasowanych w swą rolę aktorów ... yyyy to znaczy saunamistrzów (czasem, jak podczas tego seansu te pojęcia mi się mylą). Także, jeśli chodzi o przeżycia artystyczne, show i grę aktorską, dostaliśmy seans o jakim nawet nie marzyliśmy. Jeśliby tylko wpleść w seans więcej synchronów i współpracy ręcznikiem to seans miałby duże szanse by być na podiom. Nie mniej jednak, za to co dostaliśmy, możemy tylko serdecznie podziękować.

 

 

 

 

 

Kacper Danisiewicz / Bohdan Lysenko "Moda przemija STYL pozostaje"

No i nasi zwycięzcy. Im dłużej się nad tym zastanawiam tym ciężej mi to opisać. Przede wszystkim wstęp. Nie wiem jak Kacper to robi, ale gdy przemawia, to szybko i skutecznie wprowadza wszystkich w trans, nie inaczej było teraz. A to było tylko o jakimś lumpeksie, no nie jakimś tylko o Jego i Jego brata najlepszym biznesie. Taka perła w koronie, można by powiedzieć. Bracia to chłopaki lotne, za gołowąsów już wiedzieli jak sobie w życiu poradzić, tu rączka do portfelika, tu do czyjejś kieszonki się wślizgnęła. Ot ... jakoś trzeba sobie na tym łez padole radzić, na chleb i wodę trochę miedziaków zorganizować. A wino drogie, a i na kobiety trzeba czasem coś przy sobie mieć. Po jednej z miłosnych przygód mniejszy z braci (w tej roli oczywiście Bohdan), opchnął panience łaszek za cenę zacną i skłaniającą do refleksji. Refleksją ową podzielił się z tym większym (Kacper, a któż by inny). Na wnioski długo czekać nie trza było (wszak to łebscy jegomoście), tak i lumpeks otworzyli. No i to był ich koniec, a i początek zarazem. Skończyło się cwaniakowanie za grosze. Bracia wypłynęli na szerokie wody ... Seans pierwsza klasa to i pierwsze miejsce na podium. Dziękujemy i czekamy na więcej.

 

 

 

 

 

Podium 6 edycji drużynowych zmagań Silesian Towel Fight

1 MIEJSCE - Kacper Danisiewicz / Bohdan Lysenko

2 MIEJSCE - Bartosz Klag / Damian Struck

3 MIESCE - Viktoria Glasner / Łukasz Zmyślony

 

Gratulujemy wszystkim Saunamistrzom, dziękujemy za wspaniałe 3 dni emocji i liczymy na dalsze sukcesy zwycięzców Silesian Towel Fight aby tradycji stało się za dość.

 

31.05.2018 Dzień pierwszy klasyfikacji

Szósta już edycja Mistrzostw Polski Saunamistrzów jak co roku ściągnęła do Term Rzymskich w Czeladzi czołówkę najlepszych Saunamistrzów i drużyn Saunamistrzów w Polsce. Mistrzostwa Polski w Termach Rzymskich w Czeladzi to jedyna szansa na kwalifikację do Mistrzostw Świata, które w tym roku odbędą się w Satamie w Niemczech. Na Mistrzostwach wystąpią już zakwalifikowane rok temu piękne dziewczęta Kasia Klajn i Ania Kluczyńska, dołączy do nich niesamowita ekipa którą poznamy już w sobotę. Nie możemy doczekać się tych emocjonujących ceremonii które czekają nas przez najbliższe trzy dni

W trakcie Mistrzostw, Polskie Towarzystwo Saunowe organizować będzie jak w zeszłym roku, konkurs na Saunamistrza oraz Saunateam Publiczności w którym zdobędą cenne nagrody, oraz wspaniałe trofea.

Dodatkowo ekipa poprawnesaunowanie.pl przygotowała nagrodę specjalną którą w dowód uznania przyznamy podczas zawodów.

Śledźcie nasz portal, gdzie zdamy wam relację z tego gorącego wydarzenia w Czeladzi.

 

10:15 Dawid Bonkowski - Sauna Olimpia - "Spacer po dżungli"

Niestety nasza małpeczka Bonczuś podczas spacerów po dżungli nabawił się ała w łapkę i nie mógł nas uraczyć dziś swoimi harcami w saunie. Życzymy szybkiego powrotu do zdrowia!

 

 

11:00 Luiza Szymczak/Ewa Wawrzyniak - Termy Maltańskie - "Bonnie & Clyde"

Znana wszystkim historia Bonnie i Clydea w wydaniu pięknych dziewczyn z Term Maltańskich to miły początek zmagań w ten gorący czwartkowy dzień. Wspaniałe wyczuwalne aromaty, lawenda która ulżyła postrzelonemu Clydeowi, mięta pieprzowa którą obezwładnili strażników i herbatka z doprawiona krwistą pomarańczą w powietrzu oraz wysoka temperatura. Wspaniały debiut dziewczyn, brawa!

 

11:45 Krzysztof Holeczek - Termy Rzymskie - "Mały książę"

Krzysiu w bardzo ciekawej ceremonii "Mały książe". Mieszkając na swej gorącej planecie nie docenia swej towarzyszki Róży, opuszcza ją udając się na Ziemię w celu nawiązania nowych znajomości. Niestety to co zastaje na naszej planecie dalekie jest od ideału, wszechobecna pogoń za pieniądzem i bałagan, powodują że zaczyna doceniać to co miał i wraca na swą planetę. Niestety długa nieobecność sprawiła że Róża zwiędła, wszystko jednak kończy się dobrze i Saunamistrzowi udaje się odratować swą Towarzyszkę rozganiając potężnych ręcznikiem gorące powietrze znad wulkanu. Ciekawy pomysł na ceremonię, choć brakowało trochę bajkowej scenografii, reszta stała na wysokim poziomie.

 

12:30 Katarzyna Klajn/Łukasz Dłużniewski - Ślęza - "Alter ego"

WOW!!! To powinno idealnie podsumować tą ceremonię. To już jest poziom Mistrzostw Świata. Historia zakręconego pisarza, któremu przeszkadza w ukończeniu dzieła swego życia wewnętrzny głos. Niesamowite teatralne wydarzenie, wspaniała synchronizacja w punkt z miejscami w których synchro było przesunięte o kilka taktów co wyglądało imponująco. Ilość gadżetów na tą saunę trochę za duża ale w Satamie znajdą dla nich miejsce. Jeszcze raz gratulacje, świetna Mistrzowska robota!

 

13:15 Adam Górka - Termy Krakowskie - "Ikar - Prawdziwa historia"

Historia Ikara w wydaniu Adasia to zawsze niesamowite doznania. Ikar zgodnie z notatkami swego ojca Dedala konstruuje skrzydła w piekielnej pracowni ojca, aby uciec przed pościgiem. Historia jak wszyscy wiemy kończy się dla Ikara źle. Jednakże biorąc pod uwagę wspaniałe techniki jakich użył Adam, oraz wspaniałe zapachy i równomierny wzrost temperatury, jestem pewny że dla Saunamistrza ta historia skończy się bardzo dobrze.

 

 

14:00 Damian Sołtysik/ Hugo Pustułka - Termy Rzymskie - "Kung Fu Panda"

Mistrz Oogway podczas wielkiej ceremonii miał wybrać Smoczego Wojownika. Tygrysica, Małpa, Żmija, Żuraw i Modliszka, to któreś z nich miało dostać ten wielki tytuł. Los jednak zdecydował inaczej, Smoczym Wojownikiem został panda imieniem Po. Mistrz Shifu nie był zachwycony tym wyborem lecz Oogway nakazał szkolenie Po. Panda mimo swojej ciamajdowatości okazał się pojętym uczniem i w niedługim czasie  pokazał iż los wybrał właściwie, że to on jest Smoczym Wojownikiem - Obrońcą Doliny. Przypieczętowaniem tego stała się walka ze złym Tai Lung który uciekł z więzienia i chciał zburzyć spokój doliny. Po obronił mieszkańców, a świętowaniom nie było końca.

 

 

14:45 Damian Rurarz - Hotel Binkowski - "I'm number 4"

Damian tym razem w klimatach science fiction jako android z usterką. W niedalekiej przyszłości gdy androidy pozbawione wszelkich uczuć służą ludziom, powstają jednostki z usterką które potrafią obejść blokadę i nauczyć się ludzkich uczuć to właśnie tytułowy numer 4. Damian stopniowo podczas ceremonii upgradeował swoje oprogramowanie i z każdą chwilą stawał się bardziej ludzki, jednakże miało to swoje konsekwencje, nie mógł się ładować, bo wtedy utracił by to czego się nauczył. Na koniec gdy odczuwał wszystko jak człowiek niestety rozładował się i uległ zniszczeniu, lecz poczuł i przeżył choć chwilę jako człowiek. Piękne techniki, szybkie i precyzyjne, sporo udanych podrzutów i przekładanek. Damian pokazał prawdziwą klasę i dał z siebie wszystko, świetna temperatura i intensywne ciekawe aromaty.

 

15:30 Anna Czmyr/Krystian Buła  - Termy Krakowskie - "Strażnicy  Ziemi"

Ania, Strażniczka Ziemi, strzegąca największego skarbu jakim jest kwiat róży, oraz Krystian, jej uczeń i następca. Ania przekazywała całą swoją wiedzę Krystianowi i mimo że ten z początku, fajtłapowaty i butny cwaniaczek niezbyt dobrze rokował, okazało się że przeszedł test i przejął po swej mentorce całą wiedzę aby godnie ją zastąpić. Przyjemna ciepła ceremonia i dobra praca zespołowa.

 

 

 

16:15 Maciej Piczura - Chochołowskie Termy - "New World - New begining"

Maciek w roli Krzysztofa Kolumba wyruszającego na podbój Nowego Świata to strzał w dziesiątkę. Wspaniały pomysł i jeszcze lepsza realizacja. Scenografia (np. drewniany statek służący za konewkę nad piecem z suchym lodem w środku) i strój jak z tamtej epoki, to wszystko okraszone wspaniałym podkładem muzycznym i niesamowitymi technikami Saunamistrzowskimi. Brawo Maciek! Widzimy się w sobotę!

 

 

17:00 Izabela Foryś/ Miłosz Nycz - Termy Krakowskie - "Prawdziwy skarb"

Poszukiwacz skarbów i piękna Pani Archeolog na tropie kolejnego skarbu, tym razem w Termach Rzymskich czekała na nich niesamowita, pełna zagadek podróż przez którą przeszli z uśmiechem na twarzy i pięknym synchro. Wspaniale przemyślane rekwizyty jak z filmów o Indiana Jonesie, emocjonujące zwroty akcji i wspaniałe aromaty. Pod koniec piękne piekiełko, choć jak bym miał się przyczepić to wzrost temperatury nie był stały szczególnie pod koniec i tutaj można jeszcze się poprawić, ale myślę że w sobotę będzie okazja.

  

17:45 Radosław Wielhorski - Termy Rzymskie - "Szerokie wody"

Radek zabrał nas w podróż po morzach i oceanach na swej łajbie "Black Betty". Jak można było się spodziewać, na morzu, nieprzewidywalna pogoda uczyniła podróż niebezpieczną. Radek ze swa załogą dzielnie walczyli, ręczniki latały jak szalone, podrzuty, podrzuty dwoma ręcznikami na raz, techniki asynchroniczne, tak jak by chciał pokonać wiatr. Udało się mu jednak dotrzeć na stały ląd aby uhonorować poległych na morzu i wrócić do swych ukochanych.

 

18:30 Marcin Ciesielski/Marcin Rogoziński/Piotr Sikorski  - Termy Maltańskie - "Sauna Basterds"

Bękarty Sauny z Poznania pojechały po bandzie! Świetny humor, doskonała gra aktorska i fantastyczne synchro, co tu dużo pisać, można by już zaprzestać i poczekać na występ w sobotę. Dodam jednak zarys historii. Na początku dwóch posługujących się dziwnym językiem jegomościów łapie przedstawiciela tzw saunowych naturystów, aby ten zdradził gdzie się ukrywają. Po długotrwałych torturach.. no ok po chwili straszenia, wyśpiewał wszystko i wyruszyli do Czeladzi na zlot saunowych saunaświrów. To co działo się na miejscu można skwitować jednym słowem, BUMM!!! Brawo chłopaki!

 

 

 

19:15 Weronika Skupin - Termy Krakowskie - "Shangri-la"

Weronika przedstawiła nam swoją wersje historii Wandy Rutkiewicz, polskiej alpinistki która zginęła w górach. Jej wersja jednak różniła się tym że tak naprawdę trafiła do krainy wiecznego szczęścia Shangri-la, gdzie trafiają osoby ginące wysoko w górach. Niestety podczas pozbywania się stroju alpinisty Wanda napotkała pewien opór spodni, ale mistyczne siły pomogły jej dokończyć ceremonię. Piękny uśmiech nie schodził z ust Saunamistrzyni, machała z dużą gracją i ogromną frajdą co udzielało się wszystkim zgromadzonym.

 

20:45 Zbigniew Owczarek - SKY Tower Wrocław - "House of blues"

Zbyniu rozwalił swoim seansem system. Piękna ceremonia o historii bluesa. Machać z taką pasją, lekkością i perfekcją potrafi tylko Zbyszek Owczarek. Wspaniale opowiedziana historia podczas której bałem się mrugnąć, aby nie stracić nawet sekundy. Nie da się tego opisać to trzeba zobaczyć. Kto może niech przyjeżdża w sobotę bo Zbyszek na pewno powtórzy swój występ. Gratulacje!!!

  

21:30 Marcelina Kondrat / Paweł Pęcherz - Aquadrom - "Ręcznikoręki"

Paweł Ręcznikoręki i jego słodka Towarzyszka Marcelina opowiedzieli nam historię swojej znajomości. W ponurym zamczysku w którym widać brak kobiecej ręki, Edward zatrudnił piękną dziewczynę do sprzątnięcia i przy okazji ta nauczyła go machać ręcznikiem. Bardzo ładne synchra i niesamowite asynchroniczne techniki Pawła nie dały się nudzić na ceremonii, temperatura też przyzwoita jak na ostatni seans tego dnia.

  Jutro dalszy ciąg zmagań, zapraszamy od rana aby podziwiać kolejnych saunamistrzów i drużyny.

 

10.06.2018 - Drugi dzień eliminacji czas zacząć, wieczorem okaże się kto wystąpi jutro

10:15 Zbigniew Owczarek/Damian Rurarz / Maciej Zaczyk - SKY Tower Wrocław/Hotel Binkowski - "Dobry, zły i brzydki"

Kojoty na początek dnia podniosły poprzeczkę drużyną pod samo sklepienie sauny. Fantastyczna westernowa historia w wykonaniu trzech świetnych saunamistrzów. Aby odnaleźć skarb, zmuszeni byli połączyć swe siły i odbyć razem swą podróż obfitującą w ogromną ilość fantastycznych technik synchronicznych i asynchronicznych na dwie ręce, podrzutów oraz wyśmienitych idealnie zgranych podmuchów, nikt nie mógł zostać pokrzywdzony. Kolejny wspaniały teatralny seans i niesamowita gra aktorska, choć role mieli dopasowane perfekcyjnie więc było trochę łatwiej :)

  

11:00 Izabela Foryś - Termy Krakowskie - "Fasten your seatbelt"

Wszechstronna stewardessa Iza zabrała nas ponownie w obfitujący niespodziankami lot. Ponownie pechowo podczas jej lotu musiała rozbrajać bombę i przejąć stery, ale chyba już się przyzwyczaiła że nie może nudzić się podczas swojej zmiany. Wspaniały uśmiech nie schodził jej z ust, a ręczniki układały się wspaniale, mimo trudnego początku i dużego stresu Iza może być spokojna o finał.

 

11:45 Karolina Przybylska/Kinga Juszczyk - Termy Rzymskie - "Single ladies"

Najlepsze psiapsiuły za czasów gdy były nastolatkami, wymarzyły sobie jak ma wyglądać ich ślub i postanowiły to zrealizować. Ślub w saunie to raczej niecodzienny widok, ale wiemy że już takowy miał tutaj miejsce, więc można i tak. Niestety wybranek panny młodej nie stanął na wysokości zadania i spanikował, ale od czego ma się przyjaciółkę. Dziewczyny poszły w miasto i oglądało się to bardzo przyjemnie. Ciepły i żywiołowy seans, brawo dziewczyny!

 

12:30 Marcin Ciesielski - Termy Maltańskie - "Marsjanin"

Kolejny udany występ Marcina tym razem w roli Marsjanina Marka. Jak już zdążył nas przyzwyczaić, świetne przygotowanie, trafione rekwizyty i seans zrozumiały nawet dla tych którzy nie widzieli filmu. Podczas straszliwej burzy piaskowej ekspedycji na Marsie porzuca na czerwonej planecie Marka, myśląc że ten nie żyje. Gdy ten odzyskuje przytomność, stara się za wszelką cenę przetrwać w złowrogim otoczeniu.  Nad techniką nie ma co się rozwodzić bo jest świetna, mimo kontuzji Marcin pokazał klasę i mamy chyba kolejnego finalistę

 

13:15 Aleksandra Ziętek/Izabela Krupa - Termy Krakowskie - "Duet idealny"

Piękne dziewczyny w klimatach westernowych to musiała być petarda. Prócz przyjemności oglądania Izy i Oli tutaj mogliśmy jeszcze podziwiać całkiem przyjemną lekka historię walczących o swą famę sióstr. Napad na bank to oczywisty wybór szalonych dziewcząt, wachlarze strzelały jak rewolwery, a ręczniki pięknie układały się rozmachując ogromne ilości pary wodnej, bo wody dziewczyny nie szczędziły. Świetna zabawa, nie tylko dla saunowiczów ale widać też że dziewczęta bawiły się przednio i to to tutaj chodzi.

  

14:00 Mateusz Kupiński - Sauna Olimpia - "Przebudzenie"

Mateusz - Ma wszystko, jest bogaty, ma żonę, dzieci, zwiedził już cały świat, nie ma rzeczy którą chciał by zobaczyć albo kupić. Pewnego dnie jednak Mateusz wstaje i stwierdza że coś jest nie tak, jest chory, nie ma już radości ze swojego życia. Ten okres trwa dość długo i nie widać drogi ratunku. Lecz pewnego dnia Mateusz stwierdził że nie ważne są pieniądze, one szczęścia nie dają i zaczął doceniać i cieszyć się z przyziemnych spraw. 

Aromaty jakie nam towarzyszyły podczas tego seansu były doskonale dobrane do historii.

Cedr Himalajski z mandarynką podczas ukazywania nam swojego bogactwa, w czasie swojego załamania poczuliśmy golterię, a gdy Mateusz znalazł nowy sens życia i zaczęły cieszyć go małe rzeczy poczuliśmy zapach drzewa róży. 

 

14:45 Maciej Piczura/Karolina Jarząbek - Chochołowskie Termy - "Lost and found"

Piękna i emocjonująca historia miłosna w wykonaniu Saunamistrzów z Chochołowa. Pominę piękny teatralny wstęp w obu językach, choć ten zasługuje na uwagę. Opowieść o młodym maklerze i studentce sztuk pięknych. Początki jak to w prawie każdym związku słodkie i wypełnione staraniami po obu stronach. Później niestety przychodzi rutyna, praca i mniejsze zainteresowanie. Jednakże prawdziwa miłość przetrwa wszystko, nawet chorobę i kochankowie wspierać się będą to samego końca. Tutaj koniec mimo że dość smutny to głównie ze względu na to ze ceremonia tak szybko się zakończyła. Piękna praca zespołowa i ogromny podziw dla Karoliny która końcówkę ceremonii przemachała z przepaską na oczach. Brawo!

 

15:30 Hugo Pustułka - Termy Rzymskie - "Mechanik"

Najmłodszy saunamistrz Mistrzostw Polski jako mechanik samochodowy z zadatkami na kierowcę rajdowego. Było szybko i gorąco. Hugo pokazał mnogość na prawdę trudnych technik, nie żałował też wody na piecu. Młody miłośnik mechaniki odziedziczył po ojcu warsztat samochodowy, a w nim samochód wyścigowy. Bez zastanawiania się rozpoczął przygotowywanie wozu do wyścigów. Końcówka to szaleńczy wyścig po puchar, zobaczymy jak się ona zakończy. Ogromne brawa dla Saunamistrza, wiele pracy jeszcze przed nim ale obecność w tak wyśmienitym gronie to już ogromny sukces.

 

16:15 Jacek Gwóźdź / Przemysław Kurpiel / Michał Marczak - SKY Tower Wrocław/Centrum Ślęza Wrocław - "Totem Żywiołów"

Spontaniczny team jaki wystąpił po raz pierwszy w Sauna Olimpia poczynił ogromne postępy jeśli chodzi o synchroniczne techniki i zgranie. Bardzo przyjemne klimaty, mistyczno-szamańskie, chłopaki świetnie wczuły się w swe role i profesjonalnie wywołali ducha sauny. Gdyby jeszcze aura im trochę bardziej sprzyjała i deszcz jaki witał nas przed ceremonią pożegnał by nas po nim, można by przypuszczać że moc żywiołów jaka drzemie we Wrocławskiej trójcy jest wielka, choć i tak to co pokazali było imponujące.

  

17:00 Łukasz Dłużniewski - Centrum Ślęza Wrocław - "Janko muzykant"

Uejn to klasa sama w sobie, tym razem nie mogło być inaczej. Skrzypek w rozgrzanej saunie marzący o prawdziwych skrzypcach i karierze wspaniałego artysty to kolejna odsłona w jakiej pokazał się Łukasz. Wspomniana historia Janko muzykanta to pokaz wspaniałej gry aktorskiej w pieczołowicie sporządzonej scenografii okraszony ogromną ilością niesamowitych technik. Łukasz jak każdy zapewne wie robi z ręcznikiem wszystko co się da oraz to o czym nikt by nie pomyślał że się da.  Oj w sobotę będziemy mieli prawdziwą ucztę teatralnych i świetnych technicznie ceremonii.

 

17:45 Mariola Żurek/Vasyl Hrebinnyk - Sommer Residence - "Alicja w krainie czarów"

Alicja oraz Szalony Kapelusznik po raz kolejny zabrali nas w swą podróż pełną wyzwań. Mariola i Vasyl dwoili się i troili w walce ze smokiem, podmuchy Vasyla powaliły by nie jedno potwora, więc bez trudu udało im się pokonać Żaberzwłoka. Przyjemna i cieplutka ceremonia, można było troszkę bardziej pociągnąć temat ale i tak nie ma się do czego przyczepić.

 

 

18:30 Miłosz Nycz - Termy Krakowskie - "Druga Szansa"

Pierwsza transplantacja serca w saunie, no może druga, udana! Miłosz wykonał pionierską ceremonię podczas której wykonał operację przeszczepu serca, niestety pierwszą nieudaną, jednakże nie stracił nadziei i po dopracowaniu całego procesu, spróbował jeszcze raz. Do drugiej operacji przygotował się już dużo lepiej i używając całej swojej mocy oraz wszelakich technika machania ręcznikiem, uratował pacjenta. Dobrze dogrzany i wymachany seans Miłosz i super pomysły na rekwizyty.

  

 

19:15 Radosław Wielhorski / Krzysztof Holeczek - Termy Rzymskie - "Bracia Wright"

Najgorętszy seans tego dnia, jak na Mistrzów Polski przystało, chłopaki pokazały klasę. Były elementy humorystyczne wRIGHT? emocje podczas prób aeroplanów wRIGHT? oraz niesamowite synchroniczne akcje ręcznikami wRIGHT! Radek i Krzysiek pokazali że nie powiedzieli ostatniego słowa, choć w Gatsbym chyba rozumieli się troszeczkę lepiej, mam nadzieję że pokażą to w sobotę wRIGHT?

  

20:00 Tomasz Dziurzyński - Lemon Resort & Spa - "Historia Taternika"

Tomek przedstawił nam historię taternika, jak się później okazało, historię jego dziadka. Młody taternik rozpoczął zmianę z myślą że posiedzi sobie w toprówce, napije się kawki, a tutaj życie przyniosło mu poważną akcję ratunkową. Zagubieni w górach turyści byli zdani tylko na sokoli wzrok Taternika, który trudził się niesamowicie, aby do nich dotrzeć, oszalała praca ręcznikami, wspinaczka na linach i walka z wiatrem, przyniosło to jednak wspaniałe efekty. Tomek uratował turystów, tym samym kończąc pozytywnie ceremonię a to wszystko w rytm świetnych utworów i przyzwoitym ciepełku, to nie przypadek że się tutaj znalazł.

  

20:45 Weronika Skupin/Wojciech Draga - Termy Krakowskie/Bassau - "Pewnego razu w Meksyku"

Weronika i Wojtek w roli meksykańskich łowców sędziów stali się ulubieńcami publiczności. Zaskakująca ceremonia w rytm znanych latynoskich piosenek z wykorzystaniem ogromu rekwizytów i świetnych aromatów. Największą niespodzianką (prócz tequili na koniec ;) ) był wywar z płatków róż który Saunamistrzowie przyrządzili samemu. Może i technicznie saunamistrzowie mają jeszcze troszkę do dopracowania ale publiczność dopieścili zarówno z zewnątrz temperaturą jak i od wewnątrz "wywarami" ;) Super!

 

 

21:30 Tomasz Fischer - Tarnowskie Termy - "Pijawka"

Wampir z Tarnowa Podgórnego tym razem zjawił się w Czeladzi, aby skosztować tutejszej gorącej krwi, a gdzie taką znaleźć jak nie w saunie w Termach Rzymskich. Tomek w humorystyczny sposób opowiedział historię z przesłaniem i wziął sobie do serca rozgrzanie naszej krwi, to udało mu się wyśmienicie. Występ w eliminacjach był lepszy, być może na większym luzie, ale tutaj presja jest ogromna i trzeba zrozumieć że stres jest ogromny. Tomku uwielbiam twoje poczucie humoru i czekam na więcej takich ceremonii.

Zmagania Saunamistrzów dobiegły końca, czekamy na wyniki, kto wystąpi w dniu jutrzejszym i powalczy o występ w Mistrzostwach Świata.

 

Wyniki indywidualne kwalifikacji, najlepsza szóstka która wystąpi w sobotę

 

Wyniki drużynowe kwalifikacji, najlepsza szóstka która wystąpi w sobotę

 

FINAŁ!

10:30 Tomasz Dziurzyński - Lemon Resort & SPA - "Historia Taternika"

Młody Taternik rozpoczął swoją akcją ratunkową finałowy dzień zmagań VI Mistrzostw Polski. Tomek ponownie wyrwany został w trakcie picia pysznej kawki ze swojej toprówki i ruszył na ratunek turystom. Zabrakło jednak tej dynamiki jaką miał wczoraj, oczywiście cała akcja zakończyła się pozytywnie mimo drobnych problemów technicznych. Wspaniałe zapachy w powietrzu i na prawdę dobra temperatura, zabrakło trochę szczęścia.

  

11:15 Aleksandra Ziętek / Izabela Krupa - Termy Krakowskie - "Duet idealny"

Cudne dziewczęta znów uraczyły nas swą energią i promiennymi uśmiechami. Każdy ich seans dostarcza tyle pozytywnych fluidów, że trudno się po nim nie uśmiechać. Piękne kowbojki ponownie napadły na bank, aby ratować swoje ranczo, jednakże tym razem w jeszcze lepszym stylu. Świetna synchronizacja i dużo energicznych technik z podrzutami i przerzutami nad piecem włącznie. Wspaniale dziewczyny!

 

12:00 Marcin Ciesielski - Termy Maltańskie - "Marsjanin"

Marcin ponownie na Marsie, tym razem również obronną ręką udało mu się wydostać z niegościnnej czerwonej planety. Świetna teatralna ceremonia z kupą gadżetów i klimatycznym wystrojem (marsjański łazik podający kule lodu to coś co każdy Saunamistrz powinien mieć :) ) To już nie są żarty, tutaj liczy się każdy drobiazg, Marcin jednak po ceremonii wyszedł zadowolony tak więc plan wypełniony, reszta już nie zależy od niego. Trzymamy kciuki!

 

 

12:45 Damian Rurarz / Maciej Zaczyk / Zbigniew Owczarek - Hotel Binkowski / SKY Tower Wrocław - "Dobry, zły i brzydki"

Trójka gringos ponownie łączy siły aby odnaleźć skarb. Drugi finałowy odcinek westernu pod tytułem "Bad, good and ugly" obfitował podobnie jak poprzedni w świetne synchrony, choć nie były już tak perfekcyjne jak wczoraj, wspaniałe aromaty i dużą dawkę humoru i gry aktorskiej. Wspomnę ponownie, że role przypisane do kojotów pasują idealnie i długo będą powtarzali tą ceremonię na prośby saunowiczów, bo ceremonia jest na prawdę zacna.

 

13:30 Mateusz Kupiński - Sauna Olimpia - "Przebudzenie"

Kolejny dojrzały wykon Mateusza. Ceremonia "Przebudzenie" opowiadająca o przemianie mającego wszystko ale pustego miliardera, w osobę która odnajduje radość życia. Pieniądze to nie wszystko, choć czasem pomagają, to ich namiar może mieć zgubne skutki i doprowadzić nas na skraj, wtedy można się podnieść lub zagubić na zawsze. Na szczęście Mateusz obrał tą pierwszą ścieżkę i pokazał nam bardzo emocjonalną ceremonię. Wolne zgrane z muzyką ruchy ręcznika, wspaniale dobrze dopasowane aromaty oraz panowanie nad temperaturą. Świetna robota!

 

14:15 Radosław Wielhorski / Krzysztof Holeczek - Termy Rzymskie - "Bracia Wright"

Bracia Wright ponownie zabrali nas w przestworza opowiadając historię o pionierach lotnictwa. Śmiem stwierdzić że poszło im lepiej niż w kwalifikacjach, były synchrony, przerzuty przez piec, zupełnie jak rok temu w mistrzowskim Gatsbym. Piękne zapachy w powietrzu, wyśmienita temperatura i ciekawa historia, trzymam kciuki za wysokie miejsce.

 

15:00 Maciej Piczura - Chochołowskie Termy - "New World - New begining"

Krzysztof Kolumb ponownie dobił do brzegu Term Rzymskich i zabrał nas w podróż ku nowemu. Tym razem wszystko udało się Maćkowi jeszcze lepiej, umieszczony nad piecem statek buchał parą i polewał piec jeszcze bardziej obficie, ręczniki układały się jeszcze lepiej a aromaty unosiły jeszcze piękniej. 

 

 

15:45 Łukasz Dłużniewski / Katarzyna Klajn  - Centrum Ślęza Saunarium - "Alter - ego"

Kolejny wspaniały występ Łukasza i Kasi. Pisarz po raz kolejny z sukcesem dokończył swą powieść, powiedziałbym że tym razem wszystko odbyło się perfekcyjnie. Każdy szczegół wszedł tutaj w 100%, ceremonia przygotowana z pieczołowitością pod każdą z kategorii można było się tutaj doszukać elementów które zaowocują cennymi punktami. Wspaniały występ Kochani, jestem pewny że wyjazd na Mistrzostwa Świata macie w kieszeni, poczekajmy tylko na informację z którego miejsca. Hektolitry wylanego potu na treningach opłaciły się i przyniosły ten efekt WOW w synchronach wykonywanych bez porozumienia z pełną perfekcją.

 

16:30 Zbigniew Owczarek - SKY Tower Wrocław - "House of blues"

Zbyniu ponownie zabrał nas w Świat Bluesa, niestety kilka drobnych błędów spowodowało że seans nie był już tak perfekcyjny jak w czwartek, mimo to nadal oglądało się go świetnie. Niesamowita atmosfera jaka panowała podczas ceremonii udzieliła się wszystkim, każdy z zapartym tchem śledził poczynania Bluesmana, który raz za razem zaskakiwał w każdej rundzie opowiadając o innej odmianie Bluesa. Mam szczerą nadzieję że Zbyszek będzie mógł zauroczyć międzynarodową publiczność w Satamie.

  

17:15 Marcin Ciesielski/ Marcin Rogoziński / Piotr Sikorski - Termy Maltańskie - "Sauna bastards"

Powróz, młot, kajdany. Bat na zło czające się w saunie. Zbiór degeneratów i ludzi bez zasad. Nie mają skrupułów, poświęcą wiele by osiągnąć cel. Swój czas, zdrowie, a nawet życie. Nie będą jeść, nie zależy im na spaniu, ani odpoczynku. Mają tylko jeden cel - dopaść wszystkich przestępców saunowych. Na początku jest ich dwóch, złapali jeńca, trwa przesłuchanie. Trzyma się twardo, ale sierżant Donnowitz ma na to sposób, na jego widok każdy mięknie. Wyśpiewał wszystko, jako ochotnik przyłącza się do drużyny. Trwa akcja. Świątynia Saturna, mają ich, dopadli, zniszczyli, spalili. Bękarty Sauny.
Jutro mogą być u was .....
Strzeżcie się !

 

18:00 Łukasz Dłużniewski - Centrum Ślęza Saunarium - "Janko muzykant"

Mistrz Uejn znów w akcji, dubstep z folklorem w taki sposób potrafi połączyć tylko on. Jak na prawdziwego profesjonalistę przystało wszystko w punkt, bez stresu i utrzymane w niesamowitym klimacie. Janko urwis od zawsze marzył o profesjonalnych skrzypkach, dane mu było jednakże przygrywać na zbitej z kilku deseczek imitacji. Nic dziwnego że kiedy pewnego razu w oknie sąsiada spostrzegł piękne altówki, zapragnął je mieć. Nie zdążył, jednakże nic straconego, wyobraźnia w śnie zrobiła z niego wielkiego artystę który oczarował tłumy, podobnie jak Łukasz swym kunsztem nas.

 

 

18:45 Maciej Piczura / Karolina Jarząbek - Chochołowskie Termy - "Lost and found"

Podobno przeciwieństwa się przyciągają. Romantyczna, artystyczna dusza, bujająca w obłokach, może związać się bez pamięci z twardo stąpającym pracoholikiem. Niestety nie zawsze takie kombinacje przetrwają próbę czasu, jednakże aby w związek nie wkradła się nuda i obojętność, obie strony muszą się starać i poświęcać sobie na wzajem czas. Historia Maćka i Karoliny zachwyciła głównie żeńską część widowni, choć widziałem że i kilku facetom oczy się zaszkliły. Wspaniała, perfekcyjnie przygotowana z ogromną pieczołowitością ceremonia. Chyba mamy Mistrzów Polski.

 

Zmagania najlepszych polskich Saunamistrzów dobiegły końca, czekamy z niecierpliwością kto będzie nas reprezentował na tegorocznych Mistrzostwach Świata w Satamie.

 

WYNIKI INDYWIDUALNE

I MIEJSCE i występ w Mistrzostwach Świata - Łukasz Dłużniewski

II MIEJSCE i występ w Mistrzostwach Świata - Maciej Piczura

III MIEJSCE i występ w Mistrzostwach Świata - Zbyszek Owczarek 

IV MIEJSCE i występ w Rundzie Dodatkowej - Marcin Ciesielski

V MIEJSCE - Mateusz Kupiński

VI MIEJSCE - Tomek Dziurzyński

 

WYNIKI DRUŻYNOWE

I MIEJSCE i występ w Mistrzostwach Świata - Maciek Piczura / Karolina Jarząbek

II MIEJSCE i występ w Mistrzostwach Świata- Kasia Klajn / Łukasz Dłużniewski

III MIEJSCE i występ w Mistrzostwach Świata- Radek Wielhorski / Krzysiu Holeczek

IV MIEJSCE i występ w Rundzie Dodatkowej - Damian Rurarz / Maciek Zaczyk / Zbigniew Owczarek

V MIEJSCE - Ola Ziętek / Iza Krupa

VI MIEJSCE - Marcin Ciesielski / Marcin Rogoziński / Piotr Sikorski

 

NAGRODA SPECJALNA PORTALU WWW.POPRAWNESAUNOWANIE.PL

 

MARCIN CIESIELSKI / MARCIN ROGOZIŃSKI / PIOTR SIKORSKI

Saunowicze dzielą się na takich, którzy wolą wypoczywać w saunie w spokoju, w domowym zaciszu. Takich którzy nie mogą wytrzymać bez sauny i posiadają takową w swym domu/mieszkaniu, ale nie stronią od saunariów publicznych, oraz na takich którzy saunują jedynie w dużych saunariach i nie lubią saunować samotnie. To nie istotne do której grupy się zaliczasz, ważne, abyś robił to poprawnie i zgodnie z kulturą saunowania. Jako że zazwyczaj skupiamy się na dużych obiektach saunowych, w których możemy spotykać się na różnego rodzaju imprezach, tym razem artykuł poświęcony będzie tej grupie saunowiczów, którzy chcą mieć własną saunę w zaciszu domowym, ale nie wiedzą jak się do tego zabrać, lub też takową już posiadają ale nie do końca spełnia ona ich wymagania.

 

Wbrew pozorom do budowy sauny nie potrzebujemy specjalnie do tego przeznaczonego pomieszczenia, czy też ogromnego metrażu. Specjalistyczne firmy takie jak nasz Partner, firma Saunawis, oferuje usługi budowy sauny na wymiar, w pomieszczeniu które musi spełniać jedynie kilka istotnych wymogów, o których za chwilę. Wielu z nas posiada kawałek nie zagospodarowanego miejsca w łazience, na poddaszu, w piwnicy, a nawet w salonie, gdzie odpowiednio przygotowując oraz aranżując przestrzeń może stanąć sauna. Istotne jest jednak to, aby projekt, a najlepiej całą budowę wykonała firma która się w tym specjalizuje, gdyż konsekwencje nie odpowiedniego doboru materiałów, czy też przygotowania miejsca mogą być nie tylko nieekonomiczne ale również niebezpieczne.

 

Wymogi dotyczące miejsca pod budowę sauny.

Mimo iż wspomniałem, że sauna może powstać praktycznie wszędzie, są jednak pewne odstępstwa i podstawowe zasady bezpieczeństwa dla takiej miejscówki pod naszą nową saunę. Ze względów bezpieczeństwa i higieny, oraz łatwego utrzymania porządku, dobrze aby podłoga w miejscu w którym ma powstać sauna była wykafelkowana, najlepiej jeśli będą to kafelki antypoślizgowe, choć w ostateczności możemy później zastosować drewniany podest pod nogi. Kolejnym ważnym aspektem jest dobra wentylacja miejsca w którym ma powstać nasze miejsce relaksu. Każdy, kto uczęszcza do sauny wie, że bardzo ważnym elementem jest dobre natlenienie sauny, aby pobyt w niej był jak najbardziej przyjemny. Gdy urządzamy saunę o dużej wilgotności lub planujemy wykonywać w niej ceremonie aromatyczne, ważne też jest, aby z sauny miała ujście nadmierna wilgoć. Ze względu na fakt że do małych saun nie ma praktycznie alternatywy dla pieców elektrycznych, istotnym wymogiem jest oczywiście dostęp do odpowiedniego zasilania, nie trzeba chyba zaznaczać tutaj, że taką instalację powinien wykonać i zabezpieczyć wykwalifikowany elektryk ponieważ prąd plus wilgoć i woda w saunie = nieplanowane masaże bioprądami. W zależności od wielkości sauny i jej przeznaczenia, a co za tym idzie od doboru pieca, może się okazać że wystarczy nam zwykła instalacja na 230V, lub też konieczne będzie zastosowanie przyłącza trójfazowego tzw. siły, gdyż niektóre piece mają takie wymagania.

Bezpieczeństwo i ekonomia

Tyle jeśli chodzi o wymogi, poruszyłem jednak dość istotny temat jakim jest bezpieczeństwo. Nie chodzi tutaj tylko o sam projekt i wykonanie samego pomieszczenia. Sauna to nie tylko ścianki wyłożone deskami, ale również instalacje nisko napięciowe (do sterowników, głośników, oświetlenia led itp.), wysokonapięciowe (do pieca), oraz ewentualne instalacje wodne, kanalizacyjne itp. w zależności od rodzaju sauny i jej przeznaczenia. Nie muszę chyba wspominać że w saunie panują specyficzne warunki i nie konieczne sprawdzi się tutaj zwykła instalacja, konieczne jest zastosowanie specjalistycznych elementów, bardziej wytrzymałych, oraz zabezpieczonych przed temperaturą i wilgocią. Potrzebna jest też specjalistyczna wiedza, oraz doświadczenie w jakim miejscu należy taką instalację poprowadzić, aby spełniała nie tylko normy bezpieczeństwa, ale aby wytrzymała jak najdłużej. Tutaj prócz aspektu bezpieczeństwa dochodzi jeszcze aspekt ekonomiczny, który do niektórych przemawia nawet bardziej. Źle dobrana lub zamontowana instalacja, to zazwyczaj podwójnie wydane pieniądze. Dodatkowo źle wykonana instalacja w przypadku pieca, może oznaczać nie uznanie gwarancji producenta w przypadku, gdyby uległ on uszkodzeniu, a jest to jeden z najdroższych elementów naszej inwestycji. Prócz instalacji dochodzi jeszcze aspekt odpowiedniej izolacji sauny, tak aby nasze rachunki za prąd nie rozgrzewały nas bardziej od naszej sauny. Dobrze odizolowana sauna, bezpiecznymi i ogniotrwałymi materiałami to bardzo ważna sprawa. Wykończenie sauny też wymaga specjalistycznej wiedzy, pomijając wygląd zewnętrzny, który jest dość ważnym aspektem, gdy sauna ma stanąć w wyeksponowanym miejscu, należy również pamiętać, że wykończenie wnętrza to nie łatwa sprawa. Pochopna decyzja o samodzielnym montażu może nas słono kosztować. Przykładowo źle położona boazeria może zacząć się nam rozchodzić i narazić nas na dodatkowe koszty zrywania i ponownego układania.

 

Wygląd

Przechodzimy więc do wyglądu naszej sauny, zarówno zewnętrznego jak i wewnętrznego. O ile do zewnętrznego wykończenia sauny możemy zastosować praktycznie wszystkie materiały, o tyle do środka musimy już użyć specjalnych materiałów do tego celu przeznaczonych. Najlepszym rozwiązaniem do wnętrza sauny suchej jest drewno. Na wyściółkę ścian stosowana jest najczęściej boazeria ze świerku skandynawskiego, osiki bezsęcznej, jodły kanadyjskiej, czy cedru kanadyjskiego. Na ławy, które narażone są na największe zużycie, a dodatkowo nie powinny się zbytnio nagrzewać, stosowane są afrykańskie listwy abachi, można oczywiście zastosować tańsze rozwiązanie, jakim jest deska osikowa, ale ta już niestety nagrzewa się dość mocno. Oczywiście nawet we własnej saunie powinniśmy siadać na ręczniku, jednakże każdy chyba miał nieprzyjemność siadania na ogromnie rozgrzanych deskach, które parzyły nawet przez ręcznik.

 

Budowa sauny na wymiar, ma tą zaletę, że nie mamy do czynienia z gotowym projektem od szwedzkiego popularnego producenta mebli i nie musimy zastanawiać się, jak to teraz wpasować w naszą przestrzeń życiową. Specjaliści wykonają nam projekt, wpasują saunę pod skosami, w miejscu z okienkiem, dopasują nie tylko ściany, ławy ale także dopasują odpowiednie drzwi, które wykonywane są na zamówienie pod kształt i wymiar wymagany do naszego miejsca relaksu. Sauna może zostać wyposażona ponadto w elementy, które dodatkowo ją upiększą, oraz w elementy pozwalające nam wypoczywać jeszcze lepiej.

 

Prócz oświetlenia ledowego, które może dostarczyć dodatkowych wrażeń podczas koloroterapii, możliwe jest np. zastosowanie podświetlonych cegieł z soli himalajskiej dających nie tylko niesamowite wrażenie estetyczne ale również pozytywnie wpływających na nasz układ oddechowy. Dla osób lubiących relaksować się dodatkowo przy muzyce, istotne jest wyposażenie sauny w system nagłośnienia, ważne aby był hermetyczny i w najchłodniejszym miejscu, czyli pod ławkami, posłuży nam wtedy najdłużej. Należy pamiętać jeszcze o takich drobnostkach, ale jakże ważnych, jak klepsydra do mierzenia czasu jaki przebywamy w saunie, higrometr i termometr do badania warunków panujących w saunie a także elementy niezbędne do przeprowadzania aromaterapii jak cebrzyk, chochla czy olejki eteryczne. O tym jednak pisałem już w innym artykule do lektury którego zachęcam.

 

Mam nadzieję że choć trochę nakreśliłem Wam temat budowy własnej sauny w domu/mieszkaniu czy też nawet w pensjonacie, gdzie taki luksus podniesie jego atrakcyjność. Jak widzicie praktycznie nie ma ograniczeń jeśli chodzi o miejsce pod budowę sauny, nawet jeśli myślicie że jest to nie możliwe, zapytajcie specjalistów, być może się mylicie. Zachęcamy do kontaktu z naszym Partnerem firmą Saunawis, jeśli zastanawiacie się nad budową własnego miejsca relaksu, lub chcecie przebudować swoją saunę. Specjaliści których polecamy, doradzą Wam i stworzą dla Was miejsce nie tylko estetyczne i dodające uroku, ale bezpieczne i wykonane z zachowaniem wszelkich norm dzięki doświadczeniu jakim dysponują.

 

 

 Autor: Marcin dla poprawnesaunowanie.pl

 07.04.2018 Dzień pierwszy - konkurencja indywidualna

 Sauna Olimpia nieopodal Gorzowa Wielkopolskiego w Białczu to arena tegorocznej trzeciej rundy Sauna Cup, będącej eliminacjami to Mistrzostw Polski Saunamistrzów 2018. To ostatnia szansa na występ w prestiżowej imprezie saunowej, będącej jedynymi eliminacjami do Mistrzostw Świata. W szranki w tym pachnącym jeszcze nowością oddanym na początku roku obiekcie, staną zarówno starzy saunowi wyjadacze, jak i Saunamistrzowie, dla których turniej ten jest pierwszymi zawodami saunowymi. Jak zawsze można spodziewać się niebywałych emocji i dwóch niesamowitych dni wypełnionych ceremoniami show. To jakie wrażenie wywarła na nas Sauna Olimpia opiszemy w odrębnym artykule, teraz już przejdźmy do tego na co czekacie, opisu ceremonii które mieliśmy okazję podziwiać w ten piękny kwietniowy dzień.

11:00 Mateusz Malinowski - Sauna Olimpia - "Mojra"

Malina tym razem przeszedł samego siebie, była historia, było show i na prawdę przyzwoite techniki machania. Ujmująca historia, może dlatego że na faktach. Mateusz jako fan sportowy rozpoczął profesjonalnie od przedstawienia zasad poprawnego saunowania, mówił przez megafon, tak aby do każdego dotarły jego mądre słowa. Ceremonia miała tytuł Mojra, czyli przeznaczenie, Saunamistrz w pięknym stylu przedstawił historię kibica, który ulega poważnemu wypadkowi podczas powrotu z meczu, jednak nie poddając się, walczy o odzyskanie sprawności i poprzez ciężką pracę wygrywa życie. Na koniec pasmo sukcesów, wymarzona praca, piękna kobieta i grono przyjaciół. Najlepsza ceremonia Mateusza, ogromne brawa!

 

11:45 Dawid Bonkowski - Sauna Olimpia - "Powrót do przyszłości"

Bonczuś nasza kochana małpka pokazała ponownie klasę, jego techniki wachlowania to spryt, efektywność, oraz uczta dla oka. Małpka Dawid, po zjedzeniu podejrzanego owocu nauczyła się mówić, stąd wiem, że zaprezentowała nam dzień z błogiego życia człekokształtnego. Piękne cytrusowe aromaty unoszące się w powietrzu (pomarańcz, cytryna, grejpfrut) dobrze podnoszona temperatura i odgłosy natury przeplatane z pozytywnymi rytmami, poniosły wszystkich saunowiczów. 

 

12:30 Mariola Żurek - Sommer Residence - "Kraina Lodu"

Wspaniały relaksacyjny seans Marioli. Idealnie dopasowane zapachy, muzyka i płynne ruchy Saunamistrzyni, która weszła w rolę królowej lodu Elzy. Przez całą ceremonię Mariola w długiej sukni, sunęła po saunie z gracją rozprowadzając gorące powietrze a było go sporo.. Bardzo spójny seans zakończony lawendowym peelingiem, Elza swymi czarami tym razem rozgrzała wspaniale wszystkich zgromadzonych, ja prawie odpłynąłem. Brawo!

 

13:15 Oleg Levchenkov - Termy Krakowskie - "Kozacki Los"

Oleg przyjechał do Olimpii z Kozacką ceremonią, dosłownie :) Bardzo dynamiczna praca ręcznikami w technikach na jedną i dwie ręce imitująca taniec z szablami. Dobra temperatura, świetne zapachy m.in czerwona pomarańcza z pieprzem. Całość oglądało się bardzo przyjemnie, choć brakło kilku szczegółów, natomiast jest to pierwszy występ tego Saunamistrza i wierzę że wyciągnie wnioski oraz podpatrzy starszych kolegów i koleżanki aby doskonalić się, bo widać że jest potencjał.

 

14:00 Marcin Rogoziński - Termy Maltańskie - "Leszy - Duch Lasu"

Sielskie i tajemnicze klimaty ceremonii Marcina przypadły mi bardzo do gustu. Saunamistrz wszedł w rolę mieszkańca wsi na którą spadło wiele nieszczęść, m.in. wojna której ofiary użyźniły pobliski las. Podczas ceremonii Marcin próbował obłaskawić Ducha Lasu który rozgniewany poczynaniami ludzi nawiedzał las. Świetnymi żywicznymi zapachami, oraz energicznymi technikami wachlowania Duch został ugłaskany a umarli zaznali spokoju. Bardzo spójny i ciekawy seans.

 

14:45 Wojciech Draga - Sommer Residence - "Poszukiwacze Zaginionej Arki"

Indiana Wojtek zabrał nas w swą podróż abyśmy odnaleźli Zaginioną Arkę w której znajduje się najcenniejsza rzecz na Świecie której pragnie każdy człowiek. Ilość gadżetów jakie zabrał do sauny Wojtek i jego pomysłowość jest przeogromna. Dla kogoś kto oglądał filmy o Indiana Jonesie to nie lada gratka, gdyż mógł doszukać się podczas ceremonii wielu nawiązań do przygód  archeologa awanturnika. Bardzo długi, gorący i widowiskowy seans show. Brawo za inwencję twórczą i pomysł.

 

 

16:45 Jacek Gwóźdź - Basen Ślęza Wrocław - ""

Jacek pokazał nam coś wspaniałego. Był to seans w iście klasycznym stylu. Pewnie malkontentom AWM-owym nie przypadł do gustu, ze względu za nieczęste nawiązania do tematu. Ale to już ich sprawa. Mi ten seans bardzo się podobał. Był niesamowicie klimatyczny, Saunamistrz pokazał niezły kunszt machania, synchronizacja z muzyką, częste zmiany tempa, bardzo powolne i dostojne ruchy. Ja byłem wręcz zahipnotyzowany. To jest ten sposób machania, który uwielbiam. Sama historia to opowieść o utracie pamięci. Zdaje się, że oparta na filmie. Ale tak na prawdę nie ona była tu najważniejsza. Tylko ten trans, w który Jacek nas wprowadził. Jakże znany z saunarium, które reprezentuje. Był to seans bardzo spokojny i seansualny. Polecam wszystkim, którzy właśnie tego szukają w saunie.

 

17:30 Mateusz Krawiec - Termy Krakowskie - "Ogień i Miłość"

 Mateusz, na co dzień strażak w OSP, zaprezentował nam historię z życia wziętą. Opowieść o tym jak poznał swą wybrankę, poważnej akcji, zakończonej wypadkiem,  który zmusił go do przemyśleń. Na szczęście historia z happy endem, gdyż Mateusz już w prawdziwym życiu oświadczył się na koniec swej wybrance w saunie! Ogromny podziw za machanie ręcznikiem w pełnym rynsztunku strażackim, wymagało to na pewno wiele przygotowań i ćwiczeń, aby w kasku i ograniczającym ruchy ubiorze przeprowadzić pół ceremonii.

 

18:15 Mateusz Kupiński - Sauna Olimpia - "Przebudzenie"

Petarda! Mateusz w swej najlepszej formie. Zdeklasował wszystkich rywali, to co pokazał w saunie zasługuje na wyróżnienie. Historia bogacza, który osiągnął w życiu już wszystko, jednakże podupada na zdrowiu. Wszystko kończy się jednak dobrze, udaje mu się wyjść z choroby i przebudzić ze snu w którym żył. Zaczyna bardziej doceniać życie i każdy dzień wykorzystywać do granic możliwości. Ceremonia wspaniała pod każdym względem, był świetny wzrost temperatury, dobrze wyczuwalne aromaty, wspaniałe widowiskowe i efektywne techniki na jedną i dwie ręce, synchroniczne i asynchroniczne a także podrzuty. Takie ceremonie ogląda się z ogromną przyjemnością. Dziękujemy!

 

19:00 Ewelina Jarosz - "Mały Książe"

Ewelina wprowadziła nas w bajkowe klimaty opowiadając znaną wszystkim powieść o małym księciu. Mały książę wyhodował na swojej planecie różę. Dbał o nią, jednak z czasem zapragnął czegoś więcej. Wyruszył w podróż na ziemię, gdzie poznał owcę oraz lisa. Ostatecznie zatęsknił za swoją rośliną i powrócił na planetę. Cała historia osadzona była w zapachach chmielu, następnie winogrona oraz róży. Ceremonia ciepła, z odczuwalnym wzrostem temperatury. Techniki machania wymagają jeszcze doszlifowania, ale spójność oraz ilość użytych rekwizytów zasługują na uwagę. 

 

 

19:45 Alicja Deroń - Termy Krakowskie - "Cattleya"

Alicja tym razem w klimatach latynoskich, opowiedziała nam pięknie ręcznikiem historię nieszczęśliwej miłości. Gdy los zabiera jej ukochanego, zmuszona jest przejąć jego interes i stać się bezwzględnym gangsterem. Udaje jej się jednak dorwać odpowiedzialnych za utratę ukochanego i zaznaje spokoju. Pieczołowicie opowiedziana historia w której nie brakowało ani ciepła ani porządnych technik. Na uznanie szczególnie zasługują końcowe potężne strzały z ręcznika, przy tak filigranowej posturze to nie było łatwe. Oczywiście nie można nie wspomnieć o dodatkowych elementach show które choć pewnie nie do końca zaplanowane ubogaciły ceremonię ;)

 

20:30 Tomasz Fischer - Tarnowskie Termy - "Dracula"

Kolejne wspaniałe show z humorem w wykonaniu Tomka z Term Tarnowskich. Piękna narracja, wypełniona humorem historia o Lordzie Dracula poszukującym ukochanej. Po raz kolejny miałem przyjemność obserwować kunszt Tomka i muszę przyznać że poczynił ogromne postępy, dopracował swoje techniki wachlowania i teraz jego ceremonie są kompletne. Uwielbiam ceremonie na których można się pośmiać, posłuchać dobrej muzyki i porządnie wygrzać. Była to chyba najgorętsza ceremonia tego dnia, liczę że zobaczymy Tomka na Mistrzostwach Polski. Dzięki Tomku za wspaniale opowiedzianą historię.



 

21:15 Weronika Skupin - Termy Krakowskie - "Shangri-la"

Weronika przedstawiła nam swoją wersje historii Wandy Rutkiewicz, polskiej alpinistki która zginęła w górach. Jej wersja jednak różniła się tym że tak naprawdę trafiła do krainy wiecznego szczęścia Shangri-la, gdzie trafiają osoby ginące wysoko w górach. Rześkimi aromatami, oraz ładną rytmiczną pracą ręcznika Saunamistrzyni zasłużyła na gratulacje, to jeden z lepszych seansów Weroniki, kilka szlifów i uśmiech na twarzy a będzie jeszcze lepiej.

 

22:00 Iabela Foryś - Termy Krakowskie - "Proszę zapiąć pasy"

Na zakończenie kolejna petarda. Iza zakończyła zmagania indywidualne w pięknym stylu. Stewardessa która najpierw rozbraja bombę w samolocie, następnie ląduje nim ratując wszystkich pasażerów a do tego w międzyczasie oszałamia nie tylko wyglądem, ale wspaniałymi widowiskowymi technikami. Tak dużo pary w takich drobnych rękach, taka zwinność i gracja do tego wspaniała muzyka i zapachy, to wszystko przekłada się na najlepszy seans tego dnia. Gratulacje! Czekamy na oficjalne wyniki.

 

 

Podium indywidualne

 08.04.2018 Dzień drugi - konkurencja drużynowa

 Po niesamowitych wrażeniach dnia pierwszego i wspaniałych ceremoniach indywidualnych, przyszła pora na zmagania drużynowe. W szranki stanie dziś sześć drużyn z całej Polski. Zapowiada się kolejny piękny dzień pełen wrażeń.

12:30 Michał Marczak / Jacek Gwóźdź / Przemysław Kurpiel - Basen Ślęza / FA SKY  

Pierwsza ceremonia tego dnia za nami. Obiecujący start, ekipa złożona z Saunamistrzów Wrocławskiego Fitness Academy i Ślęzy dała radę. Szamani reprezentujący ziemię, wiatr i wodę przy pomocy ognia wywoływali Ducha Szmuna. Świetne przebrania i scenografia, podczas ceremonii każdy z Saunamistrzów wraz z żywiołem który reprezentował budował totem który na koniec dzięki połączeniu sił trzech szamanów i wszystkich zebranych zwieńczony został bożkiem ognia i udało się wywołać Wielkiego Ducha Szmuna. Świetny pomysł, oczywiście kilka rzeczy można jeszcze dopracować, szczególnie przy świetnych technikach wszystkich Saunamistrzów chciało by się oglądać więcej wspólnych akcji.

 

13:30 Izabela Foryś / Miłosz Nycz - Termy Krakowskie - "Skarb Narodów"

Bohaterami drugiej ceremonii byli Miłosz i Iza jako archeologowie w poszukiwaniu kryształowej kuli Azteków. Skarb Narodów to ceremonia tryskająca pracą drużynową i synchronami, czyli tym czego wszyscy oczekują na ceremoniach drużynowych. Były synchrony w technikach synchronicznych, asynchronicznych, podrzuty i przejścia, kategoria team wyczerpana całkowicie.  Wspaniale przygotowany i dopracowany seans, dużo rekwizytów, rozwiązywanie łamigłówek i porządne grzanie, wszystko w temacie. 

 

 

 

 

14:30 Mateusz Kupiński / Dawid Bonkowski - Sauna Olimpia - "Życie uczy pokory"

Mateusz i Dawid to pokrewne dusze, dogadują się bez słów jak bracia, ale również toczy się między nimi ostra walka o to który jest lepszy. Tak też przebiegał seans który traktował o dwóch braciach, których współzawodnictwo doprowadziło do tragedii. Na szczęście wszystko dobrze się kończy, gdy okazuje się że cała intryga miała na celu nauczyć jednego z braci pokory i doprowadzić do tego że zapanowała między nimi zgoda. Obfitująca w szybkie akcje drużynowe ceremonia, z ciekawymi aromatami, która jak na razie była najgorętsza w dniu dzisiejszym.

 

15:30 Marcelina Kondrat / Paweł Pęcherz - Aquadrom - "Ręcznikoręki"

Marcelina i Paweł w interpretacji filmu Nożycoręki. Edwarda odwiedza handlarka olejkami eterycznymi i widząc jak cierpi pokazuje mu że może swoją przypadłość wykorzystać i uczy go machać ręcznikami. Nie wiem czy z Marceliny jest taka dobra nauczycielka, czy też uczeń był tak pojętny ale w kilka minut złapał co powinno robić się z ręcznikami w saunie. Później mogliśmy już podziwiać ładne synchroniczne akcje ucznia i nauczycielki w klimatycznej i pozytywnej ceremonii.



 

16:30 Mariola Żurek / Vasyl Hrebinnyk - Sommer Residence - "Alicja w krainie czarów"  

Mariola w Krainie Czarów i Vasyl, czyli subtelna Alicja i wywijający ręcznikami jak szalony Kapelusznik, tak podsumował bym tą ceremonię. Historię zna chyba każdy, podróż pełna ciekawych perypetii przez krainę czarów zwieńczona walką ze smokiem. To co było najmocniejszym elementem tej ceremonii to wywijający niesamowicie szybko ręcznikiem Vasyl, to nie tylko uczta dla oka, gdyż takie czary ręcznikiem zawsze ogląda się przyjemnie, ale również ogniste podmuchy dla ciała, bo uderzenia były pokaźne. Bardzo przyjemna ceremonia, wymagająca doszlifowania, ale nie można się było nudzić.

 

17:30 Tomasz Jabłoński / Anita Matusiak / Bartosz Matusiak - Aquapark Reda - "Polaczek na wakacjach"

Na koniec petarda z Redy. Janusz i Grażyna wyjechali na wakacje no i ... zrobili oczywiście wiochę :) Jednakże saunowicze jak dobrze wiecie lubią wiochę, kiedyś już jeden rolnik zagarnął serca publiczności, tutaj serca publiki skradła Grażyna, boska gra aktorska Anity, pełen szacun. Może nie był to w pełni seans pod regulamin i punkty ale nie tylko punktami człowiek żyje. Kochani dostarczyliście wszystkim takiej dawki humoru, że mam nadzieję że zostanie to docenione i będziemy mieli wszyscy jeszcze raz to obejrzeć na Mistrzostwach. Czekam z niecierpliwością na kolejny lot!

 

 

 

 

Podium Drużynowe

Ostatni turniej eliminacyjny do Mistrzostw Polski 2018 w Sauna Olimpia za nami. Tak jak obiecywaliśmy było to kolejne niezapomniane wydarzenie. Przepiękny obiekt przygotowany z największą pieczołowitością i dopracowany w największych szczegółach, wspaniała zgrana ekipa obsługująca całą imprezę oraz oczywiście ekipa niesamowitych Saunamistrzów, to wszystko złożyło się na niesamowite 2 dni wspaniałego wypoczynku i emocji.

Turniej tym bardziej dla nas niezapomniany, gdyż tutaj ekipa poprawnesaunowanie.pl wyłoniła zdobywce pierwszej nagrody specjalnej jaką ufundowaliśmy za ogromne osiągnięcia. Za walkę z przeciwnościami losu i płynięcie pod prąd a także niesamowity postęp jaki na przestrzeni lat mogliśmy osobiście obserwować otrzymał ją nasz Przyjaciel Mateusz Malinowski, "Malina" którego zna chyba każdy saunamaniak. Gratulujemy Malina, nie zmieniaj się i walcz dalej, trenuj i widzimy się na podium!

Nagroda Specjalna portalu www.poprawnesaunowanie.pl dla Mateusza Malinowskiego

Dziękujemy wszystkim którzy przyczynili się do sukcesu całego przedsięwzięcia, na pewno będziemy wracać do tego wspaniałego miejsca, niebawem szczegółowy opis samego obiektu, który jest kolejnym miejscem na mapie saunowania dla każdego szanującego się saunowicza. Polecamy!

 

Zeszłoroczny turniej PTS Classic cieszył się tak ogromnym powodzeniem, zarówno Saunamistrzów (zgłoszenia zamknięte zostały w kilka godizn) jak i Saunowiczów. Naturalnym więc było zorganizowanie kolejnej edycji tego wspaniałego klasycznego turnieju Saunamistrzów. Tym razem Polskie Towarzystwo Saunowe, na arenę zmagań, wybrało saunę w odnowionej strefie saun Aquaparku Fala, który to jest Członkiem Wspierającym oraz Partnerem PTS. Z perspektywy czasu, muszę stwierdzić że był to strzał w dziesiątkę.

3 marca do Łódzkiej Fali zjechało 16 Saunamistrzów, wyłonionych w równie szybkiej jak rok temu rundzie zgłoszeniowej, 7 sędziów, zastępy pomocników Organizatora, media oraz wielu spragnionych wrażeń Saunowiczów z całej Polski. Od samego początku dało się odczuć ogromne przejęcie obsługi strefy, służyli pomocą w każdej chwili i dbali o dobre samopoczucie wszystkich obecnych, dopieszczając co chwila to owocami, to soczkami wszystkich Saunowiczów oraz odpowiedzialnych za to zamieszanie saunamaniaków.

Mimo ogromnego zainteresowania zawodami, i dużej ilości saunowiczów spragnionych ceremonii klasycznych, sauna turniejowa, dzięki talentowi logistycznemu naszego wspaniałego Napoleona Zbysia, pomieściła wszystkich chętnych, dzięki każdy mógł doświadczyć wspaniałych seansów saunowych. W trakcie zawodów prócz sędziów, zawodników oceniali również saunowicze, dzięki naszym dwóm wspaniałym pomocniczkom, Sylwii i Małgosi, proces oddawania głosów przebiegał perfekcyjnie.

Przejdźmy jednak do sedna, czyli ceremonii wykonywanych podczas zawodów. Na turnieju zjawili się zarówno starzy wyjadacze, którzy nie jeden piec polewali, jak i nowe twarze, Saunamistrzowie którzy pierwszy raz mieli styczność z tego typu imprezą i zgodnie z celem tej imprezy mogli skorzystać z wiedzy jaką przekazali im bardziej doświadczeni koledzy, oraz zintegrować ze środowiskiem. Każda ceremonia, bez względu na punktację, była wyjątkowa, i nawet te trochę słabiej oceniane miały bardzo ciekawe elementy a ich wykonawcy zaskakiwali pod wieloma względami zgromadzonych.

Podium drugiej edycji PTS Classic - od lewej Piotrek, Kacper i Paweł

Na turniej stawiła się między innymi ekipa Wrocławskich Saunamistrzów, którzy debiutowali już na zeszłorocznym Silesianie, po wynikach widać że jednak formuła klasyczna przypadła im dużo bardziej do gustu, widać ogrom włożonej pracy i nie trzeba było długo czekać na efekty. Dużym zaskoczeniem okazał się debiutant Vasyl Hrebinnyk, oczarował w saunie swoimi technikami, które choć trochę chaotyczne i wymagające uspokojenia i większego luzu, wyglądały widowiskowo, bardzo udany występ. Również jego koledzy Michał i Bohdan przeprowadzili bardzo udane ceremonie, z bardzo dobrze dobraną muzyką oraz eterykami. Petardą jednak okazał się Kacper Danisiewicz, który oczarował głownie damską część widowni zdobywając tytuł Saunamistrza Publiczności oraz Mistrza drugiej edycji PTS Classic. Kacper, myślę że mogę śmiało powiedzieć, to już pretendent do poważnych miejsc na poważnych turniejach, widać tutaj opanowanie, dobry warsztat, dobrą koordynację, słuch, oraz nienaganną prezencję, czyli wszystkie najważniejsze atuty Mistrza. Czuję że w najbliższym czasie może mocno zamieszać w rankingu Saunamistrzów.

 

Na PTS Classic zjawiła się również mocna ekipa z Rudy Śląskiej, m.in drugi Wicemistrz pierwszej edycji Paweł Pęcherz, mocno utytułowany Robert Żukowski oraz Piotr Biedrzycki, który tym razem okazał się lepszy od swych kolegów. Wziął sobie do serca rady z zeszłego roku i przygotował bardzo spokojną ceremonię relaksacyjną z wachlarzami w roli głównej, dobre dawkowanie olejków oraz temperatury, co w tej saunie nie było takie proste zapewniły mu bardzo dobre drugie miejsce tej edycji PTS Classic.

Stolica tym razem również dorzuciła swoje trzy grosze do turnieju, Saunamistrzowie Przemek Iberszer, oraz Paweł Pawelec, wpadli dogrzać nas w swoim stylu (Przemo nawet we Wrocławskim stylu :) ). Paweł robił to tak dobrze, że Publiczność oraz Jury wybrali go jako Drugiego Wicemistrza PTS Classic 2018, jego bardzo klasyczna ceremonia do muzyki, a jakże klasycznej oraz bardzo rytmiczne machanie zostało docenione. Brawo!

Oczywiście jak wspominałem, każda ceremonia miała coś ciekawego, jednakże jak to na zawodach ktoś musi wygrać a ktoś stanąć na ostatnich, wcale nie najgorszych przy tak zacnej ekipie, pozycjach. Wspaniali Saunamistrzowie z całej Polski z dwoma rodzynkami Mariolą i Weroniką zasługują na ogromne podziękowania, mam nadzieję że wynieśli z tego spotkania nowe doświadczenia i wzbogaci to ich warsztat, aby w kolejnej edycji powalczyć o lepsze pozycje.

Podsumowując całą imprezę, należy stwierdzić bez zbędnego kadzenia, że druga edycja turnieju PTS Classic w Łódzkiej Fali okazała się ogromnym sukcesem. Pod każdym względem impreza się udała, o czym mogły świadczyć uśmiechnięte twarze Saunamistrzów po zawodach i na after party :), ale również bardzo duża frekwencja saunowiczów oraz wspaniała atmosfera podczas całego minionego weekendu. Również ceremonie Mistrzów, odbywające się w niedzielę, odwiedzała spora rzesza saunowiczów, którzy dzień wcześniej nie załapali się na bilety. Mamy nadzieję że w przyszłym roku uda się rozszerzyć imprezę, tak aby mogła w niej wziąć udział większa ilość Saunamistrzów.

Dziękujemy za wspaniałe chwile spędzone pośród sauna-krejzoli, wszystkim zaangażowanym w projekt sponsorom (Bassau, Can You Escape?, Destresso), organizatorom, jury, saunamistrzom, obsłudze, za poświęcony czas oraz energię, Prezesowi PTS Mariuszowi Górskiemu, bez którego by się to na pewno nie udało. Rysiowi za wspaniałe fotki którymi dzielimy się tutaj z Wami oraz Kamilowi i Sławkowi za migawki z imprezy.

Widzimy się w saunie!

 

Wyniki drugiej edycji turnieju PTS Classic 2018

 

 Autor: Marcin dla poprawnesaunowanie.pl

Belgijska Noc Saunowa odbyła się w ostatni weekend tegorocznego karnawału i taka też była jej tematyka. Było kolorowo, wesoło, rozrywkowo, po prostu było bardzo karnawałowo. Goście z Belgii przybyli w bardzo licznym, bo aż ośmioosobowym składzie i przygotowali aż 12 różnych seansów w światyni Saturna, a poza nimi jednocześnie do wyboru były rytuały klasyczne w Saunie Cezara i peelingi w łaźniach parowych.

Właśnie – był wybór i to był mój problem, bo choć miałam ogromną ochotę wybrać się na klasyczne grzanie w wykonaniu Martijn’a Vanhoorelbeke, to nie potrafiłam się zdecydować z którego rytuału w ŚS zrezygnować i ostatecznie brakło mi na to czasu...
A co się działo w Świątyni Saturna? Zaczęło się o 18.00, a potem co 45 minut emocje były coraz większe!


Bawiliśmy się na karnawałowych imprezach na całym świecie. Oj dużo tego było...

Alexia w swoich dwóch indywidualnych seansach „We come together in Rio” oraz „Dance with me” porwała nas do zabawy w rytmach żywej muzyki.

Alain z kolei najpierw zabrał nas na klasyczną maskaradę wenecką. Wszystko było perfekcyjne – muzyka, strój i zapachy.

Po 45 minutach znów pod wodzą Alain’a z Wenecji przenieśliśmy się do Belgii. Wylądowaliśmy na tradycyjnej karnawałowej imprezie belgijskiej. Yupiler to marka belgijskiego piwa. Co może być głównym napojem na Yupiler Party? Jak sądzicie? :D
Alain był doskonałym wodzirejem, a coś tak prozaicznego jak machanie ręcznikami zlecił swoim asystentom ;) W tym seansie brali aktywny udział wszyscy goście.

Wydawało mi się, że Yupiler Party było najwyższym poziomem karnawałowo-saunowej balangi, ale wtedy Ondrey i Yvan zaczęli sprawdzać gdzie na świecie są najlepsze imprezy – zaczęli od Belgii, następnie wpadli na moment na Kubę i do Meksyku, by na koniec wylądować w Polsce na imprezie Disco Polo (tak, tak – goście zrobili część swojego seansu do polskiej muzyki!). Ten duet to gwarancja uśmiechu od ucha do ucha i fantastycznej zabawy :)


Jurgen z Alexią kontynuowali poszukiwanie najlepszej imprezy karnawałowej. Z tą parą znów bawiliśmy się chwilę w Belgii, by później odwiedzić Francję, Hiszpanię i Brazylię.
Poza odwiedzaniem imprez karnawałowych w różnych zakątkach świata w programie nocy były jeszcze fantastyczne, choć zupełnie inne tematycznie seanse.

Niespodzianka pierwsza to Very Special Bania w wykonaniu czesko-belgijskiego duetu Ondrey i Yvan. Jeszcze przed wejściem saunamistrzowie uprzedzili, że po tym rytuale wszyscy będą mokrzy, a niektórzy będą jeszcze bardziej mokrzy, więc jak komuś to nie odpowiada to lepiej niech nie wchodzi do środka. Cześć pierwsza to porównanie bani po czesku i bani po belgijsku... No cóż ta pierwsza była delikatna, subtelna, wyważona, a tą drugą można chyba nazwać banią ekstremalną, choć słowa nie oddadzą tego co się działo w saunie. Z głośników docierała do nas rosyjska muzyka ludowa w wykonaniu chóru Aleksandrowa, a Ondrey w przerwach pomiędzy machaniem witkami dawał pokazy taneczne godne solisty w dobrym rosyjskim zespole ludowym. Część druga nosiła nazwę Bania Level Up – zgodnie z zapowiedzią doświadczaliśmy wyższego poziomu bani ze zdecydowanie wyższym poziomem temperatury i wilgotności. Niektórzy w ramach specjalnych względów załapali się na całe wiadro lodu wysypane na głowę lub na na pół wiadra wody... Trzecia cześć seansu nosiła nazwę We will kill you. Na piecu wylądowały ogromne ilości wody. Na głowach saunamistrzów jako czapki wylądowały pluszowe kurczaki z różna, a my (zwłaszcza Ci na górnych półkach) zaczęliśmy się zastanawiać za ile minut będziemy wyglądać jak te kurczaki :D Po 15 minutach banji wszyscy ociekaliśmy wodą, sauna pływała, a szef Leszek po wyjściu na zewnątrz powiedział Rysiowi Rakowi, że wydawało mu się dotychczas, że nikt nie potrafi zalać mu sauny bardziej od Rysia, ale to mu się tylko wydawało :D

Niespodzianka druga to seans The Miracle opowiadający o zdobywaniu mistrzowskiego tytułu w hokeju. Było to pełne różnych emocji, a jednocześnie doskonale wymachane 13 minut. Yannick Vervaecke pokazał nam piękną historię, dobrą technikę i świetne czucie muzyki. Lubię takie rytuały.

Niespodzianka trzecia to kończący całą imprezę seans „Goodnight”. W programie miałam wpisane że będzie go wykonywał Alain, ale w saunie pojawił się on w parze z Helene Notebaert. Była to przepiękna saunowa kołysanka na Dobranoc. Bardzo spokojna, relaksująca muzyka + równie spokojne ale bardzo efektywne machanie ręcznikami i wachlarzami + piękne, kocio-baletowe ruchy Heleny. Nie tylko ja wyszłam z tego seansu rozmarzona i zachwycona, a jednocześnie wyciszona po wcześniejszych karnawałowych wojażach. Po raz kolejny spędziłam w Termach Rzymskich fantastyczne kilka godzin. Kto nie był niech żałuje.

Autor: Mirela dla poprawnesaunowanie.pl

Zdjęcia: Ryszard  Rak www.fotorak.com.pl

 

Nowy Rok przynosi zawsze nowe postanowienia, najczęściej chcemy zmienić się na lepsze, dbać bardziej o siebie, ćwiczyć, poświęcać więcej czasu na relaks a mniej na pracę i wiele wiele innych. Każdy saunowicz zapewne świetnie zdaje sobie z tego sprawę, gdzie można zrealizować powyższe z postanowień noworocznych. Dlatego też Tyrolska Noc Saunowa ściągnęła ogromną rzeszę, chcących poimprezować w rytm tyrolskich przyśpiewek i odpocząć w trakcie niesamowitych ceremonii saunowiczów do Term Rzymskich w Czeladzi. Jestem częstym gościem w tym wspaniałym obiekcie, ale zawsze zaskakuje mnie ogromna liczba nowych twarzy na imprezach saunowych, wspaniała organizacja i ciekawe noce saunowe ściągają tutaj nie tylko stałych bywalców ale wielu ciekawskich, którzy stają się w mig stałymi bywalcami.

Tym razem na Tyrolską Noc Saunową, jak zwykle z Helmuthem Hallerem w roli głównej, przybyła chyba rekordowa ilość Saunamistrzów z Południowego Tyrolu, bo aż 20! Byli starzy znajomi jak Christie czy Tanja, jak i nowi Przyjaciele Helliego, którzy uprzyjemniali pobyt zarówno energicznymi ceremoniami w Świątyni Saturna, medytacyjnymi w Saunie Cezara, oraz między ceremoniami grając na swych instrumentach i śpiewając.

Przejdźmy jednak do sedna, czyli ceremonii wykonywanych przez naszych włoskich Przyjaciół.

"Rock the Sauna" w wykonaniu dwóch pięknych Włoszek Desi i Tanji oraz ich partnerów saunowych Petera i Dominica. Jak sama nazwa ceremonii wskazuje, mocna muza, cała drużyna przebrana za rockmanów, przyznam że o tyle o ile shorty u Pań jak najbardziej wpłynęły na lepszy odbiór ceremonii, o tyle Panowie mogli już sobie podarować :) Ceremonia bardzo dynamiczna, aromatyczna, lecz niezbyt ciepła, Peter i Dominic ustępowali pola swoim towarzyszką, bo robiły naprawdę dobrą robotę z ręcznikami, uczcie się chłopaki. Publiczność mimo niezbyt wysokich temperatur została mocno rozgrzana i rozochocona.

Kolejna ceremonia należała do Heliego, nowa ceremonia "Excalibur" przedstawiająca znaną wszystkim historię, w nowym tajemniczym i mistycznym wydaniu Tyrolskiego Saunamistrza. Piękne aromaty w powietrzu, moja ulubiona pomarańcza, zapachy leśne oraz eukaliptus, oraz mocne i tajemnicze brzmienie niskotonowych utworów towarzyszyły jak zwykle nienagannym technikom Heliego. Przyznam że kiedyś uważałem że brakuje mu luzu i macha dość sztywno, ale to co obserwuję już od dłuższego czasu to całkiem nowy Helli. Widać że sprawa mu do dużą frajdę i uczy się nadal nowych sztuczek aby dorównać młodszym kolegom po fachu, co zaprezentował kręcąc pizze jedną ręką, machając dużym ręcznikiem drugą.

Teraz petarda, najlepsza według mnie ceremonia tej nocy w wykonaniu dużej ekipy Saunamistrzów z Włoch. Mocne brzmienie Martina Garixa m.in "Animal" w głośnikach które przyznam że były zaskoczeniem patrząc na chłopaków, ostre zapachy i ogromne ilości wody na piecu. Było naprawdę gorąco, chłopaki przyłożyły się do roboty, bardzo efektywne techniki machania ręcznikami nie zmarnowały pary która powstała z 6 wiader wody i 2 lodu. Jednakże w tej ekipie największy podziw wzbudził, chyba najstarszy z nich po 63 letni Christie (drugi od prawej na zdjęciu powyżej) który zawstydził swych młodszych kolegów i w niesamowitym tempie dogrzewał na przemian obie strony sauny w asynchronicznej technice na dwa duże ręczniki poprawiając potężnymi strzałami gorąca na koniec, niesamowita krzepa i wydolność, ogromne brawa!

Gdy nie zmieściłem się na kolejną ceremonię Heliego postanowiłem odwiedzić pozostałe sauny. Trafiłem na spokojną ceremonię Petera i Ediego z inhalacją mentolową, co po posiłku jaki spożyłem (a jak zwykle stoły uginały się od smakołyków) okazało się strzałem w dziesiątkę. Tak jak wspominałem, nawet na imprezowej nocy można zaznać relaksu i ta ceremonia była jego kwintesencją. Spokojna medytacyjna muzyka, spokojne ruchy Saunamistrzów i przyjemna temperatura, po ceremonii byłem gotów na dalsze harce.

Trafiłem na ceremonię Aufguss Teamu Tyrolskich Macho :) Panowie ku uciesze damskiej części widowni przeprowadzili ceremonię w.... samych fartuszkach. Może w saunach to nic dziwnego, bo każdy świeci swą mniej szlachetną częścią ciała, ale jednak wolałbym aby skład Saunamistrzów był bardziej mieszany. Zawiodłem się że Damska część Aufguss Temu nie poszła w ślad za ich kolegami, ale cóż, może za rok ;) fajnie dogrzany seans, ponownie Christie dał czadu, walcząc w saunie bez wytrwania.

Ostatnią ceremonią była wariacja na temat "Upioru w Operze" w wykonaniu Heliego, jego Towarzyszki Tanji oraz Jensa. Kolejny mroczny seans, niesamowity pokaz umiejętności szybkiego i efektownego machania dwoma dużymi wachlarzami Jensa, który ustępował pola parze swych kolegów prześcigających się w wymyślnych technikach z dwoma ręcznikami, przerzuty ciekawe figury i efektywne podmuchy, to wszystko tutaj było. Wspaniała ceremonia na zakończenie tej emocjonującej nocy, oczywiście dla mnie, bo dla najbardziej wytrwałych czekały jeszcze dwie ceremonie.

Tej niesamowitej atmosfery, która udzielała się wszystkim zgromadzonym nie sposób opisać, to trzeb przeżyć, jak zwykle starałem się przekazać Wam opis ceremonii jakie miałem okazję zobaczyć tym razem, ale to jak polizać lizaka przez papierek, mam nadzieję że ten opis zachęci Was do odwiedzenia Term Rzymskich, czy to w zwykły dzień aby oddać się błogiemu lenistwu, czy też poimprezować na nocy Saunowej. Najbliższa Noc już za dwa tygodnie, to Noc Syberyjska z Ryszardem Rakiem, prawdziwa gratka dla fanów naturalnych i prozdrowotnych ceremonii z Mistrzem Banji Ryszardem, jego Rodziną i Przyjaciółmi. Zawsze miło wspominamy tę Noc, co możecie przeczytać na łamach naszego portalu.

Autor: Marcin dla poprawnesaunowanie.pl

Zdjęcia: Ryszard  Rak www.fotorak.com.pl

 

 

Polskie Towarzystwo Saunowe, po raz drugi w tym roku postanowiło wsłuchując się w prośby Saunamistrzów, przygotować turniej, który swoją formułą odbiegał będzie od popularnych zawodów z ceremoniami show. W taki oto sposób powstał pomysł turnieju w którym dużą rolę odgrywają umiejętności saunamistrza, jego zdolności do improwizacji i trochę szczęścia. PTS Freestyle bo o tym turnieju mówimy odbył się podobnie jak PTS Classic w Saunarium Borowinowa w Krakowie. 

Zawodnicy którzy zgłosili się do turnieju, zostali sparowani zgodnie z rankingiem znajdującym się na naszej stronie w taki sposób aby w początkowym etapie w parze nie znaleźli się Saunamistrzowie z czołówki rankingu. Przed ceremoniami pary zawodników losowały zestawy muzyczno zapachowe i miały 15 minut na odsłuchanie muzyki z którą będą musieli się zmierzyć i przygotowanie się do ceremonii. Podczas seansu pierwsza i druga runda były dedykowane jednemu Saunamistrzowi, po czym trzecia to praca zespołowa, w celu porównania technik. Po ceremonii wszyscy zgromadzeni w saunie oddawali głosy na Saunamistrza który ich zdaniem lepiej sprawił się na placu boju, pomagali również sędziowie, którzy dysponowali 5 głosami każdy i czuwali nad zasadami bezpieczeństwa oraz nad profesjonalizmem Saunamistrzów. 

Turniej przebiegał na zasadach pucharowych, zwycięzcy ceremonii przechodzili do kolejnej rundy, aby walczyć o najcenniejsze trofeum.

 

 1/8 FINAŁU - Pierwszy pot

 

Monika Dziubińska VS Piotr Biedrzycki

Wspomagacze:


Naturalne olejki eteryczne - Świerk, Rozmaryn, Drzewo Róży

Wdzięk Moni

Białe rękawiczki Piotrka

Muzyka -  SET-19

 

 

Po wyrównanej walce Piotr porwał publikę bardziej i to on wyszedł zwycięsko z tej batalii

 

Robert Żukowski VS Mieszko Kluska

Wspomagacze:

Naturalne olejki eteryczne - Kosodrzewina, Sosna, Cynamonowiec Liść

Kucyk Roberta

Piwniczańska Broda Mieszka

Muzyka -  SET-18

 

 

Mieszko na początku trafił na mocnego oponenta i niestety zabrakło energii, jak się później okazało nie jemu jedynemu tego dnia.

  

Weronika Skupin VS Michał Polakiewicz

Wspomagacze:

Naturalne olejki eteryczne - Bazylia, Mandarynka, Cynamonowiec Liść

Uśmiech Weroniki

Opływowa fryzura Michała

Muzyka -  SET-5

 

 

Michał uległ Weronice po wyczerpującej walce, ale taka przegrana to żaden wstyd.

 

Paweł Pawelec VS Arkadiusz Ufnal

Wspomagacze:

Naturalne olejki eteryczne - Rozmaryn, Drzewo Róży, Paczula

Styl Pijanej Ważki Pawła

Poza do Selfie Arcziego

Muzyka -  SET-9

 

 

Walka dwóch ważniaków ze Stolicy, pozostać na placu boju może tylko jeden. Arczi myślał chyba że na początku będą robić sobie fotki, jednak Paweł wziął go z zaskoczenia i zaatakował, nie pozostawiając Arcziemu żadnych szans na wygraną.

 

Nikodem Jończyk VS Ryszard Rak Jr.

Wspomagacze:

Naturalne olejki eteryczne - Krwista Pomarańcza, Trawa Cytrynowa, Melisa

Aura Natury Ryszarda Raka

Aura Wytrwałości Zbysia

Muzyka -  SET-13

 

 

Niesamowite starcie, młoda krew, spadkobiercy dwóch Tytanów Saunowych, niespożyte pokłady energii i nie lada pokaz tych młodych Saunamistrzów, zwycięstwo jednak tym razem przypadło bardziej doświadczonemu Nikodemowi.

 

Magdalena Kil VS Paweł Pęcherz

Wspomagacze:

Naturalne olejki eteryczne - Mięta Pieprzowa, Trawa Cytrynowa, Sosna

Zabójcze spojrzenie Magdy

Uderzenie Deszczowego Pawła

Muzyka -  SET-17

 

 

Ciężka walka dla nie doświadczonej Magdy, Paweł to stary wyjadacz, nie jeden piec polewał. Była to jednak bardzo przyjemna ceremonia, szczególnie 3 runda w której Saunamistrzowie pięknie synchronizowali się podczas dogrzewania saunowiczów. Paweł ogromną przewagą punktów pokonał Madzię, jednak jestem pewien że ta nie powiedziała jeszcze ostatniego słowa i zażąda rewanżu.

 

Damian Struck VS Klaudia Szczurek

Wspomagacze:

Naturalne olejki eteryczne - Trawa Cytrynowa, Mięta Pieprzowa, Cedr Teksas

Aura Joasi wspierająca Damiana

Aura Borowinowej wspierająca Klaudię

Muzyka -  SET-8

 

 

Mimo że Klaudię wspierały mury Borowinowej gdyż walczyła na swojej ziemi, Damian nie oddał pola łatwo. Pojedynek Mistrzów ze szkół Wrocławskiej i Krakowskiej okazał się bardzo wyrównany, jednak Klaudia użyła rzadko używanej techniki "uśmiech od ucha do ucha" i Damian musiał ustąpić.

Mariola Żurek VS Izabela Foryś

Wspomagacze:

Naturalne olejki eteryczne - Mięta Pieprzowa, Mandarynka, Cedr Teksas

Letni Podmuch Marioli

Nadwiślańska Gracja

Muzyka -  SET-8

 

 

W ostatnim pojedynku pierwszej rundy zmierzyły się dwie piękne kobiety, oczywiście zaiskrzyło, Saunamistrzynie walczyły dzielnie, lecz Iza z dużą przewagą pokonała mniej doświadczoną koleżankę.

 

 ĆWIERĆFINAŁ - Drugie polanie

 

Piotr Biedrzycki VS Robert Żukowski

Wspomagacze:

Naturalne olejki eteryczne - Trawa Cytrynowa, Mandarynka, Melisa

Duch Aquadromu

Muzyka -  SET-1

 

 

Bratobójczy pojedynek Aquadromowych Saunamistrzów, mimo dzielnej postawy Piotrka wygrał wspaniałym stylem Robert, choć tylko różnicą 3 punktów.

 

Weronika Skupin VS Paweł Pawelec

Wspomagacze:

Naturalne olejki eteryczne - Świerk, Eukaliptus, Rozmaryn

Uśmiech Weroniki

Styl Pijanej Ważki Pawła

Muzyka -  SET-6

 

 

Paweł tym razem stanął w szranki z kobietą, Weronice nie udało się jednak oczarować Mistrza z Warszawy który ponownie bezbłędnie wypunktował przeciwnika, przechodząc w ten sposób do półfinału.

 

Nikodem Jończyk VS Paweł Pęcherz

Wspomagacze:

Naturalne olejki eteryczne - Eukaliptus, Rozmaryn, Sosna

Aura Wytrwałości Zbysia

Uderzenie Deszczowego Pawła

Muzyka -  SET-10

 

 

Tym razem losowanie utworu było bardziej przychylne dla Pawła, klasyczne i spokojne utwory to jego domena, jednakże pełen szacun dla Nikodema który podołał machaniu do utworu Chopina, drobną przewagą wygrał jednak Paweł.

 

Klaudia Szczurek VS Izabela Foryś

Wspomagacze:

Naturalne olejki eteryczne - Eukaliptus, Sosna, Melisa

Aura Borowinowej wspierająca Klaudię

Nadwiślańska Gracja

Muzyka -  SET-7

 

 

Piękny pojedynek, najlepsze synchro zawodów, którego nie powstydził by się nie jeden Mistrzowski zgrany team, niemalże wyczuwalna więź jak u Dziury i Stajna. Dwie piękności w saunie, prawdziwa walka na techniki, pełen profesjonalizm i uczta nie tylko dla oczu. Publiczność była jednak za Izą, która dzięki temu znalazła się w półfinale. Mam nadzieję że dane nam będzie podziwiać jeszcze dziewczyny razem w saunie.

 

Półfinał - Ostre starcie

 

Robert Żukowski VS Paweł Pawelec

Wspomagacze:

Naturalne olejki eteryczne - Eukaliptus, Trawa Cytrynowa, Drzewo Róży

Uderzenie Shoguna - Roberta

Warszawska Krzepa Pawła

Muzyka -  SET-4

 

 

Bardzo wyrównana walka, obaj Saunamistrzowie prezentowali wspaniałe techniki i nie odstawali od siebie technicznie podczas ceremonii. Prawdziwa uczta saunamaniaka zakończyła się triumfem Saunamistrza z Aquadromu, Robert zapewnił sobie miejsce w walce finałowej, Paweł natomiast stanie w szranki w walce o 3 miejsce.

 

Paweł Pęcherz VS Izabela Foryś

Wspomagacze:

Naturalne olejki eteryczne - Trawa Cytrynowa, Bazylia, Kosodrzewina

Uderzenie Deszczowego Pawła

Nadwiślańska Gracja

Muzyka -  SET-16

 

 

Ostatnia walka o ścisły finał, tym razem Deszczowy Paweł uległ Gracji Izy, która chyba uśpiła jego czujność i zdobyła sobie względy publiczności, która nagrodziła ją przy głosowaniu. Nie pomogła również trzecia, dość wyrównana runda w której mogliśmy również obserwować ładne akcje synchroniczne, Iza zmierzy się zatem w finale z Robertem, natomiast Paweł powalczy ze swoim imiennikiem o 3 miejsce.

 

Finał - Ostateczne starcie

 

Paweł Pawelec VS Paweł Pęcherz

Wspomagacze:

Naturalne olejki eteryczne - Bazylia, Paczula, Melisa

Masakra Pawłowa

Muzyka -  SET-20

 

 

Kolejny ciekawy pojedynek, imiennicy stoczyli równą walkę, różnorodność stylów utrudniła ocenę, jednakże publiczności bardziej przypadł do gustu Paweł Pawelec, dzięki czemu wywalczył sobie 3 miejsce na pierwszym turnieju PTS Freestyle. Gratlujemy!

 

Robert Żukowski VS Izabela Foryś

Wspomagacze:

Naturalne olejki eteryczne - Mandarynka, Cynamonowiec Liść, Paczula

Masakra Wikinga - Roberta

Duch Stajna - Izy

Muzyka -  SET-15

 

 

Ostateczny pojedynek należał do Roberta oraz Izy. Obydwaj Saunamistrzowie rzucili do walki wszystkie atuty jakie mieli, wspierani przez swych mentorów, oraz okrzyki bojowe dzielnie walczyli. Do samego końca nie było wiadomo kto zdobędzie serce publiczności. Jak się później okazało Robert wyszedł z bitwy z tarczą i nie pozostawił swej rywalce złudzeń. jestem pewien że Iza tego tak nie zostawi i poprosi o rewanż. Poprawnesaunowanie.pl na pewno pojawi się na tym pojedynku i będzie przyjmowało zakłady.

 

 

 

 

 

Pierwszy turniej PTS Freestyle cieszył się ogromnym zainteresowaniem Sunamistrzów oraz Saunowiczów. Widać że ten typ rywalizacji przypadł do gustu zarówno wykonawcom jak i odbiorcom ceremonii saunowych, przy wszechobecnych spektaklach saunowych, potrzebne jest czasem porządne naparzanie i możliwość podziwiania surowego kunsztu Saunamistrzowskiego bez otoczki multimedialnej. Saunamistrzowie świetnie poradzili sobie z przygotowaną przez DJ X-a muzyką do ceremonii, czasami zaskakująco dobrze, jakby muzyka była stworzona pod nich specjalnie. Ogromne podziękowania dla wszystkich zaangażowanych w to przedsięwzięcie a szczególnie dla Gospodarza- Saunarium Borowinowa, który po raz kolejny nie zawiódł i wraz z Polskim Towarzystwem Saunowym współtworzył tak wspaniałe wydarzenie. Dziękujemy sponsorowi głównemu firmie Bassau za dostarczenie wspaniałych eteryków oraz nagród dla Saunamistrzow, oraz sponsorowi wspierającemu Aua fitclub Mysłowice, podziękowania dla wspaniałego fotografa Rysia i kamerzysty Kamila za wsparcie medialne. Już teraz zaczynamy odliczanie do kolejnej edycji.

 

Autor: Marcin dla poprawnesaunowanie.pl

Zdjęcia: Ryszard  Rak www.fotorak.com.pl

Muzyka: Zbyszek Włóka X-76 Sauna Poradnik

 

Liczba 7 kojarzona jest przez wielu z szczęściem, nic dziwnego więc że kolejne już siódme urodziny Term Rzymskich w Czeladzi przepełniała atmosfera szczęścia i wszyscy radośnie w wyśmienitym towarzystwie świętowali ten radosny dzień a właściwie noc.

Do Pałacu Saturna zjechali wyśmienici Saunamistrzowie z zagranicy, tacy jak Helli Haller, Nephat Mwangi, Farid Atai czy Rene Juran, nie zabrakło również polskich gwiazd Ryszard Rak, Ryszard Rak Jr. czy też Krzysztof Holeczek wspieranych przez resztę ekipy Saunarium. Jak zwykle przy tego typu okazjach prócz wspaniałej uczty saunowej, nie zabrakło wieczerzy z prosiakami w roli głównej i niezliczoną ilością przystawek a to wszystko we wspaniale przystrojonych pomieszczeniach.

Przed oficjalnym rozpoczęciem imprezy, zaprezentował się Rysiu Rak Jr. ze swym świetnym seansem z tegorocznego Silesian Towel Fight - "Sauna Chef" zachwyciwszy wszystkich historią młodego kucharza, który od skromnego pizzero, po stażu który odmienił jego życie, zakłada swoją własną restaurację saunową. Ten młody Saunamistrz ma ogromny potencjał, dodając do tego doświadczenie ojca, który służy dobrą radą, jeśli nadal będzie tak ciężko pracował, niebawem zobaczymy go na najważniejszych zawodach saunowych. Wspaniałe rozpoczęcie nocy, dobra temperatura, niesamowite aromaty w powietrzu oraz czary w saunie.

Nephat w swej ceremonii "African Dancer" przeniósł nas w swe rodzinne strony do Kenii. W tubylczym stroju opowiedział historię młodego chłopaka który chciał zostać tancerzem, jak możemy się domyślić, udało mu się to. Nephat to wulkan energii, którą przekazuje wszystkim dookoła siebie. Samo patrzenie na jego radość do przyjemność, ale prócz tego zaraża on wszystkich swym pozytywizmem, przez co jego ceremonie są zawsze pełne humoru i dobrej energii. Nie brakowało również ciepełka, szybkich akcji z ręcznikami i happy endu, gdy tancerz zdobywa swe trofeum. 

Helli to najstarszy wyjadacz saunowy z zebranych na imprezie, ale nie oddaje nadal pola tym młodszym. Doświadczenie jakie zdobył na przestrzeni lat i nowe techniki które wprowadził do ceremonii saunowych wciąż zaskakują i jego ceremonie są zawsze wspaniałe. Taka też była ceremonia "The Rock", której Helli wcielił się w gwiazdę rocka. Jak to gwiazdy rocka, Helli ma wiele fanek, które jak prawdziwe groupies wzdychały i piszczały w trakcie ceremonii. Dobrze dogrzany seans, wiele trudnych tricków z ręcznikami, oraz ciekawe aromaty, m.in, drzewne oraz jak na rockmana z Italii przystało Grappa na koniec, która pachniała niesamowicie, kawał dobrej roboty.

Rysiu Rak to marka której nie trzeba zbytnio zachwalać, każdy prawdziwy saunowicz wie czego można spodziewać się po jego cermemoniach. Choć Rysia kojarzymy raczej z naturalnych i bardzo swojskich klimatów, seans "Upiór w operze" w jego wykonaniu okazał się świetnym połączeniem ceremonii show i jego mistrzostwa w raczeniu nas ciekawymi i prozdrowotnymi eterykami. Ryszard na koniec jak przystało na dżentelmena podarował wszystkim obecnym kobietom kwiaty, a jak można się domyślić sauna pękała w szwach, więc nie było to łatwe zadanie. Dzięki Rysiu, super przeżycie.

Tej nocy, pierwszy raz miałem okazję podziwiać niemieckiego saunamistrza z Satamy, Rene Jurana. Zaprezentował się nam z bardzo dobrej strony w ceremonii "Elvis". Jak na Satamę przystało, ceremonia bardzo teatralna, wiele elementów show i przebrania na najwyższym poziomie. Technika Rene też nie odbiega od tej prezentowanej przez starszych stażem kolegów. Elvis to dość wdzięczny temat, jego piosenki są znane chyba przez każdego, co można było zaobserwować gdy w saunie większość zaczęła je nucić a kobiety wzdychać do króla Presleya. Dobre show, kilka ciekawych technik i dobrze dogrzany seans.

Farida miałem okazję podziwiać już nie raz, cechuje go ogromna dynamika i pieczołowitość w przygotowywaniu bardzo artystycznych ceremonii, tak też było teraz. W roli Ojca Chrzestnego wypadł bardzo przekonywająco. Był to chyba najgorętszy seans tej nocy, oraz obfitujący w największą ilość dynamicznych technik rozprowadzania ciepła, ręczniki w technikach synchronicznych i asynchronicznych w tempie serii z karabinu. Farid dał czadu, doskonała gra aktorska, elementy humorystyczne, ciekawy podkład dźwiękowy, choć znam film, jego niemiecka wersja była dość intrygująca, kolejnym razem chętnie obejrzał by go z angielskim podkładem, aby nie umknął mi żaden szczegół. 

Ze względu na moje gapiostwo przegapiłem kilka ceremonii zagadawszy się z przyjaciółmi saunowymi, więc nie opiszę pozostałych ale wiem że były niesamowite jak te opisane, nie mogło być inaczej. Zapraszam już na najbliższą Czeską Noc Saunową, która odbędzie się za dwa tygodnie 10 listopada, bilety już dostepne na http://www.sklep.termyrzymskie.eu/ a w zeszłym roku bawiliśmy się na niej tak http://www.poprawnesaunowanie.pl/index.php/pl-PL/artykuly-arch/artykuly/czeska-noc-saunowa

Autor: Marcin dla poprawnesaunowanie.pl

Zdjęcia: Ryszard  Rak www.fotorak.com.pl

 

 

Tym razem troszkę wcześniej bo w październiku, miała miejsce piąta edycja najstarszego w Polsce turnieju Saunamistrzów, Silesian Towel Fight. Na turniej przybyli jak zwykle wspaniali i kreatywni Saunamistrzowie z całej Polski i nie tylko, aby przez 3 dni rywalizacji dostarczyć w rodzinnej i ciepłej atmosferze, nie lada atrakcji wszystkim fanom saunowania. Turniej Silesian Towel Fight już nie raz udowodnił że potrafi odkryć prawdziwe perełki polskiej estrady saunowej, tym razem, ponownie, podczas ceremonii mogliśmy zaobserwować zarówno nieźle zapowiadających się debiutantów, jak i starych wyjadaczy saunowych. Cieszy fakt że do naszego wspaniałego środowiska dopływa wciąż świeża krew, a jeszcze bardziej cieszy fakt że bakcyla po rodzicach łapią ich dzieci i na naprawdę wysokim poziomie prezentują swe umiejętności.

Jako, że ekipa poprawnesaunowanie.pl tym razem nie była w stanie opisywać na bieżąco wszystkich ceremonii, postaramy się przedstawić kilka opisów ceremonii, które najbardziej utkwiły nam w pamięci.

Adam Górka - Ikar, historia prawdziwa - I MIEJSCE

 Pod koniec drugiego dnia zawodów indywidualnych wystąpił weteran "Silesiana". Adam Górka. Saunamistrz, który do tej pory wygrał już dwukrotnie. Właśnie dla tego, oczekiwania były wysokie. Na długo przed rozpoczęciem seansu goście Aquadromu zaczęli się kotłować przed wejściem do sauny. Wszyscy chcieli obejrzeć Adama w akcji. Pytania same nasuwały się na usta. Czy znowu wygra ? Czy nie popełni żadnego błędu ? Jaki seans zaprezentuje ? Kolejny raz się nie zawiedliśmy. Moim zdaniem ten seans był jeszcze lepszy niż poprzednie, którymi wygrywał. "Ikar, historia prawdziwa" to saunowa opowieść o ucieczce z Krety. Wyspy Minotaura. Aby ten plan zrealizować, jego ojciec Dedal skonstruował skrzydła. Na naszych oczach Ikar w kilku polaniach .... yyyy, etapach. Zgodnie z wytycznymi ojca, budował, to co doprowadziło go do zguby. Oto przed nami, sklejał skrzydła przy pomocy wosku. Wszyscy wiemy jak to się skończyło, kto nie pamiętał miał okazję zobaczyć. Ikar, wzniósł się za wysoko, jego skrzydła się roztopiły i zginął upadając z wysokości. Seans przeprowadzony przez Adama, był bardzo "liryczny", temat przewodni był obecny w każdym momencie seansu. Istne arcydzieło. Był przemyślany od początku do końca, byliśmy świadkami wielu perfekcyjnie wykonanych technik, które wykonywane były w tempo muzyki. Świetny seans i zasłużone pierwsze miejsce.

 

 

Robert Zidek - Forest Gump - II MIEJSCE

 Co do tego Saunamistrza również mieliśmy pewne oczekiwania. Robert Zidek znany jest już fanom ceremonii saunowych od jakiegoś czasu. Nie mniej jednak, tego po nim się nie spodziewaliśmy. To co zrobił na tego rocznym "Silesianie" wzbudza podziw chyba u wszystkich. Należą się mu naprawdę wielkie brawa. Jest to świetny Saunamistrz. "Forest Gump" to saunowa adaptacja znanego bestsellera o tym samym tytule. W zasadzie, gdybym wcześnie zastanawiał się czy da się na jego podstawie zrobić seans to bym chyba dał odpowiedź przeczącą. A tu się okazuje, że dla zdolnego Saunamistrza nie ma rzeczy niemożliwych. Robert "zagrał" Foresta w sposób naprawdę przekonywujący. Ciągłe nawiązania do filmu, wiele gagów i wspaniały humor. To w zasadzie jest przepis na sukces w saunie. No i te techniki. Robert radzi sobie w saunie na prawdę wyśmienicie. Świetnie się na niego patrzy, czuje muzykę i potrafi w jej rytm machać. Ma ciągły kontakt z publicznością, która bawiła się na tym seansie pierwszorzędnie. Chyba nikt nie miał wątpliwości, że znajdzie się na podium. Wielkie gratulacje.

 

Ryszard Rak Jr. - Od pizzy do kawioru - III MIEJSCE

 W dobie wszechobecnych programów kulinarnych, nie brakuje również ceremonii które traktowały by o tym jakże ważnym dla każdego człowieka temacie. Wielu Saunamistrzów podchodziło już do tematu, jednakże żaden z taką pomysłowością i sprawnością sobie z nim poradził. Ceremonia Ryszarda Raka Juniora opowiadała historię młodego szefa kuchni, który zaczynając od pracy pizzero w podrzędnej knajpce, dostał się na praktyki do porządnej restauracji, aby nabierając doświadczenia, smaku i pewności siebie, stać się szefem kuchni w swojej ekskluzywnej restauracji. Rysiu wspaniale przedstawił nam historię, która bez słów była zrozumiała dla wszystkich. Ogrom gadżetów wykorzystanych podczas ceremonii i profesjonalizm sprawiły że nie mogło być inaczej, Saunamistrz wywalczył drugie wicemistrzostwo Silesian Towel Fight 5. Gratulacje dla tego młodego adepta sztuki saunamistrzowskiej, życzymy wytrwałości w szlifowaniu technik i dalszych dobrych pomysłów tak świetnie realizowanych podczas ceremonii.

Mateusz Malinowski - Saunaman 

 To ceremonia której nie mogliśmy przegapić bo poniekąd o Nas :) Saunaman, strzegący poprawnego saunowania w Polsce rusza do boju!

W roli głównej Mateusz Malina Malinowski, Saunamistrz o ogromnych serduchu i jeszcze większym duchu walki. Nasz Przyjaciel zafundował nam wspaniałą historię z naszą maskotką w roli głównej. Duża dawka humoru, dużo zielonego :) i coraz lepsze techniki Saunamistrzowskie, tego wszystkiego nie brakowało na ceremonii. Mateusz wspaniale opowiedział historię naszej ekipy i wspaniale zajął się nami w saunie walcząc o to aby we wszystkich saunach zapanowały zasady poprawnej kultury saunowania. Gratulacje Mistrzu, jesteś wielki! Liczymy na więcej, takiego Saunamana potrzebujemy!

 Eliska Blazkova - It don't mean the thing if it ain't got that swing

 Eliska to kolejne bardzo miłe zaskoczenie na tegorocznym "Silesianie". Nie miałem do tej pory przyjemności być na jej seansie. Bardzo się ciesze, że miałem okazję nadrobić ten karygodny błąd. Tym seansem pokazała naprawdę wielką klasę. Nigdy nie ukrywałem, że w saunie najbardziej podobają mi się te ceremonię, które są bogate w historię. Ta wręcz od niej kipiała. Jedynym problemem dla mnie jest bariera językowa. Eliska cały czas używała języka Czeskiego. Zbyt wiele nie zrozumiałem. Na szczęście ceremonia obroniła się sama. Z tego co wywnioskowałem z odegranego spektaklu, to była to opowieść o utracie domu. Został zalany i Saunamistrzyni została z niczym. Na szczęście pozostała jej pasja do muzyki, no i oczywiście do Swingu. W trakcie seansu pokazała nam całą paletę emocji. Od szczęścia codziennego, poprzez tragedię, aż do odzyskania ducha dzięki muzyce i tańcu. Seans na naprawdę wysokim poziomie. Polecam każdemu. 

 

 

Robert Zidek / Eliska Blazkowa - Baywatch - I MIEJSCE

 Tym razem najwyższe miejsce na podium zajęli goście zagraniczni. Dodatkowego smaczku dodaje fakt, że był to duet z Czech i Słowacji, czyli Czechosłowacki :) Eliska i Robert przygotowali seans opowiadający o pracy ratowników nad morzem. Trochę oparty na historii serialu Baywatch, ale przede wszystkim dowcipny aufguss, bardzo spodobał się publiczności. Bariera językowa nie stanowiła najmniejszego problemu, a wręcz już od początku wprowadzała w dobry nastrój, bo przecież język czeski jest dla nas śmieszny, tak samo jak dla Czechów nasza ojczysta mowa. Wszyscy zrozumieliśmy, że będą trzy polania, że będzie zapach kremu do opalania, że zobaczmy dzień z pracy ratownika. Tak własnie było. Świetnie opowiedziana historia uzupełniona najwyższym poziomem technicznym. Robert, stary wyjadacz turniejów saunowych ( w końcu to czołówka słowackich zawodników)  wysoko ustawił poprzeczkę, ale Eliska nie ustępowała mu kroku. Co ważne był to pierwszy seans w dniu rywalizacji drużynowej w którym zobaczyliśmy tyle akcji drużynowych. Ciekawe i przede wszystkim udane synchrony tylko ubarwiały i tak już świetny spektakl. Temperatura na  w saunie była nad wyraz poprawna by osiągnąć szczyt na końcu sensu. Zdecydowanie zasłużone pierwsze miejsce, aczkolwiek zaskoczenie i zdziwienie Eliski i Roberta przy ogłoszeniu wyników sugeruje, że mogło być jeszcze bardziej perfekcyjnie.

Wielkie gratulacje !

Paweł Pęcherz / Marcelina Kondrat - - II MIEJSCE

 Marcelina i Paweł, czyli drużyna gospodarza turnieju Aquadromu jak widać po wyniku reprezentowała godnie swój obiekt. Nie miałem przyjemności oglądać wcześniej Marceli w saunie, ale obecność Pawła sugerowała ciekawy seans. Rzeczywiście nie myliłem się. Saunamistrzowie opowiedzieli historię zagubionej w pustej saunie dziewczyny. Która to dziewczyna spotkała gospodarza tej sauny. Paweł w roli ducha/zjawy uczył Marcelinę jak przeprowadzić seans. Krok po kroku, od polania pieca, poprzez rozprowadzenie powietrza i efektowne techniki machania ręcznikiem. Okazała się, że Marcelina, mimo małego doświadczenia, całkiem dobrze radzi sobie w ręcznikiem, a nawet ręcznikami. Było kilka fajnych zespołowych akcji. Podawanie ręcznika, machanie tym samym ręcznikiem we dwoje. No i przede wszystkim popisowe akcje Pawła z dwoma ręcznikami. Bardzo fajna muzyka i gra świateł pięknie dopełniały ten seans. Nie sposób nie wspomnieć o pięknej Marcelinie, która bardzo zmysłowo poruszała się w saunie i bacznie uczyła postępowania z ręcznikiem od Pawła. Myślę, że ten duet ma wielkie szanse na dalsze osiągnięcia, ponieważ kiedy Marcelina nabędzie kolejnych szlifów w saunie, może stanowić ogromne wzmocnienie dla Pawła. Zasłużone drugie miejsce i wielki apetyt z mojej strony na dalsze występy tej pary.

Piotr Biedrzycki / Kinga Adamus - - III MIEJSCE

 "Oczarowani" - seans Piotra i Kingi, to taka saunowa parafraza Baby Jagi. Otóż, nieświadomy niczego Piotr trafił przypadkiem do domu Kingi. Od samego początku widać było, że wpadł jej w oko. W jej oczach pojawiła się iskra. Mogło to oznaczać tylko jedno. Właśnie wpadła na jakiś chytry i przebiegły plan. Wszystko z czasem się wyjaśniło. Robiła co mogła by usidlić Piotra, by namącić mu w głowie. A czarem władała wielkim. Miała wiedzę by stworzyć magiczne napary i nimi osłabiać wolę swojego wybrańca. Aplikacja iście saunowa, wszystkie poleciały na piec. Z początku działały słabo, ale i na to miała sposób, wzięła jakąś płachtę, ręcznik, czy coś w tym stylu. Coś co miała w domu pod ręką. I zaczęła nią jakoś dziwnie wymachiwać nad piecem. Ludziska się dziwowali co nie miara. Tego jeszcze nie było. Dawać słodkości to sprawa zrozumiana. Ale, żeby tańce przy piecu. Te dziwne ruchy. No i nakopcono jak pokoju Rastamana. A dajcie spokój. Efekt był taki, że Piotr na łóżko bez woli padł. Nie wiem czy to koniec czy nie, w każdym razie wyprosili nas z pomieszczenia. Aż strach pomyśleć co Ona z nim dalej robiła. Bezwstydnica jedna. 

Jednym słowem seans wyjątkowo teatralny. Z świetną historią i ciągle widocznym tematem. Dokładnie taki jak lubię. Wielkie gratulacje. To było dokładnie to czego potrzebowaliśmy. 

 Miłosz Nycz i Piotr Klus - Timon i Pumba

 Był to chyba najbardziej humorystyczny seans tegorocznego "Silesiana". Miłosz w roli surykatki Timona i Piotr w roli guźca Pumby (cytując klasyka, guziec - to taka świnia z afryki). Oboje w swych rolach byli rewelacyjni. Ich seans obfitował z wiele świetnych gagów. Wszyscy bawili się na prawdę dobrze. Muzyka oczywiście z bajki, ich przebranie, jak widać na zdjęciu obok, bardzo przekonywujące. Aż przypomniały nam się nasze lada młodości. Oboje dwoili się i troili by zaprezentować nam wszystko co pomoże nam przenieść się do Afryki. Mi osobiście najbardziej podobało się przyjemnie ciepełko, które tam znalazłem. Ich seans był realistyczny i dobrze zagrany. Można było nawet wyczuć ten ciągły chaos, który zawsze towarzyszył Timonowi i Pumbie, ciągłe wykłócanie się i śmieszne dialogi. Gratulacje.

 

 WYNIKI INDYWIDUALNE: 

 

WYNIKI DRUŻYNOWE:

 

 

 Wyniki drużynowe szczegółowe:

Po raz kolejny impreza cieszyła się ogromnym zainteresowaniem Saunamistrzów oraz saunowiczów. Ekipa Aquadromu znów stanęła na wysokości zadania i powinna być wzorem w tym jak powinno organizować się tego rodzaju imprezy. Zastępy Saunamistrzów i obsługi Aquadromu pod czujnym okiem managera, uwijały się jak w ukropie, aby nikomu niczego nie brakowało, oraz aby na całej strefie panował porządek. Brawo! Dzięki ciężkiej pracy zespołu sędziowskiego oraz publiczności, udało się wyłonić najlepszych Saunamistrzów i Drużyny Silesian Towel Fight 5. Mamy nadzieję że ta wspaniała idea turnieju robionego z pasji, nie dla nagród czy zysków, będzie przyświecała nadal organizatorom, a sukces jaki co roku odnosi, pozwoli na kontynuowanie tego wspaniałego turnieju. Ekipa poprawnesaunowanie.pl zawsze będzie wspierać tego typu przedsięwzięcia i polecać je naszym czytelnikom. 

 

Autor: Ekipa poprawnesaunowanie.pl

Zdjęcia: Ryszard Rak (fotorak.com.pl)

        Po przerwie wakacyjnej www.poprawnesaunowanie.pl postanowiło wybrać się do Term Rzymskich na zakończenie lata. Węgierska Noc Saunowa to nie był przypadek. W roku 2016 została ogłoszona jako najlepsza noc saunowa tego roku w Termach Rzymskich. Nie miałem okazji być wtedy no więc musiałem to zobaczyć w tym. Ciekawość zwyciężyła. Miałem okazję być już na seansach Węgrów, ale żeby ogłaszać ich najlepszymi - od tego byłem raczej daleki. Skąd więc ich wygrana w głosowaniu Term. No trzeba było to zobaczyć na własne oczy. Od razu zdradzę odpowiedź na to pytanie. Bynajmniej Węgrzy nie są w czołówce krajów mających najlepszych technicznie Saunamistrzów, natomiast śmiało można powiedzieć, że mało kto tak rozkręca imprezy jak oni. Z Tiborem na czele, który zachowuje się jak wytrawny wodzirej, stanowią grupę niezłych "zawadiaków" saunowych. Jak sami powiedzieli, dla nich nieszczególnie liczy się wspaniały technicznie seans, raczej są tu po to by ludzie świetnie się z nimi czuli. By się bawili, uśmiechali, śpiewali i klaskali. Według nich większość tego własnie oczekuje i oni to im chcą dać. Mówiąc szczerze, udało im się to w 100%. Były wiwaty, były śpiewy, prośby o bis. Wszystko czego goście, łącznie ze mną, oczekiwali. Poniżej opiszę w kilku słowach seanse, na których miałem przyjemność być. 

Boglarka "Angel"

Boglarka to aktualna Mistrzyni Węgier. Jak tylko się dowiedziałem to od razu wyostrzyłem wszystkie zmysły i skupiłem się by móc dokładnie obserwować ten seans. Początek był bardzo spokojny. Ona ubrana na biało, ręczniki białe. Twarz anielska. Po kilku minutach robi się monotonnie, ale nic to, czekam na rozwój sytuacji, w końcu to pierwszy seans tego dnia. Trzeba się rozgrzać. Muzyka spokojna, nie wyróżniająca się. Ruchy jakby niedbale. Sauna troszkę jakby za mała. Tak mijają pierwsze dwa polania. Rozpoczęło się trzecie. No i tu już wybuchła petarda. Na to czekaliśmy. Boglarka wybrała na tą rundę utwór o bardzo ekspresyjnej nucie melodyjnej, tak też zaczęła machać nasza Saunamistrzyni. Zmiana o 180 stopni. Widać było, że zna ten kawałek jakby sama go nagrała. Wczuwała się w każdy niuans i akcentowała go swoimi ruchami. Po prostu poezja w ruchu. Ciągle się uśmiechała i wkładała dużo energii w ruch na "scenie". Tą rundą pokazała na co ją stać.

Maria, Tibor, Timea "Balaton Sound"

 To przed tym właśnie seansem, Tibor zapowiedział, że teraz zaczyna się zabawa. Mamy się wyluzować i skupiać na tym by dobrze się bawić. Tak też zrobiliśmy. Do sauny weszli ubrani w kolorowe, niczym na karnawał, ubrania. Tibor z pistoletem na wodę strzelał do każdego kto się nie uśmiechał. Maria i Timea rozbawiały ludzi na skrzydłach sauny. W połowie seansu otworzyli szampana. W końcu nasz gospodarz niedawno miał urodziny. Wszyscy śpiewają i dobrze się bawią. Cała trójka na przemian rozśmiesza publikę i macha ręcznikiem. W czym zdecydowania najlepsza była Timea. Ma świetną technikę i umie zainteresować sobą saunowiczów. Zwłaszcza płeć męską. Szczególnie wtedy, gdy po małej zmianie w garderobie została w tzw. małej czarnej. Naprawdę niektórzy mieli problem z oderwaniem od niej oczu. Muzyka oczywiście dobrana do atmosfery. Ci co znali podśpiewywali. Można powiedzieć, że tym seansem rozpoczęli prawdziwą imprezę tego dnia.

Dario, Emanuele "Italian Party"

Do tej pory o tym nie wspominałem. Poza Węgrami, Termy Rzymskie gościły tego dnia kilku Włochów. Na nasze szczęście, wykonywali oni też seanse. A, że to Włosi to wiadomo było, że będą one na wysokim poziomie. Tak było z  "Italian Party". Skoro "Italian" to nie mogło się obyć bez Pizzy. Znajdujemy się we Włoszech to zjemy pizzę, czy tego chcemy czy nie. Zapachy na piec poszły takie jak składniki do Pizzy. Chłopaki przebrani za Pizzety. Nawet publiczność dostała pizzę do zjedzenia. Nie taką prawdziwą. W kartonie od pizzy, na jej kształt, z żelków ułożona :). Fajnie to wymyślili. Fani słodkości byli zadowoleni. Seans był więc spójny w całej rozciągłości. Lecz nie to było w nim najlepsze. Dla mnie ich technika zwala z nóg. Ci Saunamistrzowie na prawdę znają się na swojej robocie. Była taka chwila, przy bardzo rytmicznej muzyce, publiczność zaczęła klaskać. Zainspirowało to naszych gości do machania ręcznikiem w tym właśnie tempie. A zrobili to na prawdę widowiskowo. Takich seansów chce się oglądać jak najwięcej.

Zsolt "Huszar"

Zsolt tym seansem pokazał, że i na Węgrzech są Saunamistrzowie, którzy potrafią przygotować naprawdę spójny i dopracowany seans. Przedstawił nam opowieść o Husarii Węgierskiej. Pierwsze polanie to przedstawienie tej jednostki, jej ekwipunku i munduru. Przy drugim, mieliśmy wezwanie dźwiękiem rogu do walki oraz widzieliśmy jak się należy do niej przygotować. W trzeciej to już sama walka, szczęk oręża, huk armat i granatów. Wszystko wyglądało trochę komicznie, ale to już pewnie taka natura Węgrów. Nawet poważne tematy są dla nich narzędziem do tego by rozweselać innych. Gdyby ten seans był przeprowadzony na jakichkolwiek zawodach pod egidą WM, to moim zdaniem Zsolt powinien dostać maksymalną ilość punktów za kreatywne wplecenie polań w historię i fabułę. Zrobił to genialnie, jak słyszeliśmy szczęk oręża, to wyjął szablę i z jej pochwy polewał kamienie. Jak rzucano granaty to On z wyczuciem rzucał kulę lodu na piec. Wszystko to było przemyślane i świetnie wykonane. Kolejny świetny seans.

Boglarka & Peter  "Addams Family"

Boglarka po raz kolejny. Tym razem to już było prawdziwe mistrzostwo. Wraz z partnerem Peterem przygotowali widowisko na wyjątkowo wysokim poziomie. Oboje grali tu swoje rolę i machali ręcznikami jak prawdziwi zawodowcy. Muzyka była dobrana jak ulał. Każdy kawałek wnosił bardzo dużo. Wyraźna linia melodyjna oraz nuty, które porywały do tańca. Boglarka wyraźnie w tym kierunku uzdolniana, pokazała nam świetny pokaz tańców Swingowych. Widać, że to umie i to lubi. Aż serce podrywało się na jej widok. A gdy jeszcze zaczęła przy tym machać, to już zaparło mi dech w piersiach. No i do tego Peter, który wcale nie był tam dla Jej ozdoby. Dobrze odgrywał swoją rolę z "Addams Family". Razem stanowią świetną parę saunową. Nie mogę się doczekać, by móc zobaczyć ich kolejne wykonanie. 

Attila, Tibor, Maria, Timea "Gipsy Party"

Proszę Państwa, żarty się skończyły. Niech wszyscy uważają na sakiewki i nie dadzą się nabrać na wróżby. Do sauny weszli cyganie. Na szczęście w Termach panuje poprawne saunowanie, także ludzie tam zgromadzeni niczego na sobie, a tym bardziej przy sobie nie mają. Wróżb się nie baliśmy. Muzyka wszystko zagłuszała. Choć jak widać na dołączonej galerii. Jedna taka miła pani, została podstępem zwabiona i Cyganka Timea przepowiedziała jej przyszłość. Będę musiał dopytać czy się sprawdziło. W saunie podobnie jak przy wykonaniu wcześniejszym tej ekipy. Jedna wielka impreza. Wszyscy tańczą. Na trybunach fala. Śpiewy, śmiech i głośny zawód na koniec seansu. To już jest chyba norma na seansach grupowych załogi z Węgier. Zwłaszcza gdy Tibor zagaduje, a Timea pokazuje swoje wdzięki i kusi nas swoimi ruchami (ręcznika oczywiście).

Dario "Dante Inferno"

Jest to opowieść, która zapewne wzorowana jest na Boskiej Komedii Dantego Alighierii. Nasz Włoski mistrz pokazał jego wersję wędrówki Saunamistrza przez zaświaty. Pierwsze polanie to "Dark wood", drugie "Dark love", trzecie to oczywiście "Dark Devil". Jak już wcześniej pisałem, Dario ma świetną technikę. Lecz tym razem dał się poznać od innej strony. Jego seans był dopracowany tematycznie, technicznie i świetnie zagrany. Przy trafnie dobranym i zmienianym w trakcie stroju. Na drugiej rundzie przebrał się w mnisi habit, a w trzeciej widzieliśmy czerwonego, rogatego diabła. Muzyka mroczna i wyniosła. Jednak trzymała się mocno w tle (przynajmniej dwa pierwsze kawałki). W tle, ale wyraźnie nadawały rytm. W którym Dario trzymał się znakomicie. Niezłe widowisko. Trzeci utwór to już AC/DC. Sauna eksplodowała. Dario wzniósł się w tym seansie na naprawdę wysoki poziom. Był to dla mnie najlepszy seans tego dnia. Jednocześnie ostatnim, czego żałuję bardzo mocno.

 

    Teraz już wiem, czemu w poprzednim roku Węgierska noc saunowa cieszyła się takim powodzeniem. Węgrów po prostu nie da się nie lubić. Są bardzo sympatyczni, mili i skorzy do śmiechu. Widać to na ich seansach. Młodsi Saunamistrzowie, są już na bardzo wysokim poziomie, ich ceremonie ogłada się jakby się było na jakichś zawodach. Jestem przekonany, że będziemy mieli okazji widzieć ich jeszcze nie raz. Dla mnie ta nocka się już skończyła. Było świetnie. Mimo pewnych chwilowych problemów technicznych problemów w Termach, impreza przebiegła bez zakłóceń. Świadczy to o profesjonalizmie i doświadczeniu. Dodatkowo kuchnia Węgierska smakowała mi tego dnia wyjątkowo. Wypieki były pyszne, a zupy bardzo aromatyczne. Z niecierpliwością czekam na kolejną nockę z udziałem Węgierskich mistrzów Sauny.

Do zobaczenia w saunie.

 

Autor: Krzysiek dla poprawnesaunowanie.pl

Zdjęcia: Ryszard  Rak www.fotorak.com.pl

 

 

        To już siódma edycja imprezy "Lubię To Sauna Party" w Termach Rzymskich w Czeladzi. Z różnych przyczyn, do tej pory nie udało nam się na tą imprezę zawitać. Nasza zła passa się skończyła. Byliśmy, a więc możemy zdać wam relację z tej imprezy. 

Zasady: Przede wszystkim, aby wziąć w niej udział trzeba posiadać konto na Facebooku, najlepiej jest polubić profil Term Rzymskich (to chyba nie jest wymagane do następnego kroku, ale na pewno jest to dobry pomysł). Na Facebooku musimy wygenerować kod rabatowy przeznaczony dokładnie na imprezę "Lubie To Sauna Party". Kod ważny jest  tylko na dzień 02.V.2017 (mowa o aktualnym roku). Następnie składamy zamówienie w internetowym sklepie Term Rzymskich, jednocześnie podając w komentarzu wygenerowany wcześniej kod. Dzięki temu zostanie nam naliczona zniżka. 

Co za to dostajemy: Przede wszystkim nabywamy uprawnienia do seansów tej imprezy. Goście, którzy tego dnia przybyli do Term w trybie "normalnym" dalej mogą korzystać z seansów, ale tych regularnych, które tego dnia odbywały się w wewnętrznej Saunie Cezara. Poza seansami specjalnymi mogliśmy skosztować poczęstunku w postaci grillowanej kiełbaski oraz sałatki. Pod wieczór zaplanowana była dyskoteka w basenie.

Jak to wygląda od środka: Pomysł za pewne, zrodził się po to by promować Termy wśród użytkowników Facebooka, by jego bywalcy byli w jakiś sposób nagrodzeni za polubienia (skądś ta nazwa w końcu się wzięła). Także dobra nasza, my profil Term polubiliśmy już dawno temu. Będąc na imprezie, zostaliśmy podzieleni na dwie grupy (za pomocą kolorowych pasków), dzięki czemu mieliśmy możliwość uczestniczenia na co drugi seans, które odbywały się co 45 minut. Oczywiście, jak są wolne miejsca na nie swoim kolorze to wchodzimy do oporu. Jak mawia właściciel Term "Saunamistrzowie lubią jak sauna jest pełna !" 

Kto wykonuje seans: W tym roku obsada była iście międzynarodowa. Zagraniczni goście to Jirka Zakovsky oraz Martin Binder odpowiednio 2-gi i 7-dmy Saunamistrz Czech roku 2017. Jeśli chodzi o Polaków to też sprawa wyglądała całkiem przyjemnie. Termy Rzymskie reprezentował rewelacyjny w tym roku Radek Wielhorski. Zaproszeni zostali też: Izabela Krupa, Ola Ziętek, Marlena Wolder oraz człowiek, który w Czeskim klimacie czuje się jak rybka w wodzie. Można śmiało powiedzieć, że Czesi go uwielbiają, a on umie to wykorzystać. Mówię tu oczywiście o Damianie Rurarzu, który zdobył na Czeskim polu prawie wszystko co było do zdobycia w tym roku. 

Seanse: Nie byłem nawet na połowie seansów tego dnia, wpadłem na "Lubię To Sauna Party" dosłownie na kilka godzin. Nie mniej jednak aufgussy, na których byłem, to były na prawdę świetne przedstawienia. Opiszę trzy, które najbardziej mi się podobały:

Iza, Ola i Damian "Seans niespodzianka"

No cóż, seans bez jakichś specjalnych fajerwerków. Bez oprawy i przygotowania. Po prostu pozytywna muzyka Reggae i troje świetnych Saunamistrzów. Taki świetny klasyk. Od lat sympatyzuję z tą muzyką, także jeśli tylko leci w saunie, to ja już jestem najszczęśliwszym człowiekiem na świecie. Do tego to machanie na luzie, gdzie Saunamistrz się nie spina, nie spieszy, specjalnie nie stara. Robi to swobodnie i tak po prostu bawi się ręcznikiem. Tego dnia siadło to całej trójce. Zaczęła Ola, i to Ona najbardziej mi się w tym seansie podobała. Długie pociągnięcia ręcznikiem, spokój i uśmiech na twarzy. Bardzo przyjemnie się na nią patrzyło. Potem weszła Iza, nie ustępująca niczym Oli, machała już troszkę żwawiej, aż serce rosło. Na końcu wszedł Damian. Rozlał wodę, ręcznikiem powycierał i zamknął saunę. A wszystko to przy dźwiękach Messajaha i Bednarka. Termy Rzymskie okradły mnie z 15 minut mojego życia. Nie możliwe jest by tyle trwał seans. Co najwyżej półtorej minuty. Było tak błogo, że nie dało się zmierzyć jego upływu.

Damian Rurarz "Lebron James"

Tym właśnie seansem Damian zdobył ziemię naszych sąsiadów Czechów. Mimo, że tym razem seans nie miał tej oprawy co na mistrzostwach, śmiało można powiedzieć, że jest to seans wyjątkowy. Historia jest świetnie przedstawiona. Podczas seansu jest do niej wiele nawiązań. A całość jest spójna i bardzo czytelna. Dokładnie tak jak powinno być przy seansie na którekolwiek zawody Aufguss WM. Opowiadając historię Lebrona, Damian wczuwa się w rolę jak zawodowy aktor, widać, że jest to dla niego temat na którym się zna. Sam seans trzyma w napięciu, jest logicznie podzielony na akty, ścieżka dźwiękowa przypomina nam główny wątek i trzyma w napięciu. Dużo pracy i przemyśleń włożono w ten seans. Dodatkowo, Damian ma świetną technikę, efektywną i efektowną. Ręczniki latały po całej saunie, ciepełko rosło systematycznie. Emocje sięgały zenitu. Kompletny i przemyślany Aufguss. Świetna robota.

 Martin Binder "Sacred Scroll Of Power"

Martin to młodszy brat Jirki, Saunamistrzem jest od 6 miesięcy. Pilnie uczy się pod okiem brata. Tak pilnie, że w tym roku zajął 7-dme miejsce w mistrzostwach Czech. Jak mi powiedział Jirka, uparł się, że weźmie seans brata, przerobi go po swojemu i pokaże, że da się lepiej. Wszystko to w ramach "praktyk" u swojego "mistrza". Tak zrobił z seansem "Journey To The Center Of Earth" autorstwa Jirka Zakovwski. "Sacred Sroll Of Power" jest oparty na tym właśnie pomyślę. I muszę przyznać, że seans robi naprawdę wielkie wrażenie. Mimo, młodego wieku (20 lat). Krótkiego stażu. Martin z uwagą słucha rad. Dzięki temu udało mu się zawrzeć w seansie wszystko to co powinno być. Dodatkowo wykonał go jak stary wyjadacz. Bawi się z publiką, seans naszpikowany jest gagami i sytuacjami wprowadzającymi interakcje z gośćmi. Technicznie jest jeszcze wiele do zrobienia. Przy czym samo show jest na najwyższym poziomie. Do tej pory nie mogę wyjść z podziwu. Jest to historia podróży w jakieś egzotyczne miejsce by odnaleźć magiczny manuskrypt (nic więcej nie powiem, tyle tylko udało mi się wywnioskować. Mój czeski wymaga szlifów by móc zrozumieć Martina :). W każdym razie, jeśli będziecie mieli okazję być na jego seansie to gorąco polecam. Myślę też, że z czasem będzie coraz lepiej.

Muszę przyznać, że z żalem rozstawałem się z Termami. Przede mną jeszcze połowa seansów, a obowiązki wzywają. Na szczęście nic nie wskazuje na to, by siódma edycja "Lubię To Sauna Party" miała być jego ostatnią. Postaram się w przyszłym roku odebrać to co straciłem z nawiązką. Pogoda była fajna, bo nie dopisała. Padało i nie było za ciepło. Także cieszyłem się na myśl, że zamiast siedzieć w domu i się denerwować, że tracę majówkę, mogłem wygrzać się przy ręcznikach tak wspaniałych Saunamistrzów. Za rok też wpadnę :)

Autor: Krzysiek dla poprawnesaunowanie.pl

20.04.2017 Dzień pierwszy klasyfikacji

Piąta edycja Mistrzostw Polski Saunamistrzów to nie lada rocznica. Jak co roku, czołówka najlepszych Saunamistrzów i drużyn Saunamistrzów, wyłoniona w ciągu turniejów Sauna Cup, zebrała się w Termach Rzymskich w Czeladzi aby walczyć o najcenniejszą nagrodę - Wyjazd na Mistrzostwa Świata, które w tym roku odbędą się w Holandii. Prócz zakwalifikowanych zeszłorocznych zwycięskich dwóch drużyn, Mistrzów Świata - Łukasza Dłużniewskiego i Izy Żołądź, oraz  Wicemistrzów Świata - Sebastiana Dziurskiego i Łukasz Stajno, w trakcie tegorocznych Mistrzostw wyłonionych zostanie dodatkowo 3 Saunamistrzów, oraz 3 Drużyny, aby ponownie licznie reprezentować nas w tej najważniejszej w świecie saunowym imprezie.

W trakcie Mistrzostw, Polskie Towarzystwo Saunowe organizować będzie jak w zeszłym roku, konkurs na Saunamistrza oraz Saunateam Publiczności w którym zdobędą cenne nagrody, oraz wspaniałe trofea.

Nasza ekipa przez cały czas trwania, będzie relacjonowała Wam na żywo zmagania Saunamistrzów, jeśli nie możecie być z nami, choć gorąco zachęcamy Was, aby choć na jeden dzień do nas dołączyć i współtworzyć to wspaniałe wydarzenie.

No to zaczynamy!

 

10:15 Łukasz Stajno - Termy Krakowskie - "Ale to już było"

Łukasz przedstawił nam historię stworzenia świata. Ciężką pracę którą Bóg włożył w tworzenie flory, fauny, a na końcu w stworzenie człowieka na swoje podobieństwo. Świat który powstał w sześć dni był światem idealnym. Człowiek wybrał jednak inną drogą niż ta która była mu wybrana przed Boga. Swymi czynami zaczął niszczyć idealny świat, aż do momentu gdy Stwórca powiedział dość i przywrócił pierwotny porządek na ziemi. Zapachy jakie nam towarzyszyły to Lawenda, Cytryna, Golteria, Mięta Spearmint

 

 

11:00 Izabela Foryś/Gabriela Baran - Termy Krakowskie - "The Secrets of Geisha"

Dziewczyny z Term Krakowskich ukazały nam pracę gejszy. Te panie o umiejętnościach artystycznych, bawiąca gości rozmową, tańcem, śpiewem i grą na instrumentach dbały również o kulturę przebywania w świątyni czyli o poprawne saunowanie. Te dwie panie jednak trochę zaskoczyły zebraną publiczność, bo zmieniły się w wojowniczki i pokazały nam, że mieczem władają równie dobrze jak grą na instrumentach. Seans całkiem przyjemny lecz jest jeszcze co poprawić.

 

11:45 Maciej Piczura - Chochołowskie Termy - "Chico Latino"

Jose, meksykański plantator pomarańczy, powitał nas w swym przybytku w iście aktorski sposób. Zapowiedział swą podróż, od zbiorów pomarańczy, gdy w powietrzu mogliśmy podziwiać, niespodzianka, pomarańcze. Następnie pobiegł na targowisko, aby je sprzedać gdy powietrzu unosił się zapach cedru. Na koniec po udanych zbiorach i sprzedaży towaru porwał nas na tańce. Chyba każdy z obecnych bujał się do latynoskich rytmów, w odbiorze ceremonii pomogło to, że Maciek ma niebywały talent taneczny, w przerywnikach, między pokazami wspaniałych technik machania ręcznikiem, mogliśmy podziwiać z jaką gracją porusza się po saunie. Nie było tutaj przypadkowego ruchu po saunie, każdy moment ceremonii zaplanowany był w choreografii. Wspaniały gorący seans. Brawo!

 

12:30 Maciej Zaczyk/Tomasz Dziurzyński - Lemon Resort SPA - "Vince & Jules"

Vince & Jules dostali misje "Eteryki", mieli odnaleźć olejki eteryczne takie jak cedr, cytryna, zielona mandarynka z miętą i gwajakowiec z kajeputem. Wszystkie one mieściły się w walizce pewnego zbira który ukrył ją przed szefem Vince. Mieli na tą misję tylko piętnaście minut, a okazało się, że po drodze mieli zabrać córkę szefa na potańcówkę. Vince tylko poczuł muzykę i tańcom jego nie było końca, aż w końcu Jules musiał go doprowadzić do porządku. Chłopaki wypełnili zadanie szefa w 100%, Eteryki odzyskane, córka szefa "wytańczona", a zbir unicestwiony. 

 

13:15 Izabela Krupa - Termy Krakowskie - "Męska robota"

Iza ponownie musiała wyręczyć swego zbijającego bąki męża Mariusza. W trakcie gdy on oglądał meczyk i popijał browarki, zaradna Saunamistrzyni zakasała rękawy i zabrała się za budowę pieca, który miał rozgrzać atmosferę na zbliżającej się parapetówce. Pełen profesjonalizm, zarówno jeśli chodzi o budownictwo (gruntowanie, profesjonalne układanie cegieł i wzmacnianie budowli) oraz techniki saunamistrzowskie którymi zachwyciła wszystkich zgromadzonych. Mimo drobnej budowy, Iza świetnie poradziła sobie z dogrzaniem zgromadzonych nawet na ostatnich półkach sauny, z wielką lekkością i zwinnością operowała ręcznikiem do kulminacyjnego momentu ceremonii, jaką była imprezka. Na parapetówce poczęstowała wszystkich szampanem i dużą ilością szybkich podmuchów do energicznej muzyki. A to wszystko z uśmiechem na twarzy, super!

 

 

14:00 Katarzyna Klajn/Anna Kluczyńska - Ślęza/SKY Tower Wrocław - "Arabian Night"

Ten team przedstawił nam historię dwóch sułtanek które szukały antidotum na truciznę jaką jedna z nich miała dostać od sułtana podczas pełni księżyca. Dziewczyny były świetnie przebrane, muzyka klimatyczna, a użyte gadżety jeszcze mocniej wprowadzały nas w arabskie klimaty. 

 

14:45 Gabriela Baran - Termy Krakowskie - "Fire Games"

Gabi w roli Katniss z Igrzysk Śmierci to prawdziwa gratka dla fanów tego tytułu oraz ... pięknych kobiet :) Gabrysia świetnie przedstawiła historię z książki i filmu o tym samym tytule. Dzielna łuczniczka gdy wybrana została do reprezentowania swojego Krakowskiego dystryktu, z początku nieśmiale, lecz z czasem, gdy wpadła w wir walki, z coraz większym zaangażowaniem, postępowała ze swoimi przeciwnikami, eliminując ich runda po rundzie. Końcówka należała totalnie do niej, świetne techniki, bardzo dopracowane w ogromnym tempie zaowocowały pokonaniem ostatniego przeciwnika. Zwycięska Saunamistrzyni opuściła saunę żegnana gromkimi brawami.

 

15:30 Damian Rurarz / Sylwia Skarbek - Hotel Bińkowski - "Mr. & Ms. Smith"

Pan i Pani Smith, małżeństwo z siedmioletnim stażem. Obiadek, gazetka, cieple kapcie, po prostu nuda. Tak było dopóki nie dostali zlecenie sami na siebie. Wtedy odkryli, że to pozornie nudne małżeństwo było przykrywką obojga z nich. Ci nudziarze mieli dość specyficzne zawody, byli płatnymi zabójcami. Zleceń na siebie samych jednak nie mogli wykonać, było to ponad ich możliwości, miłość wygrała. Wspólnie postanowili zlikwidować swojego szefa Mariusza G. ps. Prezes. Zlecenie wykonali i zakończyli karierę zawodową. Oddali zlecenia Vince & Jules.

 

 

16:15 Ryszard Rak - Hotel Kotarz - "Luna"

Seanse Ryśka, ach, kto jeszcze nie był, nie wie co traci. Cebula na piecu, świeżo tarte w moździerzu ziele angielskie i niesamowite, naturalne aromaty prosto od wschodnich braci, moczona pokrzywa i wanty brzozowe maczane w propolisie to wszystko było elementami seansu. Czy ktoś potrafi zrobić tyle dobrego dla naszych ciał i dusz co Rysiek? Po takich seansach nie chce się wychodzić z sauny.

 

 

17:00 Sebastiam Dziurski / Łukasz Stajno - Termy Krakowskie - "O dwóch takich..."

Sebastian i Łukasz, duet któremu nie może się nie udać seans. Są jak bracia, rozumieją się bez słów. Inni na seanse drużynowe przygotują się miesiącami, a oni wchodzą do sauny i po prostu machają, ba machają tak jakby faktycznie przygotowywali się miesiącami. Tym razem połączyli dwa swoje seanse, marionetki i lustro. Było to ciekawe połączenie ale czy na finał? Na pewno seans dobrze przemachany, dużo synchronów, dobrze dogrzany. Ciekawi nas jak to ocenią sędziowie.

 

17:45 Krzysztof Holeczek - Termy Rzymskie - "The Maori"

Na wstępie trzeba powiedzieć że to chyba najlepszy seans Krzyśka. Wcielił się on w rolę Maoryskiego wojownika o czym świadczył jego strój i charakterystyczne tatuaże. Świetnie wykorzystany temat, był taniec maoryskich wojowników (choć zabrakło trochę głośnych okrzyków jakie zwykli wydawać :) ) walka ręcznikami, odgrywanie wojennej pieśni na bębnie. Od strony fachu Saunamistrzowskiego również niczego nie brakowało, były dopracowane techniki, przerzuty ręcznika przez piec i efektywne dogrzewające podmuchy flagą, wszystko w takt muzyki. Toa mahi pai!

 

19:15 Miłosz Nycz - Termy Krakowskie - "Studenckie życie"

Miłosz wszedł do sauny jako staruszek z brodą. Żalił się nam, że teraz, to już bliżej niż dalej, ale jak wspomina swoje życie, to nie żałuje jego przebiegu. Pokazał nam swoje życie jako studenta, oj było imprezowo. Późniejsze życie, to pierwsza praca, która nie koniecznie była dobra, ale od czegoś trzeba było zacząć. Nudna praca w biurze za kilka groszy i nagle telefon z propozycją pracy jako saunamistrz i dużo wyższymi zarobkami. Miłosz zdecydował, że spróbuje nowego zawodu, w końcu nie ma nic do stracenia, a kasa lepsza. Seans zakończył w typowym ubraniu saunamistrza podczas prowadzenia seansu.

 

 20:00 Krzysztof Holeczek / Arkadiusz Ufnal - "Książę i mistrz"

Książę Arek chciał zdobyć pierwsze miejsce w zawodach saunamistrzów które organizował w swoim królestwie. Arek dostał wieści, że w jego kraju jest pewien zawodnik który aktualnie jest żebrakiem, ale wcześniej pięć razy zdobył mistrzostwa świata. Książę rozpoczął poszukiwania i w niedługim czasie znalazł owego żebraka. Stary mistrz na początku nie chciał się przekonać aby uczyć księcia, mało tego, nie był przekonany, że sam jeszcze coś potrafi. Jednak Arek wyprosił u mistrza nauki i zaczął szkolenie. Postępy Arka były ogromne, jednak mistrz zobaczył, że do wygrania zawodów brakuje im synchronów. Kolejne lekcje, to nauka machania synchronów. Lekcje nie były łatwe lecz dały rezultat. Książę Arek wraz ze starym mistrzem wzięli udział w zawodach i zajęli pierwsze miejsce. 

 

20:45 Katarzyna Klajn - Ślęza - "Black Swan"

Ostatnia ceremonia indywidualna tego dnia w wykonaniu Kasi to prawdziwa petarda. Pod każdym względem była to ceremonia kompletna. Piękna choreografia, wspaniały wystrój i niebywała atmosfera w trakcie całej ceremonii. Kasia praktycznie całą ceremonię przemachała na paluszkach pływając po saunie, nie wiadomo było czy patrzeć na ręce i fruwający ręcznik, czy układające się w nieludzkich figurach baletowych nogi. Na wielu twarzach przez całą ceremonię nie znikał zachwyt i nic dziwnego, bo było to niebywałe przeżycie. Brawo!

 

21:30 Mieszko Kluska / Michał Polakiewicz - Hotel Piwniczna - "Podróż"

Seans podobno był połączeniem dwóch seansów indywidualnych. Mieszko wcielił się w rolę czarnego górala, Michał grał mnicha. Mieszko wszedł w posiadanie mapy prowadzącej do ukrytego skarbu, jednak, pomimo wielu prób, nie mógł do niego dotrzeć. Postanowił więc zwrócić się o pomoc do Mnicha, który stwierdził, że kluczem do dotarcia do skarbu jest ujarzmienie pokus swego ciała i duszy. Rozpoczęło się wiec mordercze szkolenie Górala. Po pewnym czasie Mnich uznał, że Mieszko jest gotowy i razem wyruszyli w podróż. Po drodze czekało na nich wiele niebezpieczeństw, ale dzięki współpracy bohaterowie szczęśliwie dotarli do celu wędrówki. Na miejscu okazało się, że skarb to, wbrew oczekiwaniom Górala, nie są dudki, bowiem sens wędrówki wyjaśnił Mnich w słowach: "Prawdziwy skarb masz w sobie".

 

Przed nami kolejny dzień wzmagań indywidualnych i drużynowych, dziś wieczorem okaże się kto wystąpi jutro w finale. Jutro najlepszych 6 ceremonii indywidualnych oraz drużynowych.

 

 10:15 Daria Dembińska / Izabela Krupa - Termy Krakowskie - "Nocna zmiana"

Siostry wielokrotnie przełożone Daria i Izabela zaprosiły nas do obserwacji swojego nocnego dyżuru. Pech chciał, że nie było spokojnie jak zwykle. Pojawili się pacjenci z rozpoczętą akcją porodową. Jak zazwyczaj w takich sytuacjach więcej problemów sprawiał przyszły ojciec niż sama rodząca. Ale pielęgniarki poradziły sobie i z tym pacjentem. Zgrabne ruchy ręczników i nie tylko ich ;) szybko przyniosły poprawę zdrowia "tatusia" i można było w 100% zająć się rodzącą matką. Poród w saunie to fińska tradycja dlatego poszło bez problemu. Dziewczyny zachwyciły w saunie wieloma synchronicznymi momentami i doskonałą współpracą w duecie. Wiele trudnych technik i wszystkie wykonane z gracją i poprawnie. Było ciepło i sympatycznie. Bardzo udany aufguss, dzisiejsza czołówka murowana. 

 

 

11:00 Mateusz Kupiński - Bassau -  "Z Życia Luigi"

Luigi wiódł spokojne życie we Włoszech, wszystko było by super gdyby nie brak pieniędzy. W poszukiwaniu dobrobytu wyjechał do USA, a tam poznał "rodzinę" i zaczął pracować dla niej. Mafia daje dużo dobrobytu ale jak wiadomo nie jest w zgodzie z prawem. Interesy kręciły się całkiem nieźle, Luigi gromadził majątek i cieszył się uznaniem rodziny. Wszystko szło w dobrym kierunku dla Luigiego gdyby nie wpadka i złapanie przez policję. Nasz bohater trafił do wiezienia i został poddany resocjalizacji. Po wyjściu z wiezienia wrócił do Włoch ale do biznesu już nie powrócił, postanowił wieść uczciwe życie. 

 

11:45 Tomasz Fiszer/ Mateusz Sammler - Termy Tarnowskie - "Pat&Mat"

Pati i Mat, czyli bajka z mojego dzieciństwa. Dwóch kolegów miało restaurację ale mimo tego że ludzie do niej przychodzili to jakoś niechętnie kupowali posiłki. Do Pata doszła informacja iż niedaleko jest saunarium które do tej pory było rentowne, ale gdy zmieniło taktykę i zaczęło wpuszczać klientów w gaciach do sauny ich biznes staczał się równią pochyłą. Pat poddał pomysł, warto przechwycić klientów tego saunarium i zacząć zarabiać. Pat i Mat nie mieli nic aby rozpocząć kolejny biznes, ale co to dla takich zuchów. 

 

12:30 Marcin Ciesielski - Termy Maltańskie - "Deadpool"

Marcin ponownie pojawił się na zawodach w roli chaotycznie neutralnego superbohatera Deadpoola. Ilość przedmiotów użytych na ceremonii wymagała chyba wynajęcia ciężarówki :) Deadpool przybył do nas z całym arsenałem broni wodnej, były nieodłączne pistolety, karabin a nawet bazooka, bo podczas ratowania swej lubej nie można przebierać w środkach. Duża porcja czarnego humoru, ciepła i świetna praca ręcznikiem, tak należało by podsumować ceremonię. Marcin oczywiście uratował swą wybrankę i żyli długo i zwariowanie :)

 

13:15 Izabela Foryś / Gabriela Baran / Łukasz Stajno - Termy Krakowskie - "Lowe & Wave"

Iza i Łukasz wcielili się w parę taneczną, a Gabriela została reporterką opisującą ich występy. Łukasz z Izą czarowali nas swym tańcem, a reporterka obserwowała i robiła notatki. Łukasz jednak widział błysk w oczach Gabrysi i chęć do zatańczenia z nim. Na wspólny taniec tej dwójki nie musieliśmy długo czekać, Łukasz porwał nową partnerkę do tańca i jak się okazało pani reporterka równie dobrze potrafi tańczyć co pisać. Sielanka nowej pary jednak nie trwała długo, stara partnerka upomniała się o Łukasza. Zbuntowała Gabrysię i obie rzuciły mistrza tańca. On jednak nie mógł się z tym pogodzić i postanowił pogodzić obie partnerki i zatańczyć z obiema jednocześnie. To co się działo gdy tańczyli we trójkę przerosło oczekiwania wszystkich. Pełen synchron połączony z tańcem. Seans zdecydowanie najlepszy z widzianych do tej pory drużynówek. Coś nam się wydaje że będzie jak nie na podium to bardzo blisko.

 

 

14:00 Sebastian Dziurski - Termy Krakowskie - "Tata na medal"

Kiedy rodzą Ci się dzieci, twoje życie zmienia się nie do poznania. Musimy zrezygnować z niektórych zwyczajów, oraz podporządkować swoje życie dziecku. Sebastian pokazał nam dzień z życia tatusia, żona zostawiła go z malutką córeczką, pech chciał że akurat w dniu finałowego meczu. Oczywiście Tosia miała w nosie to że tata chciał sobie obejrzeć meczyk, absorbując mu cały czas, a to siusiu, potem papu, przy dziecku cały czas jest robota. Całą tą gonitwę wynagradza nam jednak uśmiech dziecka i rozczulające Kocham Cię. Sebastian odwalił kawał dobrej roboty, nie tylko jako tata, ale przede wszystkim jako Saunamistrz, widać że jest w dobrej formie. 

 

14:45 Damian Sołtysik / Izabela Fabiś - Termy Rzymskie - "Podboje Cezara"

Damian w roli Cezara i Iza jako Kleopatra. Na tym seansie byliśmy świadkami podbojów wielkiego Imperatora i nie mowa tu tylko o podbijaniu państw i innych narodów, ale również o podbojach miłosnych. Między walkami widzieliśmy Cezara, który potrafi okazać czułość. Kleopatra oczarowana Cezarem przyjęła zalotnika. Historia wszystkim znana, więc nie ma się co rozpisywać.

 

15:30 Karolina Jarząbek - Termy Chochołowskie - "Rytuał czerwonej kapłanki"

Pozycja obowiązkowa dla każdego fana Gry o Tron. Czerwona kapłanka Melisandre, w trakcie rytuału ożywienia Johna Snowa, pokazała prawdziwą magię. Od samego początku wprowadziła nas w niesamowity klimat, na uwagę zasługuje piękna przemowa w języku angielskim z pięknym brytyjskim akcentem. Kapłanka czarowała nas ręcznikiem do muzyki przewodniej serialu Gra o Tron, jestem pełen podziwu, że po tak krótkim czasie Karolina posiadła takie umiejętności. Bardo dobra synchronizacja z muzyką, duży spokój i opanowanie, od samego początku do końca ceremonii była w swojej roli, którą zagrała wyśmienicie.

 

 16:15 Bartłomiej Wybrański / Rafał Bil - Aqua Lublin - "Monasterium"

Dwóch mnichów zabrało nas do Lublina, do swojego opactwa braci Bernardynów. Tam ukoili nasze nerwy ziołami z własnej hodowli. Gdy już poczuliśmy się lepiej braciszkowie przenieśli nas w czasie do roku 1871 kiedy to wielki pożar ogarnął ich klasztor. Zapowiedzieli nam jednak, że nie mamy się czego bać, ponieważ jest z nami przeor Leszek i dyrektor Mariusz, oni nas obronią i zgaszą płomienie. Na samym końcu aby dać nam wytchnienie braciszkowie zerwali świeżą miętę, dzięki której mogliśmy odpocząć po przeżyciach ukazanej nam historii. 

 

17:00 Izabela Foryś - Termy Krakowskie - "The Cathedral"

Iza, cyganka uciekająca przed wojną, która znajduje schronienie w katedrze, takie temat przewodni towarzyszył ceremonii tej pięknej Saunamistrzyni z Term Krakowskich. Początek to tańce i swawole cygańskiej piękności, muzyce cygańskiej przygrywały dzwoneczki, które przywieszone do pasa, przy każdym ruchu Saunamistrzyni stwarzały świetny efekt. Niestety w ucieczce Saunamistrzyni zgubiła dzwoneczki i gdy znalazła schronienie na neutralnym gruncie, klimat zmienił się na bardziej spokojny i tajemniczy, tak było już do końca. Iza mimo początkowego sporego stresu, dała radę i zachwyciła nas swymi pięknymi technikami.

 

17:45 Maciej Piczura / Klaudia Szczurek - Termy Chochołowskie / Borowinowa - "Wyloguj się do życia"

Maciej, student ASP chce poderwać fajną dziewczynę. Problem w tym że Klaudia, bo o niej mowa jest dzieckiem Internetu,Facebook, Snapchat, Instagram i inne socjal media, tyle powiadomień, tyle polubień, nie ma czasu na życie poza Internetem. Maciej jednak nie daje za wygraną, robi wszystko by być zauważonym przez Klaudię. Maciej mimo tego że jest na studiach pracuje również jako saunamistrz i zabiera Klaudie do sauny gdzie pokazuje jej jak macha ręcznikiem i robi seanse, daje Klaudii ręcznik aby i ona spróbowała. Tu następuje przełamanie i wylogowanie do życia. Historię kończą machając wspólnie seanse, oraz uwolnieniem Klaudii od Internetu. Seans naszym zdaniem również godny podium.

 

18:30 Dawid Bochen - Bassau - "Game Over"

Dawid przyzwyczaił nas już do mocno imprezowych ceremonii, podczas których musi wydarzyć się coś ciekawego. Tak też było tym razem. Przywitał nas lekkoduch - imprezowicz, który za nic brał sobie rady mamy i babci aby w końcu się ustatkować. Jednakże gdy spotkał w końcu tą właściwą kobietę, wszystko uległo zmianie, stał się odpowiedzialny i rozpieszczał swą damę. Na koniec imprezowicz został uziemiony na dobre, to tytułowe game over, czyli gps założony na palec. Mimo przeciwności losu i słabego materiału z którego zrobione były spodnie, próbujące przerwać mu tą ważną chwilę, związał się na dobre ze swą ukochaną, a co było dalej, to już całkiem inna historia.

 

 19:15 Krzysztof Holeczek / Radosław Wielhorski- Termy Rzymskie - "Wielki Gatsby"

Tytułowy bohater jest milionerem, jeździ po saunach aby odnaleźć miłość swojego życia, Daisy. Te podróże trwają wiele czasu, aż w końcu lokaj przynosi wiadomość że na następnej imprezie w saunie Daisy ma się pojawić. Gatsby urządza jeszcze większe show niż zwykle, wszystko specjalnie dla swej miłości. Cała sauna kiwa się w rytmy muzyki i wiwatuje na cześć organizatora. Wydawać by się mogło, że impreza trwa w nieskończoność gdy nagle w trakcie kolejnego utworu milioner prosi, aby Daisy wyszła z tłumu. Tej jednak nie było. Załamany milioner wychodzi, a lokaj kwituje iż "Prawdziwej miłości nie kupi się za pieniądze". 

 

19:15 Anna Kluczyńska - SKY Tower Wrocław - "Złodziejka"

Poszukiwana po napadach w Rudzie Śląskiej i Tarnowie Podgórnym złodziejka dzieł sztuki Anna znów w akcji. Tym razem upatrzyła sobie obraz znajdujący się w Pałacu Saturna w Czeladzi. Pokonała niesamowite zabezpieczenia, rozbroiła alarm w ostatniej setnej sekundy, oszukała policję i zagrała na nosie właścicielowi obrazu. Wszystko to okraszone pięknymi zapachami, niesamowitą pracą ręcznika i świetnym wzrostem temperatury. Widać że Ania wciąż wzbogaca swoją ceremonię o nowe smaczki, oby tak dalej, chcemy więcej!

 

20:45 Aleksandra Ziętek / Izabela Krupa / Miłosz Nycz - Termy Krakowskie - "Moulin Rouge"

Znów seans na podium. Okazało się, że Miłosz pochodzi z saunowej rodziny i jedynej kobiecie z którą może się ożenić też musi być z szacowanego rodu saunowego,  w przeciwnym wypadku nastąpi mezalians. Miłosz pochwalił się perłami które od zawsze są w jego rodzinie przekazywane kolejnym kobietą. W szranki stanęły dwie piękne kobiety, a kunsztem machania ręcznikiem nie odstępowały nawet na trochę od siebie. Miłosz miał dylemat którą wybrać. Nie potrafił odrzucić jednej, postanowił przyjąć obie. Jedna z wybranek nie mogła się pogodzić z tym faktem, lecz Miłosz przekonał Izę iż tak będzie dobrze, bo obie darzy wielkim uczuciem i żadnej nie może odrzucić. końcówka historii to machanie seansu wspólnie, trzy osoby i sześć ręczników i wierzcie mi, to na prawdę robi wrażenie jak wszystkie sześć synchronicznie wirują w powietrzu.

 

 21:30 Damian Rurarz - Hotel Binkowski - "The Return of the King James"

Damian zaprezentował seans w swoich klimatach - kosz i rap. Przedstawił historię Jamesa LeBrona, gwiazdy amerykańskiej koszykówki. James grając w Cleveland Cavaliers szybko zdobył uznanie, za którym przyszły wielkie pieniądze i rozdmuchane ego. Doprowadziło to do opuszczenia "rodzinnego" klubu i, w pogoni za kasą i sławą, przenosin do Miami Heat. Po czasie do koszykarza dotarło, że zawiódł - zawiódł drużynę, kibiców, trenera i siebie. Powrócił więc do ukochanego Cleveland, i stawiając na czyny, a nie słowa, poprowadził swój zespół do mistrzostwa. Świetny seans okraszony dobrą, rytmiczną muzyką oraz mnóstwem widowiskowych technik.

 

Nadszedł ten długo wyczekiwany moment. Finały V Mistrzostw Polski Saunamistrzów. Cały Team Term Rzymskich pracuje jak w ukropie. Wszystko dopięte jest na ostatni guzik. Saunamistrzowie podekscytowani, publiczność czeka z niecierpliwością. Przed nami wiele fantastycznych seansów. Jeszcze nie jest za późno. Gorąco zachęcamy wszystkich, którzy mają możliwość tu przybyć. Jakość seansów gwarantowana, w końcu to Mistrzostwa Polski, do tego Finały. Ekipa www.poprawnesaunowanie.pl jest oczywiście na miejscu. Postaramy się opisać jak najwięcej seansów. Zapraszamy !

 

10:30 Mateusz Kupiński  - Bassau - "Z Życia Luigi"

Luigi pochodzi z Włoch. Jest to młody człowiek, który postanowił poszukać szczęścia i kariery za wielkim Oceanem. Udał się do Stanów Zjednoczonych. Traf chciał, że zainteresowała się nim mafia. Zaczął dla nich pracować. Początek jego kariery zapowiadał się fantastycznie. Luigi zarobił dużo pieniędzy. Dosłownie rzucał nimi po saunie, stać go było na wiele. Skrzynka Whisky dla niego to jedynie fraszka. Dni spędzał na zabawach i pijatykach. Takie życie jednak zmęczyło go szybko. Zatęsknił za domem rodzinnym i tam na sam koniec się udał. 

Mateusz w zabawny sposób przedstawił tą historię. Udało mu się pokazać poszczególne elementy. Najbardziej energetycznie było po drugim polaniu (gdy Luigi jest u szczytu kariery i przechodzi etap imprezowy). Byliśmy świadkami wielu wspaniałych i szybkich technik. Seans był gorący i bardzo przyjemny.

 

 11:15 Damian Rurarz, Sylwia Skarbek - Hotel Binkowski - "Mr. & Ms Smith"

Zwykła para, najzwyklejsza na świecie. Po ślubie 6 czy 7 lat (zdania są podzielone). Niby zwykła para, ale zawód mają nietypowy. Oboje są płatnymi mordercami (w tym przypadku płatnymi Saunamistrzami). Pewnego dnia, zadzwonił do nich nowy zleceniodawca. Oboje tego samego dnia otrzymali zlecenie. Niby takie jak zwykle. Trzeba kogoś załatwić. Jednak tym razem, Pan Smith miał załatwić Panią Smith, a Pani Smith miała załatwić Pana Smitha - uff jakie to skomplikowane. Jednak tu ich profesjonalizm się skończył. Postanowili odszukać zleceniodawcę i pozbyć się niewygodnego zlecenia. No, a jak to wyglądało w saunie. Myślę, że udało im się obronić z tematu. Historię było widać, co chwilę mieliśmy nawiązania do tematu przewodniego. Technicznie bywało różnie, przy czym, bardzo fajne były synchrony i przekazywanie ręcznika. Udało im się zrobić coś unikatowego co w saunie jest niespotykane. Do tego seans był ciepły i świetnie wymachany. Oby takich więcej. Gratulacje !!

 

12:00 Katarzyna Klajn  - Ślęza - "Black Swan"

Kasia to niesamowity żywioł. W saunie potrafi stworzyć klimat dla innych nieosiągalny. To tak jakbyśmy przenieśli się do innego świata. Świata, który wykreowała Ona, nasz Saunamistrz, magik wszech czasów. Zaklęta w łabędzia przedstawiła historię dobra i zła. Owiany mgłą las, to nasza sceneria. Mgła unosi się w powietrzu. Kasia rozpoczyna swoją pieśń łabędzią. Delikatny ptak, który zmaga się z mrocznymi siłami. Walka trwa na kilku płaszczyznach, na zewnątrz i wewnątrz tego pięknego zwierzęcia. Kasia przedstawiła to w sposób nie potrzebujący wyjaśniania. Każdy jej ruch to ruch łabędzia, każdy gest jest przepełniony gracją i delikatnością. Jak Ona przy tym wszystkim jest jeszcze w stanie machać ręcznikiem. Tego nie wiem. Widziałem, a nie wiem. Wszystko było dopracowane i w pełni wykończone. Kasia w bardzo krótkim czasie, wyniosła tą sztukę na wyższy poziom. Ma doskonałe wyczucie muzyki, porusza się prześlicznie. Doskonale kontroluje wytworzoną atmosferę i uśmiecha się jak siódmy cud świata. Do tego przeprowadziła jeden z najlepszych seansów jakie w życiu widziałem. Wielkie gratulację i powodzenia na wynikach :)

 

 12:45 Maciej Piczura, Klaudia Szczurek - Chochołowskie Termy, Borowinowa - "Wyloguj się do życia"

Klaudia to typowa młoda osoba. Wychowana przez internet. Jej jedynymi wartościami są "lajki". Najlepsi przyjaciele to Ci, którzy są poznani na necie. Anonimowi, nie mogący jej oceniać, przy których myśli, że może być na prawdę sobą. Pewnego dnia poznaje studenta ASP. Przystojniaka, który mocno namiesza w jej dotychczasowym życiu. Oboje postanowili "wylogować" ją do życia. By poznała, na czym ono tak naprawdę polega. Maciek, używa do tego swojej pasji. Wymyślił sobie, że kontakt z ludźmi w saunie, machanie dla nich ręcznikiem, jest idealnym remedium na Jej przypadłość. Oczywiście udało się. Zakochali się w sobie. Od tej pory razem wykonują seanse. W saunie rozumieją się doskonale. Byliśmy świadkami niesamowitej ilości synchronów, który wyszły im bardzo dobrze. Czy machali osobno czy razem. Wszystko to oglądało się bardzo przyjemnie. Szczególnie ciekawe były momenty, gdzie nie dość, że synchronizowali się ze sobą, to jeszcze z muzyką, gdy była szybka, oni szybko, gdy zwalniała - oni zwalniali. Bardzo fajnie to wyglądało. Seans podobał się wszystkim. Gorące brawa na koniec są na to wystarczającym dowodem. 

 

13:30 Karolina Jarząbek  - Chochołowskie Termy - "Rytuał czerwonej kapłanki"

Melisandre, to kapłanka z książki Gra O Tron. Czci Pana Światła. Ma on wielką moc, może nawet ożywić wybraną przez nią osobę. Wszystko oczywiście ma swoją cenę. Ona o tym wie. Zdarzyło się jednak, że John Snow został podstępnie zamordowany. Melisandre wie jednak, że Pan Światła ma dla niego plan. Wie, że jest szansa by go ożywić. Zaczęła swój rytuał. Rytuał jak zwykle w wykonaniu tej kapłanki jest krwawy i gorący. W wersji saunowej, jasne jest, że wersja gorąca będzie dominująca. Tak też było tym razem. Aby kogoś ożywić, trzeba wykonywać skomplikowane ruchy. W pełnym skupieniu wprowadziła się w trans. Raz jeden ręcznik, raz dwa. Wszystko to pomagało jej w osiągnięciu swojego celu. Rytuał nabiera tempa. Magia i czar, tym właśnie są podszyte jej dwa ręczniki. Dokonują prawdziwych cudów. Kręcą się, wiją, wzbudzają powietrze, rozprowadzają eteryki. Jak w krypcie czarownicy. Ale liczy się efekt. Nasz zmarły już zmarłym nie jest. Ożył. Chwała jej umiejętnościom.

 

14:15 Daria Dembińska, Izabela Krupa - Termy Krakowskie - "Nocna zmiana"

Tym razem mieliśmy okazję podejrzeć troszkę jak wygląda zawód Pielęgniarek. Oczywiście biorąc pod uwagę, że rzecz się dzieje w Polsce, w Polskim szpitalu. Co oczywiście nie było bez wpływu na to co mieliśmy okazję zobaczyć. Trafiła nam się zmiana nocna, w której dziewczyny miały odebrać poród. Przede wszystkim musiały się uporać z bardzo zdenerwowanym "przyszłym" ojcem. Którego trzeba było ocucić i dostarczyć mu tlenu. Przydał się wachlarz i ich umiejętności. Dziewczyny dostarczyły nam rozrywki na wysokim poziomie. Ich synchrony były dopracowane, popisy solowe były energiczne i fajnie wykończone. W między czasie, gdy techniki nam się fajnie rozwijały, dziewczyny dostały telefon z oskarżeniami o korupcję. Szybko przebrały się za policjantki (gdyby tylko takie były w rzeczywistości, to chciało by się trochę pobroić). Jednak czujna Iza postanowiła zrewidować Darię. Miała nosa. Pieniądze upchane były w staniku. Sprawa rozeszła się po kościach. Teraz już w pełni rozluźnione weszły na wyżyny swoich umiejętności. Byliśmy świadkami wielu ciekawych akcji zespołowych, które były przeplatane udanymi synchronami. Na samą myśl, człowiekowi robi się gorąco.

 

15:00 Sebastian Dziurski  - Termy Krakowskie -"Tata na medal"

Sebastian postanowił podzielić się z nami jego wizją przyszłości. Córka Tosia, mecz piłki nożnej, a On sam. Jego kobieta gdzieś wyszła. On jednak próbuje jakoś poradzić sobie i obejrzeć ten mecz. Córka przy tym, za nic sobie ma to co On chce. Wystarcza dokładnie chwila, a Tosia już podnosi płacz i przeszkadza. No trudno trzeba sobie zdać sprawę z tego, że dzisiaj meczu nie obejrzy. Trzeba się zająć córką. Przy dźwiękach przebojów dziecięcych, zaczęliśmy seans. W którym Tata Saunamistrz stara się zabawić jakoś swoje dziecko. Używa do tego, oczywiście, szerokiej gamy eteryków i swoich umiejętności w rozprowadzaniu powietrza. Tym razem, musi to być nie tylko efektywne, ale i też efektowne. Sebastian, przeszedł dziś samego siebie, dużo żartował i dobrze bawił się z publicznością. Technicznie też nie można mieć niczego do zarzutu. Wszystko było dobrze wykonane, ręcznik był szybki i słuchał się Saunamistrza w każdej sekundzie. Dzięki temu udawało mu się uśpić pociechę, a nas w pełni zadowolić i dogrzać. Dziękujemy.

 

15:45 Katarzyna Klajn, Anna Kluczyńska - Ślęza, Sky Tower Wrocław - "Arabian Night"

Sen nocy letniej. Arabska pustynia, a na jej środku pałac. W nim harem pewnego sułtana, w którym znajduje się 100 jego nałożnic. Spryciarz wymyślił sobie sposób na wymianę swoich nałożnic. Co jakiś czas częstuje je pucharami z napojem. W jednym z nich jest trutka. Jedna z nich zginie. Na szczęście dziewczyny dowiedziały się, że gdzieś na pustyni rośnie kwiat, z którego wywar jest odtrutką. Postanowiły go zdobyć. Seans po kolei przeprowadza nas przez wszystkie etapy tej opowieści. Dziewczyny przebrane za arabskie księżniczki, poruszają się w saunie niczym w transie. Ilość świetnie wykonanych technik jest duża, synchrony zapierają dech w piersi. Co chwilę mamy nawiązania do tematu. Dziewczyny wypijają puchar. Wyruszają w podróż po kwiat życia. Wszystko jest tak jak być powinno. Ich wykonanie jest hipnotyzujące. Mija zdecydowanie zbyt szybko. Nie będę osamotniony w tym, gdy powiem, że bardzo mi się podobało. Na takie seanse przychodzimy na mistrzostwa.



 

16:30 Krzysztof Holeczek  - Termy Rzymskie - "The Maori"

Dźwięk migawki. Sekunda. Przenosimy się do Nowej Zelandii. Naszymi gospodarzami są Maorysi. Autochtoni, którzy regularnie przeprowadzają rytuał oczyszczenia. Złe emocje, zmęczenie, negatywna energia. Nie ma tu dla nich miejsca. Nie przy Krzyśku. Rytuał odprawiany jest w saunie. Co w wymowny sposób prorokuje to jak on będzie wykonany. Ciepło i dużo podmuchów rozgrzanego powietrza. Do tego eteryki i taniec Haka. Wojenny taniec Maorysów. Mający na celu pokazanie siły i odwagi oraz wolę zwycięstwa. Wszystko to doświadczyliśmy w saunie. Krzysiek dał z siebie wszystko. Taniec Haka w saunie widziałem pierwszy raz. Było to ciekawe doświadczenie. Jego tatuaże i ubiór również trafnie nawiązywały do Maorysów. Seans był kompletny i ciekawie wykonany. 

 

 17:15 Izabela Foryś, Gabriela Baran, Łukasz Stajno - Termy Krakowskie - "Love & Wave"

Dwie biedne dziewczyny, które wzdychają do tego samego faceta. No i "biedny" facet, który ma dwie dziewczyny. Tak mu ciężko, przy czym nie mogę się zmusić, żeby mu współczuć. Na początku miłość rozwija się "normalnie" między dwójką osób. Do tego dochodzi pewna redaktorka, która mocno namiesza im w życiu. Łukasz, ma też świetny sposób na podryw. Postanawia nauczyć ją Saunamajsterki. Staje za nią, obejmuje i razem z nią macha ręcznikiem. Wygląda to bardzo ciekawie, a przede wszystkim romantycznie. Zresztą jak cały seans. Momentami machali we troje, każdy ma dwa ręczniki. Sześć ręczników w saunie w jednym momencie - budzi respekt. A przede wszystkim podnosi temperaturę. Czyli jest to równia pochyła do sukcesu. Bo co jak co, ale my ciepło lubimy. Cała trójka świetnie machała. Technicznie są bardzo dobrzy i to było widać w każdej sekundzie seansu. 

 

18:00 Anna Kluczyńska  - Sky Tower Wrocław - "Złodziejka"

Nasza etatowa złodziejka, znowu dostała zlecenie. Tak się składa, że w Czeladzi znajduję się oryginał Mona Lisy, ręki Leonardo Da Vinci. Oczywiście, jej zadaniem jest dostarczenie tego działa zleceniodawcy. A, że na życie trzeba jakoś zarabiać. Ania zlecenie przyjęła. Obraz znajduje się w saunie. Wejścia strzegą czujniki podczerwieni. Jest na to sposób. Po spryskaniu powietrza, dokładnie widać wiązki czerwonego lasera. Dzięki temu Ania jest w stanie pomiędzy nimi, jakoś się przedostać. Gdy już była w środku. Zaczęła łamać pozostałe zabezpieczenia. Używała do tego - niczego innego - oczywiście ręczników. Latały jak zaklęte. Szybko je zmieniała łamiąc tym wszystkie blokady. W końcu udało jej się dostać do samego obrazu. Teraz pozostało tylko wydostać się na zewnątrz. By to zrobić podniosła jeszcze nieco temperaturę. Równomiernie rozprowadziła powietrze i już. Po wszystkiemu. Kolejny łup znajduję się w jej rękach. Na prawdę ciekawy seans.

 

18:45 Krzysztof Holeczek, Radosław Wielhorski - Termy Rzymskie - "Wielki Gatsby"

Pan Gatsby to bardzo bogaty człowiek. Ma domy, samochody, kamerdynera. Urządza wspaniałe imprezy. Z pieniędzmi się nie liczy. W życiu brakuje mu tylko jednego - Miłości. Od lat zabiega o nią u pewnej nieznajomej Daisy. Pewnego dnia dostał od niej list. Pojawiła się szansa, na to by ją zdobyć. By to osiągnąć urządził huczną imprezę. W saunie oczywiście. Wraz ze swoim kamerdynerem wyprawiali takie rzeczy, że nie uwierzą Ci co nie widzieli. Ręcznik dla nich to tylko przedłużenie ręki. Razem stworzyli team nie do pokonania. Ich ręczniki były wszędzie. Na nieszczęście, pomimo wszelkich pomyślnych znaków. Okazało się, że ich nadzieje były płonne. Daisy jednak się nie pojawiła. Gatsby już do późnej starości skazany jest na samotność. Całe swoje życie spędzi w saunie i wyleje swoje żale na piec. Jego cierpienia nasz zysk. Oby takich właśnie seansów było jak najwięcej. Brawo chłopaki !

 

To był już ostatni seans tych zawodów. Mniej więcej za godzinę zostaną ogłoszone wyniki. Zachęcamy wszystkich do śledzenia naszej strony bądź konta Facebook-owego. Jak tylko będzie to ogłoszone, będziemy publikować wyniki.

Kolejne, piąte już Mistrzostwa Polski Saunamistrzów za nami. Ekipa która reprezentować nas na Mistrzostwach Świata powiększona została o kolejne 3 drużyny i 3 piękne i zdolne Saunamistrzynie. Dodatkowo na rundzie relegacyjnej która będzie miała miejsce we wrześniu w Satamie, o start w Mistrzostwach Świata zawalczy Krzysiek Holeczek oraz drużyna Kasi Klajn i Ani Kluczyńskiej. Będziemy trzymać za wszystkich kciuki, szykuje się pasjonująca jesień w świecie saunowym.

W trakcie przeprowadzonego przez Polskie Towarzystwo Saunowe, konkursu na Saunamistrza i Saunateam Publiczności, zebrani saunowicze wybrali Karolinę Jarząbek, oraz drużynę Radka Wielhorskiego i Krzysztofa Holeczka. Gratulujemy!

Na koniec oczywiście dziękujemy wszystkim zaangażowanym w to niesamowite wydarzenie, jakim były tegoroczne jubileuszowe Mistrzostwa. Jak zwykle mieliśmy okazję podziwiać niesamowite ceremonie, nie było tutaj przegranych, wszyscy którym udało się dostać do tego etapu są zwycięzcami. Dziękujemy również za niesamowite ceremonie podczas Mistrzowskiej nocy saunowej. Najlepsi w Polsce pokazali po raz kolejny, że wybór sędziów był trafiony i zapewnili wszystkim uczestnikom nie lada atrakcje dzięki crossoverom swoich ceremonii. Mam nadzieję że niebawem ponownie będziemy mieli przyjemność obserwować tak wspaniałe show.

Dziękujemy Termom Rzymskim za gościnę i już teraz zapraszamy na nadchodzące wydarzenia, czyli majówkowy długi weekend z Mistrzem Jirim Zakovskym oraz Lubię to party. 

Eteryk, zapewne nie raz obiło nam się o uszy takie słowo, co to za tajemnicze ustrojstwo, które tak wiele znaczy dla poprawnej ceremonii saunowej. Bazując na doświadczeniach postaramy się troszkę przybliżyć działanie olejków eterycznych oraz poprawny sposób ich podawania podczas ceremonii. Na początek trochę teorii z Internetu.

Olejek eteryczny to ciekła, lotna substancja zapachowa pochodzenia naturalnego, pozyskiwana z roślin olejkodajnych, na przykład  sosnowatych, cyprysowatych, wawrzynowatych, imbirowatych, różowatych, jasnotowatych, mirtowatych, oliwnikowatych, rutowatych, baldaszkowatych i astrowatych

Olejki lotne pozyskuje się na skalę przemysłową ze świeżych bądź suszonych roślin. Są wyodrębniane z odpowiedniego surowca roślinnego, najczęściej przez destylację lub ekstrakcję. Olejki lub całe rośliny olejkodajne są wykorzystywane w przemyśle perfumiarskim, jako przyprawy, środki terapeutyczne (ziołolecznictwo) oraz w aromaterapii i właśnie to nas najbardziej interesuje.

Od kilku lat w branży saunowej obserwujemy wzrostową tendencję do używania podczas ceremonii zapachowych, naturalnych olejków eterycznych, które mimo wyższej ceny, praktycznie wyparły koncentraty zapachowe na bazie alkoholu. Mimo że przeprowadzone zostały badania, które dementują plotki o negatywnym działaniu koncentratów na organizm, olejki eteryczne uznawane są przez profesjonalistów za bardziej wydajne, lepszej jakości i mimo dużo większej ceny, wybierane coraz częściej przez świadome tego obiekty saunowe.

Eteryki mogą poszczycić się wieloma dobroczynnymi właściwościami. Praktycznie wszystkie mają właściwości antyseptyczne, hamują rozwój bakterii chorobotwórczych. Przykładowo silnie odkażające właściwości posiadają olejki wytwarzane z tymianku, macierzanki piaskowej, czosnku czy cebuli (choć te ostatnie nie koniecznie wykorzystywane są w saunach). Niektóre składniki olejków lotnych, na przykład eugenol, kamfora i mentol, uśmierzają ból. Borneol i kamfora wzmacniają mięsień sercowy i regulują krążenie krwi. Są też olejki które wpływają na nasze samopoczucie, np. uspokajający cedr czy lawenda, przeciwdepresyjne geranium, pomarańcza czy jałowiec, pobudzający imbirowy, tymiankowy, czy bazyliowy. Niektóre również uważane są za afrodyzjaki np. różany i imbirowy. Profesjonalni aromaterapeuci, potrafią komponować wspaniałe kompozycje zapachowe i raczyć m.in. podczas ceremonii zapachowych w saunach nimi swoich gości. Przechodzimy więc do sedna, poprawne używanie eteryków podczas ceremonii saunowych.

Poprawne używanie olejków eterycznych nie sprowadza się jedynie do odpowiedniego wydozowania ich na kule lodowe, bo w takiej postaci najlepiej podawać te aromaty, ponieważ ze względu na oleistą postać nie zmieszają się nam z wodą i podczas polewania taką mieszaniną kamieni, spalą się na piecu. Oczywiście odpowiedni dobór olejków, ich kolejności, tak aby początkowy aromat nie przyćmił kolejnych, czy też aby oddać to, co chcemy przekazać w ceremonii, a także wydozowanie ich na kule lodu w odpowiedniej ilości, to połowa sukcesu. Samo dozowanie należy zresztą do jednej z trudniejszych czynności podczas przygotowań do ceremonii, nie ma jednej reguły którą można by się posłużyć podczas tego procesu. Liczy się w dużej mierze profesjonalizm Saunamistrza, ocena kubatury sauny, temperatury pieca, sposobu rozchodzenia się gorącego powietrza z aromatem po saunie, oraz ewentualne konsultacje z gospodarzem sauny. Jeśli jesteśmy na występach gościnnych warto zapytać tubylców, jakie są ich zwyczaje dozowania olejków na co dzień. Przedozowanie olejków może skończyć się w najlepszym przypadku odczuwaniem brzydkiego zapachu i lekkim gryzieniem w gardle, jednakże w najgorszym przypadku, reakcją alergiczną kaszlących saunowiczów, a co za tym idzie koniecznością przerwania ceremonii. Podanie zbyt małej ilości olejków spowoduje ich niewyczuwalność, lub wyczuwalność tylko w pierwszych chwilach ceremonii.

Mamy już przygotowane kule śnieżne, z wydozowanym z góry olejkiem eterycznym, co dalej. Podczas ceremonii musimy stosować się do kilku ważnych zasad, oczywiście każdy Saunamistrz ma swoje zasady i sposoby na odpowiednie podanie aromatów. Do takich najważniejszych, należy odpowiednie schłodzenie kamieni pieca czystą wodą, przed położeniem kuli. Ten element jest istotny aby ewentualnie skapujący olejek, nie upadł na gorące kamienie co doprowadziło by z całą pewnością do jego spalenia. Kula kładziona na piecu powinna być również tak, aby miejsce w którym wydozowaliśmy olejek znajdowało się na górze. Dość dużym problemem wielu Saunamistrzów jest sytuacja gdy kula jest na tyle mocno zbita, że nie chce się rozpuszczać. Jest na to kilka sposobów, jednym z nich jest ostrożne rozbicie kuli chochlą do polewania pieca, najlepiej jej wewnętrzną stroną, aby uniknąć rozprysków lodu, nie powinniśmy używać natomiast ręki ze względu na higienę. Jeśli chcemy podnieść przy okazji dodatkowo temperaturę, można polać okolice kuli wodą, unikając polania kuli w miejscu gdzie dozowany był olejek, wytworzona w ten sposób para pomoże jej się rozpuścić uwalniając olejek eteryczny, który z parą wodną Saunamistrz może rozprowadzić po saunie. Jeśli w powyższy sposób będziemy postępowali przy każdym polaniu, do tego kolejne kule rozmieszczać będziemy w różnych strefach pieca, dzięki czemu unikniemy wychłodzenia go w jednym miejscu, a co za tym idzie utrudnionego rozpuszczenia kul, powinniśmy uzyskać zadowalający efekt i zaskarbić sobie wdzięczność osób zgromadzonych na naszej ceremonii.

Jeśli nie jesteśmy pewni jak postępować w naszej saunie aby optymalnie wykorzystać dostępną infrastrukturę i wszystkie dostępne środki, do polepszenia atmosfery w naszym saunarium, powinniśmy zainwestować w szkolenia przeprowadzane przez profesjonalnych szkoleniowców Polskiego Towarzystwa Saunowego, m.in. Dawida Wąsowicza reprezentującego naszego Partnera firmę Megiw. Wizyta Profesjonalnego szkoleniowca i specjalisty od aromaterapii oraz praktyka, pozwoli nam na dokształcenie naszej kadry opiekunów saunowych, oraz zwiększy ich szanse na turniejach które coraz częściej organizowane są w Polsce promując obiekty saunowe.

Zachęcam wszystkich do lektury naszego artykułu Jak zostać Saunamistrzem 

Polecamy również produkty oraz szkolenia oferowane przez naszego Partnera firmę Megiw która w swej ofercie ma między innymi olejki eteryczne firmy Loyly Masters, znane i uważane na całym świecie przez najlepszych Saunamistrzów.

 

 Autor: Marcin dla poprawnesaunowanie.pl

        No i doczekaliśmy się. Do Czeladzi znowu przybili włoscy saunamistrzowie. Przybyli to mało powiedziane. Oni w ten weekend Czeladzkie Termy opanowali. Na szczęście nie było to wrogie przejęcie, wręcz przeciwnie, z takie obrotu spraw byliśmy bardzo zadowoleni. Po raz kolejny mieliśmy szansę przyjrzeć się jednej z najlepszych ekip saunowych. Skosztować wielu wspaniałych potraw wzorowanych na włoską kuchnię. Kucharz tego dnia przeszedł samego siebie. Mam tu na myśli zarówno ilość, jak i jakość. Było przepysznie. Do tego na prawdę rzadko się zdarza, by przy tak dużej ilości przybyłych saunowiczów coś zostało. Tym razem tak było. Saunamistrzowie pokazali nam również, jak potrafią się bawić. Byli w wyśmienitych humorach.  Śpiewali włoskie piosenki, cały czas byli uśmiechnięci, rozsiewając w ten sposób dobrą energię po Termach Rzymskich. 

Jednak, jak to na nocach saunowych powinno być. Najciekawszym elementem imprezy były seanse. A proszę mi uwierzyć Włosi się na tej robocie znają. Co skwapliwie nam udowodnili. W saunie czują się swobodnie. Potrafią zrobić seans klimatyczny, imprezowy, jak i zupełnie poważny i nastrojowy. Poniżej postaram się pokrótce opisać te na których miałem przyjemność być.

Riccardo & Massimo "The Robot"

 Na pierwszy seans prawdziwa perełka. "The Robot" jest seansem, który zdobył drugie miejsce na Mistrzostwach Świata Aufguss WM w 2016 roku. Ja już wiem dla czego. Historia opowiedziana przez Riccardo i Massimo jest wzruszająca i bardzo teatralna. A wykonanie na prawdę mistrzowskie. II miejsce naprawdę zasłużone. (Pierwsze tego roku było nie do ruszenia - Wiadomo Polacy :) ). Robot to opowieść o człowieku, który nie miał dzieci. Jedynym jego pragnieniem było posiadanie potomka, kogoś komu mógłby przekazać swoją wiedzę i umiejętności. Postanowił zbudować sobie robota. Z początku była to kupa metalu, która ruszała się tylko w kilku płaszczyznach, nie mógł się nauczyć podstawowych technik władania ręcznikiem. Jednak z czasem, stawał się coraz lepszy. Jego twórca ulepszał go, czynił bardziej humanoidalnym. Na końcu ofiarował mu nawet serce. Wszystko to jednak trwało latami. Robot zaczął wyglądać jak człowiek, nauczył się wszystkiego od swojego ojca. A gdy ten miał już trudności w swojej pracy, w polewaniu pieca czy w machaniu ręcznikiem, nasz dzielny robot zaczął we wszystkim mu pomagać, a nawet go wyręczać w tych cięższych pracach. Na końcu, mamy wzruszającą scenę, w której nasz główny bohater umiera. Robot składa mu hołd i wynosi go z sauny. Wykonanie i gra aktorska na naprawdę najwyższym poziomie. Seans bardzo przemyślany i świetnie wykonany. Sprawiało mi dużą przyjemność, jak robot uczył się technik machania ręcznikiem, jak na początku mu to nie wychodzi, a potem staje się prawdziwym ekspertem. Polecam wszystkim ten seans. Jeśli będziecie mieli ku temu okazję to skorzystajcie. Bezwarunkowo.

Team Italy "Abba"

 Tym razem seans na odprężenie. Włoska ekipa postanowiła zaserwować nam dużą dawkę prawdziwej imprezy. Do sauny weszły cztery osoby. Wszyscy ubrani jak w teledysku Abby. Przezabawne peruki i maniera w zachowaniu saunamistrzów. Seans zabawny i komiczny. Publiczność śmiała się i bawiła od pierwszych jego chwil, aż do samego końca. Nie ma co się doszukiwać jakiegoś planu lub pomysłu na ten seans. Oczywiście poza tym najważniejszym: "Dajmy ludziom radość, dobrą muzykę i zabawę". Zgaduję oczywiście, ale to jest dokładnie to co dostaliśmy. Pokazy umiejętności machania ręcznikiem oraz śmiesznych gagów. Mimo, iż ja gustuję raczej w seansach takich jak ten poprzedni, to muszę się przyznać, że na tym bawiłem się cały czas. Nawet o tym nie wiedziałem, ale tego mi właśnie brakowało. Odrobiny relaksu i śmiechu. Chyba wszyscy myśleli podobnie. Po tym seansie, wszyscy zgromadzeni w Termach jakoś się ożywili i zrobiło się dużo weselej. 

Daniele & Elisa "Tango"

No dobra, "Tango" w saunie to nie jest jakaś nowina, ani pomysł super świeży. Także nie spodziewałem się fajerwerków. Nie słusznie jak się potem okazało. To tak jakby powiedzieć, że jak już się widziało jeden taki taniec to widziało się już wszystkie i nie ma potrzeby oglądać go ponownie. Okazuje się, że wykonanie ma tu znaczenie kluczowe. Tango, to taniec dla dwojga, pełen zmysłowości i romantyzmu. Każda para wykonuje go inaczej. Daniele i Elisa zrobili to w saunie. Myślałem, że puszczą tylko muzykę "do tanga" i po prostu cały seans będą machać ręcznikami. Tak się jednak nie stało. Na szczęście. W swoje ruchy wkładali elementy taneczne, cały czas kontaktowali się ze sobą. Starali się wczuć w muzykę, przekazywać sobie emocję i uczucie. Wszystko to dało się odczuć, dzięki czemu seans był całkiem udanym widowiskiem. Miał tylko jeden minus. Bardzo szybko się skończył. Czas uleciał, jak para z nad kamieni. Zbyt szybko. Na prawdę polecam. 

Alberto "Eolo"

Niestety Alberto nie mógł wykonać tego seansu. W jego zastępstwie widzieliśmy Riccardo. Który wytłumaczył kolegę i szybko zabrał się do swojej jakże wdzięcznej roboty. "Eolo" to opowieść o czterech wiatrach. Każdy z innego kierunku na róży wiatrów. Cztery polania i cztery wiatry, z północy, południa, wschodu i zachodu. Saunamistrz ubrany jak mnich z filmu "Ostatni władca wiatru". Nie wykluczone, że seans był nim właśnie inspirowany. O to nie spytałem. Jednak to co widziałem, na to wskazywało. Nasz mistrz panował nad wiatrem w sposób jak na Saunamistrza przystało. W jego rękach ręczniki. To wystarczy, by panować nad tą kapryśną bestią, którą nawet motyl potrafi kierować. Sam temat jest mało narracyjny, historii było tu niewiele, gry aktorskiej mało. Obronił się czymś innym. Tym jak został przeprowadzony. Umiejętności Saunamistrza, ręczniki, cebrzyk z wodą i wietrzna muzyka. Kilkanaście minut spędzonych na podziwianiu "Tańczącego Z Ręcznikami" to jest dokładnie to, co chcemy oglądać na nocach saunowych. 

Team Italy "Canzonissima"

Kolejny dziś seans, który miał nas rozbawić i rozśmieszyć. Tym razem do sauny weszło pięcioro Saunamistrzów. Ubrani jak dzieci kwiaty zaczęli seans dosyć poważnym jak dla mnie utworem. Z głośników popłynęły słowa "Hello darkness, my old friend , I've come to talk with you again ...". Nieśmiertelnego już chyba utworu "The Sound of Silence". Jak dla mnie strzał w dziesiątką. Muzyczny nokaut. Przy czym, bynajmniej, nie był to koniec. Ekipa zmieniała się co chwilę, co chwilę ktoś inny polewa, ktoś innych macha. Klimat w głośnikach się zmienia. Ożywa i zaczynamy się bujać w takt muzyki. Druga strona organizuje meksykańską falę. Strona gdzie ja siedzę, nieśmiało wtóruje, jednak widoki jakie mamy przed sobą dominują. Brak skupienia rozstroił falę. Nie wyszło. Nie szkodzi. Kolejne polanie, kolejny świetny kawałek. No i dzieci kwiatu, z uśmiechami na ustach niepomni tego, że gorąco, że może czas już kończyć. Oni lekce sobie ważą, takie sygnały. Domachali do końca, myśmy wytrzymali. Było gorąco, ale szkoda, że już się skończyło. Chcemy, żądamy powtórki.

Fiorenzo, Matteo & Michela "Ricchi e Poveri"

 Ostatni mój seans tej nocy saunowej. Nie myślę na razie o tym. Jestem już w saunie. Jak zwykle, jeden z pierwszych. Co będzie się tym razem działo. "Ricchi e Poveri" to klasyk w pełnym tego słowa znaczeniu. Mało historii, w saunie trójka na czarno ubranych Saunamistrzów. Puścili muzykę, zbiór klasyków z włoskiej palety przebojów. Reszta to już tylko, ... wróć, to już "aż" oni. Brak synchronów - nie one są tu ważne. Ważne jest opanowanie ręcznika, piękno w ruchach i zawarta w nich harmonia. Drugi co do moich ulubionych typów Aufguss. Wykonanie świetnie, dobrze dobrane do tej godziny (jest już po północy). Goście już trochę senni, jednak na tym seansie nie wolno odpuszczać. Zamykanie oczu jest dozwolone, ale niewskazane. Zbyt dużo tracimy, gdy nie wyłapujemy niuansów, zawartych w tych przepięknych ruchach. Seans się niestety skończył. Jak i cała noc saunowa dla mnie. Szkoda, na szczęście będą następne.

Jak podsumować w kilku zdaniach noc wykonaną przez Włochów. Jest to ciężkie zadanie. Na szczęście Ci co tu byli takiego podsumowania nie potrzebują. Jakość seansów bardzo wysoka. Klimat i wytworzona atmosfera. Jak zwykle w Termach Rzymskich - unikalna. Przygotowany poczęstunek, to czysta przyjemność i uczta dla podniebienia. Włosi po raz kolejny udowodnili, że lubią się bawić, że ich seanse są ciekawe i zabawne. Dla tych co nie mieli okazji być na ich aufgussach polecam kolejne noce saunowe z ich udziałem. Tego typu rozrywki w Termach to ich specjalność. Zachęcam do obserwowania informacji o kolejnych imprezach. My na pewno będziemy się tu pojawiać i je opisywać. Do zobaczenia w saunie.

Do zobaczenia w saunie.

Autor: Krzysiek dla poprawnesaunowanie.pl

Zdjęcia: Ryszard  Rak www.fotorak.com.pl

 

Saunarium Borowinowa znajduje się w zacisznym zakątku Krakowa. Z dala od szumu miasta. W miejscu cichym i spokojnym. Gdzie aura sprzyja atmosferze relaksu, pomaga w wypoczynku. Tu właśnie 4-5 marca 2017 odbył się pierwszy w Polsce turniej o charakterze klasycznym "PTS Classic". Był to swego rodzaju eksperyment. Zarówno dla gospodarza obiektu, jak i dla pomysłodawcy i organizatora PTS. Wiele pracy zostało włożone w przygotowania.

Zaplanowano 18 seansów turniejowych w sobotę 4 marca z przyczyn niezależnych przeprowadzonych zostało 16 wspaniałych ceremonii turniejowych, natomiast w niedziele odbyły się seanse pokazowe najlepszej piątki wyłonionej w turnieju oraz Saunamistrzów z Borowinowej. Organizatorzy, a zwłaszcza ekipa saunarium dwoili się i troili by wszyscy byli zadowoleni. Ten wysiłek nie poszedł na marne. Na pewno znajdzie się wiele szczegółów, które mogłyby zostać w przyszłości poprawione. Zarówno jeśli chodzi o organizację, jak i o formułę czy też kryteria oceniania. Jednak będąc już po imprezie, można się śmiało pokusić o stwierdzenie, że eksperyment się udał. Klienci byli zadowoleni i mimo pewnych konstruktywnych uwag na przyszłość, chyba wszyscy zgodnie twierdzą, że takich imprez powinno być więcej. Wielu z tych, z którymi miałem okazję porozmawiać już wypytywali się o kolejną jej edycję.

Saunarium Borowinowa ma świetną, przestronną saunę, która sprawdziła się przy tej ilości wykonywanych seansów. Jedyne co jej brakuje to jakiś przemyślny system wietrzenia, tak by mogła wytrzymać jeszcze gorętsze seanse. W każdym razie są to rzeczy do zrobienia i na pewno przy odrobinie chęci można to szybko udoskonalić. Warto wspomnieć także o samym obiekcie Borowinowa 2, który ma świetną bazę noclegową. Z dużą sauną eventową, z bogato zaopatrzonym barem i smaczną kuchnią. Same apartamenty są przestronne i bardzo wygodne. Jest to kolejny obiekt, który z pewnością zasługuje na to by oznaczył go na swej mapie każdy, kto uprawia tak zwaną "turystykę saunową".

Przyszedł czas by opowiedzieć troszkę o tym co najważniejsze na PTS Classic. A więc, kilka słów o przeprowadzonych seansach. Nie na wszystkich seansach byłem, ale większość tych, które obejrzałem była na prawdę ciekawie wykonana. Nie widziałem seansu Klaudii Szczurek ani Pawła Pęcherza, także wypowiedzieć się nie mogę. Natomiast byłem na szmunie Joasi. I tu muszę przyznać się do tego, że to jest dokładnie to, co ja lubię w saunie. Aśka, to taki kocur saunowy, co to wie do czego piec służy. Ma świetny kontakt z publicznością, oni ją kochają, a Ona się za to odwdzięcza tym co robi najlepiej. Klimat na jej seansie był niepowtarzalny, była świetna muzyka i gorąca atmosfera. U niej nigdy żadna kropla się nie zmarnuje. Ma się wręcz wrażenie, że przynosi jej trochę na zapas, a przy końcu - dziwne, ale zawsze brakuje. No i oczywiście kunszt wykuty na nie jednym piecu. Fajnie się na Nią patrzy. Z sauny się wychodzić nie chce. A fakt, że przeważnie trzeba z niej uciekać wbrew pozorom temu nie przeczy.

Chill - seans Mariusza Sobieraja. Kolejna wisienka na torcie. Fani ciepła i dobregoręcznika byli na pewno bardzo zadowoleni. Ten seans miał wszystko to co powinien mieć dobry aufguss. Mariusz tańczył z ręcznikiem jakby robił to od dziecka. Jego techniki były efektywne i dobrze wykończone. Patrząc na niego można było wpaść w lekki trans. Jest to na pewno jeden z moich ulubionych tego dnia. Brakowało mi troszkę dogrzania pod koniec, tego ostatniego wyziewu ze smoczej paszczy. Gdyby na końcu o te kilka kropel więcej wody wylądowało na piecu to byłbym już w siódmym niebie. Był to w każdym razie kolejny aufguss, który idealnie wręcz wpisał się w ideę PTS Classic.

Jest jeszcze jeden seans, który sprawił mi wiele przyjemności - był to seans "Czarcie licho" Sylwii Kamińskiej-Konkol. Może nie we wszystkich elementach zgadzał się z ideą Classica. Nie mniej jednak seans był wyjątkowo przyjemny. Na pewno chciałbym go jeszcze kiedyś powtórzyć. Sylwia miała świetnie dobraną muzykę. Słowiańska, ludowa, bardzo fajnie brzmiąca w saunie. Całkowicie mój klimat. Ubrana w długą czarną suknię (może mniej ludowe i nie do końca spójne z muzyką, ale na pewno czarcie - mi to zestawienie się podobało). W swoje wykonanie włożyła wiele przygotowań, seans był przemyślany i w wielu miejscach dało się wyczuć elementy układu choreograficznego. Była trochę spięta, ale uśmiechała się często. Wszystko to sprawiło, że seans był na prawdę przyjemny.

Podczas całego turnieju nie było ani jednej nudnej ceremonii, mimo klasycznego podejścia, bez fajerwerków, przebrań i błyskających świateł, każda ceremonia miała w sobie coś ciekawego, co powodowało że chcieliśmy na niej pozostać. Jak na każdym turnieju musi być ktoś na końcu stawki aby ktoś znalazł się na jej czele. Nawet wytrawni starzy wyjadacze nie wystrzegli się błędów, czy też nie wpasowali do końca w zasady oceniania, co nie zmienia faktu że mieliśmy przyjemność obejrzeć 16 wspaniałych ceremonii turniejowych, oraz rozpoczynającą świetną ceremonię Dawida Wąsowicza. Podczas całego wydarzenia w trakcie ceremonii uzywane były olejki eteryczne dostarczone przez sponsora turnieju firmę Bassau, co było miłym akcentem, oraz zapewniało wysoką jakość aromatów używanych podczas ceremonii zapachowych. Dziękujemy wszystkim zaangażowanym w turniej, saunamistrzom, saunowiczom i całej obsadzie saunarium, gdyż wszyscy zostali wspaniale ugoszczeni i nikomu niczego nie brakowało. Liczymy że turniej PTS Classic będzie się rozwijał, ekipa poprawnesaunowanie.pl będzie z radością w tym uczestniczyć i wspierać ten projekt.

 

Wyniki pierwszego turnieju PTS Classic 2017

Zapraszamy do Saunarium Borowinowa w Krakowie

 Autor: Krzysiek dla poprawnesaunowanie.pl

 

 

Ekipa poprawnesaunowanie.pl miała przyjemność uczestniczyć w kolejnym turnieju eliminacyjnym do Mistrzostw Polski Saunamistrzów, które odbędą się 20-23.04.2017 w Termach Rzymskich w Czeladzi. Po Krakowie przyszła pora na Tarnowskie Termy, gdzie stawili się licznie Saunamistrzowie, którzy nie jeden piec już polewali, jak i tacy, dla których był to pierwszy turniej w karierze. Pod względem organizacyjnym, był to wzorcowy turniej, opieka jaką zostali otoczeni Saunamistrzowie, Sędziowie i wszyscy Saunowicze zasługuje na najwyższe uznanie, obsługa dwoiła się i troiła aby nikomu niczego nie brakowało, dbając również o wspaniałą rodzinną atmosferę. Ceremonie jakie mieliśmy okazję podziwiać przerosły nasze oczekiwania, pomimo że były dość wysokie, gdyż startowali tutaj na prawdę wyśmienici Mistrzowie Ręcznika. Ze wspaniałej strony pokazali się nowicjusze z Lublina którzy drużynowo zakwalifikowali się do Mistrzostw, nie wiele brakowało a stanęli by na podium. Postaramy się pokrótce przedstawić wyróżnione ceremonie z Term Tarnowskich, ale oczywiście każda była wspaniała i od razu przepraszamy tych których pominiemy, niestety pracy było tyle że nie starczyło czasu na relację online, więc musimy posiłkować się wspomnieniami, które są wspaniałe.

Zmagania indywidualne po obowiązkowej odprawie rozpoczęła Dorotka, która obecnie reprezentuje Aquapark Reda, nowy obiekt na północnym pustkowiu saunowym, który stał się swoistą oazą poprawnego saunowania. 

 

 

Dorota Pogorzelska - Oddział zaburzeń emocjonalnych

Do sauny wkroczyła szalona dziewczyna w kaftanie bezpieczeństwa, prowadzona przez lekarza. Opowiedziała o swej przypadłości Saunamaniaka, o tym jak wygląda jej terapia i co będziemy odczuwać podczas ceremonii. Ceremonia składała się z etapów które przedstawiały stan Saunamaniaczki w różnych etapach odwyku saunowego. Dorota miała wahania nastroju od szaleństwa przez melancholię po radość. Zabrakło troszeczkę elementów show i kilku szczegółów które pozwoliły by na osiągnięcie lepszej punktacji sędziowskiej. Wszystkim jednak udzielił się ten radosny nastrój, choć niektórzy mają we krwi sporą dawkę szaleństwa :) Piękny początek wydarzenia.

 

Tomasz Fisher - Kontyngent

Baza wojskowa gdzieś daleko od kraju. Tomasz wraca ze sportowego treningu. Odbiera telefon od żony i przy okazji słyszy w słuchawce głos swojego dziecka mówiący "kocham Cię". Niestety tą sielankę brutalnie przerywa odgłos alarmowej syreny. Żołnierze w pośpiechu stawiają się do walki. Wsród nich jest również Tomek. Początkowo walczy dzielnie z wrogiem i temperaturą, ale w trakcie walki zostaje postrzelony. W tym momencie pomaga mu wspomnienie niedawnego telefonu od rodziny. Zbiera w sobie resztki sił i wraz ze swoim oddziałem wygrywa tą walkę. Na początku seans był bardzo dynamiczny, dopasowany do opowiadanej historii i muzyki. Niestety po kilku minutach saunamistrzowi zabrakło nieco kondycji do dalszej walki - może ten trening na samym początku był zbyt wyczerpujący?

 

 

Rysiu Rak Jr - Payday

Rysiu w roli uzależnionego od Internetu i wszelakich nowinek technicznych geek mimo debiutu, to dla mnie największe pozytywne zaskoczenie. Po przekroczeniu progu sauny stanął przed nami profesjonalny Saunamistrz, który po rzeczowej zapowiedzi rozpoczął swój show. Historia opowiadała o chłopaku który uzależnił się od Internetu, przez co stał się wyobcowanym i nie potrafiącym odnaleźć szczęścia dzieciakiem. Natrafił jednak na materiały o Saunamistrzach i zawodach Saunamistrzów, zapragnął zostać jednym z nich. Po ciężki treningu, nabyciu tężyzny fizycznej i wytrenowaniu w fachu Saunamistrzowskim, zwieńczył swoją historię występując na zawodach Saunamistrzów i zdobywając złoty ręcznik. Bardzo dobra historia z przekazem, na czasie, bardzo dobre show i mnogość pomysłów oraz poprawnie wykonanych technik. Do pełni szczęścia brakowało trochę fajerwerków w ostatniej fazie ceremonii, nie pomagała też sauna, dość trudna, o czym przekonali się nawet starzy wyjadacze. Jednakże jak na początek, był to wspaniały występ, myślę że Rysio jeszcze zamiesza w środowisku.

 

Ania Kluczyńska - Złodziejka

Nie moglibyśmy nie opisać zwycięzcy turnieju. Ceremonia "Złodziejka" Ani Kluczyńskiej, którą zdobyła podczas zeszłorocznego turnieju Silesian Towel Fight 3 miejsce, została niesamowicie dopracowana pod kątem zasad oceniania federacji AWM, dzięki czemu bezsprzecznie uznana została za najlepszą ceremonię indywidualną. Pozytywna energia Ani, niesamowite dopracowane techniki (widać rękę Mistrzów Świata), bardzo dobra historia i wiele elementów show, do tego niesamowite, dobrze podanie olejki eteryczne i bardzo dobry wzrost temperatury. To wszystko złożyło się na wspaniałą ceremonię której w oczach sędziów niczego nie brakowało.

 

 

Marcin Ciesielski - Deadpool

Seans na podstawie komiksu i filmu o tej samej nazwie. Jeśli chodzi o uniwersum Marvela to ciężko o lepszy wybór. Deadpool jest w nim perełką. A film na jego podstawie był wydarzeniem roku 2016. No i teraz mamy seans o tej samej tematyce. Moim zdaniem był to strzał w dyche. Marcin nie miał łatwego zadania. Przede wszystkim bez odpowiedniego przebrania byłoby to bez seansu. Miał perfekcyjne. Musiał oddać ten wyjątkowy klimat. Deadpool jest zabawny i sarkastyczny. Udało się. Jest kilka rzeczy do poprawienia np. przy długie sceny z "partnerką". W każdym razie, mi na prawdę się podobało. No i do tego ta muzyka. Soundrack z filmu na prawdę mu pomógł. Utwór Salt'N'Pepa wybujał mnie jak szalupa na sztormie. Marcin dostał się tym seansem na Mistrzostwa Polski. Jeśli zamierza ten seans powtórzyć (a mam taką nadzieję), to powinien jeszcze go troszkę dopracować. Seans ma bardzo duży potencjał i mam wielką ochotę go powtórzyć. Wielkie gratulacje.

 

Daria Dembińska - Lady z Sherwood

Lady Darion, przybyła aby zaprezentować nam alternatywną historię bandy rozbójników, która zabierała bogatym a dawała biednym. Saunamistrzyni przybyła świetnie przygotowana do roli, multimedialne wstawki dźwiękowe, łuko-ręcznik, oraz bardzo przekonujący strój :) do tego w połączeniu z nienaganną techniką, sprawiły że ceremonia była bardzo przyjemna dla oka. Lady Darion zauroczona przez przywódcę rozbójników z Sosnowca, miała troszkę inne wyobrażenie o księciu który miał ją uratować, stała się kurą domową, lecz nie na długo, przyćmiła swymi poczynaniami swego ukochanego, a imprezy jakie urządzała do dziś są na ustach wielu jegomości podczas remizowych imprez.

Ola Ziętek - Biała Masajka

Ola została wysłana przez Termy Krakowskie do Kenii, a jej zadaniem było przeprowadzenie reportażu z tego kraju. W pierwszej części opowieści jak typowa reporterko-turystka biegała wszędzie z lornetką, aparatem foto i nawet SMSa jakiegoś w tym dzikim kraju dostała, ale pod wpływem wrażeń nastąpiła w niej przemiana. Nie odczytała otrzymanej wiadomości (chyba nawet wyrzuciła telefon ;)), zrzuciła z siebie cywilizowane ciuchy, pomalowała swoje ciało i została pierwszą białą Masajką. Zdaje się że Ola już nie wróci do Europy, więc tego reportażu nie będzie, ale za to dzięki tej przemianie zabrała nas na wycieczkę w miejsca, do których nie docierają zwykli turyści. Dopadały nas podmuchy gorąca jak na czarny ląd przystało, pachniało bardzo egzotycznie i podziwialiśmy masajskie tańce. A co z Olą? No cóż... życie w kraju tak odległym kulturowo od naszego Starego Świata na pewno jest inne, pod wieloma względami trudniejsze, pod innymi łatwiejsze i radośniejsze. Ola wyglądała na szczęśliwą z dokonanego wyboru. Może kiedyś w jej okolicy Leszek wybuduje jakąś lodową saunę i będzie wtedy mogła w niej prowadzić rytuały lodowe

 

Dawid Bonkowski - Wehikuł Czasu

Dawid wcielając się w rolę dość szalonego naukowca pracował nad budową wehikułu pozwalającego podróżować w czasie. W końcu mu się to udało i zabrał naszą grupę ze sobą. Oczywiście uprzedził, że robimy to na własną odpowiedzialność i ostrzegł że koniecznie musimy korzystać prawidłowo ze skafandrów (ręczników), ponieważ jeśli nasze ciała będą się bezpośrednio stykały z drewnem z którego zbudowany jest wehikuł, to podróż uda nam się tylko w jedną stronę, ale nie będziemy mogli wrócić. Wszyscy dostosowali się do zasad i polecieliśmy. Dzięki tej wycieczce dowiedzieliśmy się że najstarszym zawodem świata jest saunamistrz, bo przenieśliśmy się do czasów, w których na świecie nie było ludzi, a jedyną napotkaną istotą przypominającą nieco człowieka była małpa, ale okazało się, że ta małpa fantastycznie radzi sobie z machaniem ręcznikiem. Przerzuty, podrzuty i pizze w jej wykonaniu były łudząco podobne do tych jakie podziwiamy kiedy ręcznik dostaje się w ręce Dawida.

 

To kilkanaście minut było wypełnione śmiechem i tą typową dla Bonczka pozytywną energią. Byliśmy dopieszczeni fizycznie (znaczy dogrzani odpowiednio) i jednocześnie zrelaksowani. I nie tylko mnie się podobało. Dawid zdobył 3 miejsce w Tarnowskich Termach i tym samym uzyskał nominację do Mistrzostw Polski oraz w wyniku głosowania widzów zdobył tym seansem tytuł Saunamistrza Publiczności.

 

Iza Krupa - Męska robota

"Ja jestem kobieta pracująca, żadnej pracy się nie boję..." tak można by podsumować rolę Izy w ceremonii "Męska robota". Pewien imprezowicz Mariusz sprosił na swoją bibkę wielu znajomych, nie dał rady jednak wyszykować odpowiednio lokum. Jego wybranka (cały czas zastanawiam się co w nim widziała :) ) dowiedziawszy się o sproszonych gościach i totalnym bałaganie w gniazdku, zakasała rękawy i zabrała do roboty. Przecież piec sam się nie wybuduje. Z dbałością godną Boba Budowniczego rozpoczęła budowę ogrzewania domowego, cegiełka po cegiełce (widać ma dziewczyna doświadczenie) aż powstał wspaniały piec. Gdy przybyli przyjaciele, Iza dołożyła do pieca i urządziła niesamowitą parapetówkę, żuchwa bolała od uśmiechu jeszcze długo po ceremonii. O technikach nie będę się rozpisywał, ale była to ceremonia której po prostu niczego nie brakowało.

 

Jagoda Skrzypczak-Barańska - Baba Jaga historia prawdziwa

Na początku do sauny wleciała na miotle brzydka, a wręcz odrażająca Baba Jaga. Jednak po chwili okazało się, że nie jest ona złą czarownicą. Była bardzo sympatyczna, chętnie nawiązywała kontakt z ludźmi i na dodatek marzyła o tym aby udało jej się zmienić swoją cielesną powłokę na jakąś ładniejszą. Zapytała czy jej pomożemy, no i obiecaliśmy że się postaramy. Rytuał tej cielesnej przemiany odbywał się w bardzo wysokiej temperaturze. Trochę się baliśmy, bo podobno ta Baba Jaga już kilka osób usmażyła, ale ponieważ wiedzieliśmy że ona nas potrzebuje by spełnić swoje marzenie o przemianie, to mieliśmy nadzieję, że nie skończymy ani w kotle ani w piecu. Czarownica mieszała różne mikstury ziołowe, niektóre nawet przyjemnie pachniały. Żeby jej czary były skuteczne rozprowadzała opary tych mikstur po całym swoim domku no i udało się. Zobaczyliśmy jak z jej twarzy opada odrażająca powłoka i ukazała się nam piękna uskrzydlona uskrzydlona wróżka o anielskim ciele. Jednak nie jestem w 100% pewna czy ta przemiana była kompletna, bo pomimo swojego niewinnego wyglądu wróżka chyba mocno walczyła z sobą, żeby nas nie usmażyć. Po zastanowieniu się dochodzę nawet do wniosku, że ta na pozór delikatna istota miała w sobie więcej z diablicy niż odrażająca i groźnie wyglądająca Baba Jaga, którą poznaliśmy na początku.

 

Marcin Minkina - Last Alive

Sauna jako miejsce oczyszczenia się z toksyn jest dobrym miejscem na walkę ze smogiem. Taki jest właśnie temat przewodni tego seansu. Olejki eteryczne są tutaj orężem w trudnej walce o czyste powietrze. Dobrane tak byśmy czuli się komfortowo i relaksacyjne. Marcin jako jeden z ostatnich, którzy przeżyli zagładę po tak dużym zatruciu powietrza, walczy o to, by poprawić warunki bytowe na ziemi. Jest to mistrz w swym fachu. Wygląda tajemniczo, porusza się dziwnie, a jego bronią ręcznik i eteryki. Wykuł z tego broń skuteczną i efektywną. By oczyszczenie było skuteczne, musi zostać przeprowadzony seans, w klimacie niemalże spirytystycznym. Jego wyrafinowane i tajemnicze ruchy podkreślają jak ważne jest to co robi. Muzyka wprowadza w trans, wymusza ciszę i skupienie. Ostatni ocalały opanował swój ręcznik jak prawdziwy mistrz. Jego podmuchy niemalże zdzierały z naszej skóry nadmiar toksyn. Wszyscy zostaliśmy oczyszczeni. Jednak nie w 100%. Aby praca nie poszła na marne, musimy ten seans powtórzyć, najlepiej kilkukrotnie. Następna okazja będzie na mistrzostwach w Czeladzi. Już nie mogę się doczekać.

 

Konkurencja indywidualna zakończyła się bardzo późno, wyniki sędziów i publiczności pokryły się również z wynikami Saunamaniaków, jak zdradzili podczas wywiadów.

Konkurencja drużynowa w niedzielę rozpoczęła się o bardzo wczesnej porze, jednakże wszyscy szybko zostaliśmy wybudzeni dzięki wspaniałym ceremoniom saunowym, jakie zafundowały nam tym razem drużyny Saunamistrzów. Na pierwszy ogień poszły urocze imprezowiczki Iza i Ola.

Iza Krupa i Ola Ziętek - Przerwany Rejs

Piękne dziewczyny na plaży, bez chłopaków, to niecodzienny widok, od którego rozpoczęła się ceremonia Izy i Oli. Imprezowiczki zabalowały ze swoimi chłopakami na statku i jedyne co pamiętały to drinki jakimi raczyły się dzień wcześniej. Rozpoczęła się retrospekcja ich nocnej eskapady i sami mogliśmy przynajmniej w powietrzu poczuć namiastkę tego czym raczyły się dziewczyny poprzedniej nocy. Bardzo fajne dopasowanie aromatów do historii oraz oczywiście dwie rozpromienione piękności, uwijające się z ręcznikami podnosząc temperaturę, nie tylko dzięki ilości wody wylanej na piec. Dziewczyny koniec w końcu zostały zauważone na bezludnej wyspie (flaga z biustonosza pewnie pomogła :) ) i uratowane a saunowicze z przyklejonym uśmiechem podążyli za nimi.

 

Ewa Wawrzyniak i Luiza Szymczak - Black Swan

Dziewczyny z Term Maltańskich zaprezentowały nam saunową wersję znanej baletowej historii o czarnym i białym łabędziu. Wyglądały przepięknie w swoich baletowych paczkach. Na końcu tego saunowego przedstawienia oba łabędzie się pogodziły i współpracowały ze sobą dogrzewając nas co prawda słabymi, za to bardzo gorącymi podmuchami. Przyjemnie się patrzyło i przyjemnie słuchało. Niestety saunamistrzynie nie ustrzegły się licznych większych i mniejszych błędów, ale już wiedzą dokładnie co mają poprawić, więc chciałabym obejrzeć ten sam seans w ich wykonaniu za jakiś czas.

 

Marcin Minkina i Katarzyna Klajn - Wieś tańczy i śpiewa, 10 lat później

Seans tego team-u to prawdziwy powiew świeżości na Saunca Cup. "Wieś tańczy i śpiewa" to opowieść o tym, jak kiedyś żyło się naszym rodakom w pięknej polskiej wsi. Mam szczerą nadzieję, że są jeszcze takie zakątki kraju, gdzie tradycje są kultywowane. Role, w jakie wcielili się Marcin i Kasia, wymagały nie mało umiejętności aktorskich. Oboje poradzili sobie z tym zadaniem naprawdę dobrze. Kasia jest jedną z tych osób, które swą osobą wypełniają każdą wolną przestrzeń w pomieszczeniu, jej uśmiech jest rozbrajający, a dobry humor zaraźliwy. Wszystko to sprawiło, że rola wiejskiej żony była jakby dla niej stworzona. Do tego Marcin, który do tej pory raczej nie słynął ze zbytniej wylewności (tej słownej), ani z nadmiernego kontaktu z publiką. Tym razem (co na pewno jest zasługą Kasi), wręcz kipiał dobrym humorem i pozytywną energią. Jego wiejskie "modżajto" zapisało się w pamięci wszystkich i było powtarzane wielokrotnie. Razem stworzyli przedstawienie, na którym uśmiałem się setnie i bałem się oddychać by nie zakłócić odbioru. Było dużo zabawnych sytuacji, ciekawych pomysłów na powiązanie ze sobą zwrotów akcji. Wypełnili tym każdą sekundę seansu. Nie można było się nudzić, nawet przez chwilę.

Jak już wiadomo, akcja rozegrała się na wsi. Zostaliśmy poczęstowani chlebem na zakwasie. Pachniał niesamowicie. Sauna przystrojona jak chata wiejska. Z głośników trafnie dobrana muzyka ludowa. Kasia i Marcin to małżeństwo "ze stażem", ona romantyczna i wymagająca. On, wolne chwile, najchętniej spędzałby wypijając coś mocniejszego. Oboje, żartują na prawo i lewo ze swojego związku, opowiadając nam w ten sposób swoją historię. W tle oczywiście seans, machają to razem, to osobno. Wszystko poprawnie i mile dla oka. Techniki skuteczne z wyraźnie wyczuwalnym powiewem ciepłego powietrza (to chyba będzie znak rozpoznawczy saunarium Ślęza - lepszego nie sposób sobie wyobrazić). Te kilkanaście minut minęło w mgnieniu oka. Seans był zdecydowanie za krótki. Piec powinien być przykręcony o te 20 stopni, tak byśmy mogli być tam z nimi minimum 30 minut. Na tym skończę, bo się rozpisałem. Do Wrocławia wszyscy drogę znają. Kto chce zobaczyć naprawdę dobry seans, musi koniecznie udać się do saunarium Ślęza.

 

Tomasz Fisher i Mateusz Sammler - Pat & Mat

Sąsiedzi w wykonaniu Mateusza i Tomka to była jazda bez trzymanki. Imprezka na całego :) Niestety złośliwość rzeczy martwych popsuła trochę szyki chłopakom, mimo to wybrnęli z całej sytuacji wyśmienicie. Pat i Mat jako niezbyt dobrzy gastronomi, postanowili zmienić obszar swej działalności i otworzyć w swej knajpie saunę. mnogość elementów show i pomysłowość chłopaków zasługuje na ogromną pochwałę. Pod względem technicznym chłopaki dały sobie radę również wyśmienicie, szczególnie solówka Mateusza była wisienką na torcie. Nie mogę się doczekać powtórki na Mistrzostwach Polski, gdzie na pewno chłopaki dopracują jeszcze bardziej swój seans.

 

Iza Fabiś i Arek Ufnal - Szkolna Miłość 

Dzięki tej dwójce saunamistrzów wróciły wspomnienia ze szkolnych czasów. Iza i Arek byli gimnazjalistami. Ona skromna dziewczynka i pilna uczennica zapatrzona w swojego szkolnego kolegę. On to model szkolnego szpanera mającego najlepsze stopnie z W-F nie zwracał uwagi na kręcącą się blisko niego szkolną "szarą myszkę". Czasem wykorzystywał jej wiedzę (widzieliśmy to na lekcji matematyki, ale poza tym jej nie zauważał. Do czasu... Podczas lekcji W-F Iza najpierw subtelnie próbowała zwrócić na siebie uwagę Arka, ale ten szpanował po swojemu dając popisy swoich umiejętności machania ręcznikiem i traktował ją jak powietrze. W końcu zdesperowana dziewczyna dosłownie wskoczyła na swojego ukochanego oplatając jego biodra swoimi udami. W tej akrobatycznej figurze Arek nadal machał ręcznikami (dwoma) tak jakby jej wcale nie było na nim ani nawet obok, ale w końcu się zorientował co się dzieje. Nie tylko pomógł Izie stanąć ponownie na nogach, ale też zakochał się w niej, więc historia zakończyła się happy endem. Podczas szkolnego balu, który był ostatnią częścią seansu Arek tańczył ze swoją nową ukochaną, a na samym końcu wręczył jej kwiatka i "chyba" zapytał czy ona zechce z nim chodzić.

Moje pozytywne spostrzeżenia z tych kilkunastu minut z Izą i Arkiem: 1/ Iza w końcu zaczęła się uśmiechać w saunie, 2/ zwykle bardzo spięty Arek był tym razem wyjątkowo wyluzowany i było widać, że dobrze się bawi machając ręcznikiem. 

Seans nie otrzymał od sędziów najwyższych ocen ponieważ było wyraźnie widać dużą różnicę zarówno w umiejętnościach jak i w kondycji tej dwójki saunamistrzów, więc aby był to seans na poziomie mistrzowskim przed nimi jeszcze dużo wspólnej pracy, ale było to takie przyjemne saunowe "kino familijne". Może za jakiś czas zaprezentują go nam w Termach Rzymskich w bardziej dopracowanej wersji.

 

Maciek Zaczyk i Tomek Dziurzyński - Vincent & Jules

Maciek z Tomkiem stworzyli dzieło, którego nie powstydziłby się sam Quentin Tarantino. Pulp Fiction, jak wiadomo to opowieść o dwóch Saunamistrzach Vincent Vega (w tej roli Maciej Zaczyk) oraz Jules Winnfield (tu rewelacyjną rolę zagrał Tomasz Dziurzyński - oczywiście po lekkiej charakteryzacji). Jedną z głównych ról gra tu też tajemnicza walizka. Jej zagadka w samym filmie nie była w pełni wyjaśnione, jednak w wersji saunowej wszytko jest już jasne. Aby utrzymać tajemniczość, nie wyjawię, zapraszam wszystkich do Term Rzymskich na Mistrzostwa Polski. Tam każdy będzie mógł zobaczyć na własne oczy. Bohaterowie to dwójka zabójców, którzy mają odzyskać rzeczoną walizkę. Używają do tego kilku śmiercionośnych typów broni. Gdzie największe żniwo zebrał najzwyklejszy ręcznik. Kto by pomyślał, że w rękach doświadczonego zabójcy może to być tak skuteczna broń. Chłopaki zaserwowali nam wspaniałe widowisko. Nawiązań do filmu jest wręcz mnóstwo. Ich ubiór i charakteryzacja, do tego mimika i gra aktorska. Wszystko to zbliżyło nas do historii Pulp Fiction. Seans był bardzo gorący i świetnie wymachany. Dziwi trochę, że dwóch tak dużych Saunamistrzów zmieściło się w pomieszczeniu i machało jednocześnie. Im to się jakoś udało. Wyszło więc rewelacyjnie. Bardzo mnie cieszy fakt, że zdobyli tak wysokie, bo drugie miejsce. Klimat jaki wytworzyli w saunie, na pewno na to zasługuje. Właśnie takich seansów oczekuje publiczność na zawodach Sauna Cup. Wielkie gratulacje.

 

Dorota Pogorzelska i Tomasz Jabłoński

Żarty się skończyły. Lata nawoływań i próśb o poprawne saunowanie dobiegły końca. Na północy te słowa to nie czcza gadanina. Kto się nie zastosuje ma tutaj problemy. Do prokuratora wpłynął wniosek o ukaranie osób, którzy saunują niezgodnie z zasadami. Za każde przewinienie dostaniemy tutaj srogą karę. Czy to za smażenie gaci, czy to za pocenie się wprost na deski. To nie przelewki, jak już wspomniałem - żarty się skończyły. Sauna zmieniła się w salę rozpraw. Byliśmy świadkami wymiany argumentów pomiędzy Prokuratorem, a Obrońcą. Prokuratorem była Dorota, a obrońcą Tomek. Pierwsze polanie to przedstawienie zarzutów przez Dorotę. Jej ręcznik był bez litosny. Surowy. Sprawiedliwy. Tomek, a cóż tam Tomek, co on mógł, przy takim oskarżeniu pozostało tylko pokazać, że u oskarżonych występuje gorąca chęć poprawy. Wymachał to z pewnym zrezygnowaniem, szans nie miał żadnych. Ostatnia runda to już praca zespołowa, wszyscy w końcu chcemy krzewić kulturę saunowania, karanie nie jest sztuką. Lepsze efekty daje uświadamianie winnych.

Pomysł na seans był bardzo ciekawy, mam jednak wrażenie, że wykonanie było momentami monotonne i nie przykuło uwagi tak jak pozostałe seanse dzisiejszego dnia. Mnie w każdym razie się podobało i gorąco zapraszam wszystkich do Redy, by sami zobaczyli ten seans.

 

Bartłomiej Wybrański i Rafał Bil - Monasterium 

Kolejność startów była wynikiem losowania, ale los wiedział co robi ponieważ ten seans był idealnym zakończeniem dwóch dni turniejowych zmagań. W saunowym monasterium powitało nas dwóch braciszków zakonnych. Uprzedzili nas o zasadach obowiązujących w tym miejscu i zaprosili na wspólną medytację przy dźwiękach Gregoriana mającą oczyścić nasze dusze. Medytacja była wspomagana przez wdychanie wyciągów z różnych roślin. Braciszkowie spisali się świetnie i w efekcie po kilkunastu minutach ogłosili, że wszyscy zostaliśmy oczyszczeni i rozgrzeszeni i możemy bezpiecznie wracać do domów. Chłopaki z Aqua Lublin dopiero niedawno rozpoczęli swoją przygodę z ręcznikami, ale widać że lubią to co robią i chcą się szybko jak najwięcej nauczyć. Sporo jeszcze mogą poprawić, ale postępy w ich umiejętnościach było widać nawet porównując ich sobotnie indywidualne seanse z tym niedzielnym. 


W ten oto sposób zakończyły się zmagania drużynowe Saunamistrzów i wyłoniona została kolejna ekipa która walczyć będzie podczas tegorocznych Mistrzostw Polski Saunamistrzów.

Ogromne podziękowania dla Saunamistrzów ale i całej obsługi z Mateuszem na czele, stworzyliście niepowtarzalną atmosferę rodzinną, nikomu niczego nie brakowało. Jesteście przykładem, że mimo iż pierwszy raz mieliście do czynienia z takim przedsięwzięciem, stanęliście na wysokości zadania i pokazaliście ogromną gościnność. Brawo! Polecamy wszystkim prawdziwym saunowiczom Tarnowskie Termy!

 Autor: Mirela, Krzysiek i Marcin dla poprawnesaunowanie.pl

 

Karnawałowa Noc Saunowa w Sommer Residence, to tam trafiło Poprawnesaunowanie.pl

 

Na noc przybyłem na kilka godzin przed rozpoczęciem, aby bez pośpiechu wrzucić coś na ząb i dać czas na ułożenie się jedzonka przed saunowaniem. Jadłem pyszną roladę z gumiklejzami i zołzą obserwując przygotowania do imprezy. Saunamistrzowie rezydenci ozdabiali w tym czasie salę taneczną dowcipkując przy tym abym opisał każdy huk ze straconego balonu.

Po  krótkim czasie pojawiła się też zaproszona przez Zbyszka wrocławska ekipa saunamistrzów, rozeznali się w obiekcie i stwierdzili, że będzie fajna, ciepła zabawa do białego rana. Nie chciało mi się w to wierzyć, ale powiadam wam, mieli rację, było ciepło i było prawie do białego rana.

Punkt 20:00 nastąpiło powitanie gości przez właściciela obiektu, rezydentów oraz Joanny, Mariusza i Bartka, bo to oni tworzyli Team Wrocław. Kilka słów do mikrofonu: witamy, cieszymy się i przedstawienie gości. Ot takie zwykłe rozpoczęcie nocy saunowej.

Seanse były prowadzone równocześnie w dwóch saunach, goście dostali saunę orientalną, a rezydenci saunę fińską.  Na pierwszy, powitalny seans udałem się do sauny orientalnej, aby zobaczyć jak Team poradzi sobie w tej klitce (biorąc pod uwagę że, na co dzień machali w Korkei, sauna była malutka). Cóż, sprytnie rozegrali ten seans, najpierw wszedł Mariusz, zrobił małą zapowiedz z podaniem zapachów oraz instrukcją poprawnego saunowania i zaczął machać. Tu zdziwienie na całego, chłop jak dąb, wysoki, postawny, z bujną brodą, normalnie zabijaka w saunie, a tu nagle ręczniki delikatnie prowadzony jest w muzyce i nie straszne jego podmuchy. Mariusz czuje muzykę oraz ręcznik, a co ważne potrafi połączyć to w jedną całość. Przyjemnością było oglądać wirujący ręcznik w rytm muzyki. Następny do sauny wszedł Bartek, zupełna odwrotność  Mariusza, mały, szczupły gościu dający wrażenie, że jak Mariusz tak zamachał, to teraz będzie jeszcze delikatniej i będzie można odpocząć. Nic bardziej mylnego, temperament jego ręcznika nawet na chwilę nie dawał odpocząć, ostrzejsze lanie na piec i dalej ogień z ręcznika. Oj można się oszukać, można. Jako trzecia do sauny weszła Joasia, tu już wiedziałem, że lekko nie będzie. Jej seanse są znane, bo są znane i … gorące. Joasia nie pozostawia w saunie nikogo, komu jeszcze jest zimno. Super dogrzany seans od Team Wrocław.

Śmiało polecam Team z Wrocławia. Zaproszenie ich do swojego obiektu, to gwarancja dobrych seansów i gorącej atmosfery. Jeżeli szukacie kontaktu, to znajdziecie ich na fb: https://web.facebook.com/Saunamistrzowie-Dżoana-Mario-1682225708741671/?fref=ts 

Dosłownie chwila przerwy, bo co to jest godzina przy rozmowach ze znajomymi i następny seans. Tym razem wybrałem się do rezydenta Zbyszka. Myślałem, że niczym nowym mnie nie zaskoczy i... zdziwienie. Do sauny weszła Whoopi Goldberg, jako uciekająca zakonnica, która prowadzi lekcję chóru. Charyzma Zbyszka znów zadziałała i była prawdziwa petarda. Nie dało się nie śpiewać i klaskać, cała sauna brała czynny udział w seansie, jedni śpiewali, Ci, co nie znali tekstów, klaskali, a kolejni wesoło bujali się do muzyki. Trochę się bałem, że Zbyszek nie udźwignie tematu i będzie smutno, ale tak się nie stało, stanął na wysokości zadania, a saunowicze prosili o kolejną lekcję śpiewu.

W między czasie na parkiecie grał DJ Jezus (wiem, mało DJ`ski pseudonim) mający repertuar od A do Z. Dla każdego była nuta do zatańczenia, lata 70,80,90 jak również różne gatunki, był polski rock, był rock&roll, było też disco. DJ Jezus wiedział jednak, że co godzinę jest seans i na chwilę przed rozpoczęciem ceremonii muzyka cichła, a on sam zapraszał gości na kolejne szmuny do saun.

Kolejny seans, wybór znów padł na zaproszonych gości. Zapachy inne, muzyka inna, przebranie inne, a ciepło to samo. Radość z machania dała się wyczuć w powietrzu, to nie jacyś tam ludzie z łapanki tylko prawdziwi saunamistrzowie, którzy bawią się ręcznikiem i potrafią tą radość przekazać osobą znajdującym się w saunie.

Szybkie schłodzenie na zewnątrz i powrót na kolejne pogaduchy. W pracy godzina to wietrzność, przy rozmowie okazuje się, że już trzeba pędzić do sauny, bo seans się zaczyna. Wydaje mi się, że to saunowe zjawisko opisał kiedyś Albert Einstein w swej szczególnej teorii względności, a nazywa się ono Dylatacją czasu. Doskonale widać, że czas ulega załamaniu, punkty A (początek) i punkt B (koniec) są na kilka chwil od siebie mino, że według zegara dzieli je 9 godzin różnicy w odniesieniu innego punktu obserwacyjnego niebędącego w tym samym układzie obserwacji, mamy do czynienia z paradoksem bliźniąt.

Kolejna ceremonia, tym razem u rezydentów. Grecki karnawał, tak nazywał się ten seans, Wojtek i Marek ubrani w białe spodnie, Wojtek w niebieskiej koszuli, Marek w białej. Zapach orchidei, a później grejpfrut  na piec i już mamy obraz jak grecy potrafią się świetnie bawić, ich  zabawa wydawał się nie mieć końca, aż nagle z głośnika poleciał utwór Sirtaki znany między innymi z filmu Grek Zorba i gdybym miał na sobie białe spodnie, to zeskoczyłbym z ławki i zatańczył ten kawałek razem z nimi. Oj nie wiele, naprawdę, niewiele brakowało abym to zrobił! Dopiero pod koniec seansu zauważyłem, że jednak czegoś brakowało, aby wszystko było całością, brakowało talerzy i mam nadzieję, że następnym razem jak trafie na ten seans to nie zapomną o nich. Gorący seans nie tylko pod względem temperatury panującej w saunie.

Lata 90, to seans w wykonaniu Marka i nowego narybku w postaci Marioli. Muzyka z moich młodzieńczych lat, to i znów nie wiele brakowało abym wyrwał się na środek sauny i zaczął machać razem z nimi. W powietrzu zapach również z mojego dzieciństwa, czyli Tutti-Frutti. Seans iście zabawowy, nie było tu ani trochę nudy. Tu przyznać muszę, że choć Mariola to całkiem świeża saunamistrzyni, to widać, że podgląda seanse profesora w tej dziedzinie, czyli Zbyszka, widać, że zaczyna mieć pasję do ręcznika.

 

Marek? W Bani? Reggae? W powietrzu zapach zioła i trawy… trawy cytrynowej i ziół alpejskich :P Marek na głowie miał rasta beret i… urosły mu długie, czarne dredy. Kiedy? Nie wiem. Muzyka do odpłynięcia, czyli Bob Marley i cała sauna kiwała się ospali w rytm jego utworów. Jeden ze spokojniejszych seansów tej nocy.

 

Ostatni seans tej nocy, który odbył się o 05 rano, to freestyle. Ostatnia grupka zmarzluchów i wszyscy saunamistrzowie, a jak wszyscy, to i ja dołączyłem do współtworzenia tej ceremonii. Najdłuższy seans, do ostatniego gościa. Nawet jak by, kto chciał, to nie zliczyłby ilości wiader wylanych na piec podczas tego szmuna. 

 Sommer Residence rozpieszczał gości także suto zastawionymi stołami, które uginały się pod pyszną golonką, do której była podawana modrą kapustą i fajnie zapiekanymi kopytkami, później gościom serwowano sushi, które robił sam szef kuchni, a na końcu przeróżne ciasta i słodkości. 

 

 Podsumowując całą imprezę. Ośrodek - fajny, rezydenci - pomysłowi, zaproszeni goście - strzał w dziesiątkę, no i na końcu (bo nie po to poprawne pojechało tą noc) wyśmienite jedzenie w dużych ilościach.

Jeżeli tak wygląda każda Noc Saunowa organizowania przez Sommer Residence oraz Zbyszka gości to już nie mogę się doczekać kolejnej!

 

 Autor: Przemek dla poprawnesaunowanie.pl

 

Każdy prawdziwy saunamaniak, przynajmniej raz, był na turnieju Saunamistrzów w przeprowadzaniu ceremonii saunowych, które nastawione były na show i jak najlepsze opowiedzenie historii. Od dłuższego czasu brakowało bodźca, aby promować również ceremonie klasyczne, bez historii, przebrań i elementów widowiskowych, nastawionych głównie na profesjonalizm Saunamistrza, świadome użycie i dozowanie olejków eterycznych, które mają wprowadzić nas w stan relaksu i porządne dogrzanie, czego coraz częściej brakuje na ceremoniach. Przecież od takich ceremonii to wszystko się rozpoczęło, takie ceremonie odbywają się na co dzień w saunariach i to one przyciągają rzesze saunowiczów na codzienne ceremonie.

Polskie Towarzystwo Saunowe jako doświadczona organizacja, która współtworzyła wiele turniejów saunowych w charakterystyce show, podsłuchując szepty Saunamistrzów i saunowiczów, postanowiła zapełnić niszę i zorganizować tym razem turniej, w którym nacisk położony będzie na poprawne przeprowadzenie ceremonii zapachowej, nastawionej na zmaksymalizowanie efektu prozdrowotnego. Tak powstał pierwszy w Polsce klasyczny turniej Saunamistrzów PTS Classic.

Na arenę zmagań Saunamistrzów PTS wybrał swojego Partnera, Saunarium Borowinowa w Krakowie, dysponujące imponującą sauną Event w której odbywać się będą ceremonie turniejowe. 4 marca, 16 zawodników, stanie w szranki o tytuł najlepszego Saunamistrza ceremonii klasycznych, oceniać go będzie profesjonalne jury stworzone z członków PTS, oraz publiczność. 

Ekipa www.poprawnesaunowanie.pl może poszczycić się współtworzeniem turnieju i oczywiście zda relację z całego przedsięwzięcia, lecz już wiemy, że będzie to petarda i zapraszamy wszystkich prawdziwych saunamaniaków na dwa dni (4-5.03.2017) ceremonii klasycznych w Saunarium Borowinowa w Krakowie.

 Autor: Marcin dla poprawnesaunowanie.pl

 

W minionym 2016 roku Syberyjska Noc Saunowa z Gwiazdą Światowego formatu Ryszardem Rakiem, była jedną z najbardziej obleganych nocy saunowych w Termach Rzymskich. Relację z tamtej nocy napisał nasz znajomy ze wschodniej granicy Ivan.

Tym razem to ja, postanowiłem rozebrać ceremonie Ryszarda na czynniki pierwsze i dowiedzieć się, co powoduje że jego ceremonie są tak niesamowite i oblegane przez rzeszę ludzi, głównie kobiet ;)

Szczelnie wypełniony parking przed Termami Rzymskimi, już na wejściu potwierdził, że tego wieczoru na Syberyjskiej Nocy z Rysiem, zjawiły się tabuny ludzi. Ryszard przyjechał z całą swoją ferajną, uroczą żoną Sylwią, Rysiem Juniorem który z pomocą Huga pomagał w ceremoniach, Lenką która wspierała wszystkich uśmiechem, oraz Przyjaciółmi Pawłem i Olą, którzy dbali o gości równolegle w drugiej saunie, dopieszczając ich z równie wielką pasją.

Ceremonie naszego Mistrza przygotowywane są z ogromna pieczołowitością, są niebywale przemyślane pod każdym względem, oraz... dość długie, choć czas na nich leci niebywale szybko, taki paradoks Raka.

 

Pierwsza ceremonia, to ogromne uderzenie natury, Syberyjska Barć z cukrowym peelingiem z dodatkiem oleju cedrowego, oleju z cytryny, oleju z amarantusa, pyłkiem kwiatowym, ekstraktem z żeń-szenia dalekowschodniego, różańca górskiego i cytryńca.

 

 

No i taka wybuchowa mieszanka z aromatami miodu, dziegciu i eukaliptusa w powietrzu oczywiście powaliła wszystkich od samego początku, nie ustępując do końca. Po pierwszych dwóch spokojnych polaniach w świetnym wykonaniu Rysia Jr i Hugo, którzy zaprezentowali kilka skomplikowanych akcji drużynowych, i dokładnym wtarciu wszelkich dobrodziejstw natury, wróciliśmy na finał w wykonaniu samego Mistrza. Gratka dla fanów gorąca i niespotykanych, ciekawych aromatów, oczywiście wszystko okraszone rosyjską nutą w starszym i nowszym wydaniu.

 

Druga ceremonia to Derewnia (wioska), czyli kolejny seans relaksacyjny inspirowany wschodnią kulturą i naturą, którego głównym bohaterem była pokrzywa.

Rysiu przywiózł ze sobą niesamowite aromaty którymi raczył nas w rozdmuchiwanym powietrzu, pokrzywa trafiła również na dekolty saunowiczów w postaci okładów oraz do gardeł, po zakończonym seansie jako sok do picia. Pięknie wyczuwalne aromaty nie przysłoniły dbałości z jaką Rysiu podawał nam każdy specyfik, nie zapomniał również o tym żeby z sauny w ten mroźny wieczór, każdy wyszedł odpowiednio zagrzany. Spokojny relaksacyjny seans, prawdziwa klasyka i samo zdrowie!

 

Na ceremonię z witkami do Rysia nie sposób było się dostać, saunowicze wiedzieli że to flagowa ceremonia Mistrza Ryszarda i koczowali przed sauną na długo przed ceremonią. Z pomocą przybiegł Paweł i jego urocza towarzyszka Ola, wykonali oni bliźniaczą ceremonię dla gości, którym nie dane było zostać wychłostanym przez samego Mistrza. Zapewne już się domyślacie o jaką ceremonię chodzi, oczywiście tradycyjną Ruską Banię z witkami w roli głównej

Bywałem wielokrotnie na ceremoniach z witkami Rysia, u Pawła miałem okazję pojawić się po raz pierwszy, muszę przyznać że Mistrz wyszkolił swego ucznia bardzo dobrze. Paweł wspaniale się bawi podczas ceremonii, ma poczucie rytmu i jego dobry humor udziela się wszystkim w saunie. Przeprowadził wzorcową ceremonię z wieńczącym ją biczowaniem wantami brzozowymi i podlewaniem piwkiem, która trwała chyba z 40 minut. Przy wyjściu czekała jego piękna asystentka, która podała sok brzozowy na ochłodę, równie uroczo jak wódeczkę przy wejściu ;)

Zmęczeni lecz nadal szczęśliwi radością innych po ceremonii Paweł i Ola.

 

Na koniec nocy saunowej, Rysiu zafundował wszystkim ceremonię na dobranoc, "Syberyjski Spokój" z walerianą, serdecznikiem i maseczką na twarz, fito aktywną z rokitnikiem ałtajskim, poziomką, maliną oraz jagodą kamczacką.

Ceremonia na dobranoc, bardzo spójna i harmonijna, spokojne ruchy Saunamistrza, na piecu prócz wspomnianych zapachów pojawiła się cebula i chleb, na twarzach i dekoltach saunowiczów maseczka która pachniała wspaniale. Piękne zwieńczenie nocy saunowej, która była esencją ceremonii klasycznych i bliskości z naturą. Zachwytów gości, którzy pojawili się na nocy nie było końca, przekazuję Ci Rysiu ogromne podziękowania od wszystkich uczestników nocy a ode mnie ukłony za konsekwencje w twych zmaganiach, aby przybliżyć nas ku naturze, abyśmy mogli wynieść z ceremonii nie tylko wspaniałe samopoczucie, ale również fizyczne korzyści dla całego ciała.

Dzięki Mistrzu!

 Autor: Marcin dla poprawnesaunowanie.pl

Kolejna zmutowana relacja z nocy saunowej w AD.

Noc saunowa "CYRK" 17 grudnia 2016r.

Ziemię skuł lód.

Mróz wgryzał się w każdą komórkę ciała – kąsał żarliwie i bez opamiętania... Parszywa pogoda na podróż autem. Na szybach rysowały się piękne wzory kwiatów i gwiazd, i nawet ustawione na maksimum ogrzewanie nie dawało rady zmazać tych wzorów. Droga była pusta – ostatni samochód minęliśmy jakieś dwie godziny temu. I tylko towarzyszyły nam kikuty bezlistnych drzew – mijały nas w równym rytmie kołysząc się i skrząc od szronu. Dzień się chylił ku mroźnemu końcowi, tak przynajmniej można było wnioskować ze wskazań zegarka - bo pogoda była cały czas beznamiętnie taka sama – ponuro, szaro, mroczno. Cały świat wyprany z koloru i życia. I te czarne kikuty...

Dla mnie i mojej żony każda podróż to wielka wyprawa i przygoda a nie tylko przemieszczanie się z punktu A do punktu B. Tyle nam pozostało z dzieci – dla dzieci też liczy się nie tyle sam cel podróży ale sama przyjemność podróżowania. Wsiadają do samochodu, autobusu, pociągu i chłoną niecodzienną atmosferę, przyglądają się współpasażerom, przyklejaja buzie do szyb – i czym prędzej proszą o kanapki. Zajadają się nimi i zajadają  się widokami zza szyb tak jak tymi kanapkami.

Myśmy większość kanapek już zjedli a głowy coraz częściej jednak odwiedzała myśl o zmęczeniu. Byliśmy już po tych kliku godzinach samotnej jazdy stęsknieni świateł, rozmowy, ludzi. A tu tylko kikuty drzew, zamrożone szyby i blues sączący się z głośników... "tennessee whiskey" Chrisa Stapletona a później "stony road" Chrisa Rei. I dwoje ludzi w fordzie podróżujących prostą drogą wsród zmrożonych pól. Od punktu A do punktu B. Przez punkt C.

Zapadł zmrok – przytłaczająca całodzienna szarość odstąpiła pola czerni. Skupione światła lamp wyłuskiwały każdy znak przydrożny, każdy krzew i mordowały każdy cień tworząc kolejne.

Nagle otoczyła nas cisza. Złowroga i namacalna. Radio zakrztusiło się na płaczliwym akordzie i zamilkło. Deska rozdzielcza zamrugała żółtymi i czerwonymi światłami i samochód zgasł. Toczyliśmy się drogą coraz wolniej i wolniej i wolniej. Aż w końcu zatrzymaliśmy się.  Pragnęliśmy przygody no to ją mamy, cholera by to...

Spróbowałem ponownie uruchomić samochód ale cichy stukot i rzężenie były jedynymi odpowiedziami na moje próby. Gertruda chwyciła latarkę, ja mapę i spróbowaliśmy wydedukować w jakim to ciekawym miejscu samochód postanowił powiedzieć nam "do widzenia" i jak blisko stąd do najbliższej miejscowości. W taką pogodę nie możemy zostać w aucie czekając na pomoc bo bardziej prawdopodobne, że zamarzniemy niż ktoś się tu pojawi. A komórki o dziwo nie działają. Brak zasięgu. Parszywa okolica.

Najbliższa miejscowość? Trzy kilometry na wschód. Przez pola. Na przełaj. Mała miejscowość o ciekawej nazwie Aquadrom. 

Zepchnęliśmy samochód na pobocze, wyciągnęliśmy resztkę kanapek i termos z kawą. Ubraliśmy się na cebulkę i wyruszyliśmy w ciemność. Przez czarne pola. Na przełaj. Do Aquadromu. Dobrze, że chociaż księżyc łaskawie nam przyświecał wyłuskując srebrne smugi pośród czarnych tonów.

Nie rozmawialiśmy ze sobą – raz, że ściśnięte usta pokrywały się drobinkami lodu; dwa, że jedynym marzeniem była parząca kawa przy gorącym kominku.

Szliśmy, szliśmy... śnieg skrzypiał pod stopami a oczy wypatrywały jakiegoś światła a uszy nasłuchiwały odgłosów życia.

Ujrzeliśmy ciepłą łunę i małe świetlne punkty na horyzoncie. Nadzieja wlała się gorącem w nasze skostniałe członki. Przyspieszyliśmy kroku. Świat zbliżał się do nas – łuna rosła w oczach aż całkiem zastąpiła mrok i ciemność. Uszy wyłowiły dźwięki – najpierw pojedyncze brzdęknięcia w jakieś instrumenty, później brzdęknięcia połączyły się w psychodeliczny rytm piszczałek i katarynki. Szliśmy dalej aż otoczył nas niespodziewany widok – jak okiem sięgnąć kolorowe namioty i karuzele. I miliony kolorowych świateł – wstęgi świetlne zwieszane od szczytu jednego namiotu do drugiego, od drugiego do trzeciego. A całość ogrodzone drewnianym płotem – każda deska pomalowana w innym kolorze. Patrząc na tę feerię barw człowiek całkowicie zapominał o chłodzie. Przeszliśmy przez kolorową bramę i od razu porwał nas tłum rozbawionych ludzi.

A wrażenie ciepła okazało się być nie tylko wrażeniem – było najprawdziwszą prawdą bo poczuliśmy, że ciepło wnikało w nas, wypromieniowywało w nas. Oszołomieni daliśmy się ponieść tłumowi.

Czego tu nie było – karuzele z drewnianymi koniami; klauni robiący dmuchane balonowe zwierzęta; słonie i lwy w klatkach;  wróżki wróżące ze szklanych kul i przepowiadające przyszłość oraz klauni.

Usłyszeliśmy nawoływania przerywane gromkim rykiem jakiegoś zwierzęcia. Przed jednym namiotem kłębił się tłum widzów spragnionych niecodziennej rozrywki. Cisnęli się do środka, przeciskali się i prawie tratowali. I ciągle nadchodzili nowi widzowie. Wcisnęliśmy się również. W środku było ciemno i gorąco. Usiedliśmy na ławce, wtuliliśmy się w siebie i zamarliśmy w oczekiwaniu. "Meine Damen und Herren, Mesdames et Messieurs, Ladies and Gentlemen! Guten Abend, bon soir, Wie geht's? Comment ca va? Do you feel good? Outside it is winter. But in here it's so hot." - rozległo się donośnym głosem. Dziwna zapowiedź ... a następnie jeszcze dziwniejsza postać została wyłowiona czerwonymi światłami szperacza z mroku. Kobieta niewielkiego wzrostu ale z wielkim pejczem. Cała w skórze z małym fikuśnym kapelusikiem i oczami skrytymi za woalką. Buty na potężnym obcasie i władcza aura. A zaraz za nią kroczył dostojnie... lew!!! Lew!!! Bez klatki, bez kagańca, bez ochrony, bez osłony!!! LEW!!! Prawdziwy lew centymetry od nas! Gertruda z lekkim piskiem wtuliła się we mnie a ja miałem (nie ukrywam) serce w przełyku. Zamarłem. Ale chyba tylko ja – bo wszyscy inni widzowie bawili się doskonale nie przejmując sie w ogóle królem zwierząt i jego zębami.

Rozpoczęła się tresura. Widziałem wiele już występów cyrkowych ale jeszcze nigdy nie widziałem, aby lew machał ręcznikiem! Najpierw proste ruchy – unoszenia i opuszczania. Treserka pokazywała ruch a następnie lew powtarzał. Kolejny pokaz – i poziom skomplikowania ruchów wzrastał.  A gdy w ruchu pojawiły się  dwa wirujące ręczniki widownia zamarła patrząc z niedowierzaniem na tę przedziwną sytuację. Lew początkowo nieporadnie chwytał łapami ręczniki, czasami pomagając sobie jeszcze uzębionym pyskiem. Później tak się zapamiętał w ruchu, że przeskoczył ponad treserką i wywijając ręcznikami jak wiatrakami stanął na tylnych łapach i ryknął! Atmosfera w namiocie w sekundzie zgęstniała – wszyscy zamarli bo to nie był zwykły "pokazowy" ryk; to nie był "ryk" wyuczony i wytresowany. To był ryk tryumfu, mocy i siły. I głodu... Lew rzucił się na pierwszą ławkę zaczął gryźć i zagryzać widzów - w panice zeskoczyliśmy z ławki i rzuciliśmy się ku wyjściu – ale kątem oka zobaczyłem, że tylko my uciekaliśmy! Nikt inny nie spanikował – wszyscy bili brawo jakby w przeświadczeniu, że to co się właśnie stało było częścią przedstawienia! Ale nie było! Nie mogło być!!! A treserka się śmiała!!! Zanosiła się obłędnym śmiechem wykrzywiając krwawe usta - "So - life is disappointing? Forget it! We have no troubles here! Here life is beautiful... Even death is beutiful!!! Outside it is winter. But in here it's so hot. Forever!!!"

Wypadliśmy z namiotu i biegnąc staraliśmy się uciec jak najdalej... mijaliśmy kolejne namioty,  mijając stragany ze słodyczami, mijając strusie, mijając słonie i mijając klaunów. Atak klonów klaunów – gdzie nie spojrzeć tam tacy sami klauni! Kloni klauni! Ciarki zaczęły mi przechodzić po plecach – takie zimno-duszące uczucie, które cię dopada gdy orientujesz się że wszystko co widzisz jest inne od spodziewanego. I dopiero teraz przyjrzałem się dokładniej otoczeniu i mijanym namiotom – prawie wszystkie były porwane, potargane, cerowane. Tak jakby lata świetności miały za sobą. Jakby działały resztkami sił i woli. Wiatr roznosił wszędzie kłęby pyłu i gorącego powietrza – co było jeszcze bardziej przerażające biorąc pod uwagę mróz jaki wszędzie panował poza tym miejscem. Zwierzęta były wytarmoszone, nastroszone i wściekłe a klauni mieli przerażająco zaciśnięte usta i oczy jak szparki. A ludzie... ludzie byli jakby w obłędzie! Z niewidzącymi oczyma i przyklejonymi uśmiechami na twarzy krążyli od namiotu do namiotu. A wszystko w powolnym rytmie schizofrenicznej katarynki której brzdękanie unosiło się z głośników nad głowami. A księżyc był krwawy. Z przerażeniem w oczach rozglądaliśmy się wokoło i nasze oczy wychwytywały coraz to bardziej dziwne detale tego cyrkowego miasteczka. Totalny freak show! Gdzie myśmy dotarli?!

Chwyciliśmy się za ręce i zaczęliśmy biec w stronę wyjścia – tak nam się przynajmniej wydawało... Skręciliśmy w prawo obok wielkiej klatki z wielbłądem, popędziliśmy prosto przy zielono-brudnym namiocie reklamującym wróżenie z fusów, kuli oraz z kości koguta, skręciliśmy w lewo w kierunku płotu – tak nam się przynajmniej wydawało... ale płotu nie było. Był za to olbrzymi złoto-czerwony gorący namiot i tłum ludzi cisnący się do środka. Ten tłum ludzi nas porwał – nasze ręce oderwały się od siebie, Gertruda krzyknęła a ja już nie zdołałem jej złapać. Tłum wcisnął nas do środka – tonęliśmy w otchłani obłędnych oczu i sapiących oddechów. Nagle nastała cisza i ciemność. Nie tyle cisza co CISZA! Cisza totalna i absolutna. I nastało światło – pojedynczy snop rozjaśnił środek areny.  Byłem jak sparaliżowany – niezdolny do ruchu, i tylko oczy chłonęły widoki. Na arenie rozjaśniła się złotem kobieta ze skrzydłami. Hipnotyzowała wzrokiem i ruchem w tej totalnej ciszy. A później ciszę przerwał pojedynczy dźwięk, rzężenie struny sitaru. Dźwięk narastał, kumulował się by nagle wybuchnąć obłędnym rytmem i w tym rytmie kobieta zatańczyła! Skrzydła wznosiły się i opadały; kuły przestrzeń i uwalniały ją. Następnie skrzydła opadły odsłaniając brzuch tancerki, który zaczął kusić i uwodzić w rytm muzyki razem z biustem i biodrami. Delikatne subtelne ruchy rąk harmonizowały z orientalną muzyką a shimmy bioder powodowały, że zatopiłem się w transie. I te oczy... tylko oczy były widoczne zza woalki. I te oczy kusiły a zarazem były bezwzględnie mroczne i krwawe. I te oczy  nie pozwalały oderwać swoich oczu od nich!

Energia się kumulowała, obłędny trans otaczał mnie i wszystkich dookoła. I nagle znowu cisza. CISZA! I ciemność. Poczułem się jakbym stracił dłoń, rękę, pół siebie. Totalne zagubienie i brak sensu życia... taki samotny...

Światło znowu się pojawiło – najpierw wąski snop, który wzrastał i rozkraczał się by docelowo objąć całą arenę. I wkroczył na nią siłacz! Ubrany w przedziwny strój: czarne shorty, a na nich zielony kostium składający się wyłącznie z cienkich pasków. Całe umięśnione ciało miał wysmarowane oliwą – widać było jak pracuje każdy mięsień! A oczy – też krwawe. I z nieludzkim grymasem na twarzy zaczął podnosić ciężary. Najpierw powoli jak żółw ociężale, później z coraz większym rozmachem i łatwością a na końcu zaczął wywijać i kręcić ciężarami jakby były ze styropianu a nie z wielkich kamiennych bloków połączonych stalowym prętem! Zrobiło mi się gorąco jak sobie wyobraziłem, że on może w każdej chwili wypuścić ten ciężar w kierunku publiczności – tak jak się rzuca kaczki na wodzie. Pstryk...! i ślad po wypuszczonym ciężarze znaczy krwawa linia. Stróżka potu spłynęła mi po plecach. Na szczęście to tylko moja wyobraźnia pobudzona krwawym księżycem i tym nawiedzonym miejscem.

I nagle znowu cisza. CISZA! I ciemność.

Znowu zrobiło się zimno, pusto i samotnie ale do czasu gdy z ciemność wyłoniła się ognista postać – czy to ptak, czy to kobieta, czy to ... fenix? Z zewsząd rozbrzmiała melodia "Rise like a phoenix" Conchity Wurst a tajemnicza kobieta wstała i zaczęła tańczyć skrząc się cała od ognia. Piosenka pasowała idealnie do niej bo lico jej nie było gładkie jak u kobiet – była brodata. Kobieta z potężną brodą - cała w ogniu! Taniec ponownie hipnotyzował a w pewnym momencie na arenę wkroczyła druga kobieta z brodą – i tak we dwie wytańczyły i wyśpiewały najdonośniejsze fragmenty tej monumentalnej pieśni. I nagle znowu cisza! I ciemność!  A publiczność rzuciła się na dwie samotne postaci stojące nadal na arenie.

Nie patrzyłem co było dalej bo kątem oka zauważyłem Gertrudę – przepchałem się przez nacierający tłum i chwyciłem ją za rękę. I już nie wypuściłem! Udało nam się wydostać na zewnątrz. Staliśmy na pustym placu oddychając ciężko. Dysząc.

Popchnąłem Gertrudę w przeciwną stronę niż droga, którą dotarliśmy do złoto-czerwonego namiotu. Przecież to miasteczko musi się kiedyś kończyć! Kiedyś na pewno uda nam się dotrzeć do kolorowego płotu.

Szliśmy coraz szybciej i szybciej. A jak wreszcie zauważyliśmy w tle fragmenty rozświetlonego ogrodzenia to zaczęliśmy biec. Byle jak najdalej... Dotarliśmy do płotu. Nie zdawałem sobie sprawy jaki jest wysoki – prawie dwukrotnie mnie przewyższał. Górował nad nami  obdrapanymi sztachetami z których sypała się farba. Niektóre sztachety były połamane i w górę sterczały ostre drzazgi. Byłem zdezorientowany – za to Gertruda stwierdziła, żebyśmy poszli w prawo. Płot musiał kiedyś skończyć się wejściem...

Po kilkunastu minutach dotarliśmy do wyjścia lecz poczuciu ulgi przeszkadzał widok armii klaunów klonów. Chwycili nas pod ręce i siłą wciągnęli do granatowego namiotu. Usadzili bez słów na ławie przytrzymując nas i pilnując. A na arenie zaczął się pokaz dwójki klonów. Starali się być śmieszni, ale jak dla nas był to śmiech przez łzy. Każdy skończony numer powodował coraz większe napięcie w moim ciele – bo nie wiedziałem co nas czeka po zakończonym występie, co zaplanowały klony? Gdybym oglądał występ w innych okolicznościach to stwierdził bym, że klauni są naprawdę świetni – a motyw zabawy w hydraulików czyli skręcanie rurek na oczach widzów i polewanie z takiego układu rurek wodą całkiem przedni. Kręcili też dynamicznie pizzą przerzucając ją sobie nawzajem. Rozpalali wyobraźnię kolorowymi wstęgami i dynamicznie zmieniającymi się światłami.

A później...

... później wykorzystali nas jako żywe tarcze...

Inni klauni nas przytrzymywali a Adrian i Piotrek, bo takie imiona mieli wyszyte na kolorowych surdutach, zaczęli rzucać w nas nożami. Ostrza błyskały i wbijały się na milimetry od naszych ciał. Publiczność wiwatowała, a mnie znowu ściekał zimny pot po plecach i czole. Impreza tak jak się nagle zaczęła tak nagle się skończyła. Światło na arenie zgasło a trzymające nas dziesiątki dłoni zniknęło. Byliśmy wolni. Drżąc z niewysłowionego napięcia i ulgi wyszliśmy z namiotu. Po klaunach nie było ani śladu. Publiczność też zniknęła – rozpłynęła się w powietrzu jakby składała się z duchów. Wtuliliśmy się w siebie i nadal drżąc zwróciliśmy się w kierunku wyjścia. Tak przynajmniej nam się wydawało...

Szliśmy potykając się co chwila o kamienne płyty którymi był wybrukowany chodnik. W pewnym momencie upadłem. Gertuda pomogła mi wstać. Szliśmy dalej. Noc była parna i gorąca. Nasz samochód zamarzł a my tutaj rozbieraliśmy się nie mogąc wytrzymać w tym cieple.

Do uszu nagle dopłynął dźwięk katarynki. Pojedyncze tony zaczęły zlewać się w surrealistyczną psychodeliczną kakofonię dźwięków. Dzwięków które hipnotyzowały, które zabierały nam naszą wolę i prowadziły w głąb tego dziwnego miasteczka. Potulnie i posłusznie kroczyliśmy z powrotem ścieżką oddalając się od wyjścia. A katarynka grała. Rozpoznałem motyw z "Death to the Twins" Badalementiego z "Miasta zaginionych dzieci" a do nosa dotarł zapach opium. Cały czarny namiot, który był celem naszego bezwolnej wyprawy, był wypełniony tym zapachem. Na ławach siedzieli kołysząc się lekko widzowie. Otumanione spojrzenia takie jak nasze. A pośrodku mistrz ceremonii – kataryniarz. Kręcił obłędnie korbką a my czuliśmy się jak posłuszne myszy z baśni o fleciście z Hameln. Korbka zwolniła ale nie muzyka – ona otaczała nas a my ją chłonęliśmy. A kataryniarz w niebieskich okrągłych okularach i czarnym jak noc płaszczu wziął latarenkę i zaczął spacerować po namiocie oświetlając poszczególne twarze. Jakby czegoś szukał. Jakby sprawdzał. Dotarł do mnie – poświecił mi prosto w oczy, dłużej niż innym, a później z pomrukiem zadowolenia i błyskiem w krwawych oczach podszedł jeszcze do Gertrudy. Następnie wrócił do katarynki. Zakręcił nią mocno zmieniając rytm i wyjmując z niej dwa czarne trapezy obszyte srebrzystą lamówką. I zakręcił nimi. Szybkość i tempo tego pokazu nas urzekło – trapezy poruszały się z taką prędkością, że przypominały śmigła. Obrót w górę, obrót w prawo, coraz szybciej, coraz mocniej, coraz goręcej... katarynka grała a my z Gertrudą zaczęliśmy się poruszać w rytmie wyznaczanym przez ten instrument. Katarynka zabierała naszą wolę, zabierała nasze dusze... i pozostaliśmy już w tym namiocie z obłędem i krwawym błyskiem w oczach. Z szalonym uśmiechem na twarzy. A jak występ się skończył – wyszliśmy razem z innymi widzami w gorącą noc by krążyć od namiotu do namiotu, od występu do występu w oczekiwaniu na nowych widzów.

A w naszych bezdusznych ciałach już teraz na zawsze miała grać muzyka katarynki.

Ti titi ti ... titi turli turli tiii...  i ten uśmiech. I ten obłęd, który nas otoczył i wypełnił.

Poprowadzili nas na sam środek miasta. Weszliśmy do białego namiotu. W namiocie stały stoły z najprzeróżniejszymi cyrkowymi akcesoriami – były trapezy, grzechotki, pejcze poskramiaczy i treserów zwierząt, były brody, były sztuczne kwiaty, był piasek, były stroje klaunów i wiele innych rzeczy. Gertruda prowadzona jakby niewidzialną ręką podeszła do stolika z brodami. Dotknęła jednej i nagle zaczęła jej wyrastać jej własna broda. Ja podszedłem do stolika z trapezami i ręcznikami. Chwyciłem je a one zaczęły żyć w moich dłoniach własnym życiem. Ręcznik i trapez stały się przedłużeniem moich rąk – kręciły się i zakręcały, oddalały i przybliżały. I wirowały.

Opanowało nas bez reszty szaleństwo...

 

 

Noce w AD są rzadko. Zbyt rzadko. Ale za to swoim klimatem wynagradzają miesiące oczekiwań. Scenografia, stroje, muzyka i niesamowita atmosfera udziela się wszystkim gościom.

Niestety tym razem nie udostępniono nam basenu – a zabawy w nim należały do stałego punktu programu. Wystarczy tylko sobie przypomnieć namiętne "walenie w ball" Prezesa czy też próby eksterminacji Kasi sprzed kilku innych nocy. Tym razem nie było nam to dane. Ale poradziliśmy sobie znakomicie organizując sobie krotki czas wolny pomiędzy seansami.

Od samego wejścia w świat saunarium AD witały nas balony, dmuchane zwierzęta oraz obsada tego najbardziej kreatywnego saunarium w Polsce: Piotrek i Adrian przebrani za klonów/klaunów, Paweł dystyngowanie kroczący w czarnym płaszczu i niebieskich lennonkach, Gabrysia z małym cylinderkiem i woalką na głowie a z pejczem w dłoni, Gosia z brodą, Sebastian niekompletnie ubrany  i Marceli jako Dyrektor całego cyrku z zamaszyście zawiniętym wąsem na twarzy. Witali nas też stali współpracownicy – czyli przedstawiciele firmy cateringowej dostarczającej na różne aquadromowe eventy przepyszne jedzenie. I to nie jest czcza gadanina – jedzenie jak zawsze było pyszne. Dużo, kolorowo, lekko, ciężko i owoce. Każdy mógł znaleźć coś dla siebie. A ja do teraz i tak wspominam tę niesamowitą grzybową z ostatniej Silesiany...

Seanse – jak zwykle podporządkowane głównemu tematowi. Nie było takiego prowadzenia akcji jak na kliku innych nocach (jak chociażby na Zakazanym Imperium gdzie mogliśmy podziwiać całą historię życia Don Maria) – mieliśmy bardziej seanse pokazujące cyrk w różnych odsłonach. Była treserka dzikich zwierząt Gabrysia, która uczyła machac ręcznikiem Pawła lwa. Tutaj muszę napisać że podziwiam Pawła za ten dwukrotnie wykonany seans – cały w brązowym polarze oraz z grubą maską lwa na głowie. Przecież w niej się nie da oddychać a już o widzeniu czegokolwiek przez mikro-szparki można zapomnieć! A teraz spróbujcie jeszcze machać ręcznikiem, podskakiwać, ryczeć na żądanie tresera a nawet wykonywać przewroty w saunie – tak, tak! Przewroty! Podziwiam.

Była kobieta z brodą tańcząca całym ciałem – Gosia. Uch co to była za uczta dla oczu! Nie można od niej ich oderwać – a głowa cały czas się kiwała w rytmie wschodniej muzyki.

Był Sebastian w podwójnej roli – siłacza (przerażający jest ten kostium Borata!, dobrze że Sebastian ubrał shorty pod spód) oraz drugiej kobiety z brodą = gratuluję dystansu do siebie i doskonałego poczucia humoru!

Byli bliźniacy a raczej kloni klauni: Adrian i Piotrek, przeprowadzający bardzo dynamiczny i kolorowy seans.

I był ponownie Paweł – tym razem jako kataryniarz. Najdoskonalszy seans wieczoru, najbardziej klimatyczny seans wieczoru. Jak Paweł dopracuje muzykę (początek ustawiony zbyt głośno trochę rzęził, przejścia pomiędzy utworami niedopracowane i niektóre elementy przydługawe) to z tym seansem widzę go na mistrzostwach! Klimat latarenki w ciemnej saunie, muzyka przyprawiająca o dreszcze i doskonałość w ruchach. Tym razem to Pawła wskazuję jako "zwycięzcę" konkursu na najlepszy seans. Bez zastanowienia! A na drugim miejscu – Gosia, która skradła serca zwłaszcza męskiej części widowni.

Wszystkie seanse sprawiły mi niekłamaną przyjemność i już nie mogę się doczekać kolejnej nocy.

Dziękuję i proszę jak zwykle o więcej.

A może (nowy pomysł) – legendy polskie? Już o tym wspominałem w AD ale pozwolę sobie poruszyć ten temat na szerszym forum. Baba Jaga, Swarożyc, Radegost, ognisty ptak Aruk, Światowid, Południca, Skarbnik, Utopiec, Rusałki, Dziewanna, Kupała, Płanetnik – mamy legendy tak bogate w niesamowite postaci, że może warto się w nie zagłębić?

Na sam koniec powtarzam stały cytat z Alicji, który po przeczytaniu powyższej relacji nabiera IMO nowego znaczenia:

„- Ale ja nie chciałabym mieć do czynienia z wariatami - rzekła Alicja.
- O, na to nie ma już rady - odparł Kot. - Wszyscy mamy tutaj bzika. Ja mam bzika, ty masz bzika.
- Skąd może pan wiedzieć, że ja mam bzika? - zapytała Alicja.
- Musisz mieć. Inaczej nie przyszłabyś tutaj.„

 

 Autor: Mirek(nju) dla poprawnesaunowanie.pl

Not a JPEG file: starts with 0xd3 0xe2 `/home/polskietwk/www/poprawnesaunowanie.pl/images/tyrol2017/15936845_1551903324823968_4817199230301575541_o.jpg' @ error/jpeg.c/JPEGErrorHandler/322

 

13 stycznia piąteczek, piątunio, zimno, ciemno i do domu... nie chce się wracać, kiedy sezon saunowy w pełni. Pierwsza tegoroczna Noc Saunowa w Termach Rzymskich minęła w atmosferze Sudtirol, czyli Południowego Tyrolu, ponieważ właśnie stamtąd pochodzą gwiazdy tego wydarzenia. Goście z Włoch z Helim Hallerem na czele po raz kolejny zaszczycili nas swoją obecnością w dobrze znanym wszystkim prawdziwym saunowiczom Pałacu Saturna w Czeladzi. Po raz kolejny przywieźli ze sobą całą masę interesujących instrumentow odpowiednich dla ich regionu i uprzyjemniali nimi oraz śpiewem całe wydarzenie. Zeszłoroczna Tyrolska Noc saunowa, oceniona została przez gości Term Rzymskich jako wydarzenie roku, na naszym portalu możecie przenieść się do tamtej chwili czytając relację Krzyśka. Jednakże każda Noc w Czeladzi jest inna, pojawiają się nigdy wcześniej nie prezentowane ceremonie, czy też pojawiają się nowe twarze, które nie raz potrafią zaskoczyć. Tak też było i tym razem, ekipa Helliego tym razem wzbogacona została o dwie niewiasty których gracja, kilka razy przyćmiła w saunie swoich kolegów.

Ale od początku, jak przystało na gwiazdę wieczoru, Helli wiele razy rozpieszczał nas w saunie w różnych wcieleniach. Pierwszym był znany i lubiany Tyrolski Chippendale w ceremonii "Men of the Alps". Dynamiczny seans do hitów rozgłośni radiowych, przyznam że większa atrakcja dla Pań, choć żadna nie miała wystarczająco odwagi aby pomóc Saunamistrzowi pozbyć się koszulki i bidula musiał radzić sobie samemu. Trzeba przyznać że muskulatura Helliego może onieśmielić nie jednego zjadacza chipsów, ku uciesze Pań oczywiście. Ceremonia opisywana była przez nas nie raz, powiem tylko że nadal jest to mój ulubiony seans w wykonaniu tego Saunamistrza, profesjonalne dozowanie i używanie olejków, spokojnie i dopracowane ruchy, oraz wyważony wzrost temperatury. Na koniec Helli schłodził nas trochę miętą zieloną, zwaną popularnie spearmintem, co uprzyjemniło wyjście z sauny.

Jak na Termy Rzymskie przystało, bufet ponownie uginał się od potraw. Dzik i pieczona świnia, sałatki, następnie przekąski i duża ilość słodkości, wszystko oczywiście zgodnie z recepturą regionu naszych gości. Ale nie przyszliśmy tutaj jeść, choć nie powiem dobry dzik nie jest zły i na ząb wszedł w locie między ceremoniami, bo w blokach startowych przygotowywał się nasz Przyjaciel Ryszard Rak. Najlepszy fotograf na Świecie, prócz dokumentowania przebiegu nocy, dzięki czemu możecie podziwiać piękne zdjęcia i filmy, spełnił życzenie swoich fanów i przygotował klasyczną ceremonię zapachową w stylu Ruskiej Bani. Przepiękne i co najważniejsze zdrowe mieszanki zapachowe w powietrzu, wysoka temperatura, która przegoniła mniej wprawnych saunowiczów, piwko dla ochłody oraz nierozłączne witki, całość okraszona pieczołowitym rozprowadzaniem ciepła i cennych flawonoidów. Profesjonalizm w każdym calu, to nasz Rysiu. Dla wszystkich fanów natury i oczywiście talentu naszego Przyjaciela Ryszarda Raka, przypominamy że już za dwa tygodnie będzie miała miejsce w Termach Rzymskich jego autorska Noc Saunowa. Musicie tam być to niepowtarzalne wydarzenie rok rocznie sprowadza tłumy spragnionych chłosty wantami i pragnących podbudować swoje zdrowie specyfikami jakie serwuje nam Rysiu. Tutaj możecie przeczytać jak było w zeszłym roku, kiedy Szalony Marcin zakosztował Banji Rysharda. Polecamy bo warto!

Ok, wróćmy do naszych gości z Tyrolu. Po raz kolejny Helli, tym razem jego Rockowe wcielenie w ceremonii pt. "The Rock". Podczas seansu towarzyszyła nam muzyka rockowa, ale raczej były to ballady aniżeli energiczne utwory do szaleństw. Taki też był Helli, trochę melancholijny ale co rusz pobudzał nas swoimi solówkami na ręczniku który fruwał z zawrotną prędkością. Ponownie ciekawe zapachy lasu, ziół, przełamane na koniec podczas piekielnego polania mentolem. Helli kilka razy zaprezentował nam również technikę operowania ręcznikiem, zwaną 'pizza' mimo że nie było źle, znamy jednego jegomościa z Łowynia, u którego mógłby się jeszcze podszkolić w tej technice ;) Na ławkach mogłem ponownie zaobserwować fascynację Pań wpatrzonych w gołą klatę Saunamistrza, hmm, trzeba by chyba podjąć jakieś postanowienia noworoczne i popracować nad sobą.

Kolejna ceremonia to Tyrolscy Gladiatorzy "Mountain Gladiators" czyli Helli, oczywiście :) i jego świta Paulo i Dominic. Tyrolscy grajkowie wprowadzili Herosów na arenę przy dźwiękach harmoszki skrzypców diabła i jodłowania. Pierwsza tura to ostateczna walka o wolność całej trójki Saunamistrzów. Złote zbroje prezentujące zaprawionych w boju i mających na swym koncie wiele zwycięstw tytanów, mieniły się w świetle reflektorów. Złote ręczniki dopełniały tego widoku. Zmieniający się obrotowo stronami Saunamistrzowie zadbali o rozruszanie saunowiczów dynamicznym początkiem, a miało być jeszcze lepiej. Druga i trzecia tura to sielanka i impreza, zwycięzcy wracają do swych rodzinnych stron, wolni i spragnieni tańca, śpiewu, kobiet i wina. Imprezowaniu nie było końca, ludowe tańce, przyśpiewki i dużo dobrej energii, energiczny i pozytywny oraz rytmiczny seans.

Ceremonii oczywiście w tak zwanym międzyczasie było o wiele więcej, przebywający na nocy gościnie Damian Rurarz z Hotelu Binkowski, nie mógł wytrzymać i zaprosił gości na ceremonię w jego wykonaniu. Przyjaciele Helliego również dwoili się i troili dogrzewając gości w saunie w przerwach między muzykowaniem. Zwieńczeniem tej nocy była świetna ceremonia w której wzięło udział aż 4 Saunamistrzów z Włoch. Panowie Dominic i Paulo oraz ich piękne towarzyszki Tanja i Sahra w kowbojskich przebraniach zaprosili nas na ceremonię "Cow Girls". Oj działo się, Cow Girls i Cow Boys przepychali się w saunie próbując udowodnić kto jest bardziej nieustraszony. Pojedynki rewolwerowe przy piecu, ciekawe wykorzystanie lassa do rozprowadzania powietrza, drzewne zapachy w powietrzu, oraz to co najważniejsze przyzwoita temperatura i na prawdę dobra praca ręcznikiem. Cała czwórka spisała się świetnie, jednakże tym razem Panie zdobyły moje serce bez reszty. Gracja z jaką poruszały się Tyrolskie Dziewczyny, w kuszących strojach oraz bardzo dobrze technicznie w niesamowitym tempie rozprowadzane powietrze spowodowały że dziewczyny skradły to show. Może ktoś powiedzieć że jestem stronniczy bo jestem facetem, ale dziewczynom na prawdę ten seans się udał wyśmienicie.

W ten sposób upłynęła kolejna Saunowa noc w Termach Rzymskich, przy ludowych przygrywkach, dobrej zabawie, ciepłej atmosferze, nie tylko w saunie i dobrym jedzeniu. Czyli jak zwykle. Nie polecamy ... bo każdy kto choć trochę wie o saunowaniu, powinien samemu już dobrze wiedzieć, że imprezy saunowe w Czeladzi należą do najlepszych na Świecie! Pamiętajcie o wspaniałej imprezie jaka będzie miała miejsce za dwa tygodnie w tym miejscu z Ryszardem Rakiem w roli głównej, bilety warte każdej ceny, do nabycia tutaj.

 

{gallery}tyrol2017{/gallery}

 Autor: Marcin dla poprawnesaunowanie.pl

Zdjęcia: Ryszard  Rak www.fotorak.com.pl

 V SAUNAFESTIVAL  - Wrocław Aquapark

Lepiej późno niż wcale... taka dewiza nam przyświecała i mimo początkowych trudności ekipa poprawnesaunowanie.pl melduje się na Saunafestiwalu we Wrocławiu. Ze względu na to, że jest to największa w Polsce impreza saunowa, z największą liczbą saun, seansów i saunamistrzów w jednym miejscu nie znajdziecie wyjątkowo opisu wszystkich seansów. Będą tylko wybiórcze, wybrane przez  naszych redaktorów. Sauny rozgrzane są do czerwoności, klienci Aquaparku z niecierpliwością studiują harmonogram aufgussów. Saunamistrzowie krzątają się w przygotowaniach. Tak właśnie wygląda atmosfera na miejscu. Kto ma okazję niech przybywa.

Dla zainteresowanych pełnym harmonogramem zamieszczamy go tutaj, na razie tylko dla soboty.

 

Dawid Bonkowski "Gastrofaza" 

Bonczek na dobry początek dnia zaprosił nas na wyżerkę, a konkretnie na pizze. Temperatura w piekarniku 220 stopni, znaczy w saunie. Pizza zaczyna się robić szybkim tempie. Jak Dawid zmieścił się w saunie leżąc na podłodze i kręcąc ręcznikiem? To było niesamowite! Super tempo tego seansu i fajna muzyka zagrzały publiczność do zabawy. Było ciepło, szybko i bardzo efektownie. Od razu widać inna atmosferę Festiwalu w stosunku do turniejów. Tutaj Saunamistrzowie są wyluzowani, pokazują swoje możliwości i dobrze się bawią w saunie. Nie dbają o detale, ale daję z siebie wszystko. Właśnie taki był ten seans Dawida

 

Zbyszek i Przyjaciele "Dziadek Włodek"

Trochę późno zaczął się dla nas festiwal. Trochę żal, na szczęście nasz początek nie mógł być bardziej udany. Zbyszek ze swoim poczuciem humoru rozbroił nas totalnie. Na jego seansach po prostu nie da się nudzić. Do sauny, wspierając się balkonikiem, przy słowach "wesołe jest życie staruszka" wchodzi On, Saunamistrz na emeryturze. Który z niejednego już pieca jadł. Dotarcie do pieca trwało dosyć długo, w końcu starość rządzi się swoimi prawami. Trzymając oburącz balkonik machać się nie da, zamienił więc go na laskę i ręcznik. Teraz się zaczęło. Niby chciał pomachać, jednak rozpraszały go dziewczyny. To jedną zagadał, to pocałował. Żarty i krotochwile. To jego motto. Pod koniec seansu weszły jego pomocnice. Piękne dziewczyny, które podążają za nim wszędzie. Wiadomo, gościu przy kasie, to przejdzie się przez galerię i za nim wianuszek kobiet. Taki to właśnie jest nasz Zbyszek. Polecam wszystkim ten seans.

 

Sebastian Dziurski - "Tajemnica Lasu"

Sebastian zaprosił nas na wycieczkę do Tajemniczego Lasu, gdzie miało nas czekać wiele niespodzianek. Dla mnie największą z nich był klimat tego seansu. Spodziewałem się bajkowej opowieści, a tymczasem po prostu dobrze się bawiłem. Muzyka doskonała na imprezę i popisy z ręcznikiem w wykonaniu Seby rozruszały całą publiczność. Widać, że Sebastianowi pasują bardziej klimaty festu, a niżeli zawodów. Wyraźnie "wyluzował" co wyszło mu na dobre. Ręcznik słuchał się Saunamistrza jak nigdy, z wielką gracją rozprowadzając ciepło w saunie. 

 

Team Węgry - "Familie Feuerstein"

Egri dobrze wie jak rozgrzać saunę. Wie też jak polać kamienie. W ogóle wie dużo o kamieniach. W końcu to Fred Flinston we własnej osobie. Ze swoją małżonką Wilmą pokazali nam jak wygląda ich zwykły dzień. Oczywiście podział obowiązków jest dosyć oczywisty. Wiadomo, kto nosi spodnie w tej rodzinie. Wilma została wysłana do kuchni by zrobić śniadanie. Patelnia na rozgrzane kamienie, a za jajka robiły kule lodu. Mimo włożonego wysiłku Fred  nie był łaskaw nawet zjeść. Rozeźlona Wilma wzięła za ręcznik i rozmachała swoją złość. Wymyśliła też karę. Kazała mu wysprzątać jaskinie. Niby się za to wziął, ale okazało się, że do takiej roboty ma dwie lewe ręce. Rzucił tym w kąt i zaczął ganiać Wilmę po saunie. Na koniec się pogodzili i rozgrzali jaskinię do czerwoności.

 

Maciej Zaczyk "Cash Only"

Maciek Zaczyk, nasz ekspert od relaksacyjnych seansów. Zrobił dokładnie to z czego jest tak dobrze znany. Było bardzo klimatycznie - to oczywiście dzięki muzyce z "Cash Only". Coś z pogranicza bluesa i rocka. I On Saunamistrz o bardzo hipnotycznym sposobie machania ręcznikiem. Te 14 minut minęło jak z bicza strzelił. Muzyka nas bujała, ręcznik usypiał. W prawdzie nie widziałem tego filmu, ale po obejrzeniu seansu Maćka, znalazł się on na mojej liście. Ubrany cały na czarno, z gitarą w ręku wkroczył do sauny, zapowiadając, że seans będzie gorący i wbrew pozorom spokojny. Wszystko to okazało się prawdą. Gitara była pełna wody, która na początku bardzo dyskretnie lądowała na piecu. Gdy się ściemniło robiła też za latarkę. Fajny patent. Kolejnym bardzo ciekawym elementem seansu były zapachy. Dużo natury, dodatkowo z nutką natury posypane szczyptą natury. Seans idealny.

 

Termy Jakuba Team "Szybcy i Wściekli"

Seans trzech debiutantów oraz dobrze nam znanego Mateusza. W tle, leci muzyka z filmowej serii "Szybkich i wściekłych", a Saunamistrzowie wystąpili w strojach stylizowanych na bohaterów filmu.  Cztery osoby machające w saunie Korkea to zdecydowanie odpowiednia ilość, by każdy z uczestników czuł się dobrze dogrzany. Mimo, że na jednego weterana przypadło trzech nowicjuszy, to udało się zaprezentować kilka momentów z synchronem. W saunie dominowały przyjemne zapachy porzeczki, pieprzu, cytryny i..... obowiązkowo MALINY. Bardzo przyjemny seans festiwalowy. Team dopracuje jeszcze trochę technikę, wzbogaci swój występ w elementy show oraz rekwizyty, i będziemy mieli kolejny seans zespołowy na zawody. Duże brawa za chęci i trzymamy kciuki za dalsze postępy ekipy.

 

Maciej Zaczyk & Tomasz Dziurzyński "Vince & Jules"

Na naszych oczach przeprowadzono samobójstwo na zlecenie. Para płatnych zabójców szuka producenta trafnych saun. Jest to karane śmiercią i chłopaki dostali rozkaz wykonania egzekucji. Muzyka oczywiście z Pulp Fiction wprowadzająca nas w ten traumatyczny klimat tego hitu. Przez wiele momentów Saunamistrzowie odgrywali role w jakie się wcielili. A to jeden machał pod nadzorem drugiego. A to trzeba było się na wzajem przyprowadzać do porządku. A że mieli przy sobie naładowaną broń to nie trudno było o posłuch. Wszystko to bardzo fajnie się oglądało, tym bardziej, że przeplatane było ciekawym stylem machania ręcznikami. Na samym końcu, dokonano egzekucji. Oboje wyciągnęli swoją broń i rozstrzelali saunę.

 

Gabrieala Żymła "Footloes"

Czy wspominałam, że czterech Saunamistrzów w Korkei to optymalna liczba, aby wszyscy uczestnicy byli zadowoleni?... No to się myliłam... Wystarczy jedna, świetnie dysponowana Gabi i żywa muzyka w tle. Dzisiaj w swoim seansie streściłam nam filmową historię dziewczyny, która trafia w małomiasteczkowe klimaty. Tutaj, w niewielkiej mieścinie, taniec, słuchanie żywiołowej muzyki jest kompletnie zakazane. Pierwsza runda, to spokojna, delikatna muzyka. Nasza Saunamistrzyni, jest grzecznie ubrana i zachowuje się popranie, melancholijnie machając ręcznikiem. Kolejne dwie rundy to już wesoła muzyka w stylu country. Strój Gabi ulega również zdecydowanemu skróceniu, a podrygi ręczników stają się bardzo żywiołowe. Cały seans spędziliśmy w bardzo przyjemnych, kwiatowych zapach. Seans rewelacyjny, ciepły i o dobrym technicznym poziomie.

 

Ryszard Rak "A na wschodzie bez zmian - Ruska Bania"

Na nasze szczęście Rysiu nie wpadł na pomysł zmiany stylu robienia seansów. Dostaliśmy dokładnie to co chcieliśmy. Mistrz aromatów znowu uraczył nas mieszanką, którą nie sposób jest nawet zapamiętać. Wszystkie oczywiście naturalne i lecznicze. Nasz ziołowy aptekarz ma tego na prawdę dużo w zanadrzu. Seans jak u Rysia miał trwać do 45 minut (ja wytrzymałem 20) przy czym udało mi się zaliczyć biczowanie i polewanie piwem. Twierdzi, że to dla mojego zdrowia. Znam go już tyle, że mu wierzę. Przyjąłem to z pokorą. Sądząc po reakcjach z publiczności wszyscy postąpili podobnie. Cierpieli pod witkami jak prawdziwi męczennicy :).

 

Iza Krupa & Ola Ziętek "W rytmach sauny"

Wow, to był dopiero Aufguss. Na prawdę porządne grzanie i niezła praca ręcznikiem. Dodatkowo dziewczyny wymyśliły sobie, że jak seksownie się ubiorą i będą równie seksownie ruszać w saunie to wyjdzie z tego dobry seans. Cholera, trzeba przyznać, że mają całkowitą rację. Wygląda na to, że był to strzał w dziesiątkę. Publiczność była zauroczona. Muzyka z pogranicza R'n'B czyli mocno imprezowa i te ich kocie ruchy. Kto potrafi sobie to wyobrazić to wie jak wyglądał ten seans. Ciekawym elementem była bitwa na ręczniki. Wzorowana na bitwach freestylowych, gdzie na zmianę jedną osoba przypatruje się co robi przeciwnik, a druga pokazuje to co umie najlepiej. Wyglądało to na prawdę ciekawie. Temat można wręcz rozwinąć, bo trwał, jak dla mnie zbyt krótko. Dziewczyny jak zawsze utrzymywały dobry kontakt z publicznością co spowodowało, że bardzo szybko skradli wszystkim serca ... no męskiej części publiczności to już na pewno. Rewelacja.

 

Ryszard Rak "Drewnia - Rosyjski relaks z pokrzywą"

Nasz ziołowy aptekarz nie zamierzał zbyt długo odpocząć po poprzednim seansie. Zrobił sobie tylko chwilkę przerwy i jak nowo narodzony postanowił przywalić kolejną petardą z witkami. Zaczął po wiejsku, niczym rosyjski rolnik zbierał ziółka z pola, te już zasuszone rozcierał w saunie. To był tylko początek tego co miało nas spotkać pod kątem zapachowym. Jak zwykle, na piec poleciała cała paleta Mendelejewa zapachów. Wprowadził też nowy element. Obdzielił gości pokrzywą. Wcześniej osuszoną, następnie namoczoną w dodatkowych esencjach. Efekt końcowy poleciał na skórę. Troszkę piecze, ale znowu - to dla naszego zdrowia. Seans był trochę długi bo chyba troszkę ponad 15 minut. Rysiek niestrudzony przepracował cały seans. Dwoił się i troił, a wszyscy goście bili mu brawo na końcu. Plan 100% wykonany.

 

Daria Muzyczka, Kasia i Magda Brańka "Donna And The Dynamos"

Teleport do lat 70-tych. Kto wie z czego słynęły ? No wiadomo, z kolorowych ubrań i kolorowych dyskotek. Tak też było na tym seansie. Dziewczyny postarały się z wielką starannością odtworzyć to co te czasy miały najlepszego. Trzeba przyznać, że wyglądały bajecznie, każda z nich to taka małą tęcza. Trzy Saunamistrzynie w saunie. Dwoiły się i troiły by tanecznym krokiem przejść przez całą ceremonię. Na wielkie uznanie zasługuje też ilość elementów synchronicznych. Po seansie stwierdziły, że się trochę pogubiły, ale przyznam, że nie było to zauważalne. Te synchrony wyszły nieźle i bardzo przyjemnie się je oglądało. Akcje solowe też były odważne. Ale na największe uznanie zasługuje sam pomysł. Był trochę odważny, ale moim zdaniem wyszło świetnie. Brawo. 

 

Zbyszek Jończyk "Stasia na festiwalu"

Stasi nie trzeba już chyba nikomu przedstawiać. Jest to tak rozpoznawalna postać saunowa, że zna ją już chyba cała saunowa Polska. Tym razem pomysł na seans był ryzykowny i brawurowy. Stasia pucowała saunę, a wszyscy Saunamistrzowie festiwalowi mieli na nim machać. Każdy był wywołany z imienia i nazwiska i miał 20 sekund na zrobienie rundki na około sauny. Musze przyznać, że wyszło to całkiem ciekawie. Saunamistrzowie wyglądali na mocno tym pomysłem zainteresowani (przynajmniej większość z nich). Wielu z nich wykorzystało te 20 sekund na prawdziwą pokazówkę swoich umiejętności. Nie można było spuść oczu nawet na chwilę. Chyba, że ktoś chciał zaryzykować utratę pokazówki jakiegoś Saunamistrza. W między czasie, Stasia myje i czyści co się da. Nawet gościom się nie upiekło. Który miał jakieś brudy "za uszami" na pewno został dostrzeżony i wyczyszczony. Wyszło ciekawie. Zawsze warto zobaczyć coś nowego. 

 

Mariusz Derbin "Piekło"

Nie przypadkiem Mariusz nazwał ten seans "Piekło". Przyszykował sobie kilkanaście wiaderek i kilku Saunamistrzów do pomocy. Wiadro po wiadrze lądowało na piecu, szybkie rozmachanie i następne. Konkurs na największą wytrzymałość. Po kolei goście wychodzili, zostali najtwardsi. Zdaniem wielu, temperatura przeszłą już wartość progową. Sam wytrzymałem dosyć długo, jednak daleko mi do najlepszych. Jest to seans rozpoznawczy Mariusza. Wszyscy na niego czekają. Stało się już chyba tradycją, że ten seans zamyka dzień. Nie przypadkowo, niektórym może się już odechcieć po takim piekle. Mi nie. Po takich seansach dopiero nabieram ochoty. Ale to już jutro. Zapraszamy wszystkich na następny dzień.

 

 

 NIEDZIELA dzień drugi:

Harmonogram na niedzielę:

images/festiwal5/harmonogram-nd_ekrany_sauna-festival-V

 

 

Przed nami kolejny, bardzo gorący dzień we Wrocławiu. Wczorajszy był bardzo ciekawy. Nie mogliśmy być na wszystkich seansach, czego bardzo żałujemy. Dziś jest podobnie. Każdy kto się zastanawia czy tu przybyć niech przeanalizuje powyższy spis ceremonii. To po prostu trzeba zobaczyć. Tego dnia nikt nie wyjdzie z Aquaparku z uczuciem niedogrzania. To jest po prostu nie możliwe. Ekipa tego miejsca dwoi się i troi by zapewnić najwyższy poziom oferowanych tu dzisiaj seansów. Każdego zachęcamy do udziału w seansach.

 

Sylwia Skarbek - "Latino party"

Sylwia zaprezentowała nam swój autorski seans Lationo party. Dużo latynoskich rytmów i kołysania do nich bioderkami. Do tego rosnąca temperatura, która osiągnęła zadowalający poziom. Publiczność w saunie zadowolona. Myślę, że sama Saunamistrzyni również zadowolona z siebie, a to najważniejsze. Kilka fajnych technik i duże umuzykalnienie Sylwii dodały temu rytuałowi wiele uroku. Bardzo przyjemny seans.  

 

Przemysław Iberszer i Paweł Pawelec - "Blues Brothers"

Seans, który w końcu mnie obudził :) w prawdzie już 14-ta, ale dopiero tym Saunamistrzom udało się wybudzić mnie z letargu. Było bardzo gorąco, nadwyraz. Przemek i Paweł nie oszczędzali ani wody, ani pieców. 4 pełne cebry wody plus lodowe kule, zrobiły swoje. Do tego wszystkiego żywiołowa muzyka znana z filmu Blues Brothers i nie ustępujący jej tempu Saunamistrzowie. Przemek i Paweł naprawdę dawali radę. Szybkie "helikoptery", mocne i dokładne "motyle" oraz precyzyjne strzały z pojedynczych ręczników dopieściły nawet najbardziej  wymagających miłośników ciepła. Do tego doskonała atmosfera, praktycznie nie cichnące oklaski publiczności. Fantastyczna atmosfera i fantastyczny seans. Gratulacje :) Nasz Pan redaktor i jego przyjaciel godnie nas reprezentują. 

  

Marta Korzec -"Britget Jones"

Marta opowiedziała historię, a właściwie streszczenie trzech części filmu o losach najbardziej znanej singielki na świecie Brigite Jones. Seans na początku bardzo spokojny, ale ciepły. Taki pozostał już do końca. Ale jego tempo znacząco wzrosło pod koniec. Marta i jej przyjaciółki, które ujawniły się dopiero w ostatniej części seansu dały nieźle czadu :). Jeśli wczoraj pisaliśmy, że 4 osoby w Korkei to w sam raz to 4 Saunamistrzów w Kelo to na prawdę wyczyn i za to wielkie uznania. Marta i jej pomocnice świetnie dawały radę. Seans świetnie uzupełniała całkiem spora ilość gadżetów, co bardzo dodało klimatu.

 

Sylwia Rak

Przy tej ilości seansy festiwalowych, w swoim harmonogramie udało się nam zagościć w saunie u Sylwii. Seans odbywał się w saunie parowej i w przeciwieństwie do pozostałych nie był przemachany, ale to zupełnie nie przeszkadzało. Całe spotkanie z Sylwią, miało być dla nas oczyszczeniem i zadbaniem o nasz wygląd zewnętrzny oraz dobre samopoczucie. Na start nasze twarze ozdobiła maseczka by następnie w całe ciało wietrzeć sól z ziłami, żeń-szeniem oraz echinaceą. Dla poprawy naszego krążenia, Sylwia zaproponowała nam obłożenie stóp oraz karków lodem. Na sam koniec, w sufi poleciały "bomby" lodowe by wszystkich równomiernie schłodzić. Seans bardzo przyjemny, polecamy go nie tylko płci pięknej, ale również i mężczyznom.

 

Przemysław Iberszer i Paweł Pawelec - "Blues Brothers"

Seans, który w końcu mnie obudził :) w prawdzie już 14-ta, ale dopiero tym Saunamistrzom udało się wybudzić mnie z letargu. Było bardzo gorąco, nad wyraz. Przemek i Paweł nie oszczędzali ani wody, ani pieców. 4 pełne cebry wody plus lodowe kule, zrobiły swoje. Do tego wszystkiego żywiołowa muzyka znana z filmu Blues Brothers i nie ustępujący jej tempu Saunamistrzowie. Przemek i Paweł naprawdę dawali radę. Szybkie "helikoptery", mocne i dokładne "motyle" oraz precyzyjne strzały z pojedynczych ręczników dopieściły nawet najbardziej  wymagających miłośników ciepła. Do tego doskonała atmosfera, praktycznie nie cichnące oklaski publiczności. Fantastyczna atmosfera i fantastyczny seans. Gratulacje :) Nasz Pan redaktor i jego przyjaciel godnie nas reprezentują. 

 

Marta Korzec -"Bridget Jones"

Marta opowiedziała historię, a właściwie streszczenie trzech części filmu o losach najbardziej znanej singielki na świecie Bridget Jones. Seans na początku bardzo spokojny, ale ciepły. Taki pozostał już do końca. Ale jego tempo znacząco wzrosło pod koniec. Marta i jej przyjaciółki, które ujawniły się dopiero w ostatniej części seansu dały nieźle czadu :). Jeśli wczoraj pisaliśmy, że 4 osoby w Korkei to w sam raz to 4 Saunamistrzów w Kelo to na prawdę wyczyn i za to wielkie uznania. Marta i jej pomocnice świetnie dawały radę. Seans świetnie uzupełniała całkiem spora ilość gadżetów, co bardzo dodało klimatu.

 

Zbyszek Jończyk i Przyjaciele "Filharmonia"

Kolejny seans, to występ grupowy. Pięciu muzyków (w tych rolach gościnnie: Joanna Feifer, Mirela Kuś Barańska, Paweł Pawelec, Przemysław Iberszer oraz Oskar Kusztal) oraz ich zacny dyrygent (nie kto inny, jak sam Zbyszek). Jak na filharmonię przystało, saunę wypełniła przyjemna, klasyczna muzyka, a jak bonus, również delikatne kwiatowo-cytrusowe zapachy. Cały seans wypełniały kolejne popisy poszczególnych Saunamistrzów, na którymi czuwał dyrygent. Zbyszek jako mistrz ceremonii, wziął na swoje barki pilnowanie temperatury oraz koordynowanie kolejnych występów. Poza indywidualnymi występami, byliśmy również świadkami równoległego występu wszystkich pięciu Saunamistrzów. Całość przebiegła koncertowo i w bardzo przyjemnej temperaturze.

 

Mateusz Kupiński "Powrót do przeszłości" 

 Mati zabrał nas w podróż w czasy PRL, jak sam zaznaczył jemu znane tylko z opowieści. Była muzyka z tamtego okresu, która w niejednym uczestniku seansu wzbudziła wzruszenie. Mateusz zadbał o to, by temperatura rosła wzorcowo, ale również o to by każdy kto zasiadał w saunie, został dopieszczony pod względem podmuchów. O technikach użytych w saunie nie ma co wspominać. Mateusz jest mistrzem zawrotnego tempa. Ręcznik w jego rękach obraca się z niewiarygodną prędkością. Widać, że Mato na co dzień macha w saunach większych niż Kelo. Zdecydowanie nie mógł się tutaj rozwinąć :) Super seans i wielkie brawa na koniec. 

 

Zbyszek Jończyk - "Faraon"

Faraon Zbyszek, jak przystało na prawdziwego faraona, jest świetnym organizatorem. Wszedł do sauny w lektyce, niesionej przez 4 niewolników. Do tego miał dwie piękne niewolnice które dbały o rozprowadzanie ciepła w saunie za pomocą wachlarzy. Zbyszek w roli faraona miał piękny strój ze wszystkimi szczegółami. Genialny seans, piekna oprawa i zadowolona publiczność. Super pomysł i mistrzowskie wykonanie.

 

Autor: Ekipa poprawnesaunowanie.pl

 

GALERIA ZDJĘĆ: 

https://www.facebook.com/pg/saunarium/photos/?tab=album&album_id=1180920068628809 

 

 

        Do Term Rzymskich nareszcie przyjechali Czesi. Pierwszy raz, ale myślę, że na pewno nie ostatni. Sądząc po komentarzach przybyłych gości, jestem przekonany, że impreza zostanie w przyszłości powtórzona. Wśród wielu zaproszonych Saunamistrzów znajdował się Jiri Żakovski wicemistrz świata Aufguss WM 2016 ze swoim mistrzowskim seansem "Last Hope", dzięki któremu owe wicemistrzostwo zdobył. Goście, którzy przybyli tego dnia do Czeladzi mieli niepowtarzalną okazję, by zobaczyć Czeską szkołę Saunamistrzów. Czy różni się ona od naszej - nie koniecznie. Jedyne co można zauważyć to nieustający uśmiech na twarzach Saunamistrzów. Uśmiech, który jest zaraźliwy. Przy nich po prostu nie można nie być wesołym. Jest to cecha, która bardzo się nam wszystkim tego dnia spodobała. Jednak poza tym, że mieliśmy okazje pośmiać się razem z nimi, to mieliśmy też możliwość popróbowania ich wspaniałej kuchni. Dla przykładu podam kilka potraw, które mi najbardziej przypadły do gustu: Smażony Syr, Gulaszowa Polewka, Knedliki, Strucla Jabłkowa i wiele wiele innych. Potraw jak zwykle było mnóstwo i nikt tego dnia nie wyszedł z Term Rzymskich o pustym żołądku. 

Udało mi się dotrzeć do Saunarium w sam raz na pieczenie kiełbasek. Jednak tego dnia zainteresowanie było tak ogromne, że żal mi było tracić czasu na pieczenie, wolałem przywitać się z gośćmi i wspólnie poczekać na uroczyste przywitanie. Zaraz po nim miał się rozpocząć seans, który był zdecydowanie gwoździem programu tego dnia. "Last Hope" w wykonaniu Jirki. Co tu dużo mówić, bylem jednym z pierwszych pod sauną :).

Jirka Żakovski "Last Hope"

Była to historia o rozbitku lotniczym. Nasz bohater znalazł się sam na kompletnym pustkowiu. Sam, bez żadnej nadziei na ratunek. Jedyne co przynosiło mu otuchę to zdjęcia swojej rodziny. Dopingowały go do walki o przetrwanie, by się nie poddawać. Przecież ktoś na pewno go szuka i w końcu znajdzie. Jego pierwszy problem to przenikliwe zimno. Na szczęście miał przy sobie krzesiwo. Szybko rozpalił nim ogień i zaczęło się robić bardzo przyjemnie. Jednak ciepło uciekało cały czas do góry, sprytny Jirka przy pomocy ręcznika umiejętnie rozprowadził je po całym pomieszczeniu. Wszystko to przy przepięknym wykonaniu utworu "The Sound Of Silence - Disturbed". Utwór ten w magiczny sposób wprowadził nas w nostalgiczny klimat, który świetnie pasował do tematu seansu. Jego wysiłki nie poszly na marne, po jakimś czasie usłyszeliśmy helikopter lecący w oddali. Saunamistrz dołożył do pieca i przy pomocy wielkiej flagi z napisem S.O.S udało mu się zwrócić na siebie jego uwagę. Został uratowany. W końcu może jechać do domu, do swej rodziny. Jiri opowiedział tę historię z naprawdę mistrzowskim aktorstwem, a do tego te techniki. To trzeba po prostu zobaczyć. Bardzo spokojne i wyrachowane. Oglądanie tego Saunamistrza przy pracy to naprawdę wielka przyjemność.

Milan Ancinec "Pirati Z Karaibiku"

Na scenie saunowej nie kto inny jak Jack Sparrow. Jakiej tam zresztą scenie saunowej. Okazało się, że wszyscy znajdujemy się na Czarnej Perle. Statku Jacka Sparrowa. Przed nami niebezpieczna podróż. Wszystko może się wydarzyć. Przez Czarną Perłę powiało grozą. Jaką tam zresztą grozą, toż to chłód z piekła rodem (jak wiadomo piekło sauna maniaków jest zamarznięte). Na szczęście byliśmy w dobrych rękach. Jack miał na tą okoliczność kilka pomysłów. Na wyposażeniu Czarnej Perły był duży piec, który został rozpalony do czerwoności. Po chwili zrobiło się bardzo gorąco. Nawet Jack nie wytrzymał, musiał się rozebrać do "gołej klaty". Milan to bardzo wesoły człowiek, na jego seansie było dużo śmiechu i dobrego humoru. Był on dodatkowo bardzo gorący i dobrze wymachany. Nie ma on może zbyt dopracowanych technik, ale nikomu to nie przeszkadzało w dobrej zabawie.

Jakub Krejci "Mexican"

I znowu to samo. Chłopaki z Czech nie dają nam odpocząć. Kolejny bardzo zabawny seans. Jakub ubrany w duże sombrero wchodzi do sauny. Sombrero tak duże, że posłużyło mu do rozprowadzenia ciepła po saunie. Wyglądało to trochę komicznie, ale trzeba przyznać, że było bardzo skuteczne. Seans był bardzo dynamiczny i kolorowy. W tle oczywiście nie mogło zabraknąć utworu "Desperado" w wykonaniu niezapomnianego Antonio Banderasa. Kawałek bardzo rozpoznawalny i znany, także wielu w saunie podśpiewywało. Okazało się, że Jakub jest bardzo zwinnym saunamistrzem. Jego techniki były miłe dla oka i efektywnie rozprowadzały ciepło po saunie. Czas na seansie upłynął nam bardzo szybko. 

I teraz przyszła ta chwila. Otwarcie Czeskiego bufetu. Kolejka chętnych ciągła się chyba przez całe saunarium. Na szczęście udało mi się zakosztować kilku potraw. Stali bywalcy wiedzą, że jedzenie w Termach jest wyśmienite, przy czym dodać trzeba, że przy okazji nocy saunowych kucharze naprawdę stają na wysokości zadania. Jedyne czego żałuję, to to, że mam w tej materii pewne ograniczenia i niestety nie byłem w stanie spróbować wszystkiego co było podane tego dnia.

Michał Preucil "Matrix"

Seans inspirowany oczywiście filmem o tym samym tytule. Michał ubrany w tunikę, wręcz identyczną z tą, którą ma na sobie główny bohater filmu - Neo. Wygląda imponująco. Jak on tylko w tym będzie machał. Na szczęście nie miał z tym żadnego kłopotu. Sama ceremonia w dużym stopniu oparta była na tekstach non stop wypowiadanych przez Saunamistrza. Niestety w języku czeskim, także wiele nam uciekło. Jedyne co zrozumiałem, to to, że musi on walczyć z Agentami i jest mu do tego potrzebny piec i duża temperatura. Ochoczo zabrał się do tej roboty. Dużo ciekawych technik i piękne wykonanie. Naprawdę fajny seans.

Michaela Schonova "Armenka"

 Michaela okazała się niezwykłą mistrzynią w opanowaniu ręcznika. Ten seans pod tym kątem był naprawdę wyjątkowy. Jej ruchy były bardzo opanowane i wysublimowane. Poruszała się z niezwykłą gracją, a patrzenie na nią to była czysta przyjemność. Ubrana w czarną suknię i czerwony gorset przedstawiła nam opowieść o Armence. Muzyka relaksacyjna, uspokajająca. Profesjonalizm w każdym calu. Seans tym lepszy, że naprawdę potrzebowaliśmy chwili uspokojenia. Tym bardziej że było już późno, a przed nami jeszcze dwa wyjątkowe seanse. 

Jiri Żakovski "Fairy Tale: Far Far Away"

Kolejny mistrzowski seans w wykonaniu Jrki. O ile dobrze się orientuję, był to seans, którym wygrał mistrzostwo Czech w 2015 roku. I znowu muszę przyznać, że w pełni zasłużenie. Znajdujemy się w bajkowej krainie. Przed nami książę, który bardzo kocha swoją księżniczkę. Niestety ich idyllę przerywa smok, który porwał ją i schował w niewiadomym miejscu. Nasz bohater bez chwili wahania wyruszył w podróż, by księżniczkę odzyskać, a smoka zgładzić. Na szczególną uwagę zasługuje przygotowanie seansu pod kątem muzycznym i aktorskim. Gdy w tle słychać kroki - Jirka chodzi w tym samym tempie, słyszymy rumaka - Jirka jedzie na koniu. Słychać smoka - Saunamistrz w jednej ręce trzyma ręcznik, którym macha, oraz miecz służący do walki z szalejącym potworem. Na koniec oczywiście smoka ubił, a księżniczkę odzyskał. Historia piękna i świetnie zagrana. Co do technik użytych na seansie to podobnie jak poprzednio pełen profesjonalizm i mistrzostwo opisane już wielokrotnie przy tym Saunamistrzu.

Jakub Krejci "HumanWolf"

 Tym seansem JakuB zdobył trzecie miejsce na mistrzostwach Czech. Po reakcjach jego znajomych dzisiejsze wykonanie było jeszcze lepsze. Poprzedniego nie widziałem, ale to moim zdaniem było naprawdę udane. Na początku sauna to laboratorium chemiczne. Pewien szalony naukowiec dokonuje wątpliwych, pod kątem humanitarnym, eksperymentów. Nie dziwi więc to, że popełnił błąd. Na naszych oczach urosło mu futro, a głowa zamieniła się w głowę wilka. Straszna ta bestia niewątpliwie. Na szczęście zamiast pazurów miał ręczniki i za ich pomocą rozgrzał saunę tak, że nie sposób było wytrzymać do końca. Wytrzymałem. Fajnym elementem seansu było to, że jego koledzy z Czech w momencie jego przeobrażania się w bestię, wyli jak wilki do księżyca. Klimat jak z horroru. Uśmiechy na twarzach gości już do samego końca seansu. Był to naprawdę bardzo dobry seans. Jeden z lepszych tego dnia. 

No i czas kończyć. Była to długa noc, jednak czas na niej biegł szybko i nieubłaganie. Myślę, że Czeska Noc Saunowa to strzał w dziesiątkę. Czesi są bardzo mili i uśmiechnięci, ich seanse są na naprawdę bardzo wysokim poziomie. Myślę, że w Polsce są trochę niedocenieni, co jest moim zdaniem niesłuszne. Na szczęście Termy Rzymskie zrobiły coś, by to zmienić. Mam nadzieję, że takich noc będzie więcej. Jednak przed nami kolejne ciekawe imprezy organizowane przez ten wspaniały obiekt. My, ekipa www.poprawnesaunowanie.pl postaramy się na nich być i zdać wam dokładną relację z ich przebiegu.

Do zobaczenia w saunie.

Autor: Krzysiek dla poprawnesaunowanie.pl

Zdjęcia: Ryszard  Rak www.fotorak.com.pl

 

 

         

4.11.2016 Runda Pierwsza - Potyczki indywidualne

Czwarta już edycja najstarszego w Polsce turnieju Saunamistrzów Silesian Towel Fight zebrała najwyśmienitszych Saunamistrzów Polski, aby w przyjacielskiej atmosferze dostarczyć nie lada atrakcji zebranej gawiedzi. Czekają nas 3 dni pełne wrażeń, tym razem czekają nas również występy drużynowe, niesamowite emocje, przyjacielska atmosfera i niepowtarzalne ceremonie w turnieju w którym Saunamistrzowie nie są ograniczani sztywnymi regułami. Śledźcie naszą stronę i czytajcie czym zaskoczą nas tym razem.... ZACZYNAJĄ SIĘ IGRZYSKA

FIGHT!

 10:00 Izabela Fabiś - Termy Rzymskie - "Alicja w Krainie Czarów"

Izabela rozpoczęła zmagania podczas 4 Silesian Towel Fighta i zrobiła to z należytą klasą i rozmachem. Alicja w krainie czarów, to dobry temat na seans. W tym wypadku całkiem fajnie wyczerpany. Dużo gadżetów w saunie, bardzo efektowny strój. Muzyka i światło idealnie dopasowane do tematu. Jedyne do czego można się przyczepić to słabo wyczuwalne zapachy, jedyne co czułem wyraźnie to ostatni zapach żurawiny,ale może to wina słabego nosa redaktora :P Bardzo fajny pierwszy seans, gratulacje.

 

 

10:45 Marcin Minkina - Saunarium Ślęza - "Pachnidło"

Marcin zamienił się w czeladnika imieniem Giuseppe Baldini i rozpoczął nauki u mistrza perfum we Francji. Tworząc nowe perfumy czeladnik wpierw połączył pomarańczę z Ylang-Ylang. Ciekawe połączenie spodobało się klientkom, lecz Giuseppe nie poprzestawał na tym, cały czas chciał stworzyć coś bardziej wyjątkowego, coś co jeszcze bardziej zachwyci Francuskie kobiety. Kolejne zapach jaki stworzył czeladnik miały aromat drzewa cedrowego, zapach ten jeszcze bardziej rozochocił klientelę perfumerii która poprosiła o stworzenie czegoś jeszcze bardziej wyjątkowego. Młody czeladnik zabrał się zatem nad tworzenie następnych perfum. To miało być coś co zostanie Francuskim hitem i da mu sławę na całym świecie. Baldini po wielu próbach uznał, że aromat drzewa różanego jest strzałem w dziesiątkę. Miał rację, po stworzeniu tych perfum wszystkie kobiety mdlały z zachwytu.

 11:30 Mateusz Malinowski - Termy Jakuba - "Malinowy Chłopczyk"

Jakby pozytywną energią można było przenosić góry (yyyy sauny) to na pewno Mateusz przeniósł by nas do swojego malinowego domku w lesie. Jak zwy u "Maliny" seans był wesoły i napompowany jego poczuciem humoru. Nie zabrakło obowiązkowego numeru  "Miód Malina". Przy tym kawałki publiczność ożywiła się wyraźnie, podśpiewywała refren i zaczęła się bawić razem z nim. A gdy już wniesiono lody malinowe to zapanowało ogólne poruszenie. Wszyscy chcieli dostać, niestety dla wszystkich nie starczyło. Jest jeszcze jedna rzecz, która wyraźnie się wyróżniała, techniki Mateusza były naprawdę bardzo dobrze wykonane, było ich wiele, a poziom ich opanowania na prawdę mistrzowski. Minęło dużo czasu, od kiedy miałem okazję być na jego seansie, ale pod tym względem poczynił on wyraźny progres. 

 12:15 Mariusz Derbin - "Kukulkan"

Mariusz zabrał nas w mistyczną podróż do świątyni bożka Kukulkana. Jako jego kapłan odprawił modły na ołtarzem saunowym. Trzeba przyznać, że Mariusz świetnie wykorzystał znajomość sauny. W jego seansie było masę smaczków i detali. Poczynając od wystroju samej sauny, poprzez "żywy ogień", "skaczące płomienie", a kończąc na bijącym sercu, które kapłan własnoręcznie wyciął ze swojego ciała. Zapachy były dobrze wyczuwalne, a temperatura rosła wzorowo by w kulminacyjnym momencie seansu osiągnąć apogeum. O technice samego Kapłana nie ma się co wypowiadać, bo była już chwalona wielokrotnie i jest zwyczajnie nienaganna. Myślę, że ścisła czołówka dzisiejszego dnia. 

13:00 Jiri Zakovsky - Infinit (CZ) - "Last Hope"

Ostatnia nadzieja, była dla mnie nadzieją na super seans. W końcu Jiri to vice Mistrz Świata. Nie zawiodłem się. Seans który zapewnił Jiriemu tytuł i w dużo mniejszej saunie Aquadromu okazał się wyśmienity. Historia rozbitka, który próbuje nie zginąć w niesprzyjających okolicznościach. Walczy z dzikimi zwierzętami, rozpala ogień by nie zamarznąć w zimną noc. By w końcu usłyszeć upragniony dźwięk wirnika helikoptera. Wszystko było niesamowicie spójne i widać, że przygotowane zgodnie z panującymi na turniejach Aufguss WM zasadami. Super intensywne i pasujące zapachy, rozprowadzone wzorowo po saunie. Technika vice mistrza jest taka jak na tytuł przystało. Niesamowite przejścia i tempo. Dwa ręczniki, czy jeden nie ma znaczenia, zawsze pięknie. Temperatura podobnie jak na poprzednim seansie idealnie podnoszona by rozpieścić wszystkich miłośników sauny na końcu seansu. Murowany pretendent do czołowych miejsc na podium, ciężko będzie go "przeskoczyć" naszym rodzimym Saunamistrzom. 

 

 13:45 Paweł Pawelec - Studio Sante - "Czarodzielnica"

Paweł pokazał nam seans przypominający o istnieniu święta Czarodzielnicy, które obchodzone było na terenie Polski w czasach pogan. Było to w ostatnią noc kwietnia. Kiedy do gaszono stary, zimowy ogień i rozpalano nowy. Symbol nowego początku.  Fajna muzyka połączona z efektami świetlnymi (również świecącymi ręcznikami) dała niesamowity efekt. Duże uznanie za progres od ostatniego występu podczas którego oglądałem Pawła. Technika z dwoma ręcznikami bardzo szybko i efektowna. Zabrakło jedynie trochę gadżetów. Bardzo dobry występ. 

 14:30 Aleksandra Ziętek - Termy Krakowskie - "Welcome to Neverland"

Wróżka Ola urzekła Nas przepięknym kolorowym strojem i słodkimi zapachami. Feria kolorów zarówno na Saunamistrzyni jak i na ławkach, dzięki rozdanym fluorescencyjnym pałeczkom. Baśniowe klimaty, i poruszająca się z gracją w mnogich technikach Wróżka. Odważnie pod koniec ceremonii machanie synchronicznie dwoma dużymi ręcznikami. Bardzo spójny i miły dla oczu seans, poczuliśmy się znów jak dzieci w tym kolorowym świecie Nibylandii, szkoda że na tak krótko...

 15:45 Milosz Nycz - Termy Krakowskie - "Ostatni Władca Wiatru"

Miłosz Nycz okazał się władcą nie tylko wiatru, bardzo dobrze włada również ogniem i wodą. Do sauny wszedł adept sztuk walki. Ubrany w kimono Saunamistrz prezentował się naprawdę groźnie. Na ścianie wywieszone miał "ściągi" z technikami. Przećwiczył je przed rozpoczęciem i zaczął seans. Działo się na nim wiele. Kilka ciekawych wizualnie pomysłów (walka ogniem, przekazywanie ognia z ręki do ręki). Wszystko to powodowało, że co jakiś czas otrzymywał gromkie brawa. A gdy pokazał nam uderzenia ręcznikiem w tempo muzyki to było to tym co Saunamaniacy lubią najbardziej. Był to przemyślany i bardzo dobrze wykonany seans.  

 16:30 Dawid Bonkowski -  - "Typowy dzień na Woodstocku"

Był to jak do tej pory najbardziej energetyczny występ. Dawid zaprezentował wszystkim jedne dzień z życia na koncercie Woodstock. Na początek pobudka, następnie Saunamistrz zaprosił zebranych w strefę koncertową.  Kolejno, uczestniczyliśmy w koncertach regge, ska oraz pogo. Wszystkie kawałki były bardzo żywiołowe, a tempem machania Saunamistrz nie ustępował taktom muzyki. Dużo zabawy, szybko latający ręcznik i rosnąca temperatura to jest to, co wszyscy Saunamaniacy lubią najbardziej. Czekamy na więcej występów Dawida.

 

 

 17:15 Damian Struck - "Celtyckie duchy"

Damian opowiedział w saunie historię walki dobrych i złych celtyckich duchów. Na całe szczęście wygrały te dobre. W saunie było ciepło i przyjemnie. Publiczność dała się porwać mocą duchów i z radością pomogła dokończyć seans. Dużo urozmaiconych technik poprawnie wykonanych. Jedynie zapachy były dosyć słabe. Całość dopełniała celtycka muzyka i strój Saunamistrza. Pomysł ma duży potencjał i na pewno przy kolejnej okazji ten seans dzięki temu Saunamistrzowi ma szanse zachwycać i konkurować z najlepszymi.  

18:00 Damian Rurarz - Hotel Binkowski - "Rolnik szuka żony"

Damian znaczy się Rolnik, w zeszłym roku nie znalazł niestety żony, dlatego przyjechał i w tym roku z nową nadzieją. Co więcej został zaproszony do programu telewizyjnego, gdzie przygotowano dla niego 3 kandydatki. Każda o innym "zapachu". Spirmint, trawa cytrynowa i mandarynki to zapachy miłości. Seans był zabawny i w szybkim tempie. Do muzyki głównie disco-polo, przy której cała sauna świetnie się bawiła. Bajeczne techniki Damiana robią wrażenie, a jego kontakt z publiką jest godny podziwu. Co prawda nie wiem czy Rolnik znalazł żonę, ale na pewno kilka nowych kandydatek podczas tego seansu się pojawiło :) Mamy tylko nadzieję, że żona się znajdzie, a w przyszłym roku Damian przyjedzie do nas z nowym równie dobrym pomysłem lub wystąpi z tą żoną w duecie.

 18:45 Bartosz Klag - "Tarzan"

Wow! To pierwsze co się ciśnie na usta, zwłaszcza kiedy wiemy, że ten Saunamistrz ma ręcznik w rękach od 3 miesięcy. Historia dziecka wychowanego przez dzikie zwierzęta w dżungli jest znana każdemu. Jest to dobra baza seansu. Walka z dzikimi zwierzętami, fauna i flora dżungli dają duże możliwości. Seans zdecydowanie podzielił bym na dwie części. Pierwsza genialna, z pomysłem, z mnogością gadżetów i technik. Trzymająca w napięciu. Druga niestety trochę słabsza i nudniejsza, ale ocena całościowa wypada na ogromny plus. Bartosza widzę wysoko w klasyfikacji generalnej, zwłaszcza biorąc pod uwagę staż. Wielkie gratulacje i trzymaj tak dalej Bartosz! 

20:15 Przemysław Iberszer - Studio Sante -"James Bond"  

Przemysław, bez wątpienia najlepszy Saunamistrz wśród redaktorów poprawnesaunowanie.pl :) Nie elegancko było by oceniać kolegę z redakcji w związku z czym z chęcią to zrobię ... :P Oczywiście żartuję. Przemek w roli Jamesa Bonda po raz kolejny dostał od M misję uratowania świata. Musiał wykraść tajne dokumenty, jakimi były wyniki Silesian Towel Fight 4. Misja mimo przeciwności się powiodła, a przy okazji cała sauna została wzorowo rozgrzana. Trzeba przyznać Przemkowi, że doskonale dobrał utwory, znane z filmów o Jamesie Bondzie i genialnie dopełnił je światłami. Tworząc w ten sposób niepowtarzalną atmosferę. Zapachy, których użył może nie kojarzyły się z Jamesem Bondem, ale na pewno byly przyjemne i doskonale wyczuwalne. Dobra robota i wielkie dzięki, że godnie nas reprezentujesz Przemku! 

 

 21:00 Anna Kluczyńska - "Złodziejka"

No to mamy wielki powrót. Po długiej nieobecności Ania wróciła w wielkim stylu. Dawno jej nie widzieliśmy na zawodach, wiele osób za jej stylem tęskniło i Ci którzy znaleźli się na jej seansie nie może narzekać.  Historia przez nią opowiedziana nawiązywała do największych skoków zorganizowanej grupy zajmującej się zdobywaniem dzieł sztuki. Wprowadzenie do seansu było bardzo innowacyjne, ciekawie wplotła informacje o poprawnym saunowaniu i o zapachach użytych w seansie. Jej seans co chwilę nawiązywał do historii w tle, dla przykładu przytoczę moment, w którym Saunamistrzyni jako doświadczona złodziejka, spodziewając się laserów jako zabezpieczenie, sprytnie je pokazała psikając w powietrze odpowiednią substancją. Było to bardzo widowiskowe i ciekawie przedstawione. . A, żeby tego jeszcze było mało, był bardzo dobrze rozmachany.  Czas na tym seansie zleciał nam zbyt szybko. Wiadomo kiedy się zaczął, jednak koniec nadszedł zdecydowanie zbyt szybko. Żądamy kontynuacji !

 21:45 Krzysztof Koźbiał -Hotel Bińkowski- "Słowiańska dusza"

Krzysztof wcielił się w prastarego zielarza, którego rodzina zajmowała się tym od pokoleń. Przedstawił nam dzień ze swojego życia. Krzysztof wstawał rano aby zbierać zioła, aby pod koniec dnia gdy wracał Z lasu suszył je nad paleniskiem. Wiedział że pomaga, że to co robi jest ważne dla ludzi ale jemu było mało, chciał zmiany w swoim życiu, chciał zerwać z monotonią. Młody zielarz dołączył zatem do druidów. Teraz jego życie nabrało innego tempa, oprócz tego co robił do tej pory zaczął również czarować i walczyć. Takie życie mu odpowiadało. Aromaty jakie czuliśmy podczas seansu to sosna, cedr i kosodrzewina.

 

DZIEŃ DRUGI

 

10:00 Ryszard Rak - Hotel Kotarz - "Derewnia..."

Rysiek jak zwykle nie zwiódł swoich fanów. Było tradycyjnie. Jak zwykle u tego Saunamistrza mogliśmy odczuć istną symfonię zapachów i bodźców w saunie. Dodatkowo duża ilość gadżetów co więcej wszystkie w oldscholowym stylu nawiązującym do tematu seansu. Rosyjska muzyka, tradycyjny rosyjski strój doskonale uzupełniały przekaz. Ryszard wymasował nas witkami, polał zimnym mlekiem, a do tego dopieścił wysoką temperatura. Technika machania białą koszulą robiła wrażenie, a tajemnicą Ryśka pozostanie jak zrobił to tak lekkim materiałem. Super seans, bardzo dopracowany i przemyślany.    

 10:45 Dawid Wąsowicz - Megiw - "Propozycja nie do odrzucenia"

Don Dawido bo tak kazał do siebie mówić, postanowił ze swojej dobroci opowiedzieć nam historię swojego nie łatwego życia i przy okazji zapewnić nam odrobinę ciepła. Jego opowieść zaczęła się na plantacji mandarynek na Sycyli, by po chwili przenieść nas do USA i pokazać trudno i nie znającą litości drogę na szczyt mafijnej drabiny. Intensywne zapachy i muzyka z filmu Ojciec Chrzestny świetnie współgrały ze światłami i zapewniły niepowtarzalną atmosferę. Technicznie Dawid jak zwykle na najwyższym poziomie, tutaj nie mam wiele do dodania :) Smaczki z postaci piły mechanicznej i wody z niej wylewanej oraz mocno zmrożonej whisky nie wspominając. Fajny i pomysł i super wykonanie. 

11:30 Radosław Wielhorski - Termy Rzymskie -"Za linią wroga"  

Czasy są ciężkie, niepokoje i zawieruchy wojenne szaleją na świcie, jedna nawet blisko naszej granicy. Silni i zdrowi mężczyźni powinny iść do wojska i stanąć w obronie swojej ojczyzny. Tak właśnie zrobił Radek. W pewnym rynsztunku wojskowym przywitał nas w saunie. Złożył przysięgę i został wysłany za linię wroga. To co teraz napiszę nie jest dla osób o słabych nerwach. Służba wojskowa jest ciężka i wymagająca. Byliśmy świadkami bitwy, w powietrzu szalały kule. Zrobiło się bardzo niebezpiecznie. Na szczęście, poza bronią, miał też narzędzie do obrony przed kulami, swego rodzaju  tarczę. Machając ręcznikiem trzymał nas w bezpiecznej przestrzeni, nic nam się nie stało. A włada tym ręcznikiem jak prawdziwy mistrz. Było byliśmy świadkami wielu technik, wszystkie wykonane z dużą wprawą i opanowaniem. Była to prawdziwy pokaz jego umiejętności. Gratulacje !

 12:15 Krzysztof Holeczek - Termy Rzymskie - "Ciekawy przypadek Beniamina Buttona"

Krzysiek w swoim seansie inspirował się historią filmowego Beniamina Buttona. Człowiek ten urodził się jako starzec, by u kresu swojego życia stać się młodym człowiekiem. W swojej interpretacji Saunamistrz pokazał jak wyglądało dzieciństwo Beniamina, zawieranie przyjaźni, pierwsze miłosne uniesienia oraz schyłek życia. Ciepłe powietrze zostało rozprowadzone w saunie nie tylko przy użyciu jednego czy dwóch ręczników, ale również za pomocą dużego lizaka.  Zapachy ciekawie komponowały się z tematem i poszczególnymi etapami życia.


13:00 Tomasz Fisher - Tarnowskie Termy -  "Czarna owca"

Kowboj Tomek z przytupem wkroczył do sauny w pełnym kowbojskim rynsztunku. Przyjechał wyłapać nieliczne czarne owce nie znające kultury poprawnego saunowania. Sam wstęp zasługuje na Oskara, wspaniale wprowadził nas w historię, wplatając w nią wszelkie niezbędne regułki. Sama ceremonia w której poszukiwał nieuświadomionej duszyczki, również niczego sobie. Mnoga ilość technik, widać że z turnieju na turniej Saunamistrz rozwija się niebywale. Czekamy na więcej i nowe historie prezentowane podczas ceremonii Tomka z Term Tarnowskich. 

 13:45 Zbigniew Jończyk -Aqua Fit Club Mysłowice- "Tina na Halembie"

Tina "Babcia estrady" Turner pojawiła się w saunie zamiast spodziewanego Zbyszka. Nikt nie miał nic przeciwko, w końcu gwiazda tego formatu w saunie? Tina dała niesamowity koncert. Były estradowe światła i doskonałe wokalne wykonanie. Do tego mimo stażu na scenie Tina daje rade i rozpala namiętności. Ponadto zadbała o wysoką temperaturę w saunie i o to by nikt z publiczności nie pozostał nie dopieszczony. Dużo wody na piecu i energiczna technika "na motyla" dała niezapomniane wrażenia. Publiczność nie chciała wypuścić Tiny ze sceny. Wielkie brawo, brawo, brawo !!


 14:30 Tobiasz Winiarski - "Toy Story"  

Tobiasz przedstawił nam historie jak Endy przez przypadek zostawił Chudego podczas zabawy w wesołym miasteczku. Chudy myślał że Endy zrobił to specjalnie i myślał że już nigdy nie zobaczy swojego właściciela. Smutny Chudy szukał pocieszenie i wybrał się na rollercoaster, a później do domu strachów. Towarzyszyliśmy mu w tym i chwilami było bardzo strasznie. Noc przeminęła, a gdy Endy się obudził zobaczył że nie ma przy nim jego ulubionego Chudego. Wraz z mamą zaczęli szukać Chudego w samochodzie, a później w lunaparku. Cała historia zakończyła się pozytywnie gdyż Endy znalazł swoją ulubioną zabawkę, czyli Chudego.  Zapachy które towarzyszyły nam podczas tej historii to czekolada, czarny pieprz, mandarynka z zieloną herbatą oraz jabłko z cynamonem.

 15:45 Robert Zidek - Spa Aphrodite - "Postman"

Nie miałem jeszcze przyjemności zobaczyć "Słowackiej" szkoły Saunamistrzowskiej. No i żałuję bardzo. Robort pokazał, że Słowacy też potrafią machać. I to jak, uwierzcie mi na słowo, Ci którzy nie byli. Pan Zidek to mistrz tego rzemiosła. To co on z ręcznikiem wyprawiał to była prawdziwa poezja. Ręcznik w ogóle mu w saunie nie przeszkadzał, techniki synchroniczne, asynchroniczne, co kto sobie życzy, wszystko było. Sama opowieść to historia listonosza. Jak się okazuje, wszystkie anegdoty są prawdziwe. Ten zawód jest na prawdę niebezpieczny. Każdy dzień przynosi coś nowego. A to niebezpieczny pies, który odgryzł naszemu bohaterowi nogawkę, a to zła pogoda i przeszkody z tym związane. Na szczęście Robert to listonosz z prawdziwego zdarzenia, psu dał kiełbasę, a złą pogodę rozwiał ręcznikiem. Polecam wszystkim seanse tego Saunamistrza. 

 16:30 Marcin Radecki  - Nadbużańska Cisza-  "Droga pijaka"

Marcin po raz kolejny zaskoczył mnie nietuzinkowym podejściem do tematu ceremonii turniejowej. Mam wrażenie, że ważniejsze od puntów przyznawanych przez sędziów dla Marcina było dopieszczenie uczestników seansu. Historia niełatwego życia człowieka uzależnionego od alkoholu została tak skonstruowana, aby płynnie podnosić temperaturę i nie odwracać uwagi zbędnymi bajerami. Marcin zdecydowanie poprawił technikę machania. Dwa ręczniki bardzo naturalnie prezentowały się w jego dłoniach. Wydaje się ze pomysł nie do końca został wyczerpany i kolejne odsłony tego seansu mogę być jeszcze lepsze. 

 

17:15 Arkadiusz Ufnał - Termy Rzymskie - "Westernowa miłość"

Kowboj Arek przybył do Aquadromowej sauny ponieważ dowiedział się, że własnie w niej ma szansę spotkać swoją wybrankę serca. Dzielnie prezentował swoje wdzięki i umiejętności kowboja podgrzewając saunę . Muzyka rodem z dzikiego zachodu, dużo dymu i ciekawa realizacja świetlna tworzyły westernową atmosferę, Arek bardzo dobrze opanował techniki machania, bardzo wydajnie, a zarazem przyjemnie rozprowadził intensywne zapachy po saunie. Ku ogólnemu zadowoleniu publiczności. Na szczęście informacje okazały się prawdziwe i Arek znalazł swoją wybrankę, która szczęśliwie dla kowboja była skłonna poddać się jego zalotom :) 


18:00 Adam Górka - "Super soldier"  

Zwycięzca poprzedniej edycji Silesian Towel Fight miał ciężkie zadanie w tym roku, biorąc pod uwagę zaprezentowane wcześniej seanse. Wydaje się natomiast, że jak przystało na Super Żołnierza Adam dał radę. Na pierwszy plan wysuwa się zgranie ruchów z ręcznika z muzyką i światłem. Wymaga to dużej ilości treningów, ale prezentuje się niesamowicie efektownie. Technika Adama nie pozostawia wiele do życzenia i nie ma tutaj za wiele co opisywać bo wszystko zostało już powiedziane, jest mistrzowsko. Temat seansu zasługuje na pochwałę, a jego interpretacja była nad wyraz udana. Adam ginie w walce z cyborgami, które chcą przejąć kontrolę nad światem, ale odradza się jako jeden z cyborgów. Mimo to jest wierny rasie ludzkiej i walczy o jej egzystencję. Czy wygrywa ? Dowiemy się chyba w kolejnym odcinku :)  Świetny seans, godny obrońcy tytułu.

 18:45 Nikodem Jończyk - Aqua Fit Club Mysłowice - "Uwięziony"

Jesteśmy już po występie najmłodszego uczestnika STF 4. Nikodem w swoim seansie połączył tematykę modnych ostatnio escape roomów z tematyką z filmów o zombi. Główny bohater budzi się w saunie pełnej zombi, które pozostaną w letargu, tylko jeśli temperatura będzie systematycznie rosła. Dodatkowo czujność zgromadzonych stworów, miały usypiać kolejne specyfiki. Cała sztuka się udała Saunamistrzowi, ponieważ drzwi sauny się otworzyły, by mógł bezpiecznie opuścić niebezpieczne miejsce. 

Nikodem z każdym kolejnym turniejem rozwija skrzydła i robi postępy w technice. Oby tak dalej!

 

 19:30 Katarzyna Klajn - Ślęza -  "Black swan"

Wielkie wejście, pierwszy raz na turnieju i od razu aufguss przez wielkie A :) Świetnie dopracowany i perfekcyjnie wykonany rytuał. Światła, muzyka i ruch sceniczny dopieszczone w każdym calu. Fajnie przemyślane gadżety i bardzo zmysłowy "łabędzi" strój. Jezioro łabędzie połączone z walką dobra ze złem. Uważam, że temat dzięki widocznemu umuzykalnieniu i umiejętnością tanecznym Kasi  został wyczerpany w 110%. Niewiele mogę dodać poza tym, że jestem zaskoczony i jeszcze zbieram szczękę z podłogi. Będzie wysokie miejsce w pierwszych zawodach i to powód do dumy :)

 20:15 Mateusz Raś - Aqua Fit Club Mysłowice - "Jeden dzień z życia górnika"

Ostatni seans turnieju indywidualnego już za nami. Myślę, że lekki seans na zakończenie to dobre zakończenie. Mateusz zabrał nas w podróż po czynnym wyrobisku w kopalni węgla kamiennego. Byliśmy na przodku i w szybie wyciągowym. Jechaliśmy na taśmie do transportu urobku. Myślę, że ten seans to cenne doświadczenia dla Saunamistrza Mateusza, które wykorzysta w przyszłości.

 

Teraz w napięciu oczekujemy wyników końcowych i udekorowania zwycięzców. 


 

 WYNIKI INDYWIDUALNE: 

Wyniki szczegółowe:

  

Podczas turnieju przygotowaliśmy dla saunowiczów konkurs na najciekawsze zdjęcie, Ryszard Rak, nasz najwspanialszy fotograf przez dwa dni uwieczniał w obiektywie różnych wariatów saunowych. Po burzliwych obradach wybraliśmy jedno zdjęcie, które nagrodziliśmy naszą specjalną firmową czapeczką, oraz buziakami od całej ekipy porpawnesaunowanie.pl

 Konkurs wygrała Magda i Agata. Gratulujemy!

 

KONKURENCJA DRUŻYNOWA 

 

10:00 Sylwia Kanińska-Konkol, Paweł Jak Gańczorz - "Zielony Przylądek"  

 

Muszę przyznać, że Irlandzkie klimaty w saunie wyjątkowo mi pasują. Osobiście bardzo podoba mi się tradycyjny sposób ubierania się Szkotów, także bardzo się ucieszyłem, gdy zobaczyłem Sylwię i Pawła w takich strojach. Okazuje się też, że kilt, który miał ubrany Paweł to oryginalny tradycyjny kilt. Brawa za przygotowania. Przenieśliśmy się do Irlandii, czasy wojny. Paweł wyjechał na wojnę, a Sylwia pogrążona w smutku, oczekuje w domu na każdy skrawek informacji od swego ukochanego. W tle skoczna muzyka i podniosły klimat wytworzony przez Saunamistrzów. Oboje są na początku swojej saunowej drogi, nad technikami trzeba jeszcze trochę popracować. Jednak jak na debiut, można powiedzieć, że jest udany, publiczności seans się podobał. Gratulujemy pomysłu i wykonania, byle tak dalej. Z niecierpliwością oczekujemy kolejnych seansów. 

 10:45 Marcin Smolarek, Maciej Piczura - Termy Chochołów - "Na bacówce"

 

Marcin ze swoim szwagrem Maciejem zabrali nas do swojej bacówki. Było dojenie owiec, wędzenie oscypków, ale przede wszystkim ku uciesze widzów był szwagier :) Maciek niesamowicie żywiołowo i z wielkim zaangażowaniem rozprowadzał ciepło. Robił to doskonale i efektownie. Do tego Marcin nie ustępował mu w niczym i razem stanowili świetny duet. Były synchrony, było ciepło, było zabawnie i ciepło. Góralskiej atmosfery dopełniła śliwowica i poczęstunek oscypkiem. Super drużynowe wykonanie.  

11:30 Małgorzata Borkowska, Paweł Pęcherz - Aquadrom - "Bang bang" 

Historia pewnej skomplikowanej miłości, gdzie rolę faceta pełni kobieta i odwrotnie. Tak czasami też się zdarza na tym świecie i skoro komuś to pasuje :) Chociaż trudno powiedzieć, żeby Paweł był zadowolony z obrotu sprawy, bo ginie w tym seansie. Zabity przez poirytowaną żonę. Kilka fajnych synchronów, wyczucie rodzimej sauny i ładne techniki. Gosia mam wrażenie machała więcej w tym seansie, no ale nie możemy wiele wymagać od nieboszczyka :P. Bardzo ładnie dopasowana do muzyki gra sceniczna, elementy tanga i dużo, dużo, dużo przemyślanych smaczków. Bardzo fajny seans. Gratulacje dla Małgosi i Pawła 


12
:15 Kristina Kianickova, Robert Zidek - "Heart of transilvania"

Nasi Słowaccy goście opowiedzieli nam historię rodziny wampirów, a dokładniej córki i tata. Ojciec zastanawiał się gdzie jest jego córka. Tymczasem okazało się, że wybrała się na zakupy kupić ojcu ciepłe skarpety. Aby ten mógł przetrwać zimną transylwańską zimę. Tata wampir w podzięce dla swojej córki postanowił zadbać o to by w ich zamku zimą było ciepło. Widzieliśmy próby synchronów i bardzo efektowne techniki na 4 ręce. Wyglądało to bardzo fajnie. Zapachy były bardzo dobrze wyczuwalne. Jedynie temperatura nie osiągnęła maksimum, ale nie z winy wampirów tylko pieców, które z niewiadomych przyczyn postanowiły się wyłączyć w trakcie seansu. 

13:00 Damian Rurarz, Krzysztof Koźbiał - "Cień"

 

Czy można żyć bez cienia? Czy cień może żyć bez nas ? Na te pytania starali się odpowiedzieć Damian i Krzysztof . Jaka była ta ostateczna odpowiedź, nie wiem. Wiem za to na pewno, żę na seansie była dobra muzyka i kawał rzemiosła jeśli chodzi o Damiana. Krzysztof jeszcze trochę musi pod szlifować warsztat, a i sam pomysł na seans wymaga nieco dopracowania. Zwłaszcza synchrony między cieniem, a jego właścicielem muszą być bardziej w punkt. Można szukać tłumaczeń w kontuzji Damiana i niedoświadczeniu Krzysztofa, ale seans wyszedł całkiem fajnie, a następnym razem na pewno będzie jeszcze lepiej.  

 13:45 Aleksandra Ziętek, Sebastian Dziurski - "Kilerów dwóch"  

 

Kilerów dwóch w saunie narobiło niezłego zamieszania, podobnie jak w filmie pierwowzorze. Komedia pomyłek w filmie i zabawny seans w saunie. Dużo zamian ról i wielu pomocników. Motywy muzyczne z filmów "Kiler" i "Kilerów Dwóch". Największą zaletą tego seansu była temperatura. Nad wyraz poprawna :) Było też dużo tak lubianych przez nas w trakcie seansów drużynowych elementów synchronizacji. Do tego dużo udanych :P zapachy były wyraźne i przyjemne .

  14:30 Radosław Wielhorski, Krzysztof Hołeczek - "Janusze na wakacjach"

Ojej, nie wiem czy wszystkim podobał się ten seans :). Tak pokazać wady Polaków w 15 minut to jest na prawdę sztuka. Janusze, jak to Janusze. Mają swoje spojrzenie na świat, swój styl i swoje zdanie. Założę się jednak, że nikt z gości nie znalazł żadnych nawiązań do siebie :). Radek i Krzysztof, jak prawdziwi komicy, rozbawili nas do rozpuku. Oboje w cieleniu Polskiego "Janusza" wybrali się na wakacje. A tam jak to oni, na plaży parawan, który zabiera najwięcej miejsca jak to tylko możliwe. Piwko i konserwy - nie można przecież przepłacać za zagraniczne posiłki (przemilczmy fakt, że All Inclusive - kto w ogóle zadaje sobie trud, żeby dowiedzieć się o co z tych chodzi). A przy powrocie, zawody - kto podprowadzi najwięcej mydła z hotelu ten wygrywa. Jednym słowem, seans najeżony gagami i nawiązaniami do naszych przywar. Mnie osobiście bardzo się podobał. Do tego technika obu chłopaków jest na prawdę na wysokim poziomie, Mieliśmy akcje zespołowe i synchrony. Wszystko to złożyło się na bardzo ciekawy seans.


15:45 Gabriela Żymła, Robert Żukowski - Aquadrom - "Suicide love"

Drugi duet gospodarzy dnia dzisiejszego, czyli Gabi i Robert rozpalali nasze nadzieje na dobry seans od samego rana. Joker i seksowna Pani psycholog nie zawiedli. Motyw z filmu Legion Samobójców został wdzięcznie zapożyczony. Fajna muzyka i dobrane do niej światła współgrały z doskonałymi przebraniami i wieloma gadżetami użytymi w saunie, Były momenty pracy zespołowej i solowe popisy doświadczonych Saunamistrzów.  Seans miał swoją premierę i na pewno zostanie jeszcze dopieszczony. Dopieszczać nie trzeba było za to publiczności bo było bardzo ciepło i przyjemnie. Gratulacje za świetne wykonanie. 

16:30 Przemysław Iberszer, Zbigniew Jończyk - -"Moscow City Balet to już historia"

 

Jesteśmy 5 min po seansie, wziąłem zimny prysznic, a ja dalej nie mogę ochłonąć z emocji :) Zdecydowanie Moscow balet wysiada przy Przemku i Zbyszku. Nie wypominając nic Panom  Saunomistrzom nigdy nie widziałem żeby tyle kg saunamistrzowskiego kunsztu poruszało się z taką gracją w saunie. Dwa białe łabędzie pokazały nam jak bawić się swoją pracą. Do tego jak można rozbawić publiczność. Efektowne "podnoszenia" i inne trudne figury nie pozwalają w dalszym ciągu o sobie zapomnieć. Było zabawnie i ciepło, a chyba głównie o to chodzi :) Ten duet to mieszanka wybuchowa. 

 18:00 Katarzyna Klajn, Marcin Minkinia - Ślęza - "Wieś tańczy, wieś śpiewa"

 

Świeżo upieczona małżeństwo zaprosiło nas na poprawiny swoich poprawin. Na których to opowiedzieli nam o swoich losach. O początkach kiedy to było sielsko i anielsko, ale też o momencie trudnym, gdzie codzienności i szara rzeczywistość zakradła się do ich związku. Było ciepło, momentami nawet bardzo :) ale to dokładnie jak w związku. Było też romantycznie i zmysłowo. Nie zapomniano o humorze. Zapachy były fajne i wyczuwalne. Były też synchrony, ale bardzo mało, zabrakło też dwóch ręczników. Bardzo dobry seans, jeden z lepszych dnia dzisiejszego, Gratulacje! 

  18:45 Daria Dembińska, Izabela Krupa - "Nocna zmiana"

Szpital miejski w Rudzie Śląskiej, oddział położniczy. Siostry wielokrotnie przełożone Daria i Izabela zaprosiły nas do obserwacji swojego nocnego dyżuru. Pech chciał, że nie było spokojnie jak zwykle. Pojawili się pacjenci z rozpoczętą akcją porodową. Jak zazwyczaj w takich sytuacjach więcej problemów sprawiał przyszły ojciec niż sama rodząca. Ale pielęgniarki poradziły sobie i z tym pacjentem. Zgrabne ruchy ręczników i nie tylko ich ;) szybko przyniosły poprawę zdrowia "tatusia" i można było w 100% zająć się rodzącą matką. Poród w saunie to fińska tradycja dlatego poszło bez problemu. Dziewczyny zachwyciły w saunie wieloma synchronicznymi momentami i doskonałą współpracą w duecie. Wiele trudnych technik i wszystkie wykonane z gracją i poprawnie. Było ciepło i sympatycznie. Bardzo udany aufguss, dzisiejsza czołówka murowana. 


19:30 Sebastian Dziurski, Miłosz Nycz -Termy Krakowskie -" Mirror"

O tym seansie powiedziano już wiele. Wszystkie opnie były pochlebne. Moja raczej od tego nie odbiegnie. Przede wszystkim pomysł jest bardzo ambitny i kreatywny. Wytrzymać tak długo w pełnym synchronie - nie każdy by się na to porwał. Oni się porwali i zrobili to na prawdę dobrze. Przy czym na nasze nieszczęście sauna im trochę przeszkadzała, bo było wyczuć, że brak im miejsca na pełne rozwinięcie skrzydeł. Pojawiło się wiele ciekawych pomysłów, z których inni powinni brać przykład. Te synchrony na prawdę będą śnić się po nocach sauna maniakom. Jest seans prowadzony we dwóch, a tak na prawdę chodziło w nim o małego chłopca, który pokazał nam swój poranek przed lustrem. Chłopczyk miał uroczego misia i ręcznik. Wszystkim tym bardzo lubił się bawić. Seans przepiękny, bajeczny, narracyjny. Szkoda tylko za małej sauny. Wielkie gratulacje !!!

 

 

WYNIKI DRUŻYNOWE:

 

 

 Wyniki drużynowe szczegółowe:

Dziękujemy jeszcze raz wszystkim za 3 wspaniałe dni. które niebywale szybko upłynęły w rytmie niesamowitych ceremonii saunowych. Organizacja Silesian Towel Fight 4 jak zwykle stała na najwyższym poziomie, wszystko zapięte na ostatni guzik, obsługa dwoiła się i troiła, aby nikomu niczego nie brakowało. Ogromne podziękowania dla całego grona sędziowskiego, Mireli, Patrycji, Sławka, Łukasza i członków naszej ekipy Krzyśka, oraz Marcina, za ciężką pracę, oraz obiektywność w ocenianiu. Ogromne podziękowania dla Ryszarda Raka za wspaniałe zdjęcia, oraz oczywiście dla Saunamistrzów za wspaniałe teatralne ceremonie zapachowe. W turnieju wzięło udział wielu debiutantów i cieszy fakt, że ich poziom okazał się na prawdę bardzo wysoki. Już teraz pozostało nam odliczać dni do kolejnego jubileuszowego Silesiana, który wpasował się już na stałe w kalendarz najlepszych imprez saunowych w Polsce.

Autor: Ekipa poprawnesaunowanie.pl

Zdjęcia: Ryszard Rak (fotorak.com.pl)

6-latek przejawia żywe zainteresowanie światem przyrody; roślin, zwierząt, oraz niektórymi aspektami życia społecznego; zawodami czy pracą ludzką. Ulubiona formą spędzania czasu jest nadal zabawa. Zabawy sześciolatków są bardzo urozmaicone, organizowane w zespole kilkorga dzieci. Rozwijają się wydatnie gry i zabawy dydaktyczne: umysłowe i ruchowe – z regułami, których dzieci coraz pilniej przestrzegają.

Myślę, że powyższa definicja 6-latka pasuje do charakterystyki Term Rzymskich w Czeladzi, tyle też lat ma najbardziej popularny w Polsce obiekt, propagujący poprawne saunowanie. Atrakcje jakich dostarcza nam Pałac Saturna ze swoimi Termami są jak najbardziej urozmaicone, pozwalają na zabawę dużego zespołu dzieci.... znaczy się saunowiczów, a poziom rozrywki rozwija nasze zmysły:

powonienia - dzięki wspaniałym naturalnym aromatom na ceremoniach,

wzroku - co zapewniają wspaniałe efekty wizualne, oraz popisy prężących się Saunamistrzów i Saunamistrzyń 

słuchu - dzięki idealnie dobranym ścieżką dźwiękowym towarzyszącym występom

Nie brakuje również ruchu, choć może wydawać się to dziwne, saunowanie to nie tylko siedzenie w saunie, ale również proces schładzania. Tempo w jakim wszyscy pędzą z sauny pod prysznice i do basenu w celu schłodzenia się a następnie nieporównywalnie szybciej wybiegają z lodowatej wody, aby jeszcze szybciej uzupełnić stracone kalorie w bufecie, gwarantuje również aktywność ruchową podczas zabaw.

6 lat aktywności Term Rzymskich pokazuje jak dużo zostało zrobione dla kultury saunowania w Polsce, goście dzięki którym było to możliwe licznie zgromadzili się na imprezie solenizanta, padł rekord, prawie 300 osób! Ojciec tego sukcesu, Leszek Pustułka, może czuć się dumny ze swojego dziecka które na przestrzeni lat rozwijając się dbało nie tylko o naszą rozrywkę, ale również o rozwój kultury poprawnego saunowania w Polsce i propagowało ogólnie pojęte saunowanie, a to nie koniec.

Przejdźmy jednak do sedna, czyli samej imprezy, bo zjechały na nią prawdziwe osobistości ogólnoświatowego formatu. Rob Keijzer trzykrotny, w tym tegoroczny Mistrz Świata Saunamistrzów, Mistrz Świata Helmuth Haller ze swym przyjacielem Vincentem Stenbergenem, Wicemistrz Świata Farid Atai, oraz świetnie znana nam para Saunamistrzyń z Therme Erding, Sabine Rauh i Dreschel, nie zabrakło również polskiego akcentu, Daniel, Krzysiek i Radek zrobili na prawdę świetne show.

Atrakcji tego wieczoru było co nie miara, ze względu na sporą ilość gości, jednocześnie odbywały się ceremonie w 3 saunach oraz seanse kosmetyczne w łaźniach parowych. Taki duży wybór spowodował bardzo dobre rozprowadzenie gości po obiekcie, nie było w brew pozorom ścisku i każdy dostał się na ceremonię w której chciał uczestniczyć. Jak zawsze prócz uczty saunowej, Termy Rzymskie zadbały o nasze podniebienia i tak prócz pieczonych prosiąt, stoły uginały się od niezliczonej ilości przekąsek, nie do przejedzenia. Jak przystało na urodziny był też tort z wizualizacją największej an świecie sauny, która powstać ma niebawem w Termach (już nie możemy się doczekać).

Moje grzanie rozpocząłem od ceremonii Mistrza Świata Roba Keijzera, którą zdobył Mistrzostwo Świata w zeszłym roku. Sons of Anarchy to bardzo teatralny seans, szczególnie wielbiciele serialu o tym samym tytule, który był inspiracją. Przywódca klubu motocyklowego opowiada swą historią i przedstawia rozterki życiowe, wybrać klub i swoich przyjaciół czy też rodzinę. Sama ceremonia byłą już opisywana przez wielbiciela tego tematu na naszym portalu tutaj. Ja dodam od siebie że Rob w każdym calu profesjonalny Saunamistrz, uwielbia to co robi i widać że cieszy go dopieszczanie saunowiczów, to widać i wpływa to na pozytywny odbiór jego ceremonii. Jak wspomniałem, dużo emocji, zapach ziół i pomarańczy w powietrzu i fruwające ręczniki. Dobry początek!

Po posileniu się wspaniale przyrządzoną wieprzowinką, przyszła pora na kolejnego wspaniałego Saunamistrza, Przyjaciela i częstego bywalca Term Rzymskich, Helliego Hallera. Na przestrzeni lat obserwuję jak rozwija się ten Saunamistrz i zauważyłem niesamowitą przemianę. Z dość spokojnego, poważnego i poukładanego Saunamistrza, Helli stał się imprezowiczem. Men from the Alps w jego wykonaniu był imprezową petardą, porwał całą saunę to śpiewu i dogrzał wspaniale towarzystwo. Piękne zapachy w powietrzu, zioła, cytryna która urzekła mnie swym zapachem, czułem jak bym miał pod nosem herbatę z dużą ilością cytryny i na koniec mięta, która ochłodziła trochę atmosferę. Ku uciesze damskiej części saunowiczów, Helli zareklamował swą sylwetką siłownię która działa w Termach. Podczas opuszczania sauny byliśmy świadkami niesamowitego jak zwykle pokazu fajerwerków.

Czas do następnej ceremonii minął w niebywałym tempie, wszystko za sprawą rozmów z rodziną saunową jaka zjechała na imprezę, trzeba było też popróbować choć części przysmaków z suto zastawionych stołów. Do ceremonii przygotowywał się Gladiator, Farid Atai. Ten Saunamistrz pierwszy raz oczarował mnie swą ceremonią, którą pokazał na jednej z imprez w Termach "Prince of Persia", myślałem wtedy że jest to najszybszy Saunamistrz na Świecie. Choć poznałem równie szybkich, Farid nadal ma wspaniałą technikę, która skupia swoją uwagę, mimo braku wodotrysków w trakcie ceremonii, która okazała się bardziej klasycznym aufgusem, była bardzo udana. Świecące tatuaże Farida przykuwały uwagę, choć nie bardziej niż praca ręcznikami.

Przyszła pora na naszych rodzimych chłopaków, Daniel Bułka, Krzysztof Holeczek i Radek Wielhorski w ceremonii Wielki Gatsby. Oj działo się, seans na kanwie filmu o tym samym tytule, ogromna ilość rekwizytów i niesamowita historia okraszona niesamowitą synchroniczną pracą ręczników. Daniel w roli poszukującego swej miłości imprezowicza, służba dbająca o spełnianie jego zachcianek w osobach Radka i Krzyśka i hektolitry 'alkoholu' na piecu :) Piekne przedstawienie, choć czasem dało się odczuć że potrzebna jest chłopakom większa sauna, miejmy nadzieję że dane nam będzie zobaczyć powtórkę w powstającym koloseum. Mimo smutnego zakończenia, świetne show chłopaki gratulacje i oby tak dalej!

Noc dla mnie skończyła się na ceremonii Vincenta, Bullfighter. Saunamistrz opowiedziało pracy profesjonalnego ujeżdżacza byków, ceremonia mimo energicznego tematu, była raczej dość spokojna zabrakło mi jakiejś akcji, ale jako że było już późno jakoś mi to zbytnio nie przeszkadzało. Bardzo ładne zapachy i przyzwoita praca ręcznikiem. Po tej ceremonii odbył się jeszcze freestyle, choć nie dane mi już niestety było w nim uczestniczyć, z opowieści wiem że było jak zwykle długo i imprezowo :)

Życzymy Termom Rzymskim wszystkiego co najlepsze w rocznicę ich działalności i dziesiątek jak nie setek lat takiej popularności. Już nie możemy doczekać się kolejnej takiej imprezy. Z tego miejsca zapraszamy na Czeską Noc Saunową która odbędzie się 11.11.2016 na której pojawi się Wicemistrz Świata 2016 Jiri Zakovsky. Polecamy i zapraszamy!

Autor: Marcin dla poprawnesaunowanie.pl

Zdjęcia: Ryszard Rak (fotorak.com.pl)

        Na Orientalną Noc Saunową wybrałem się z kilku godzinnym wyprzedzeniem. Dla tego nie spodziewałem się, że mogę mieć jakiekolwiek problemy by dostać się do Term. Okazało się, że parking był już praktycznie pełny, z wielkim trudem udało mi się znaleźć miejsce dla siebie. Ale nic to, było to dla mnie oznaką, że poprzednie edycje Orientalnych Nocy Saunowych były dobrze przyjęte i goście z chęcią przybywają na kolejne. Zapowiadała się noc pełna wrażeń. Termy zapowiadały to wydarzenie już od samego wejścia. Jeszcze przed drzwiami słychać było orientalną muzykę, a w wielu miejscach można było doszukać się odpowiednich akcentów w wystroju. Wiadomo, że do Term Rzymskich przede wszystkim chodzi się na niezapomniane seanse, których tu nigdy nie brakowało, ja jednak strasznie ciekaw byłem kuchni z dzisiejszej nocy saunowej. Menu podane na facebooku przyciągało do Term jakby miało swój własny ciężar grawitacyjny. 

Seanse nocy saunowej rozpoczynały się o 22-giej, mi jednak udało się uczestniczyć w dwóch poprzednich ceremoniach. Pierwszym z nich było "Piekiełko" w wykonaniu Arka Ufnala. Dawno już nie byłem na tej regularnej już ceremonii Term. Zdążyłem już zapomnieć o tym co mają najlepsze - czyli o porządnym aufgussie. Muzyka dobrana wręcz idealnie do tematu. Ukrop z pieca w akompaniamencie  AC/DC "Highway to hell" to jest naprawdę to, co taki stary saunomaniak jak ja lubi najbardziej. Nie tylko ja, kto znał to śpiewał, kto nie, wpatrywał się w ruchy ręcznika, który fruwał po całej saunie wykonując dokładnie to co Saunamistrz od niego wymagał. Wręcz idealny seans na początek wieczoru saunowego. 

Następnie odbył się seans niespodzianka. Na pierwszej części Daniel, potem pałeczkę przejęli młodzi Saunamistrzowie Hugo i Rysiek. Daniel umiejętnie i szybko podgrzał atmosferę, miało się wrażenie, że była to dla niego rozgrzewka przed czekającymi go ceremoniami z nocy. Natomiast młodzież, zmieniła klimaty na hip hopowe, a więc ciekawa muzyka i rozpierająca energia Saunamistrzów juniorów. To bardzo budujące móc widzieć, że chłopaki w tym wieku mają taką pasję i hobby. Mam okazję widywać ich w miarę regularnie, widać wyraźnie postępy i niesłabnący zapał. Tak trzymać chłopaki.

 No i zaczęło się, godzina 22-ga. Rozpoczynamy noc seansem Daniela - "Alladyn". Seansem tym zdobył wysokie miejsce na mistrzostwach Polski. Także zapowiadało się na mocne uderzenie. Jest to historia o tym jak młody Alladyn postanawia wykorzystać dżina by zdobyć serce swej ukochanej Jasminy. Na samym początku jako zwykły biedny chłopiec przemierzał ulice by znaleźć jakiś sposób by dziewczyna go zauważyła, rozwiązaniem okazała się lampa, w której mieszkał dżin. Dzięki magii Alladyn stał się księciem i wszystko skończyło się szczęśliwie. Cała ceremonia była wręcz naszpikowana efektywnymi technikami Saunamistrzowskimi. Wielokrotnie rozbrzmiewały oklaski i wiwaty. Daniel robił wszystko na luzie, widać było, że sprawia mu to niezłą frajdę.

 Następnie przyszedł czas na pozostałe atrakcje. Ci co zgłodnieli mieli chwilkę na przypieczenie sobie kiełbaski nad ogniskiem. Jest to stały punkt programu w Termach, który cieszy się niesłabnącym zainteresowaniem. Zaraz potem, po oficjalnym rozpoczęciu imprezy wszyscy goście zostali zaproszeni na pokaz tańca brzucha. Trzy zaproszone tego dnia dziewczyny z zespołu "Saathi Dance and Events" wykonały energetyczny taniec, który choć trochę przybliżył nam klimat orientu. Harmonogram jednak był napięty i zaraz po zakończeniu zostaliśmy zaproszeni na kolejny seans.

"Baśń z 1001 nocy"  Miał być wykonany przez Krzyśka, jednak w związku z jego kontuzją pałeczkę przejęli Arek i Daniel. Przy ciekawie dobranej orientalnej muzyce. Chłopaki pokazali nam wiele ciekawie wyglądających technik, widać było skupienie na twarzach, zwłaszcza przy momentach, w których przykładali uwagę do synchronicznego wykonywania ruchów. Seans bardzo się podobał publiczności. Sam fakt, że Arek i Daniel sami, do ostatniego momentu pewnie nie wiedzieli, że będą go machać, był niezauważalny. 

 I znowu chwila przerwy wypełniona atrakcjami Term. Przede wszystkim orientalny bufet. Wiele ciekawych potraw i smaków, które raczej nie goszczą na naszych stołach na co dzień. Starałem się skosztować wszystkiego, jednak nie udało mi się, było tego zbyt wiele jak na mnie. Nie mniej jednak te potrawy, które miałem okazję spróbować raczej wyostrzyły mój apetyt na tego rodzaju kuchnię. W między czasie miłośnicy palenia szisz, mogli się udać do namiotu beduinów, gdzie w większym gronie, w specjalnie do tego urządzonym pomieszczeniu, jakby z wprost z tureckiego namiotu podróżnego, można było wygodnie usiąść po turecku lub położyć się na wygodnych poduchach i w spokoju oddać się kontemplacji. Oczywiście wszytko to przy jednoczesnej degustacji szisz, licznie w tym miejscu występujących. 

Nadszedł czas na ceremonię "Slumdog" tym razem w wykonaniu Arka Ufnala. Początek bardzo ciekawy, Arek przyniósł sziszę i wprowadził nowe porządki. Przed pracą trzeba się wyluzować i zaciągnąć dymem z fajki. Szczerze mówiąc nikt nie protestował zwłaszcza wiedząc o otwartym jeszcze namiocie beduinów. Arek trochę zalatany tego dnia, zapomniał ognia, na szczęście gotowa do pomocy publiczność, nie wiadomo skąd wyciągnęła zapałki i zapalniczkę. Bardzo fajnie to wyszło. Saunamistrz zaciągnął się i zaczął kręcić ręcznikiem. Było dynamicznie i efektownie, czas mijał zbyt szybko. Tak zwykle bywa gdy w saunie jesteśmy zauroczeni pracą ręcznika. Z seansu wyszliśmy na chwilę przed planowym zakończeniem, okazało się, że jeden z saunowiczów przesadził tego dnia z seansami, poczuł się słabo i trzeba było pomagać mu przy wyjściu z sauny. 

 Kolejna przerwa na orientalne atrakcje. W namiocie beduinów odbyły się warsztaty z tańca brzucha. Wszyscy chętni mogli w nich uczestniczyć, jednak nie było niespodzianką to jak to się odbyło, kobieca część publiczności uczestniczyła w warsztatach, natomiast męska część paliła sziszę i ochoczo im dopingowała. Nie było to dla nikogo zaskoczeniem. Wesoła atmosfera i kobiecy taniec brzucha. Ciężko wyobrazić sobie lepszy sposób na spędzanie wolnego czasu.

"Piaski czasu" Daniel i Arek.  Ostatni tego dnia seans wy wykonaniu Saunamistrzów z Term Rzymskich. Moim zdaniem najlepszy. Klimaty pustynne, muzyka orientalna, do tego spokojna i tantryczna, bardzo relaksacyjna. Chłopaki przebrani jak mieszkańcy pustynnych terenów. Światło białe narożne, budzące skojarzenia ze świecącym księżycem. A więc mamy bezksiężycową noc na pustyni. Brakowało tylko wielbłądów rzucających długie cienie podczas przeprawy przez wydmy. Brakowało, ale mieliśmy dobre zastępstwo. Otóż nasi Saunamistrzowie idealnie wczuli się w wytworzony klimat. Ich sylwetki przedłużone o trzymane ręczniki rzucały ciekawe cienie po publiczności. Początek bardzo delikatny i powolny, potem coraz szybciej i szybciej, i tak aż do końca seansów. Częste zmiany i wiele efektownych technik. Był to na prawdę bardzo ciekawy seans.

Wszystko co dobre kiedyś się kończy, tak też było z Orientalną Nocą Saunową. Można powiedzieć, że sezon na saunowanie dopiero się zaczyna, a Termy Rzymskie zafundowały nam niezłą imprezę na sam początek. Seanse tego dnia były bardzo gorące i dobrze wykonane, atrakcje ciekawe. Szczelnie wypełniały harmonogram Nocy. Już teraz z niecierpliwością wypatrujemy kolejnych imprez. Na szczególną uwagę zasługują urodziny Term Rzymskich. Lista utytułowanych  Saunamistrzów, którzy tego dnia odwiedzą Termy, jest bardzo duża. Ekipa www.poprawnesaunowanie.pl na pewno tam będzie i zda szczegółową relację z tego wydarzenia.

Autor: Krzysiek dla poprawnesaunowanie.pl

Zdjęcia: Ryszard  Rak www.fotorak.com.pl

Koniec wakacji to zazwyczaj początek sezonu saunowego, obiekty przygotowują się do przyjmowania spragnionych ciepła saunowiczów, jednak nie Termy Rzymskie, tutaj cały rok jest popyt na sauny, być może dzięki atrakcjom jakie prócz samego saunowania zapewniają gospodarze podczas swych nocy saunowych. Tym razem nie było inaczej, na pożegnanie lata, tradycyjnie Pałac Saturna przygotował wiele atrakcji. Od utalentowanego iluzjonisty Tomka Kabisa wraz z całą swoją świtą rozpoczynając, przez DJ'a Alana który rozkręcił imprezkę na plaży, wspaniałe jak zwykle jedzenie od którego uginały się stoły, kończąc na prawdziwej uczcie saunowej w wykonaniu uczestników Mistrzostw Polski Saunamistrzów.

Ale od początku, wieczór po oficjalnym rozpoczęciu przez właściciela Leszka Pustułkę, któremu jeszcze raz z tego miejsca składamy najserdeczniejsze życzenia urodzinowe, rozgrzał na Tomek Kabis swym niesamowitym pokazem iluzji. Zaczarował licznie zebraną publiczność, zarówno tą młodszą, jak i starszą która chętnie uczestniczyła w jego przedstawieniu. Występy Tomka i jego ekipy zakończył pokaz fajerwerków i rozpoczęła się impreza na plaży. W tanecznych i dyskotekowych rytmach DJ Alan podtrzymywał poziom endorfin u wszystkich gości.

Mając chwilkę czasu przed ceremoniami, odwiedziłem sauny i łaźnie wewnętrzne, ponieważ mimo częstych wizyt w Termach Rzymskich skupiam się raczej na wydarzeniach jakie mają miejsce w zewnętrznej Świątyni Saturna. Ku mojej uciesze, wszystko nadal funkcjonuje tutaj jak należy, saunowicze wiedzą jak korzystać z wszystkich atrakcji i robią to zgodnie z kulturą saunowania, nawet mocno imprezowy klimat nocy nie przekłada się na poziom wypoczynku wewnątrz i zgiełk pozostaje raczej w zewnętrznych częściach kompleksu.

Ale w końcu noce saunowe są po to aby raczyć się niepowtarzalnymi ceremoniami zapachowymi, jak zwykle ekipa zbierana na tego typu wydarzenia nie zawiodła i każdy znalazł coś dla siebie. Pierwszy wystąpił Daniel, stary wyga, Drugi Wicemistrz Polski 2016, ze swoim mistrzowskim seansem "Alladyn". Sauna pękała w szwach, każdy chciał uczestniczyć w ceremonii Mistrza. Tym razem bez napięcia związanego z turniejem i ciężaru spojrzeń sędziowskich, Daniel na pełnym luzie zaprezentował swoje najmocniejsze strony w kilkunastominutowej baśniowej historii, wszystko zgrane idealnie z muzyką, mimo tłoku w saunie, poradził sobie znakomicie i bez wpadek, choć moje oko chcąc nie chcąc takowych zawsze szuka. Widać że Saunamistrz utrzymuje formę po Mistrzostwach Polski i na Mistrzostwach Świata w Satamie ma chrapkę powalczyć o najcenniejszy kruszec.

Po ceremonii okazało się że równolegle z seansem na stołach wylądował prosiak, który tym razem przegrał z seansem i dopiero po jego zakończeniu cieszył się powodzeniem wśród zgromadzonych. Szybkie uzupełnienie płynów i przyszła kolej na podwójnie uzdolnione gwiazd wieczoru. Saunamistrzowie i zwierzaki sceniczne w osobach Tomka Kabisa i Mateusza Góralczyka dali nam pokaz swych umiejętności rozprowadzania gorącego powietrza w swej "Bitwie Baśni". Gandalf i Dumbledor mimo początkowej różnicy zdań dogadali się i wypalili razem fajkę pokoju, wyczarowując nam dużo pary i latające ręczniki które ją rozprowadziły. Po ceremonii okazało się że w magiczny sposób na stołach pojawiły się liczne przekąski i owoce które uprzyjemniały pobyt do końca nocy saunowej.

Czas w doborowym towarzystwie mija zaskakująco szybko, jednakże nie jesteśmy tutaj po to aby rozmawiać, przyszedł czas na kolejną ceremonię, tym razem w wykonaniu młodego, lecz rozwijającego się w szybkim tempie Arka Ufnala. Kowboj Arek, najszybszy ręcznik po wschodniej stronie Brynicy poszukiwał w Termach na Śląskim Zachodzie swej wybranki. Ceremonię miałem już okazję zobaczyć podczas tegorocznego turnieju w Termach Maltańskich i szczerze powiem, uległa znacznej poprawie. Arek powiększył również swe umiejętności w posługiwaniu się dwoma ręcznikami, szczególnie w technice asynchronicznej, choć z powodu efektów strobo nie było łatwo to zaobserwować, warto swoje atuty lepiej podkreślać. Był to chyba najgorętszy seans tego dnia, ku uciesze wielu spragnionych mocnych wrażeń saunowiczów.

Ostatni seans nadszedł szybciej niż można by się tego spodziewać, być może ze względu na dłuższe schładzanie po dogrzaniu przez Arka. Na koniec poczęstowani zostaliśmy drużynowym seansem wybuchowej mieszanki talentów Daniela, Tomka i Mateusza. Seans "Piaski Czasu" z tegorocznych Mistrzostw Polski pokazał że tamten świetny debiutancki występ, to nie był przypadek. Mimo że Tomek i Mateusz od Mistrzostw nie mieli w ręku ręcznika, nie zapomnieli co z nim się robi. Po udanym seansie i moich ulubionych cytrusach w powietrzu poczułem się dopieszczony i żegnając się z przyjaciółmi mogłem spokojnie odejść na spoczynek.

Mimo mało saunowej pogody, frekwencja dopisała, humory u gości również. Kolejna noc, zapewne już w bardziej saunowych okolicznościach przyrody, za miesiąc w klimatach bawarskich, będziemy bawić się na Oktoberfest z niemieckimi gośćmi specjalnymi, na co z tego miejsca zapraszamy wszystkich miłośników saun i piwa.

 

Autor: Marcin dla poprawnesaunowanie.pl

Zdjęcia: Arkadiusz Ufnal

 W środku kapryśnego sierpnia 2016 roku odbyło się ciekawe wydarzenie saunowo-imprezowe. Nasz Rysiu Rak świętował swoje urodziny w bajecznym miejscu, niedaleko centrum Bielska-Białej. Liczną grupą www.poprawnesaunowanie.pl przybyliśmy na zaproszenie tak znakomitej persony. To wydarzenie nie mogło nas ominąć. Ośrodek Cezar, gospodarz tego spotkania, to miejsce ciche i dyskretne, idealne do prowadzenia ośrodka naturystycznego. Jest to hotel z dużym ogrodem do dyspozycji naturystycznych gości, znajduje się tam basen, spa oraz to co dla nas najważniejsze sauna. Jest to sauna fińska z temperaturą od 80 do 90 stopni. Może pomieścić troszkę ponad 20 osób. Raz w miesiącu odbywa się tam dzień z ceremoniami saunowymi - oczywiście seanse przeprowadza Ryszard Rak.

Aby dostać się do Sauny Cezara trzeba wdrapać się na dosyć sporą górkę - na szczęście cały podjazd można zrobić samochodem. Samo poruszanie się po obiekcie też wymaga troszkę gimnastyki - ci co chcą mogą korzystać z ogrodu położonego w wyższych partiach działki. Jednak dla tych co nie lubią się przemęczać jest wystarczająco dużo miejsca przy samym obiekcie. Jest on dużych rozmiarów, tu i ówdzie porozmieszczane są różne atrakcje dla wypoczywających, masa leżaków, te przy basenie, oraz te położone dalej - bardziej dyskretnie. Tu huśtawka, tam zjeżdżalnia . Na górze grill, po drodze atrakcje dla dzieci. Na prawdę jest tego dużo, każdy znajdzie coś dla siebie. Bardzo ciekawe miejsce na wyciszenie się, kontakt z naturą i naładowanie baterii.

My jednak zawitaliśmy tu w dzień bardzo wyjątkowy. Czekało nos mnóstwo atrakcji, na początek grill na samej górze działki, dziarsko wzięliśmy się za forsowanie wzniesienia. Opłaciło się nam po stokroć. Wielki grill aż uginał się pod ciężarem wspaniałości będących dziełem uroczej małżonki Sylwii. Dodatkowo widoki na góry Beskidu Śląskiego dodawały uroku tym niezapomnianym chwilom. W gronie przyjaciół saunowego świata rozpoczęliśmy tą udaną imprezę. 

Jadło szybko zaspokoiło nasz głód, jednak każdy saunomaniak wie, że głód odczuwalny w żołądku jest niczym w porównaniu do "głodu saunowego", wszystko fajnie, ale mamy Rysia Raka, oraz innych saunamistrzów, mamy saunę, a my tu tak siedzimy i marnujemy tak świetną okazję. Na szczęście nasz nieoceniony gospodarz szybko zorientował się co chodzi nam po głowach i zaprosił nas na pierwszy tego dnia seans. Seans niemalże popisowy, oczywiście witki i kalejdoskop zapachów ziół i natury. Wszystko to co najlepsze od Ryśka wylądowało na piecu i na naszej skórze. Do tej pory czuję te zapachy i ślady po przemiłym biczowaniu witkami Ryśka. 

Po seansie przejęła nas w swoje ręce Sylwia. Kolejny poczęstunek - nie ma lekko, kto się schłodził to musi się wzmocnić i przekąsić małe co nieco, z rękami pełnymi smakołyków udaliśmy się na leżaki. Czas szybko mijał na rozmowach i żartach, nie wiadomo kiedy zleciała nasza przerwa - na seans zaprosił nas Zbyszek Jończyk i Kasia Brańka. Rozpoczął się w rytmach góralskiej muzyki, pierwsza runda Kaśki, wesoła nuta i szybkie machanie, sauna szybko nabrała temperatury. Następnie miał wchodzić Zbyszek, ale nie, któż to wchodzi do sauny, z twarzy Merilyn Monroe, z figury Bohdan Łazuka - nie nas nie oszukasz toż to nasz kochany Zbysiu w przebraniu Merilyn, na wstępie brawurowe wykonanie "happy birthday mister president". Jak zwykle, komicznie i śmiesznie. Rysiek ze śmiechu o mało się nie popłakał, jak my wszyscy zresztą. Nasza Merilyn, roztrzęsiona po spotkaniu z "el presidente" wzięła się w garść i polała ostro na piec. Z typowym dla siebie drygiem do tej roboty rozmachała saunę do czerwoności. 

Nadeszła chwila relaksu, czas na piw... napoje chłodzące, przekąski i leżakowanie w przepięknym ogrodzie. Przy czym czekała na nas pyszna niespodzianka, tort na miarę Ryśka, ustrojony w atrybuty Saunamistrza, oraz duży aparat Canona. Po prostu świetny, aż żal było go jeść - ten żal szybko odszedł, jednak co tort to tort. Nie ładnie jest odmawiać, a saunowicze to kulturalni goście :).  Scenariusz podobny jak powyżej, minęła dosłownie chwila, mrugnięcie powieką, a już zostaliśmy proszeni na kolejny seans. Rysiek zapowiedział, że będzie gorąco. No cóż, nie przestraszył nas, a może nawet wręcz przeciwnie gdyż okazało się, że sauna pękała w szwach. Powiedział, że będzie gorąco i tak było. Chyba najgorętszy tego dnia seans, Saunamistrz niczego nam nie żałował, ciepła ani zapachów, pod sam koniec oddał stery swojemu następcy Rysiek Jr. ostro wziął się do roboty i poprawił po ojcu. Z sauny o mało nie wypełzłem, na szczęście metr od niej jest  prysznic i przerębel, tym razem moje schładzanie było procesem powtarzalnym kilkakrotnie. Zdecydowanie był to seans, którego szybko się nie zapomni. 

Dzień jeszcze się dobrze nie zaczął, a dla ekipy www.poprawnesaunowanie.pl już skończył, nasi najmłodsi członkowie i najwytrwalsi saunowicze musieli już iść do łóżeczka, a rodzice grzecznie kończyć imprezowanie. Pożegnaliśmy się z gospodarzami i z żalem w sercach udaliśmy się do domu. Czas w Ośrodku Cezar minął nam błyskawicznie, jak zawsze zresztą przy tak doborowym towarzystwie i ciekawych seansach. Jeszcze raz życzymy Solenizantowi dużo zdrowia i wielu udanych seansów. Mamy zamiar uczestniczyć w jak największej ich ilości. Mam nadzieje, że po takiej imprezie Rysiek czuje, że posiada duże grono swoich fanów i że ma komu przygotowywać tak wspaniałe seanse.

 

Autor: Krzysiek dla poprawnesaunowanie.pl

Zdjęcia: Ryszard  Rak www.fotorak.com.pl

Jakiś czas temu doszły nas słuchy, że szykuje się otwarcie nowego obiektu saunowego w Krakowie. Kiedy Dawid Wąsowicz zaproponował przetestowanie owego jeszcze przed otwarciem nie zastanawiałyśmy się ani chwili.... Tym bardziej, że wymagane tam będzie poprawne saunowanie.

 

2 lipca w trzydziesto stopniowym upale dotarłyśmy na Borowinową 2 w Krakowie. W piwnicach apartamentowca w uzdrowiskowej części Krakowa (Swoszowice) na testowanie zebrała się grupa około 30 saunamistrzów i saunamaniaków gotowa poddać obiekt najcięższej próbie ogniowej. Przywitani przez Dawida i Marcela (Marcina Zawickiego) opiekującego się w tym dniu obiektem udaliśmy się na wstępny obchód.

 

Przebieralnie rozdzielnopłciowe niewielkie, ale z dość dużą ilością szafek i jednym prysznicem.

Wąskie i kręte korytarze w tajemniczy sposób prowadzą nas do kolejnych atrakcji, na które składają się:

- Sauna parowa – duża z dwoma dyszami rozprowadzającymi parę i dużym wyciągiem, nie robi się duszno pomimo dość dużej temperatury,

- Sauna rasoul -  parowa chłodniejsza ze stołem do zabiegów, prysznicem wewnątrz i wspaniałą mgiełką solankową (sterowaną osobnym przyciskiem – można sobie zapodawać kiedy się ma na to ochotę),

- Sauna bio – w tym dniu poza wypoczywalnią najchłodniejsze miejsce w saunarium ;),

- Sauna Event – fińska - główne nasze w tym dniu miejsce przebywania – sauna przeznaczona do seansów mieszcząca spokojnie 60 osób. Mocny fajnie oddający piec, trzy poziomy ław ułożonych w literę C i dość dużo miejsca do machania – saunamistrz może rozwinąć „skrzydła”,

- „Smocza Jama” – ekstremalnie gorąca fińska sauna (temperatura 115 stopni), dwa poziomy ław w literę L (dojście do części tylko po ławie dolnej) mieszcząca 10 max 12 osób,

- Wypoczywalnia – solna ściana i 9 leżaków oraz klimatyzacja pozwalają wypocząć po gorących seansach,

- Jacuzzi – duże ośmioosobowe średnio gorące za to z bardzo mocnymi dyszami (można wymasować nereczki ;) ) przy nim 4 kamienne podgrzewane leżanki,

- Prysznice w dwóch miejscach – dwie wnęki z wiaderkami i prysznicami naprzeciw sauny fińskiej i dwie   naprzeciw smoczej jamy, tam też deszczownica z regulowaną temperaturą i kierunkiem wylotu wody,

- Studnia do schładzania – lodowata woda czekająca na 4-5 osób,

- Lodopad  naprzeciw którego znajduje się kranik z wodą.

Po zażyciu wszystkich przyjemności można się udać do części restauracyjnej serwującej wiele napojów a także zimne i gorące dania. Mamy tu do dyspozycji kilkanaście stolików. Fani Euro mogli tam też śledzić mecz na podwieszanym TV.

 

Ponieważ Sauna miała zostać przetestowana w warunkach bojowych seanse w tym dniu odbywały się co 30 minut.

 

Rozpoczął kochany przez wszystkich Ryszard Rak – uraczył nas tradycyjnie rosyjską muzyką, zapachem mieszanki uzdrawiającej wśród której znajdowały się: echinacea, dziurawiec, szpilki sosny, eukaliptus i palone drewno i oczywiście wanty tym razem nie tylko brzozowe, ale i pokrzywowe.

 

Dawid Wąsowicz jako drugi poddał piec maksymalnemu obciążeniu przy muzyce Two Steps From Hell i zapachu mango, pomarańczy i śliwki.

 

Jako trzeci rozgrzewał nas Robert saunamistrz z Aquadromu. Zapachy trawy cytrynowej, miodu i jałowca świetnie komponowały się z nastrojową celtycka muzyką.

 

Czwarty seans był zupełnie inny, bo interaktywny. Przez  historię kolegi, który został delikatnie mówiąc wykiwany przez Matyldę prowadziły nas zapachy whisky, cytryny i banana oraz klaskanie śpiewanie i granie na „przeszkadzajkach”. Całym zamieszaniem przy pomocy ręcznika wprawnie dyrygowała saunamistrzyni Daria Muzyczka.

 

Piotr Klus saunamistrz amator poprowadził klasyczny aufgus. Piątemu seansowi towarzyszyły zapachy śliwki i mango z pomarańczy.

 

Kolejnym klasycznym seansem przy zapachu czarnej porzeczki dogrzewała nas Klaudia Szczurek.

 

Do sauny po raz kolejny powrócił Robert, który tym razem użył zapachu ziół alpejskich i świerku.

 

Rysiu opowiadał nam „O czym szumią wierzby” – teraz postanowił nas zrelaksować i wyciszyć walerianą, serdecznikiem i cytrynową melis syberyjską. Seans długi zakończony indywidualnym masażem wantami brzozowymi i pokrzywowymi. Aby nie opadł z sił w masażu dzielnie wspierała go żona Sylwia za co bardzo dziękujemy :).

 

Z tego seansu kilku śmiałków wyrwało się na dodatkowy nie przewidziany wcześniej seans hard core  w „Smoczej Jamie” – gdzie Marcel i Paweł Kapera przy temperaturze 115 stopni testowali ich  wytrzymałość.

 

Daria tym razem w seansie „Credit cards accepted”. Johnny Cash oraz zapachy dymu, dziegciu brzozowego i świeżej brzozy wprowadziły nas w świat westernu.

 

W finałowym seansie wieczoru odwiedzili nas goście z Rumunii. Klimat dla nich przygotował Marcel. Wraz z tanecznymi rumuńskimi rytmami do sauny wkroczyli Dawid z Robertem i przy pomocy ręczników starali się za wszelką cenę zarobić na zbierane przez piękne kobiety datki -niestety jak to w saunie bywa trafili na samych golców ;).

 

Pomiędzy seansami mogliśmy w saunie parowej raczyć się rozdawanymi przez Dawida maseczkami i peelingami.

 

Po całym wieczorze testowania mogliśmy podzielić się naszymi wrażeniami i uwagami. W tym celu saunarium przygotowało specjalną ankietę. Wśród uwag znalazły się:

- brak wentylacji w saunie eventowej,

- słaba wentylacja na terenie saunarium,

- niskie ciśnienie wody w prysznicach przy takiej ilości osób ciężko było się spłukać,

- nagłośnienie w saunie seansowej wymaga poprawienia,

- zbyt mała ilość wieszaków,

- brak możliwości wyjścia na zewnątrz,

- zbyt niski sufit przy lodopadzie – można się uderzyć w głowę.

Był to bardzo udany i intensywny wieczór testowy. Jak to przy testach bywa wychodzą różne braki, pomimo tego bawiliśmy się wyśmienicie a ekipa saunarium troskliwie o nas dbała. Fajnym doświadczeniem była możliwość odwiedzenia obiektu zanim zostanie oficjalnie otwarty, sprawdzenie jego możliwości i podzielenie się spostrzeżeniami, tak aby klienci mogli zobaczyć obiekt już bez braków tylko w dobrym świetle.

 

Chcąc konsekwentnie sprawdzić, czy uwagi „testerów” zostały uwzględnione udałyśmy się na Borowinową tydzień później na oficjalny weekend otwarcia. W piątek seanse prowadził Dawid.

Seanse w sobotę i niedzielę przeprowadzał Marcel. Tym razem odbywały się w kameralnym gronie.

W Saunie Eventowej pojawiły się dwa duże sufitowe wyciągi wentylacyjne. Sauna bardzo ładnie się dogrzewa i nie jest już duszno.

Zmniejszona o 2 stopnie temperatura jacuzzi wydatnie wpływa na mniejszą wilgotność na korytarzu, poprawiona została wentylacja w całym obiekcie.

Poprawiono ciśnienie wody w prysznicach i jest też więcej wieszaków na ręczniki.

Przez te kilka godzin mogłyśmy jeszcze raz zakosztować całego bogactwa atrakcji, co przy wcześniejszym pobycie z racji częstych seansów było raczej trudne. Jesteśmy pod wrażeniem zmian na lepsze choć był na to tylko tydzień czasu. Cieszymy się, że powstał kolejny obiekt z poprawnym saunowaniem na wysokim poziomie.

 

Autor: Kaśka i Magda dla poprawnesaunowanie.pl

 

Wiedzione niestrudzonym, saunamaniackim pędem, do odkrywania nowych miejsc na mapie gorącego odpoczynku, odwiedziłyśmy z siostrą 4 czerwca, saunarium w działających zaledwie od 1 czerwca Chochołowskich Termach. To był pierwszy dzień działania strefy saun. Od 1.04 działała tylko sauna w strefie basenowej. (Tak, tak, tekstylni mają swoją)

 

Saunarium działa na razie na "pół gwizdka". W pierwszym dniu czynne były:

·     sauna fińska, zwana widokową w której odbywają się seanse

·     sauna sucha z młynem wodnym 

·     łaźnia aromatyczna

·     sauna na podczerwień (chyba jedna z większych, jakie widziałam)

·     taras z widokiem na Tatry

·     wypoczywalnia na pięterku (ale też jeszcze nie wykończona, choć już są leżaczki i można korzystać)

·     bar z napojami 

·     prysznice rozdzielnopłciowe (chyba doliczyłam się po 16 stanowisk dla każdej płci - sporo)

·     grota solna

Będą jeszcze sukcesywnie uruchamiane:

·  Góralski Domek - sauna na tarasie widokowym 

·  sauna BIO z jałowcem 

·  łaźnia parowa 

·  grota lodowa

·  basenik zewnętrzny

·  lodopad

·  ścieżka Kneippa

ale to, co jest, już pozwala fajnie wypocząć i spędzić czas, nie nudząc się.

 

To był pierwszy dzień, więc wiadomo, wszystko wychodzi w czasie działania. 

Ale Marcin (którego znamy i lubimy, a wcześniej był Saunamistrzem w Białce)  wszystko, co zauważy skrzętnie notuje, do poprawki.

Uwagi klientów też są brane bardzo poważnie i co się będzie dało, obiecują wprowadzić w życie w miarę możliwości oczywiście.


Saunarium jest strefą nietekstylną, obowiązuje poprawne saunowanie.

Na wejściu dostaje się w cenie ręcznik, lub pareo (fajne, frotowe z kieszonką ), duży plus, mniej własnych ręczników się zużyje. Zaraz obok, za zasłonką można się przebrać z kąpielówek ( na razie wejście do saunarium tylko przez strefą basenową), na razie trochę mało wieszaczków na nie. Mam nadzieję, że się to poprawi.

Pierwsze, co się rzuca w oczy, to przestrzeń. 

Duży hol z fotelami i stolikami, w którym znajduje się mini bar z napojami. Fajne, wygodne przejścia, między poszczególnymi atrakcjami.  Taras z widokiem na Tatry, naprawdę sporych rozmiarów (wczoraj widok podświetlonego zachodzącym słońcem Giewontu - piękny), wiele leżaków, miejsca tyle, że każdy się zmieści. Myślę, że opalanie się na tym tarasie, będzie wspaniałą opcją w letnich miesiącach. Zwłaszcza, jak już będzie można korzystać z basenu. Na pięterku, naprawdę duża wypoczywalnia z kilkoma zakamarkami, tak, że nie siedzi się na jednej, wielkiej hali dworcowej, tylko można się gdzieś w bardziej ustronnym miejscu ulokować. Tam też nie wszystko jeszcze dostępne.

Na noce saunowe, czy imprezy, nawet typu konkursowego, świetny obiekt, bo na takiej powierzchni, każdy ma gdzie odpocząć, między pobytami w saunie. Jeżeli chodzi o wrażenia z samych saun, to...nie podzielę się relacją. Całe moje saunowanie ograniczyło się do sauny widokowej.

Seanse w godzinach popołudniowo-wieczornych odbywają się co godzinę. Dzięki uprzejmości gospodarzy, mogłyśmy i my przeprowadzić seanse w takiej nowiutkiej, prawie nieużywanej saunie. Zaszczyt i trochę tremy. Po każdym seansie byliśmy częstowani mini szaszłyczkami z mrożonych owoców (banan, arbuz, czarna jagoda)


To troszkę o tejże saunie:

Duża. Cztery poziomy półek, ulokowanych na jednej ścianie, druga ściana, to szyba z widokiem na taras zewnętrzny i Tatry. Trochę się trzeba nabiegać w czasie seansu. Idealna dla dwóch Saunamistrzów, mogą się po dwóch stronach pieca ulokować. Piec na ścianie widokowej mocny, daje radę. Spokojnie da się dogrzać całą saunę, nawet dwoma cebrzykami wody. Kamienie, głębiej, nie wystają nad piec i nie ma możliwości strącić ich  (choć obstawialiśmy, który z Saunamistrzów i tak by dał radę) Trudno jest domachać do górnych półek, dostają parę i ciepło, ale bez podmuchów, więc bywa duszno. Ale to kwestia znalezienia optymalnego sposobu rozprowadzania tam powietrza, wyczucia jeszcze i pieca i pomieszczenia. To był pierwszy dzień jej działania. Ławki bardzo szerokie, super sprawa, można wygodnie, głęboko siedzieć, nie przysiadając stóp siedzącego wyżej, co jest bolączką wielu saun. Fajnie się patrzy, siedząc w saunie na góry, ale z drugiej strony, także na wypoczywających na tarasie i vice versa. W czasie trwania seansu da się  go oglądać z zewnątrz. Na zawodach jedna grupa może brać udział wewnątrz, kolejna cała, po drugiej stronie szyby. ( tak na poważnie, to na zawody trzeba by całą tę powierzchnię szczelnie zasłonić, żeby była możliwość użycia jakichkolwiek świateł, czy innych efektów) Można fajnie ludzi rozpraszać, biegając tam i robiąc np. głupie miny. Wyzwanie dla Saunamistrza - złośliwiec na zewnątrz może zrobić show zamiast Niego. 

Ogólnie, podoba mi się ta sauna, mało intymna atmosfera, ale nadrabia pięknymi widokami.

 

Co do ekipy saunarium.

Z Marcinem współpracują Saunamistrzynie: Monika, Agnieszka i Karolina. Miałyśmy szczęście poznać Je wszystkie. Bardzo dziękuję wszystkim za ciepłe przyjęcie, od razu poczułyśmy się jak u siebie. Za oprowadzanie po obiekcie, możliwość pomachania sobie w nowiutkiej saunie. Słuchanie wszystkich uwag i podpowiedzi, co do udoskonalenia strefy. Marcin i Jego kobiecy team  mają zapał, chęci, energię i  dużo zaangażowania. Widać, że chcą stworzyć fajne, dobre saunarium. Cały czas myślą, co jeszcze można zrobić, dopracować, ulepszyć. 

A pracy będą mieć duuużo.

Przede wszystkim z upilnowaniem ludzi, którzy przemycają nałogowo kąpielówki, pod ręcznikiem, stopy kładą na dechach bezpośrednio . Trzeba będzie dużo edukacji i oczu na około głowy do pilnowania, oraz konsekwencji w egzekwowaniu zasad regulaminu. Pewno się to później unormuje. To był pierwszy dzień, w dodatku wejście z okazji otwarcia strefy gratis, więc i ciekawskich więcej. Potem może będą wchodzić bardziej świadomi goście. Podziwiam chęć nauki ze strony dziewcząt, które zaczynają dopiero, uczą się. Ale widać postępy dosłownie z ceremonii na ceremonię. Między seansami, na boku wiele czasu ćwiczyliśmy  machając i ucząc się od siebie na wzajem technik, obradując, jak najlepiej wykorzystać walory sauny seansowej.

 

Jeszcze jeden duży plus mi się przypomniał. 

Żadnych alkoholi, poza piwem. To szansa, że nie będzie podpitych, przeszkadzających innym klientów. Piłam pyszny, grapefruitowy krusher z cytrynką i dekoracją z melisy, po seansie takie lodowate orzeźwienie - cudo.

 

Ja już wiem, że będę tam jeździła. 

Podoba mi się.

Nawet teraz, jest tam jak wypocząć, a jak wszystko będzie dostępne, to na prawdę Chochołowskie Termy mają szanse być znaczącym miejscem, wśród saunariów. Pod warunkiem ścisłego trzymania się  zasad poprawnego saunowania i nie popuszczania cugli niesubordynowanym.  Oczywiście mam nadzieję, że po dopieszczeniu obiektu, okrzepnięciu, rozpracowaniu spokojnym wszystkiego, zaczną też może organizować noce saunowe, może jakąś inną formę imprez. Może też włączą się w organizację turniejów.


Trzymam kciuki, dopinguję i zachęcam wszystkich do odwiedzin tego nowego podhalańskiego ośrodka.


Nie trzeba czekać, aż wszystko będzie działać, już jest fajnie.

 

 

Autor: Kaśka dla poprawnesaunowanie.pl

4 czerwca 2016 miało miejsce nie lada wydarzenie w Termach Krakowskich. Połączenie obchodów dnia dziecka, otwarcia basenu i plaży, wspólnego grillowania oraz dziecięcego saunowania a na koniec Mistrzowska Noc Saunowa przeplatana konkursem Master of Towel.

Zacznijmy od imprezy skierowanej dla najmłodszych, na odświeżonym placu zabaw dodane zostały atrakcje w postaci hamaków do bujania się, mini basenu oraz sceny przy której odbywały się gry i zabawy prowadzone przez wspaniałe Saunamistrzynie, Izę i Kingę. Malowanie buzi, tatuaże, balony z helem, pląsy i tańce, czy pokaz nurkowania, dla najmłodszych przewidziane były również soki i napoje oraz kiełbaski z grilla. Po godzinie 16 i 17 odbywały się seanse dla dzieci, na pierwszy ogień w paszczę lwa poszedł Łukasz Stajno. Ogromna trema, bo i publiczność wymagająca, Łukaszowi mimo czapki mikołaja nie udało się oczarować samym wyglądem, musiał dać z siebie wszystko robiąc to co umie najlepiej, czyli czarując ręcznikiem do dziecięcych hitów, przekupując najmłodszych m.in coca colą z oranżadą, która unosiła się w powietrzu. Oczywiście nie obyło się na początku seansu bez lekcji poprawnego saunowania, młodzi adepci pilnie słuchali Saunamistrza i stosowali się do jego zaleceń, cieszy to że już kształcimy młodych i świadomych saunowiczów. W seansie uczestniczyła najmłodsza saunowiczka, zarazem członek ekipy poprawnesaunowanie.pl, Lena bacznie przyglądała się i chłonęła całą sobą pierwszy w życiu seans saunowy. Po ceremonii przyszła pora na lody, młodzi saunowicze po godzinie ochoczo stawili się na kolejny seans, prawie pełna sauna a w niej Mistrzowskie przedstawienie Izy Krupy  i Dawida Bonkowskiego w seansie z Mistrzostw Polski - "Mały świat wielkich odkrywców". Ponownie przypomnienie zasad poprawnego saunowania, choć młodzi adepci saunowania po poprzednim seansie już poczynili postępy. Dawid i Iza swym pozytywnym zakręceniem i radością przepełnili wszystkich obecnych na seansie przypominając o myciu zębów i tańcząc w rytm kaczuszek. Z tego miejsca chciałbym podziękować za te seanse dla najmłodszych i życzyłbym sobie aby w każdym saunarium organizowane były takie wydarzenia, podczas których możemy przekazać i wpoić naszym pociechom kulturę poprawnego saunowania, to nieoceniony wkład który zaowocuje w przyszłości poszerzeniem świadomości w naszym społeczeństwie.

Między seansami, najmłodsi mogli skorzystać z pokaźnych rozmiarów basenu który stanął nieopodal placu zabaw wraz z przylegającą plażą, na której wg. zapewnień właściciela Dariusza Rymara wyświetlane będa na ogromnym telebimie mecze EURO 2016 zapraszamy wszystkich kibiców. 

Gdy nadeszła wieczorna pora, ogromna rzesza saunowiczów stawiła się przy saunie w oczekiwaniu na pierwszy seans nocy saunowej, który przeprowadził Mistrz wyrabiania pizzy Dawid Bonkowski z Saunaparku Zielone Wzgórza. Seans z Mistrzostw "Zróbmy sobie gastro" swym tytułem zapowiadał to co miało dziać się tej nocy, ponieważ jak się mogliśmy później przekonać stoły uginały się od grillowanych potraw, sałatek, słodyczy, ciast i innych dobroci nie do przejedzenia. Wracając do seansu Dawid z seansu na seans staje się jeszcze bardziej profesjonalnym Saunamistrzem, czuje muzykę a ręcznik to przedłużenie jego rąk. Jego technika wyrabiania ciasta na pizzę jest efektowna i efektywna, wirujący na ręce ręcznik wytwarza słup ciepła który uderza we wszystkich pod nim. Brawo Dawid twoja radość w saunie udziela się wszystkim

Drugi seans dnia to Harry Potter w wykonaniu nowicjusza Miłosza. Jego seans zaliczeniowy z Akademii Saunamistrzów zaprezentował go z bardzo dobrej strony. Widać że mimo krótkiego stażu Saunamistrzowskiego opanował on już wiele technik rozprowadzania ciepła. Na pochwałę zasługuje również jego kondycja, przez cały seans prawie bez odpoczynku wachlował nas różnymi wymyślnymi technikami, nie wychodząc przy tym z synchronizacji z tytułową muzyką filmową, która przyznam była nie łatwa do machania. Troszkę czasu na dopracowanie kilku technik i dobry temat a Sauna Cup 2017 czeka.

Kolejny seans tej nocy w wykonaniu Daniela miałem już okazję oglądać, jednakże tym razem zagorzali fani Smoka Wawelskiego stawili się tak licznie, że niestety dane i było jedynie podziwiać go zza szyby. Wspomnę jedynie że Saunamistrz wciąż szlifuje swoją technikę i poczynil duże postępy, jego kreacja wspaniale wpisuje się w każdą tego typu imprezę a rzesza fanów jedynie potwierdza że charyzma to nieodłączna cecha Saunamistrza.

Po raz kolejny miałem przyjemność podziwiać Darię i Sebastiana w ich przedstawieniu o Adamie i Ewie. Obawiałem się że ich seans nasycony skomplikowanymi figurami gimnastycznymi i dużą ilością synchronicznego machania w mniejszej saunie może nie być tak widowiskowy. myliłem się, profesjonalnym Saunamistrzom nie przeszkadzało to w ogóle, dostosowali swoje widowisko do warunków i po raz kolejny przedstawili nam wspaniałą historię wygnania z raju i współczesne perypetie pierwszej pary kochanków.

Cleo w Kelo to seans Dawida Bonkowskiego i jego pięknej partnerki. Muzyczny seans przesycony wspaniałą pracą ręczników do piosenek artystki Cleo. Bardzo pozytywny i radosny seans, oby takich więcej, chillout i dobra temperatura, to jest to co tygryski lubią najbardziej.

O północy odwiedził nas Kopciuszek, pracując cały dzień przy grillu i zajmując się dziećmi, Iza o północy mogła wreszcie pójść na bal. Była to troszkę odświeżona historia z jednej z najbardziej popularnych baśni. Iza samą swą obecnością sprawia, że każdy rozdziabia paszczę jak u dentysty prezentując nawet nieświadomie swoje uzębienie, działa ona jak ziółka które uwielbiają rastamani. Dzięki Izunia za naładowanie pozytywną energią.

Po balu zjawili się menele w poszukiwaniu resztek, tym razem szef ekipy żulików z Zagłębia Sebastian dotarł do Krakowa na Zakrzówek na niewidzialny dworzec z przyszłości ze swym towarzyszem Łukaszem. Bracia spod jednego śmietnika raczyli nas swoimi mieszankami zapachowymi, podczas sprzątania po imprezie, racząc się specjałami ze śmietnika, rozmachiwali w spektakularny sposób gorące powietrze, ich synchronizacja i rozumienie się bez słów przepowiada rychłe zwieńczenie ich wieloletniej pracy Mistrzostwem Świata. Zanim jednak to nastanie, menele na chwilkę stały się Kopciuszkiem wygrywając w totka, jednakże nie tak ładnym i roztropnym jak ich poprzedniczka, roztrwonili swoją fortunę na browarki i hulanki, znaleźli jednak pracę na Zakrzówku u Darka.

Ostatni seans nocy saunowej trwał chyba pół godziny, wszyscy Saunamistzowie obecni na nocy wchodzili po kolei i próbowali dogrzać wszystkich żądnych tego saunowiczów. Wygrali Saunamistrzowie, choć nie mieli łatwo, brak tlenu i zdrowy rozsądek wygrał, jednakże każdy wyszedł z sauny z naładowanymi na maxa bateriami i uśmiechem na twarzy.

Między seansami, rozegrany został jeszcze konkurs Master of towel, czyli pokazy Saunamistrzów do muzyki poza sauną. Na scenie zewnętrznej wszyscy chętni Saunamistrzowie występowali po kolei, a oceniała ich publiczność. Zwycięzcą okazał się Łukasz Stajno, kolejno na pudle stanęli Daria Dembińska i Dawid Bonkowski. Gratulacje to były wspaniałe pokazy.

Dzień pełen wrażeń zakończony nocą saunową, minął jak każda dobra chwila, zbyt szybko.  Wspaniały pomysł na tego typu imprezy, połączenie promowania poprawnego saunowania, oraz wspaniałe pokazy Saunamistrzów, oraz pyszne jedzenie, dla każdego coś miłego. To wszystko w rodzinnej i ciepłej atmosferze. Ogromne podziękowania dla wszystkich biorących udział w tym wydarzeniu, polecam wszelkie wydarzenia mające miejsce w Termach Krakowskich. Do zobaczenia w saunie!

Autor: Marcin dla poprawnesaunowanie.pl

 

Witamy wszystkich czytelników www.poprawnesaunowanie.pl Dziś po raz czwarty będziemy mieli przyjemność uczestniczyć w Mistrzostwach Polski Saunamistrzów w których 16 zawodników indywidualnych oraz 16 drużyn zmierzy się w walce na ręczniki i pomysłowość. Główną nagrodą o którą walczyć będą Saunamistrzowie prócz pieniężnej, ufundowanej przez firmę Bassau jest wyjazd całego podium indywidualnego i drużynowego do Satamy na finał Mistrzostw Świata 2016. W trakcie zawodów przeprowadzany będzie przez PTS tradycyjnie konkurs "Moc Mistrza Sauny" w którym mogą mierzyć się zarówno Saunamistrzowie jak i saunowicze w sile swego podmuchu ręcznikiem, przewidziano jak zwykle wspaniałe nagrody i dyplomy dla najlepszych. Polskie Towarzystwo Saunowe ukoronuje również najlepszego Saunamistrza Publiczności i Drużynę która zaskarbi sobie łaski saunowiczów. Zapraszamy do kolejnej relacji NA ŻYWO!

 

Czwartek 26.05.2016 - Konkurencja indywidualna


10:15 Ryszard Rak - Hotel Kotarz - "Sołdat"

 Seans Ryśka to opowieść o rosyjskim żołnierzu który szuka słowiańskiej duszy. Zaprosił nas w podróż składającą się z trzech etapów. Mieliśmy okazję zobaczyć, krótkie migawki z jego życia. Początek to życie chłopa, następnie pobór do wojska, by na końcu w pełni chwale iść na zasłużony odpoczynek do cywila. Seans Ryśka jak zwykle obfitował w intensywne wrażenia zapachowe, nikt tak jak On nie dba o nasz komfort na tym polu. Jest to mistrz w tej dziedzinie. Dodatkowo widzieliśmy jak wygląda Rosyjska wieś. Na polu konie i piękne nagie dziewczyny ujeżdżające je w piękną słoneczną pogodę (nad wejściem powieszone było zdjęcie dokumentujące ten cud natury). Seans był dosyć dynamiczny, Saunamistrz używał wielu ciekawych technik i nie żałował wody na piec. Bardzo ciekawa propozycja na rozpoczęcie dzisiejszych zmagań. 

11:00 Dawid Wąsowicz - Megiw - "Can You Escape?"

Tym razem byliśmy na seansie jako obserwatorzy. Dawid musiał dzień wcześniej mocno "zapić". W każdym razie z jakiegoś powodu nie pamięta co się z nim w nocy stało. Obudził się w zamkniętym na klucz pomieszczeniu, wokół wiele zagadek i zadań do zrobienia. Jednym słowem znalazł się w niezłych opałach, aby się z nich wydostać musi odkryć cztery cyfry, które stanowią szyfr do sejfu, przechowującego klucz do drzwi. Aby pozytywnie zaliczyć wszystkie zadania musi wznieść się na wyżyny swoich saunamistrzowskitch umiejętności. To, że teraz piszę tą relację świadczy dobitnie o tym, że mu się udało. Dawid dwoił się i troił, by spotęgować wrażenia udało mu się zsynchronizować swoje ruchy z muzyką, wiele razy udało się to perfekcyjnie, efekt był wręcz piorunujący. Dawidowi należą się wielkie gratulację za to jak dużo włożył przemyśleć w każdy element seansu. Uczestnictwo w nim to prawdziwa uczta dla saunamaniaków.

11:45 Adam Górka - Termy Krakowskie - "Pijany Mistrz Kung Fu"

Adam to mnich, który ma problem z alkoholem. Został przyłapany przez swojego mistrza gdy w piwnicy klasztoru dzielnie popijał sobie winko z bukłaczka. Miarka się przebrała, został wysłany do celi klasztornej na odwyk, cela znajduje się w saunie i trzeba zaznaczyć, że nie był tam sam, my wszyscy, nałogowi saunamaniacy też potrzebujemy się leczyć (choć nie wszyscy chcą). Adam to człowiek wielu talentów, także udało mu się przemycić trochę wina do celi. W obawie, że się przegrzeje, od razu się do niego zabrał, dzieląc się z nami wszystkimi. Po lekkim upojeniu mieliśmy przyjemność oglądać spektakl jednego aktora "styl pijanego ręcznika", często przeplatany z grą aktorską, nieźle wplecioną w podkład muzyczny. Machanie ręcznikiem po pijanemu wyszło mu bardzo efektownie, publika non stop uśmiechnięta co chwilę nagradzała go gromkimi brawami. Adam potwierdził swój duży talent. Wielkie gratulacje !

12:30 Monika Dziubińska - Hotel Piwniczna - "Imprezowa kura domowa"

Monika przedstawiła nam minusy pewnego małżeństwa. Otóż, jak wielu z nas wie, małżeństwo bardzo często kończy pewien okres w naszym życiu, mniej imprez, mniej wycieczek ze znajomymi. Obowiązków dochodzi, a jeszcze jak się trafi na zazdrosnego partnera, to już może być koniec świata dla osoby o naturze imprezowej. Tak właśnie trafiła Monika. Mąż w pracy, a ona jako kura domowa zostaje w domu by sprzątać i gotować. Pewnego dnia, jej koleżanka namówiła ją na imprezę. Niczym Kopciuszek, przebrała się i udałą na disco, by szczęśliwie wrócić przed powrotem męża. Jeśli chodzi o sam seans, to był dopracowany w 100%. W saunie znajdowała się pralka, przyrządy do sprzątania i atrybuty imprezowe. Woda na piec lała się z mini wieży. Kule wyjmowane były z damskiej torebki. Wszystko było super przemyślane. "Ręcznik" Moniki był wręcz niesamowity, bardzo dużo świetnych i widowiskowych technik. Wielkie brawa dla Saunamistrzyni z Piwnicznej.

13:15 Klaudia Szczurek - Termy Krakowskie - "Amelia"

Mgnienie oka i zmiana miejsca akcji. Francuska restauracja, kelnerka Amelia znajduje skrzynie z dużą ilością fotografii przedstawiających pewnego przystojnego chłopaka. Amelia, romantyczka z natury, postanawia odnaleźć nieznajomego. Takim wstępem zaczyna się ten ciekawy seans. Podczas poszukiwań Ameili przytrafia się wiele przygód, jednak mając ręcznik w ręce nie boi się niczego, z podniesionym czołem, przezwycięża przeszkodę po przeszkodzie. A trzeba przyznać, że umiejętności ma "pierwszego sortu", jej techniki wielokrotnie wzbudzały brawa wśród publiczności, z dwoma ręcznikami również radzi sobie wyśmienicie. Patrzy się na nią z wyjątkową przyjemnością. Seans może nie należał do najgorętszych, ale sama końcówka była na prawdę gorąca. Gratulacje !

 

14:00 Iza Żołądź - SKY Fitness Academy Wroclaw - "Mulan"

Mulat to Chińska księżniczka, której ojca schwytało obce wojsko. Jako doskonała córka Chińskiego możnowładcy postanawia wstąpić do armii i pomóc w wyzwoleniu ojca. Uczy się fechtunku mieczem, ostrego życia żołnierskiego. A że talent u niej duży to wszystko to robi w przyspieszonym tempie. Iza do seansu przygotowała się z wyjątkową starannością, dużo Chińskich akcentów w saunie, świetnie dobrana muzyka i Ona - Mulan. Jak zwykle u Izy techniki na bardzo wysokim poziomie, wykonane bardzo widowisko, bardzo podobają się publiczności, w pamięci utkwił mi moment wyjątkowo ciekawego pobrania ręcznika z pieca. Tak fajnej "sztuczki" jeszcze nie widziałem. Przy czym nie wiem czy było to zamierzone czy nie, nie ma to żadnego znaczenia. Zapierało dech w piersiach i tyle. Podsumowując - seans był świetny technicznie i dobrze zagrany. Poprzeczka została postawiona wyjątkowo wysoko.

14:45 Dawid Bonkowski - Saunapark - "Robimy sobie gastro"

Środek dnia, wszyscy głodni. Trzeba coś przetrącić na szybko. Nie ma to jak pizza z pieca . Oddajemy się w opiekę specjalisty od kręcenia pizzy. "Gastro Bonkowskiego" taka sobie pizzeryjka saunowa, obfituje w wiele ciekawych potraw w swoim menu. Przede wszystkim pizzy nie kręci się wałkiem tylko w powietrzu. Dawid udowodnił, że jest w tym najlepszy. Kręci pizzę małym i dużym ręcznikiem, nad głową, przed sobą i za plecami. Stojąc, kucając i leżąc. Utrzymuje przy tym ciągły kontakt z publicznością. Śpiewa, tańczy, recytuje. Robi piruety i kręci bączki. Ilość ciekawych technik wręcz piorunująca. Duży czarny ręcznik, trudny, a w jego rękach zachowuje się jak udomowiony lew. Seans jak zwykle w jego wykonaniu był zabawny i autorsko rozmachany. Czysta przyjemność.


15:30 Dawid Bochen - Bassau - "Fat Burn"

Idealnie się złożyło. Pojedliśmy suto, pizzy i innych fast food-ów, brzuszki urosły, waga poszła w górę. Na pomoc przychodzi Dawid Bochen, Saunamistrz z ostrą nadwagą. Pokaże nam jak zadbać o siebie, co zrobić by spalić troszkę tłuszczu. Po pierwsze zmiana diety, McDonalds raczej trzeba omijać z daleka, przyda się trochę ćwiczeń i wzmożona aktywność fizyczna. Proces zrzucania kilogramów zostanie nam przedstawiony od początku do końca. Dawid jako Saunamistrz z mocną nadwagą wchodzi do sauny, brzuch duży, problemy z poruszaniem się. Zaczyna się ruszać, macha ręcznikiem ospale - no ale takie to dobrego początki. Z czasem, gdy coraz dłużej macha ręcznikiem, jego brzuch maleje, a forma rośnie. Końcówka to wysportowany mężczyzna z kaloryferem na brzuchu. W między czasie świetna, imprezowa muzyka, dużo ciekawych technik. Seans przyjemny, ciepły i miły dla oka. Gratulacje !

 


16:15 Mateusz Kupiński - Bassau - "Hollow Earth Theory"

Zaczynamy seans w prehistorii, Mateusz w cieleniu człowieka pierwotnego, pokazał nam jak wygląda zwykły dzień z jego życia. Zbiera się zioła :). No cóż, pewnych nawyków musieliśmy nabrać już w dalekiej przeszłości. W każdym razie po solidnej dawce tych specyfików przenosimy się w obecne czasy. Cały czas nasz Saunamistrz "popisuje" się swoją niesamowicie szybką techniką. Nie bez powodu mówią o nim, że posiada najszybszy ręcznik w kraju. Jego ręce poruszają się z taką prędkością, że ręcznika prawie nie widać, a do tego te zapachy, na początek pojawiło się opium z miodem pitny. Bardzo ciekawe zestawienie. Publiczność jest w ręcz zauroczona. Brawa co chwila i uśmiechy na ustach. Czy można wymarzyć sobie lepszy przebieg tego seansu. Na pewno nie. 

 

17:00 Joanna Feifer - Bassau - "Za wszelką cenę"

Doczekaliśmy się małego piekiełka. Aśka, to bokserka, która ciężko ćwiczy by osiągnąć sukces. A nie jest to sprawa łatwa, często taki reżim doprowadza do kłopotów zdrowotnych, i tak też było w tym przypadku. Skończyło się w szpitalu. Historia bokserki w saunie w wykonaniu Joanny to uczta dla wszystkich fanów sauny. Jej niebanalna technika, szybkie zmiany tempa i dobry kontakt z publicznością, to zdecydowanie przepis na seans idealny. Dodatkowo, był to do tej pory najcieplejszy seans tego dnia, istne piekiełko. W tym pozytywnym oczywiście znaczeniu, publiczność wiwatowała tak głośno, że o mało nie rozwaliła ścian. Aśka miała problemy z opuszczeniem sauny. Chyba jej to nie przeszkadzało, widać było zadowolenie malujące się na twarzy. Dzisiejszy poziom jest naprawdę wysoki co potwierdziła Joanna swoim seansem.

 17:45 Daniel Bułka - Termy Rzymskie - "Alladyn"

Duży sztos od Daniela. Wcielił się w Alladyna, który robi "maślane" oczy do księżniczki Jasmine wy. On jako ubogi chłopak, nie ma raczej co liczyć na względy kogoś tak wysoko postawionego. Na jego szczęście, całkiem przypadkiem znalazł lampę z dżinem, który był w stanie spełnić jedno z jego największych marzeń. Stań się choć na chwilę księciem by Jasmine go zauważyła. Cel został osiągnięty. To tyle jeśli chodzi o historię w tle, dobrze przedstawioną i pobudzającą wyobraźnie. Najważniejsze jednak w tym seansie było to jak został zagrany i rozmachany. Technicznie Daniel przeszedł dziś samego siebie, ręcznik wyjątkowo go słuchał, zwłaszcza, gdy wykonał rzut rozkręconym ręcznikiem nad piecem, przeleciał on przez cała saunę, został złapany po drugiej stronie i jakby nigdy nic pracował dalej. Dodatkowo, podkład muzyczny pomagał w każdym momencie, wstawki lektora non stop podtrzymywały historię. Podsumowując, sędziowie mają dziś wyjątkowo ciężką pracę, ten seans na pewno dołączył do pretendentów. Wielkie gratulacje !

 

18:30 Maciej Zaczyk - Hotel Piwniczna - "Niech Moc Będzie Z Nami"

Star Wars w saunie, no pewnie, dla Maćka to żaden problem. Już od dawna wiadomo, że w saunie nie ma granic, no ale żeby Star Wars, przecież to jest nie możliwe. Dzisiaj granica kolejny raz została przesunięta. Było to wszystko czego można chcieć od tego tematu. Maciek nie pozostawił na nim suchej nitki. Był rycerz Jedi (w tej roli Maciek), był Lord Vader i oczywiście nierozłączny robot R2D2. Była nawet walka na miecze świetlne. A wszystko to przedstawione i zagrane z wyjątkowym wyczuciem i dbałością o szczegóły. Technicznie Maciek dziś był doskonały, mnogość figur i  poprawne wykonanie. Temperatura wesoło wspinała się do góry, a zadowolenie wśród publiczności rosło. Seans zakończony gromkimi brawami. Oby więcej takich seansów !

 

19:15 Marcin Ciesielski - Termy Maltańskie - "Heal The World"

Reprezentant Term Maltańskich wkroczył do sauny dziarskim krokiem celując do nas ze strzelby. Wyciągnięty z safari Marcin swym seansem chciał zwrócić uwagę na problem jakim jest nie szanowanie Matki Ziemi. Opowiedział o zabijaniu zwierząt i niszczeniu fauny i flory a także o tym że jego seans to drobny kroczek w kierunku uzdrowienia naszej planety. Do utworów Michaela Jacksona cała sauna bawiła się przednio wyklaskując rytm Saunamistrzowi. Druga część seansu opowiadała o problemie rasizmu z jakim musi zmagać się nasz Świat. Bardzo pouczający seans, Marcin porządnie dogrzał i wykonał porządną saunamistrzowską pracę.

 

 

20:00 Gabriela Żymła - Aquadrom Ruda Śląska - "Rota - Z Narażeniem Życia"

Na samym początku Gabi została zaprzysiężona na strażaka, ślubowała za wszelką cenę strzec i ratować ludzkie życie. Z mojej strony życzyć tylko mogę, by okazji było jak najmniej. W każdym razie, seans tematycznie świetnie wpasował się w konwencję saunową. Strażak kojarzony jest z ogniem, gorącem. Szkolony jest by pożar gasić. Tak i Gabi, polewała nasz piec przy pomocy gaśnicy i innych ciekawych przyrządów. Podczas seansu przebierała się w pełny rynsztunek strażacki, co wzbudziło okrzyki zachwytu wśród publiczności. Na koniec, przeistoczyła się w ocalałą z płomieni dziewczynę i tak ucharakteryzowana dokończyła seans. Technicznie było perfekcyjnie, dużo ciekawych technik, w tym super wykonane ogniste wstęgi, czerwone chusty na kijach imitujących płomienie - efekt piorunujący. Seans jak to u Gabi, przemyślany od początku do końca, wzbudzający emocje i wywołujący uśmiech na twarzy. Gratuluję pomysłu i wykonania !

 

 

20:45 Łukasz Dłużniewski - Sky Tower - "Hatori Hanzo"

Wow, rzadko mi się zdarza mieć wrażenie, że uczestniczę w czymś wyjątkowym. Tak właśnie było w tym przypadku. Poraz pierwszy miałem przyjemność być na tym seansie. Mogę tylko powiedzieć jedno - rewelacja. Było tam wszystko co powinien mieć seans mistrzowski. Seans zdecydowanie zapiera dech w piersiach. Charakteryzacja Łukasza jest nie ziemska. Wygląda może nie jak rodowity Japończyk, ale zdecydowanie jak ktoś, kto spędził tam wiele lat i zna się na rzeczy. Opowieść jest o Hatori Hanzo, mistrz w swoim fachu, kiedyś wyrabiał najlepsze na świecie miecze, obecnie obiecał, że już więcej tego nie zrobi. Jednak poproszony przez kogoś, kto ma wspólnego wroga, zgodził się na to by zrobić ostatni w swoim życiu miecz. Wykonał go na naszych oczach. Mieliśmy wykuwanie, hartowanie w piecu i wodzie, szlifowanie. Wszystko idealnie wplecione w seans, muzykę i ruchy Łukasza. Jeśli chodzi o techniki, to śmiało można powiedzieć, że jego umiejętności są równie wysokie. Początek wręcz rzucił moją szczęką o podłogę. Ciężki czarny ręcznik, mocne, energiczne uderzenia, wszystko w takt muzyki, częste zmiany tempa, wszystko dokładnie i z należytą starannością. Po prostu mistrzostwo w każdym calu. Jest to jeden z najlepszych seansów tego dnia. Więcej już nic nie powiem, bo i tak nie uwierzycie. Wrocław - Sky Tower Fitness Academy. Adres pod którym można go spotkać na co dzień. Kto nie widział tego seansu, musi się tam udać w poszukiwaniu Hatori Hanso - Najlepszego twórcę mieczy na świecie !!! 

 

 

 

21:30 Łukasz Stajno - Termy Krakowskie - "Kevin"

No i mamy kolejną petardę. Koniec dnia, myślałem, że już mnie nic nie zaszkodzi. A tu Łukasz, wchodzi do sauny z pomysłem petardą. Przedstawił nam w skrócie cały film "Kewin Sam W Domu". Zrobił to wprowadzając pewne poprawki. Jako Kevin zamiast życzyć sobie, by zniknęli rodzice, chciał by nie było sędziów. Budzi się rano, a tu sauna bez zakazów i nakazów. Mógł robić co chciał. I tak zrobił. Jego sielanka jednak szybko się skończyła, jego dom napadli tekstylni złodzieje. Musiał szybko dorosnąć i obronić go przed napastnikami. Ilość gagów i nawiązań do filmu była imponująca. Łukasz nas rozbawił do łez, wymachał seans bez błędnie. Tym razem już chyba wszystko się udało. Publiczność byłą prze szczęśliwa. Kolejny ciężki orzech do zgryzienia dla sędziów. Powiem jedno, takich właśnie seansów oczekiwałem na Mistrzostwach Polski. Wielkie brawa dla Łukasza.

 

 

 

Po długiej i ciężkiej nocy (przynajmniej dla Saunamistrzów) nadeszła długo oczekiwana niedziela. Dzisiaj zmagania drużynowe. Jeśli poziom będzie równie wysoki jak wczoraj, to zapowiadają się wspaniałe seanse. Czeka nas 15 seansów wyłonionych z eliminacji w turnieju SaunaCup 2016. Całe Termy Rzymskie od samego rana aż wrą od przygotowań. Saunamistrzowie już się przygotowywują, pogoda jest letnia, żar się leje z nieba, mam jednak nadzieję, że w saunie będzie jeszcze cieplej. Ekipa www.poprawnesaunowanie.pl jest już na miejscu i będzie wam opisywać wszystkie seanse na żywo. Zapraszamy !

11:00 Przemysław Kwarta, Ilona Kwarta "Powiew Tanga"

 

Na sam początek zmagań dostaliśmy historię miłosną. Przemek i Ilona nie przez przypadek mają na nazwisko Kwarta - są bowiem małżeństwem. Można więc powiedzieć, że są w tym wiarygodni. Historia przez nich opowiedziana, miała wiele wzlotów i upadków. Działo się bardzo dużo. Na początku zachłyśnięci swą miłością, tańczą i szaleją po parkiecie, potem jednak Przemysław coś nabroił i został przez Ilonę odrzucony. Zaczął się dla niego ciężki okres. Rozpaczał, płakał, turlał się po podłodze. Swymi działaniami wybłagał przebaczenie. Ilona przyjęła go z powrotem. Przetańczyli szczęśliwi do końca seansu. Jeśli chodzi o sam seans i ich umiejętności techniczne, to widać, że żadnych wyzwań się nie boją. Przedstawili nam wiele technik, fakt, że wymagają jeszcze kilku szlifów do perfekcji, wcale nie przeszkadzał w odbiorze. Było to mocne uderzenie na początek dnia ! 

 

 

 11:45 Radosław Wielhorski, Krzysztof Holeczek - "Niedocenieni Bohaterowie"

Niedoceniani Bohaterowie to opowieść o Strażakach. To oni są tytułowymi Niechcianymi Bohaterami. Chłopaki Radek i Krzysiek pracują w OSP Czeladź. Tak się składa, że w ich rejonie są Termy Rzymskie. Obiekt gdzie ostro się grzeje w saunie, co może być niebezpieczne. A dzisiejsza służba nie jest łatwa. Okazuje się, ze saunamistrzowie zapomnieli ręcznika z pieca, zajął się ogniem i nasi bohaterowie przyjeżdżają do Świątyni Saturna na akcje. Szybka i skuteczna doprowadza do natychmiastowego opanowania sytuacji. Saunamistrzowie przemyśleli każdą minutę tego seansu, nic tam się nie działo przez przypadek, mieliśmy wiele ciekawych technik, ręczniki latały w powietrzu. Woda lala się z węża strażackiego jak i gaśnic. Wszystko to oglądało się z zaciekawieniem, a czas minął nam jak z bicza strzelił. Był to kolejny ciekawy seans.

 

  12:30 Zuzanna Emanowicz, Ewelina Kasica, Iwona Kochman - "Lost Senses"

 Wybraliśmy się w poszukiwaniu utraconych zmysłów. Poszukiwaliśmy kolejne zmysł wzroku, słuchu i mowy. Aby być dobrze rozpoznawalnym, dziewczyny miały na koszulkach namalowane kolejne oko, ucho i usta. Dodatkowo, miały przepaski na na oczach, uszach i ustach. Wszystko fajnie przemyślane. By bardziej spotęgować wrażenie utraty zmysłów, na początku jedna z dziewczyn tłumaczyła słowa piosenki na język migowy. Świetny pomysł, wrażenie nieziemskie. Musze przyznać, że bardzo mi się podobały akcje synchroniczne, wiele z nich było wręcz idealnie dopracowanych. Wszystko było dopasowane do muzyki i w pełni równoległe. Akcje solo też były ciekawe. Publiczność wyszła z seansu bardzo zadowolona !

 

   13:15 Joanna Feifer, Oskar Kusztal, Mariusz Sobieraj - "Kuchenne Rewolucje"

Ekipa z Wrocławskiego Aquaparku wysłała na zawody w zastępstwie trzech szefów kuchni z Magdą Gessler na czele. Zafundowali nam niezłą kuchenną rewolucję. Wszystkie gastronomiczne hity ostatnich lat jak mięsny jeż, czy pomidorowa, okraszone ogromnymi ilościami mrożonek które lądowały na piecu. W połowie seansu na piecu było już tyle lodu, że temperatura była jak w piekarniku, a w odwodzie oczekiwało jeszcze drugie tyle. Magda goniła swoich podwładnych kuchcików do roboty, ale na koniec zafundowała nam mrożony bigos, nie do przejedzenia, topił się na piecu jeszcze po zakończeniu seansu, gdy żegnani owacjami na stojąco Saunamistrzowie opuszczali kuchnię.

   14:00 Kinga Biernat, Dominik Łyszczarz - "Anioł Stróż"

 

Kinga i Dominik przedstawili przepiękną, epicką opowieść o upadłej kobiecie. Zeszła na złą drogę, piła alkohol, brała używki. Doprowadziła się do takiego stanu, który nie przystoi kobiecie. Na jej szczęście obserwuje ją jej Anioł stróż. Widząc jej upadek postanowił zareagować. Na początek aby powstrzymać ją przed dalszym staczaniem się, przykuł ją do ściany. Rozpoczął się proces nawracania. Efekt końcowy jest oczywiście z góry skazany na powodzenie. Nasza główna bohaterka wychodzi z nałogów i odzyskuje dobrą reputację. Dobra historia to nie wszystko trzeba to jeszcze umieć zagrać, a w przypadku seansu saunowego "wymachać". Wszystko to wyszło Kindze i Dominikowi bardzo ciekawie. Było dużo technik i wiele gry aktorskiej. Publiczność obserwowała tą historię w skupieniu i z zachwytem, momentami przerywając ciszę oklaskami. Mi również bardzo podobał się ten seans, było to przedstawienie multimedialno-teatralne na wysokim poziomie.

 

  14:45 Monika Dziubińska, Wiesława Żywczak - "Kali, Mirona I Puszka Pandory"

Kali i Mirona ponownie uratowały świat od nieszczęść uwolnionych z puszki Pandory przez ciekawską wieśniaczkę. Monika i Wiesia zaprezentowały się z jeszcze lepszej strony niż na Sauna Cup w Białce. Bardzo dobra synchronizacja Saunamistrzyń i klimat starożytnej Grecji wyczuwalny na każdym kroku, końcówka iście hollywoodzka, Kali i Mirona jak z serialu o wojowniczej księżniczce Xenie ratują świat. 

   15:30 Izabela Krupa, Dawid Bonkowski - "Wielki Świat Małych Odkrywców"

My "dorośli" zapomnieliśmy jak to jest być małym i beztroskim. Gdy cieszą najmniejsze szczegóły z otaczającego nas świata. To właśnie chcieli nam przypomnieć Iza i Dawid. Ich wersja świata maluchów jest bardzo wciągająca. W ich zachowaniu zobaczyliśmy nas samych kilkanaście, kilkadziesiąt lat temu. Przekomarzali się, kłócili, szturchali i popychali. Wszystko w ten uroczy dziecięcy sposób. Można się było rozmarzyć i pośmiać. Samo show składało się z wielu ciekawych momentów, raczej solowe występy, czysty popis saunamistrzowskich umiejętności. Wielokrotne brawa i wiwaty. Było bardzo miło przypomnieć sobie jacy byliśmy kiedyś. Dziękujemy !

    16:15 Sebastian Dziurski, Adam Górka - "Menele - You Live Only Once"

Mogło by się wydawać, że temat jest trudny, ale ... w tym przypadku mam wrażenie, że mają do tego "naturalne predyspozycje". Chłopaki wcielili się w role bardzo przekonywująco. Jakby historia było właśnie o nich. A była to historia dwóch przyjaciół, bezdomnych ludzi, którzy mieszkają na dworcu. Ich życie, każdego dnia wygląda bardzo podobnie, obchodzą pobliskie śmietniki w poszukiwania jedzenia i picia, zbierają kasę na piwko i inne trunku. Pewnego razu podczas poszukiwań natrafili na los Lotto, który okazał się zwycięski. Wygrali 6-stkę w lotka. Od te pory dokończyli seans jako eleganccy biznesmeni. Seans obfitował w wiele nawiązań do tematu przewodniego. Chłopaki cały czas trzymali się roli, zagrali ją bardzo wiarygodnie. A do tego wszystkie ich technika zwala z nóg. Na prawdę było na co popatrzeć. A synchro, które robili "po pijaku" na zawołanie - " Dobra, tera robimy synchro", zrobiło dużą furorę. Bardzo przyjemny seans.

  17:00 Damian Sołtysik, Arkadiusz Ufnal - "Bunt Bogów"

Prometeusz, znany w mitologii z tego, że okradł bogów z ognia. Nie pozostało to bez odzewu, bardzo źli postanowili go za wszelką cenę odszukać i ukarać. Gniew i pożoga. Prawdziwy Bunt Bogów. W poszukiwaniach pomagał im wąż. Poruszał się swobodnie po całej saunie i syczał wszystkim do ucha.  Damian i Arek użyli w swych seansach kilka ciekawych pomysłów. Przekazywanie ręcznika z rąk do rąk, sterowanie saunamistrzem na odległość itp. Techniki były szybkie i dynamiczne, muzyka w tle patetyczna i podniosła. Seans przez cały czas trzymał się tematu, wszyscy bawiliśmy się świetnie. 

   17:45 Damian Rurarz, Zbyszek Owczarek, Maciej Zaczyk - "Skazani Na Saunshank"

Ciężko mi znaleźć słowa. Tak bardzo mi się podobał ten seans. Znajdujemy się w SaunShanku, więzieniu o zaostrzonym rygorze dla przestępców saunowych. Osadzeni to: Maciej Zaczyk - za trzymanie nagich części ciała na drewnie oraz Zbyszek Owczarek, za skorzystanie z basenu bez wzięcia prysznica. Początek to bardzo fajne mroczne klimaty, osadzeni ciężko pracują w kamieniołomie, ciężkimi młotami rozkruszają lód i kamienie. W tle muzyka więzienna, jak z filmów gdy murzyńscy niewolnicy pracują przy budowach dróg - wrażanie nieziemskie. Dalsza część seansu to opowieść o tym jak wypracowali sobie wolność, którą na końcu seansu otrzymali. Techniki użyte w seansie jak zwykle w wykonaniu tej trójki były perfekcyjnie, ale nie mogło być inaczej gdy w saunie spotkali się Damian, Zbyszek i Maciek. Taki seans to czysta przyjemność ! 

 18:30 Daniel Bułka, Tomasz Kabis, Mateusz Góralczyk - "The Sands Of Time"

Trzech złodziejaszków zawitało do sauny. Mistrzowie w swoim fachu. Dorobili się fortuny na okradaniu ludzi na rynku. Pewnego dnia gdy chcieli świętować swoje sukcesy w karczmie, przytrafiła im się niemiła przygoda. Jednego z nich otruto. Pozostali gdy tylko się zorientowali to postanowili zrobić wszystko by uratować przyjaciela. Oddali wszystkie pieniądze, zorganizowali lód by natrzeć go. Robili wszystko co w ich mocy by odzyskał zdrowie. Oczywiście wszystkie historie w saunie kończą się dobrze, tym razem nie mogła by inaczej. Seans dokończyli w pełnym składzie, wykorzystując do tego ciekawe techniki np. w powietrzu wymieniali się ręcznikami (trzy ręczniki przerzucane jednocześnie pomiędzy całą trójką), wody nie żałowali - gorąc zrobił się tak przyjemny, że nie mogliśmy uwierzyć, że seans się zakończył.

  19:15 Klaudia Szczurek, Łukasz Stajno - "Uwierz W Ducha"

Uwierz w ducha to seans zrobiony do filmu z Patrykiem Swayze o tym samym tytule. Jest to opowieść o zakochanej parze- Molly i Sam. Pewnego dnia jadąc metrem zostali zaatakowani przez ludzi, którzy chcieli im ukraść portfel. Mimo spełniania ich żądań Sam został zastrzelony. Na naszych oczach, jeszcze w trakcie gdy Molly rozpaczała nad mężem , widzimy jak duch Sama ulatuje z jego ciała. Robi co może by się z nią skontaktować, unosi światełko na jej oczach, wtedy to uwierzyła, że może z nim porozmawiać. Seans obfituje w niesamowitą ilość nawiązań do filmu. Klaudia i Łukasz odgrywają wszystkie ważniejsze sceny z tego filmu. Nawet osoba, która go nie widziała, mogłaby z grubsza zorientować się w tej historii. Jednym słowem gra aktorska na najwyższym poziomie. A do tego wszystkiego pierwszej klasy umiejętności panowania nad ręcznikiem. Dzięki temu wszystkiemu, seans bardzo się wszystkim podobał. Publiczność klaskała i wiwatowała. Po seansie gratulacjom nie było końca.

 20:00 Gabriela Żymła, Zbigniew i Nikodem Jończyk - "Wiewiórki"

Mieliśmy przed sobą zespół złożony z trzech wiewiórek, które chcą zostać gwiazdami. Dużo ćwiczą, aby ich marzenie się ziściło. Ich pierwszy koncert odbył się w Mysłowicach, pokazali się z bardzo dobrej strony, zarówno ich umiejętności były wysokie, jak i ich zdolności w rozśmieszaniu publiczności. W tym temacie prym wiedzie Teodor, wiewiórka, która lekko niedomaga umysłowo. Chociaż, przyznać trzeba, że to akurat wychodzi zespołowi na dobre. Ich pierwszy koncert tak się spodobał, że dostali kolejną szanse, do zagrania był koncert w Rudzie Śląskiej. Nie mogli jej przepuścić, przygotowali się jeszcze lepiej i po tym koncercie zostali zaproszeni na Broadway. Czyli spełniło się ich marzenie. Na tą okazję postanowili przygotować coś specjalnego. Mieliśmy możliwość obejrzeć niespotykaną dotąd figurę. Ułożeni w piramidę, Zbyszek i Nikodem klęczą na ziemi, Gabi stoi na nich i wszyscy synchronicznie machają ręcznikami. Bardzo widowiskowa technika nagrodzona wielkimi brawami.  

  20:45 Daria Dembińska, Sebastian Dziurski - "Adam i Ewa"

Zobaczyć alternatywną - Śląską - historię stworzenia, to naprawdę ciekawe przeżycie. Okazuje się, że niejaki "Bóg" to Ślązak o twarzy Pana Panga. Stworzył on Adama i Ewę, na początku dał im dużą swobodę, okazało się jednak, że tych kilka praw, które im dał, to było dla nic zbyt dużo. Nie mogli zjeść jabłka z drzewa. Ewa jak to kobieta, z ciekawości zwykłej postanowiła spróbować, namówiła też do tego Adama. Po tym występku "Bóg" się nie nich mocno zeźlił. Kazał im opuścić raj. Saunamistrzowie nieźle nas na tym seansie rozbawili, ciągłe Śląskie wstawki były bardzo zabawne, "Bóg" mówiący tą gwarą - przekomiczny. Pięknie przyodziana w kwiaty Ewa, z ręcznikami w rękach wyglądała jak biblijny Anioł. Sebastian jak Anioł raczej nie wygląda, uśmiech ma iście diabelski, a macha ręcznikiem jak Nosferatu - wampir w ludzkiej postaci. Na tym seansie po raz kolejny tego dnia mogliśmy zobaczyć nowatorską "figurę", Daria wskoczyła na Sebastiana, chwyciła go nogami w talii i pochylając tułów ku ziemi macha razem z Sebastianem ręcznikiem. Efekt na prawdę ciekawy.  

   21:30 Iza Żołądź, Łukasz Dłużniewski - "Taj Mahal"

Tego seansu nie da się opisać. Trzeba na nim być i go przeżyć. Ja jednak po to tu jestem i muszę jakoś się postarać. Od razu uprzedzam, że cokolwiek napiszę to i tak nie oddam wszystkiego co przeżyliśmy na tym seansie. Perfekcja i doskonałość, przemyślany każdy ruch, wszystko dopracowane w każdym szczególe. Mnóstwo nowatorskich rozwiązań. Przepiękne było, gdy Łukasz machał ręcznikiem czy też ręcznikami, a Iza chodziła wokół niego. Pomiędzy nim, a ręcznikami, umiejętnie je omijając tak by nie zawadzić. Nie wiem ile trzeba było takie rzeczy ćwiczyć, ale podejrzewam, że samo nie przyszło. Tego typu wisienek na torcie było wiele. Patrząc na to człowiek zapominał by oddychać. A gdy  Iza jako księżniczka umiera, nasze serca zamierały razem z nią. Bardzo ładnie to zagrała, a Łukasz wtórował jej po mistrzowsku. Panie i Panowie, nie ma co czarować, ten seans zbliżył się do perfekcji na odległość najkrótszą z wszystkich seansów w team-ie jakie miałem okazje widzieć. Miałem już kończyć, ale przypomniałem sobie ich synchro ... wytrenowane, bezbłędne, niewymuszone, wzorcowe ... czysta, niczym nie zmącona przyjemność ... .

 Na tym kończymy zmagania drużyn. Jutro zmagania finałowe. Skład jedynek już znamy. Za kilkanaście minut dowiemy się jakie sześć drużyn dołączy do jutrzejszych zmagań. Zmęczeni, ale zadowoleni. Z niecierpliwością wypatrujemy soboty, nie możemy się doczekać by dowiedzieć się kto jest wygra te mistrzostwa. Ekipa www.poprawnesaunowanie.pl zjawi się w Termach Rzymskich z samego rano. Jak dotychczas opiszemy wszystkie seanse. Zapraszamy wszystkich.

 

 

 

 

FINAŁY INDYWIDUALNE I DRUŻYNOWE

 

 

 10:30 Gabriela Żymła - Rota "Z narażaniem życia"

Gabi opowiedziała nam historię Strażaka, który został wezwany do gaszenia pożaru i z narażeniem życia go gasił. Co prawda nie wiemy czy Strażaczka Gabi przeżyła tą akcję, ale na pewno udało się jej uratować kobietę z płonącego budynku. Gabi użyła wielu technik, na dwa ręczniki. Najefektowniejsze były flagi imitujące płomienie. Bardzo fajna muzyka tworząca klimat i bardzo dobre wykonanie. Do tego zacna temperatura jak na początek dnia w sam raz na rozgrzanie.

  11:15 Łukasz Dłużniewski - "Hatori Hanzo"

Łukasz jak kowal wykuwający japońskie katany. Ten Święty Miecz wymaga najwyższego skupienia i uwagi. Ono własnie towarzyszyło nam na początku seansu. To co działo się potem to już czysta poezja. Świetna muzyka w klimacie Japońskim i doskonale zgrane z nią ruchy Saunamistrza. Do tego dopracowane techniki i świetny pomysł na seans. Ciężko będzie zbliżyć się do tego poziomu. Naprawdę wielkie gratulacje !!

 12:00 Daniel Bułka - "Alladyn"

Seans Alladyn Daniela to bajkowa opowieść o biednym chłopcu, który marzy o dobrze tym by zwrócić uwagę swojej dobrze urodzonej wybranki. Znajduje magiczną lampę, a uwolniony z niej Dżin spełnił jego życzenie. Muzyka bardzo w klimacie do tego Saunamistrz świetnie ją wykorzystał. Daniel niesamowicie opanował techniki podrzucania ręcznika. Dopracował je do perfekcji i trzeba przyznać, że są niesamowicie efektowne. Dodatkowo bardzo dynamiczna technika na dwa ręczniki dopełniła dzieła. Bardzo udany seans na mistrzowskim poziomie. 

 12:45 Łukasz Stajo - "Kevin"

Kevin sam w saunie, lepszego tematu dla siebie Łukasz nie mógł wymyślić. Bardzo dobre wykonanie, wiele akcentów z filmu o Kevinie samym w domu. Publiczność bardzo dobrze się bawiła w saunie, sam Saunamistrz mam wrażenie też. Jak sam powiedział, chciałby, żeby sędziowie zniknęli. Tak właśnie się zachowywał. Pełny luz i dobra muzyka.    

 13:30 Mateusz Kupiński - "Hollow Earth Theory"

Mateusz prawie jak prawdziwy druid zabiera nas do lasu gdzie zbiera zioła, aby przygotować magiczny specyfik. Potem przenosimy się do teraźniejszość, ale nie zwalniamy tempa. Ręczniki poruszają się w rekach Mateusza niesamowicie szybko. Do tego technika bez zarzutu. Zapachy były bardzo dobrze wyczuwalne. W saunie co chwile słyszeliśmy gromkie brawa, więc publiczność zachwycona :) 

 

 14:15 Iza Żołądź - "Mulan"

Iza zaprezentowała się w roli Mulan, dziewczynki, która by ratować swojego ojca ucieka z domu i udając chłopca szkoli się by zostać przyjęta do armii. Bardzo fajna muzyka i dopasowanie jej do seansu. Bardzo dobre zgranie do tej muzyki całej choreografii. Technika jak to zwykle u Izy bez jakikolwiek potknięć. Publiczność zachwycona mistycznością całego seansu, ale też jego zmiennym tempem. Bardzo dobry seans zasługujący na duże wyróżnienie z pośród dzisiaj oglądanych.

 

  

Finał Drużynowy

 

  15:45 Damian Rurarz / Zbyszek Owczarek / Maciej Zaczyk - "Skazani na Saunashank"

Saunashank, więzienie o zaostrzonym rygorze dla przestępców saunowych. Dwóch skazanych Zbyszek i Maciej wraz z naczelnikiem więzienia Damianem pokazali nam jak powinna wyglądać poprawny proces resocjalizacji. Więźniowie nadzorowani przez Naczelnika ciężko pracowali ręcznikami, aby zapewnić saunjącym należyte warunki. Niezła synchronizacja i mnogość więziennych gadżetów zaowocowały fajnym klimatem i zadowolonymi widzami. 

 

 

 

 16:30 Radosław Wielhorski / Krzysztof Holeczek - "Niedoceniani bohaterowie"

Dzisiaj to już drugi seans o tematyce związanej ze strażą pożarną. Radek z Krzyśkiem przedstawili nam historię dwóch strażaków, którzy zostali wezwani do sauny w Termach Rzymskich w celu ugaszenia pożaru. Pożar został zaprószony przez nieroztropnego Saunamistrza, który pozostawił ręcznik na piecu, który zapłonął.

Poza codziennym życiem strażaków na dyżurze, byliśmy również świadkami akcji gaśniczej. Akcja przebiegła sprawnie, żadne z uczestników seansu nie został ranny. Strażacy najpierw gasili pożar wężem strażackim, lodem a także saturatorami, które świetnie imitowały małe gaśnice. W saunie nie zabrakło także imitacji dymu. Na sam koniec seansu, zamiast spalenizny, w saunie unosiła się ożywcza woń mięty.

Sporo synchronów w machaniu, dużo przydatnych rekwizytów, przyjemnie zapachy oraz wysoka temperatura... czyli wszystko to co publiczność lubi najbardziej.

 

 

17:15 Gabi Żymła / Nikodem Jończyk / Zbigniew Jończyk - "Wiewiórki"

Mieliśmy przed sobą zespół złożony z trzech wiewiórek, które chcą zostać gwiazdami. Dużo ćwiczą, aby ich marzenie się ziściło. Ich pierwszy koncert odbył się w Mysłowicach, pokazali się z bardzo dobrej strony, zarówno ich umiejętności były wysokie, jak i ich zdolności w rozśmieszaniu publiczności. W tym temacie prym wiedzie Teodor, wiewiórka, która lekko niedomaga umysłowo. Chociaż, przyznać trzeba, że to akurat wychodzi zespołowi na dobre. Ich pierwszy koncert tak się spodobał, że dostali kolejną szanse, do zagrania był koncert w Rudzie Śląskiej. Nie mogli jej przepuścić, przygotowali się jeszcze lepiej i po tym koncercie zostali zaproszeni na Broadway. Czyli spełniło się ich marzenie. Na tą okazję postanowili przygotować coś specjalnego. Mieliśmy możliwość obejrzeć niespotykaną dotąd figurę. Ułożeni w piramidę, Zbyszek i Nikodem klęczą na ziemi, Gabi stoi na nich i wszyscy synchronicznie machają ręcznikami. Bardzo widowiskowa technika nagrodzona wielkimi brawami.   

 

18:00 Iza Żołądź / Łukasz Dłużniewski - "Taj Mahal"

Iza i Łukasz w swoim seansie opowiedzieli historię Świątyni Miłości Taj Mahal. Doskonale wyczuwalne zapachy i muzyka indyjska wprowadziły nas klimat miłości i romantyzmu. Niesamowite synchrony i świetnie wykorzystany fakt bycia drużynom. Seans zapada w pamięć nie tylko ze względu na temat ale i na perfekcyjne wykonanie. Publiczność klaskała z zachwytu długo po seansie i trzeba przyznać ze miała rację. Doskonale wykonany i przemyślany seans. 

 

 

 18:45 Daniel Bułka / Tomasz Kabis / Mateusz Góralczyk  - "The Sands Of  Time"

Tomasz, Daniel i Mateusz trzech przyjaciół żyjących w czasach średniowiecza. Zarabiających na swoje potrzeby kradnąc na targowisku. Swoim zachowaniem tak zaleźli za skórę mieszkańcom, że postanowiono otruć jednego z nich. Mateusz padł ofiarą truciciela. Niestety nikt nie chciał mu pomóc. Trzech kompanów postanowiło oddać wszystkie zrabowane łupy i pieniądze i błagać o wybaczenie. Tym sposobem zdobyli odtrutkę. Ciekawa muzyka i dużo elementów show. Technicznie przyzwoicie i jak najbardziej interesująco, bardzo fajne zamiany miejsc między Saunamistrzami i przerzuty ręcznika.  

 

 

 

19:30 Daria Dembińska / Sebastian Dziurski - "Adam i Ewa"

Za nami ostatni seans dzisiejszej finałowej rundy Mistrzostw Polski Saunamistrzów 2016. Jako ostatni wystąpili dla nas Daria w roli Ewy oraz Sebastian jako rajski Adam. Była to autorska opowieść o powstaniu pierwszych ludzi. Co ciekawe, Bóg był rodowitym Ślązakiem i godał do zgromadzonych w saunie.

Początkowo nadzy Adam i Ewa, żyją w raju. Po zjedzeniu jabłka z zakazanego drzewa (w wersji Adama, został on do tego zmuszony przez Ewę siłą, w co trudno uwierzyć patrząc na jej filigranową posturę) Saunamistrzowie odkrywają, że są nadzy. Przywdziewają nasze współczesne ubrania.

Zarówno w czasach współczesnych jak i w tych przeszłych, w saunie towarzyszyła nam bardzo przyzwoita praca ręcznikami, choć show skradł odrobinę Sebastian swoimi solowymi popisami. Duże brawa dla Saunamistrzów za wygimnastykowanie, trudne partnerowania i figury, w które wplecione zostało machania ręcznikiem, czy aplikacja lodowych kul na piec. 

Bardzo przyjemne zakończenie Mistrzostw.

WYNIKI Z KWALIFIKACJI

 

 

 

WYNIKI FINAŁOWE

 

 

* Punktacja sędziów w podsumowaniu mnożona była przez przelicznik zgodnie z zasadami międzynarodowymi w celu porównywania wyników. Maksimum dla zawodów indywidualnych 600pkt, drużynowych 700pkt. (Po kliknięciu na wyniki szczegółowe wyświetli się powiększona wersja)

 

Przed koronacją zawodników i przyznaniu wyróżnień, między innymi dla Ryszarda Raka, Honorowego Członka Polskiego Towarzystwa Saunowego. Ekipa poprawnesaunowanie.pl nagrodziła najmłodszych Saunamistrzów, to nasza przyszłość!

 

Dziękujemy wszystkim obecnym, organizatorom, sponsorom, jury, publiczności no i oczywiście Saunamistrzom za wspaniałe 3 dni. Dzięki takim ludziom coraz więcej osób ma świadomość o poprawnym saunowaniu i propagujemy to co mamy najlepsze. Portal poprawnesaunowanie.pl dziękuje za wyróżnienie i dyplom jaki otrzymaliśmy od organizatorów, nadal będziemy się starać aby wspólnie działać na rzecz kultury poprawnego saunowania.

Po uroczystym wręczeniu nagród przyszła pora na fetowanie, wspaniała Mistrzowska Noc Saunowa jak zwykle przeszła do historii ze swymi niepowtarzalnymi seansami Mistrzów, tym razem na pełnym luzie. Na uwagę prócz drużynowych seansów Mistrzów i Wicemistrzów drużynowych, zasługują szczególnie seanse indywidualne, gdzie Iza z Łukaszem zamienili się miejscami i zaprezentowali z pomocą swych przyjaciół swoje seanse mistrzowskie w innej konfiguracji. Iza jako Hatori Hanzo doprowadziła swym mistrzowskim wykonaniem do łez Wicemistrza Polski. Łukasz w spódniczce Mulan prezentował się wiele gorzej niż Mistrzyni, jednakże nie ustępował pola swej koleżance i jego historia, mimo kilku modyfikacji była równie wspaniała. Gratulujemy jeszcze raz wszystkim i do zobaczenia w saunie!

 

Autor: Ekipa poprawnesaunowanie.pl -> Krzysiek, Odi i Przemek 

Zdjęcia: Przemek i Ryszard Rak www.fotorak.com.pl

 

Termy Rzymskie aż huczą od przygotowań do IV Mistrzostw Polski Saunamistrzów. W tym ogromnym wirze pracy, na kilka dni przed, postanowili urządzić jeszcze jedną noc saunową. Kolejna ekipa z Włoch, stawiła się na zaproszenie Leszka Pustułki. Liczna, bo kilkunastoosobowa grupa, stanowiła wręcz mieszankę wybuchową. Wśród wielu wspaniałych seansów, mieliśmy okazję zobaczyć ten, który zdobył II miejsce na Mistrzostwach Świata w Teamie - "Aufguss Is Magic". Włosi okazali się bardzo pracowici i zorganizowani, przed każdą ceremonią praktycznie każda grupa uczestniczyła w przygotowaniach do seansu. A seanse tego dnia były Magiczne i nie mówię tu tylko o tym, który ma to słowo w nazwie. Były zrobione z pomysłem i wykonane bardzo profesjonalnie. Poniżej znajduje się opis tych, w których miałem przyjemność uczestniczyć.

 "Three Movies"

 Zaczęliśmy bardzo dynamicznie. Seans, jak nazwa sugeruje, podzielony był na trzy odrębne historie. Mieliśmy Rzymian - Gladiatorów, Indian i Piratów. Dużym atutem była tu charakteryzacja Saunamistrzów, zwłaszcza Gladiatorów, chłopaki jak na Rzymian przystało, prezentowali się jak prawdziwi gladiatorzy z Koloseum Juliusza Cezara. Gladiator to człowiek, którego celem życia jest walka i dostarczanie rozrywki publice. Tak też było w tym przypadku, przy pomocy ręczników urządzili sobie pokaz swych walecznych umiejętności. Równie dobrze wypadli Indianie i Piraci. Wszyscy bardzo dobrze wczuli się w swoje rolę i pokazali nam kawał dobrej roboty saunamistrzowskiej. Jak na pierwszy mój seans w tę noc saunową, miałem tu chyba dobry przekrój umiejętności Włochów.

Matteo Garbarossa "Karaoke"

Matteo, włoski wodzirej saunowy. Swój seans oparł na takim pomyśle, by to publiczność miała duży wpływ na to jakie będą grane w nim utwory, a przez to też, jakie będzie przebranie Saunamistrza. Na początku seansu, rozdał publiczności tabliczki w postaci małej płyty winylowej, z jednej strony pomalowanej na czarno, a z drugiej na biało. Przed każdą rundą wnosił dwa duże winyle w tych kolorach, na których wypisane były utwory. Publiczność głosowa tabliczkami, saunamistrz znikał na około minutę i już przebrany pod wybrany utwór przeprowadzał daną rundę. Muszę przyznać, że publiczności się taka forma spodobała. Do tego ilość humoru jaką wnosił za każdym razem Matteo, zarówno w przebraniu jak i sposobie wykonania była wręcz powalająca. Wszyscy byliśmy bardzo rozbawieni i rozśpiewani na tym seansie.

 "Canta Italia" 

Saunamistrzowie wzięli nas wycieczkę do opery. Ubrani wieczorowo, bardzo spokojnie i delikatnie rozprowadzali nagrzane powietrze po saunie. Przy dźwiękach takich utworów jak "O sole mio", czy "Volare" Panowie pokazali nam jaka jest ich wersja wspaniałej włoskiej opery. Była to bardzo miła próba ukulturalnienia polskich saunamaniaków, eksperyment się chyba udał, cała sauna się rozśpiewała i żądała więcej. Druga część to jakby przytyk do pierwszej, tak jakby chcieli powiedzieć, że jest czas robić to na poważnie, ale jest też czas na niczym nieskrępowaną zabawę. Saunamistrzowie ubrani bardzo kolorowo, do szybkiej i dynamicznej muzyki przedstawili pokaz swych umiejętności. Utwory były taneczne, to i tańce się odbywały na saunowym "parkiecie". A kto nie był ten powinien żałować. Był to bardzo ciekawy seans.

"Towell In The Darkness"

Seans o bardzo podobnym scenariuszu jak poprzedni. Rozpoczyna się wejściem dwóch Saunamistrzów w długich czarnych pelerynach. Muzyka wyjątkowo spokojna, ich ruchy delikatne, dopracowane, nieśpieszne. Techniki wykonywane wyjątkowo starannie, uczta dla oczu. Seans relaksacyjny, wręcz monotonny, a wszystko to po to by uśpić naszą czujność. Otóż ostatnia część to prawdziwa petarda. W głośnikach Iron Maiden "Fear Of The Dark" utwór cechujący się dużą dynamiką i licznymi zmianami tempa. I takie też było zakończenie naszego seansu. Chłopaki dali z siebie wszystko, a publiczność wręcz podskakiwała na ławkach z zadowolenia. Może to trochę nie uczciwe, tak wybudzać ludzi z wcześniej wprowadzonego letargu, może tak, przy czym jakoś nikt nie narzekał. 

 "Black & White"

Tym razem romantyczna odsłona natury włoskiej. Panowie we frakach, idealnie skrojonych na ich sylwetki, przeprowadzili seans przy bujających nutkach, romantycznych i relaksacyjnych. Można było zamknąć oczy i odpłynąć do świata błogości. Panowie pewnie tak robili, panie jednak wolały wzbogacić swoje wrażenia o atrakcje wizualne jakimi był widok Saunamistrzów. Tym razem również mieliśmy powolne i dokładne techniki, bardzo miłe dla oka i efektowne. Pod sam koniec znowu delikatne przyspieszenie i popis jednego z Włochów, który jak w scenie z filmu Matrix, na dwa ręczniki, uginając ciało - pokazał to w czym jest najlepszy. Publiczność to doceniła gromkimi brawami i wiwatami. W takich klimatach dobrnęliśmy do końca seansu.  

 

Luca Baggio, Matteo Garbossa "Aufguss Is Magic"

To jest ten seans, o którym wspominałem na początku. II miejsce na Mistrzostwach Świata w Sinsheim. Seans bardzo dopracowany, początek, to pokaz magii w saunie. Panowie, wyciągali laski z ręki, z za uszu publiczności. Laski potem lewitowały po pomieszczeniu. Publiczność z wybałuszonymi oczami czekała na dalszy rozwój wydarzeń. A było na co popatrzeć, techniki tej pary były świetnie dopracowane i zsynchronizowane, każda minuta seansu wyglądała tak jak oni to zaplanowali, nie było miejsca na przypadek. W przerwie znowu pokaz magii, Saunamistrzowie znowu wyciągali ciekawe rzeczy z powietrza, wszystko ładnie się świeciło, a cała sauna nabrała kolorów. Druga część to kolejny popis technik saunamistrzowskich. Po tym wykonaniu publiczność nie miała wątpliwości co do ich drugiego miejsca na Mistrzostwach Świata.

 "Casanova"

No i przyszedł czas na chyba najciekawszy seans dzisiejszego dnia. Casanowa, jak na kochanka i filozofa przystało, by łatwiej mu się uwodziło kobiety, stara się by wszystko w jego zachowaniu było nienaganne, ubiór wprost z dworskiej etykiety (wiek 18-sty, biała peruka i śmieszny frak - to warunek konieczny). Muzyka poważna, najlepsze utwory Vivaldiego - były idealny dopełnieniem tej kreacji. Nasz Casanowa przeprowadził bardzo spokojny seans, kolejny raz byliśmy świadkami świetnie opanowanego ręcznika. Ten seans bronił się bez względu na to na co chciałoby się zwrócić uwagę, wiele osób zamykało oczy by napawać się muzyką poważną, inni zaś wybrali połączenie fonii z wrażeniami wizualnymi, które były idealnie dopasowane do muzyki. Był to na prawdę bardzo ciekawy seans, na którym wszyscy mogliśmy wypocząć i nabrać sił na resztę nocy.

  "Braveheart"

Był to ostatni seans, na którym byłem. Przyznam, że nie ułatwił mi pożegnania z Termiami Rzymskimi i ekipą Włochów. Muzyka z filmu Braveheart była dużym atutem i mocno wpłynęła na jego odbiór. Saunamistrzowie wymachali go wręcz perfekcyjnie, wręcz nie można było oderwać od nich oczu. Cały czas miało się wrażenie, że włożyli w przygotowania bardzo wiele. Ich wysiłek doprowadził do na prawdę niezwykłego wykonania. Świetna charakteryzacja i historia w tle, jak wiadomo film opowiada o walce szkotów przeciwko Angielskiemu reżimowi wprowadzonemu na ich terytoriach. Może nie widzieliśmy scen z tego filmu, ale sposób machania do jego muzyki dawał nam przedsmak tego o co w nim chodzi. Był to na prawdę świetny seans na zakończenie mojego pobytu.

 

Przez cały czas celowo nie wspominałem nic o poczęstunku przygotowanym przez Termy Rzymskie. A to dla tego, że należy mu się osobny akapit. Tego dnia ich kuchnia przeszła sama siebie. Trzy duże pieczone szynki na sam początek ostro zaostrzyły apetyt zgromadzonych gości. Był to na pewno mocny punkt tego dnia, nie mniej jednak ja nie mogłem się odnaleźć podczas włoskiego bufetu. Stoły uginały się pod ciężarem przygotowanych potraf z kuchni włoskiej. Mając ograniczone możliwości, trzeba było coś wybrać, chodziłem od potrawy do potrawy i starałem się dokonać wyboru, tylko jak to zrobić gdy nie udaje się nawet nazwać tych potraw. Na szczęście z pomocą przyszli inni. Udało się wiele z nich choćby skosztować. Po takiej uczcie można by się udać na spoczynek, na moje "nieszczęście" trzeba było wziąć się w garść i mimo błogości w żołądku dokończyć noc saunową.

Termy jak zwykle utrzymały poziom serwowanej przez siebie rozrywki. Noc spędzona u nich potrafi zadowolić chyba każdego saunamaniaka. Dodatkowo wiedzieliśmy o odbywających się tam przygotowaniach do mistrzostw. Świeżo serwisowany piec, aż się palił do pracy, atmosfera przepełniona rozmowami o tym co ma nadejść. Noc była świetna, ale ponieważ jest już historią, nasze myśli skierowane są w kierunku najważniejszego wydarzenia w Polskim świecie sauny. Zapraszamy wszystkich w nadchodzący długi weekend do Term Rzymskich. Ekipa www.poprawnesaunowanie.pl odlicza już dni. Pełna relacja na żywo znajdzie się na naszym portalu. 

Autor: Krzysiek dla poprawnesaunowanie.pl

Zdjęcia: Ryszard  Rak www.fotorak.com.pl

14 maja 2016 roku w Rudzkim Aquadromie odbyło się drugie Walne Zgromadzenie Członków Polskiego Towarzystwa Saunowego. Przy tej okazji, urządzone zostały przez Zarząd Stowarzyszenia przy współudziale Aquadromu, uroczyste obchody Polskiego Dnia Sauny oraz 2 rocznicy istnienia Polskiego Towarzystwa Saunowego. Nie ma lepszego sposobu na obchody takiego wydarzenia jak występy Saunamistrzów będących członkami Stowarzyszenia. Zaprzyjaźnieni Mistrzowie Ręcznika z całej Polski przyjechali uświetnić ten uroczysty dzień swoimi występami.

Imprezę rozpoczął, z małą obsuwą ze względu na przeciągnięcie się Walnego Zgromadzenia, seans Zarządu PTS, niestety nie w pełnym składzie, jak planowano, a w 4/6...

Pierwszy seans dnia i aż 4 saunamistrzów. Zapachów nie pamiętam, bo i tak nie one były najważniejsze, w tym seansie liczyła się dobra zabawa zarówno saunowiczów jak i saunamistrzów. Tak się składa, że rok temu byłem na podobnym seansie i stwierdzam iż niektórzy z "szefostwa" PTSu zrobili postępy w machaniu. Ceremonia składała się z 6 rund/polań które wiązał się ze zmianą muzyki i machającego, jeszcze jest to seans sztafetowy ale idzie ku drużynówce z pełnymi synchronami.  Jeszcze rok, no max dwa i możemy spodziewać się seansu show na miarę Mistrzostw Polski

Kolejne seanse odbywały się już o czasie

Mieliśmy okazję podziwiać Walkę o Pas Mistrzowski Joasi Feifer z Wrocławskiego Parku Wodnego, która zachwyciła nas swoją techniką i synchronizacją z muzyką. Ten element stał również na wysokim poziomie u Mariusza Sobieraja, który ponownie wcielił się w rolę Robinsona Cruzoe i uratował nas z bezludnej wyspy na swojej tratwie dmuchając rytmicznie w żagiel.

Jako kolejni wystąpili Gabrysia, Nikodem i Zbyszek ze swoimi Wiewiórkami. Seans z SaunaCup który dał im drugie miejsce w turnieju organizowanym w Termy Białka. Widziałem ten seans na Sauna Festivalu we Wrocławiu i widać, że za każdym razem team dopracowuje szczegóły i szykuje się na Mistrzostwo Polski. Sam opis seansu jest już na naszym portalu więc nie będziemy się powtarzać.

Nowym seansem zaskoczył nas Zbigniew Jończyk. Miała być Stasia, ale nie mogła przyjechać bo glancowała sauny gdzieś za granicą i nie zdążyła wrócić. Przysłała za to swojego chłopa który miał nieco kurze pościerać. Jak się okazało dziadek Władek to niezły "aparat" i nawet przez myśl mu nie przeszło sprzątanie, on miał zupełnie inne plany. Do sauny wszedł "śpiesznym" krokiem z pomocą chodzika. Saunowicze zaczęli robić zakłady, czy dziadek zdąży dojść do pieca przed końcem seansu, czy jednak nie da rady. "Nie poganiajcie, przeca pędzę do Was" powiedział Dziadek Władek gdy ślimak zaczął go wyprzedać w drodze do pieca, a w tle leciała muzyka "Wesołe jest życie staruszka". To był jednak tylko niewinny początek, bo gdy pojawił się kolejny utwór Dziadek zaczął zdrowieć i spacerować po deptaku w Ciechocinku. Uzdrowisko tak podziałało na Dziadka, że chłopina zaczął podrywać młode panie, a te chętnie się do niego wdzięczyły cytując słowa piosenki:

"Piękna gładka nastolatka
Chce poderwać tego dziadka
Chce odsunąć go od żony
Żeby zgarnąć mu miliony"

Oj, jak by Stasia wiedziała, to by mopem po plecach takiej dała, a Dziadka w domu zamykała na czas wyjazdów do pracy.

Wychodząc z seansu ludzie płakali ze śmiechu. Dziadek Władek podbił ich serca, tak jak zrobiła to wcześniej Stasia. Nie widzieliście tego seansu? Musicie go zobaczyć!

Kolejnym seansem na którym trzeba było być to Ryśkowe połączenie sauny fińskiej z banią ruską. Elementy seansu show wplecione w okładanie witkami uczestników. Rysiek jak nikt inny potrafi przekazać każdemu flawonoidy z witek, a naturalne, tradycyjne zapachy tylko wzbogacają jego seanse jeszcze bardziej. Najdłuższy seans tego dnia bo ponad pół godzinny. Rysiu, dziękujemy Ci za przypomnienie co natura ma dla nas w swojej ofercie.

Szybki prysznic, chwila odpoczynku i trzeba iść na następny seans. We Wrocławiu na tym seansie z naszego teamu był Krzysiek, a ja tylko widziałem wejście Zbyszka do sauny z pytaniem "Mucha na dziko, kto zamawiał muchę na dziko?". Tym razem nie mogłem zrezygnować z bycia w Szuflandi. Seans Marka, Kasi i Magdy z gościnnym udziałem Zbyszka i Sylwii. Machanie? Kasia i Magda przed zażyciem magicznej mikstury i przedostaniem się do Kingsaizu znalazły mały ręcznik który w rękach krasnoludków okazał się większy niż prześcieradło dla normalnego człowieka, ledwo dały radę nim machać, taki duży był dla nich. Marek w tym czasie dopracowywał miksturę aby przełamać monopol Nadszyszkownika Kilkujadka. Co działo się dalej podczas tego seansu możecie przeczytać w relacji z ostatniego Sauna Festivalu.

Jak na każdej imprezie w Aquadromie wszystko przebiegło sprawnie i organizacyjnie na piątkę. Moc atrakcji, świetne seanse, te znane i nowe. Cieszymy się że mamy takich zdolnych Saunamistrzów w naszych Stowarzyszeniu i chętnie umilają nam takie wydarzenia. Kolejne za rok, śpieszcie się wstąpić w szeregi Polskiego Towarzystwa Saunowego aby nie przegapić takich wydarzeń i współtworzyć je.

Autor: Przemek i Marcin dla poprawnesaunowanie.pl

Zdjęcia: Ryszard Rak (fotorak.com.pl)

 

Witajcie.

Dnia 23.04.2016 odbyło się już VII Śląskie Spotkanie Saunowiczów.
Dawid (pomysłodawca i organizator cyklu) postanowił kontynuować wyjazdy Ślązaków po ziemiach polskich i tym razem zaprosił nas do odwiedzenia Hotelu Binkowski w Kielcach.

Zatem oficjalny tytuł VII ŚSS nie mógł być inny niż "Hanysy z wizytą u Scyzoryków"

Samego hotelu i strefy nie będę opisywał, bo zostało to już zrobione wcześniej na naszym portalu, zajmiemy się przebiegiem spotkania i seansami.

Z małą obsuwką, bo tylko 8 minutową (to już można powiedzieć tradycja), rozpoczęło się przywitanie gości.
Dawid przestawił siebie, gospodarza obiektu Damiana oraz Sandrę (swoją dziewczynę) i Marcina ze Starachowic. W ten sposób poznaliśmy skład saunamistrzów którzy
mieli wystąpić na tej imprezie. Tuż po przywitaniu Dawid zaczął przygotowania do pierwszego seansu tej nocy.

Dawid - Słowiańska siła
Seans zrobiony na potrzeby nocy saunowej w Starym Hangarze.
Dawid wprowadził nas w Słowiańskie klimaty nocy Kupały z dziwnymi obrzędami i zaklęciami. Ręczniki tańczyły raz nad ogniskiem, znaczy się piecem, raz nad zebranymi ludźmi.
Gorąca atmosfera tych obrzędów i Dawid sprawił, że po seansie każdy musiał studzić nagromadzone emocje pod prysznicem. Ciepły i dobrze rozmachany seans, czyli tak jak spodziewaliśmy się tego po Dawidzie.

Marcin Radecki - D’Artagnan

Marcin wcielił się w postać D`Artagnana i ukazał nam historię zostania jednym z muszkieterów.
Na samym początku Marcin pochwalił się, że wyruszając z domu na wyprawę, od ojca dostał szpadę, a od matki maść na wszelakie rany. Klinga wydawała się być większa niż w widzianych wcześniej szpadach, lecz Marcin władał nią niczym piórkiem. Zdawało by się że szpada znana jest mu już od wielu lat. No ale dość tej zabawy, ruszać trzeba było na wyprawę do króla aby przyjął go na muszkietera.
Młody D`Artsgnin podczas swej wyprawy wszedł w konflikt z Atosem, Portosem i Aramisem. Umówił się z każdym z nich na pojedynek dnia następnego aby udowodnić swoje racje.
Gdy młodziak stawił się na pojedynek z muszkieterami zjawili się wspólni wrogowie, czyli gwardziści kardynała Richelieu. Pojedynki nie miały już wtedy znaczenia gdyż walczyć trzeba było z wrogiem.
D`Artagnan walczył dzielnie wraz z muszkieterami, a nawet udało mu się ocalić życie Atosowi. Po tych wydarzeniach młody Gaskończyk został przyjacielem trójki muszkieterów, a w kilka dni później sam król Ludwik XIII przyjął go do gwardii królewskich muszkieterów.
Czy to koniec opowieści o walecznym Gaskończyku? Coś mi się wydaję, że zobaczymy go jeszcze w jakiejś potyczce ;)


Dawid & Sandra - Pomachasz mi Kochanie?

Miłość, ach miłość. Wikipedia ma proste wyjaśnienie na ten temat.
"Miłość – uczucie, typ relacji międzyludzkich, zachowań, postaw[2]. Często jest inspiracją dla dzieł literackich lub malarstwa.
Stanowi ważny aspekt psychologii, filozofii i religii, np. w chrześcijaństwie definiowana jest jako "dążenie bytu do dobra",
uważana jest za najważniejszą cnotę (1 Kor 13,13) oraz sens życia człowieka."

Z definicji już wiemy co to znaczy, Dawid z Sandrą pokazali nam, że to uczucie potrafi zdziałać cuda, że potrafi stworzyć więź która będzie również widoczna w saunie.
Sandra (jak mówił Dawid) po raz trzeci była w saunie z ręcznikiem w ręku,
lecz więź między nimi jest tak mocna iż wyglądało to, tak jak by Dawid w dziwny sposób przekazał wszystkie tajniki ręcznika Sandrze.
Dawid, Vice-mistrz Świata i osoba która ma trzeci raz w życiu ręcznik w rękach. To nie miało prawa zadziałać, to nie mogło się udać, a jednak, a jednak!!!
Seans który stworzyli był prawie cały machany synchronicznie, a emanująca z nich radość i miłość udzieliła się nawet osobą stojącym za drzwiami sauny.
Świetny seans, dobrze dogrzany i dobrze przemachany przez duet. Mistrzu Dawidzie, Sandro, czekamy na kolejne wspólne występy.

Damian Rurarz - Świętokrzyski style

Nasz gospodarz Damian przedstawił nam jak się żyje w Świętokrzyskim, seanas był mocno nasycony muzyką i stylem hip-hopu. Damian jako blokers, a w tle WYP3 & Trzyha/Warszafski Deszcz - "Mam tak samo jak ty".
Widać, że Damiana dobrze czuje hiphopowe nuty bo machanie do tego nie stwarzało mi żadnego problemu, ręcznik pasował do każdego bitu tego podkładu.
Na koniec Damian stwierdził że jednak nie tylko Hip-hop rządzi Kielcami i pokazał nam, że jest również co pozwiedzać. W telegraficznym skrócie przy dźwiękach Kabaret Skeczów Męczących - Świętokrzyskie Style dokończył swój seans.
Teraz już wiemy że województwo Świętokrzyskie jest bardzo "malownicze".
Aromaty na jakie można natknąć się w świętokrzyskim to imbir, pieprz i malina.
Co do techniki samego Damiana to, no cóż, widać było, że to jego sauna i że wie do czego służy ręcznik. Techniki jakie używał nie powinny zmieścić się w takiej wielkości saunie,
a jednak perfekcyjna znajomość gabarytów pozwalała Damianowi na wykonanie takich technik machania jakich używa się przy znacznie większej ilości miejsca.

Damian & Dawid - Ręka vs Noga

Dwóch mistrzów, dwie dyscypliny i spór o to która z nich jest lepsza, ważniejsza, która z nich jest królową sportów.
Na początku seansu Dawida z Damianem kłócili się bardzo o to czy piłka nożna czy koszykówka jest ważniejsza. Ich spór był nie do rozstrzygnięcia bo każdy uparci twierdził,
że to jego jego piłka i jego sport jest tym najważniejszym. Dawid twierdził że piłka nożna, to są emocje, że wszyscy oglądają mecze. Damian natomiast twierdził że to głupie jak 22 chłopa biega po trawie za piłką, a koszykówka to dopiero są emocje.
Ich przepychanki nie miały by końca więc stwierdzili że pokażą nam o co dokładnie chodzi w tych dyscyplinach. Jaki pierwszy Dawid dźwięku utworowi Liber feat. InoRos - "Czyste szaleństwo"
pokazał nam jakie emocje towarzyszą tej dyscyplinie. Saunowiczy też poniosły emocje związane z meczami i w saunie pojawiła się meksykańska fala.
Damian nie był dłużny Dawidowi, zabrał nas na mecz koszykówki. Najpierw było słychać zapowiedzi drużyn które będą występować, tu Damian pokazał kilka sztuczek z piłką do kosza (czy to ręcznik czy piłka jest to baz różnicy dla Damiana, oba ma opanowane do perfekcji),
a później prawdziwy mecz i tak jak mówi tytuł (Space jam - "Let's get ready to rumble") grzmoty tyle że ręczników.
Seans ciekawy, po Damianie i Dawidzie było widać że kochają te dyscypliny, a przedstawienie ręcznikami emocji które towarzyszą na meczach nie stanowiło dla nich żadnego problemu.


Przed nami został jeszcze tylko "Czyn Społeczny" na którym nie mogłem sobie odmówić pomachania choć trochę ręcznikiem. Seans trwał ponad pół godziny i zapewne nie zakończyłby się jeszcze przez kolejne pół godziny gdyby nie mała ustawka Zbyszka ze mną, ale kto nie był nie pozna sekretu ekspresowego dogrzewania zmarźlaków :P

Tyle o seansach, a poza nimi jak to na Śląskich spotkaniach bywa. Rodzinna, miła atmosfera i liczne atrakcje. Przy saunie parowej dostępne piling i kremiki wszelkiego rodzaju.
Uczestnicy przywieźli ze sobą słodkości, nie wiem dokładnie ile, ale 4 różne ciasta były na pewno,  między zajadaniem się słodkościami i seansami mistrzów w basenie była piłka która nawet na chwilę nie pływała spokojnie (do potrzeb zdjęć wszyscy zostali wyproszeni z basenu). Niby tylko piłka, a ile radości w tym, że można pobawić się nią w basenie.
 
Dziękujemy za kolejne udanie Śląskie Spotkanie Saunowiczów i z niecierpliwością czekamy na następne.
Z małych przecieków wiemy, że ma się odbyć w miejscu już nam znanym z imprezy organizowanej przez Dawida. Termin jeszcze jest objęty tajemnicą, choć podobno ma być to jeszcze tego lata ;)

Autor: Przemek dla poprawnesaunowanie.pl

Zdjęcia: Mariusz Górski, PTS

 

 

Ponieważ „każdy raz musi kiedyś być pierwszy”, odwiedziłam po raz pierwszy Młyn Jacka pod Wadowicami. Nie ukrywam, że drobna zachęta – zaproszenie od Kasi i Magdy okraszone obietnicą występów Mateusza Kupińskiego i Dominika Łyszczarza – nie była tak całkiem bez znaczenia  ;).

Zameldowałam się u Dziewczyn około 19:30 i już po pół godzinie wyruszyłyśmy
w stronę Młyna. Sam obiekt (nawet z zewnątrz) zrobił na mnie ogromne, bardzo pozytywne wrażenie – zrewitalizowany zabytkowy młyn zapewnia sporo przestrzeni zarówno dla saunamaniaków, jak i gości preferujących inne formy wypoczynku. O ile część hotelowa jest mi zupełnie nieznana (no dobrze – z wyjątkiem bardzo gustownie urządzonego baru ;)), to strefy SPA oraz basenowo-saunowa bardzo mi się spodobały, bo zapewniają komfort wszystkim ich użytkownikom.  Zdjęcia, które można obejrzeć na stronie Młyna nie oddają
w pełni zalet tego miejsca.

 Noc Saunowa zaczynała się o 21:00 (pierwszy seans o 21:30), więc na powitania, przedstawianie i przebieranie oraz błyskawiczne (wstępne) zwiedzanie i pierwszy rzut oka na harmonogram miałam całe pół godziny. Uczestników imprezy było w sumie około czterdziestu, seanse odbywały się w trzech grupach.

Seans I – „Janosik”

Seans Dominika znany mi z tegorocznego Sauna Cup, nieco zmodyfikowany na potrzeby znacznie mniejszej (choć wysokiej) sauny BIO. Dominik fantastycznie sobie poradził w trudniejszych niż zwykle warunkach rozpieszczając nas zapachami zielonego jabłka i mięty w rytm piosenek Zakopower okraszonych tematem z tytułowego „Janosika”. Dla mnie bomba (chociaż wiem, ze nie jestem tu do końca obiektywna, bo góralskie klimaty gdziekolwiek to dla mnie przedsionek raju)  J.

Przerwy między seansami goście umilali sobie wizytami w zewnętrznej balii, spacerami w części zewnętrznej, korzystaniem z basenów, czy wreszcie oddaniem się błogiemu leniuchowaniu na niezliczonych leżakach, leżankach i sofach. Gustowne, choć nowoczesne wnętrza tej części Młyna naprawdę sprzyjają relaksowi i odprężeniu.

Seans II – „Mantra”

Znam zamiłowanie Mateusza do dużych ręczników i z niemałą ciekawością czekałam na ten, również już mi znany, seans. Ciekawość dotyczyła, rzecz jasna, kwestii „jak on się tu zmieści” J. Mateusz pokazał klasę bezbłędnie dostosowując ilość lodu i wody oraz rozmiar gadżetów do kubatury bio sauny oraz nawiązując świetny kontakt z uczestnikami – brawo!  Dodatkową przyjemność sprawił mi doborem aromatów – paczula, pomarańcza i mięta pieprzowa to doskonały wybór dla tego spokojnego seansu.

To dopiero druga taka impreza w Młynie Jacka, więc zdarzyło się parę „okołotechnicznych” wpadek. Na szczęście wszyscy uczestnicy odnieśli się do nich
z humorem i dużą dawką pobłażliwości (w końcu to saunarium hotelowe, a z usług hoteli korzystają nie tylko ludzie wyrozumiali). Rozpisanie seansów równolegle w dwóch saunach dało też gościom możliwość wymiany wrażeń. Uczestnicy imprezy w każdej wolnej chwili zasypywali sauna mistrzów i organizatorów wielką liczbą pytań, moim zdaniem w większości rozsądnych. Pytali o szczegóły dotyczące zasad saunowania, obecność dzieci w saunach, szczegóły działania różnych kosmetyków i setki innych rzeczy. Bardzo mnie cieszą takie sytuacje, bo świadczą o rosnącym zainteresowaniu sanowaniem i rosnącej świadomości ludzi chcących korzystać z tej formy wypoczynku.

Seans III – „Ostatni podmuch zimy”

Magda jeszcze w domu zapowiadała, że jej seans będzie „inny” – i był! Był to mój pierwszy seans w saunie fińskiej, mniejszej i gorętszej od sąsiadującej z nią sauny BIO. Odziana w śnieżną biel Magda najpierw rozgrzała nas zapachem malin, a potem schłodziła hojną dawką mentolu. Widać było, że rozmiary i charakterystyka tutejszej sauny są jej świetnie znane, znakomicie rozwachlowywała aromatyczną parę posługując się zestawem większych i mniejszych ręczników. Ponieważ seans planowo był dość długi (około 13 minut), mniej więcej po dwóch trzecich tego czasu Magda uchyliła na chwilę drzwi wpuszczając nieco świeżego powietrza, które znakomicie pomogło jej uzyskać efekt tytułowego podmuchu zimy. Bardzo fajny, nietypowy seans wykonany z pomysłem i pasją.

Po seansie Magdy postanowiłam wykorzystać dłuższą przerwę i sprawdzić możliwości szefa kuchni. A trzeba przyznać, że stanął na wysokości zadania (kimkolwiek był, zapomniałam zapytać L). Od 22:00 w części SPA serwowane były zimne przekąski w kilku rodzajach (nie próbowałam wszystkiego, ale pomidorki i mini-pizze były naprawdę dobre J) oraz danie gorące stanowiące tajemnicze skrzyżowanie leczo z gulaszem (chyba). Pachniało smakowicie i intensywnie, i spotkało się z uznaniem wszystkich gości. Na bieżąco uzupełniane były zapasy wody z cytryną, dzięki czemu ta część obiektu szybko zamieniła się w dodatkową, bardzo wygodną wypoczywalnię.

Seans IV – kosmetyczny

Planowo seanse Kasi miały się odbywać w saunie parowej. Niestety tuż przed rozpoczęciem imprezy sauna nagle odmówiła współpracy i nie dała się szybko naprawić. Na szczęście Kasia przewidziała wzmacniającą odżywkę do włosów i jogurtową maseczkę do ciała, więc seans ten mógł się odbyć w saunie fińskiej. Kasia poprosiła uczestników
o rozłożenie ręczników w taki sposób, żeby nie tylko nie dotykać bezpośrednio desek, ale także nie ubrudzić ich kosmetykami podczas aplikacji. Jednocześnie z wprawą rozprowadzała w powietrzu aromaty mandarynki, cytryny z zielonym jabłuszkiem i grapefruita. Był to najłagodniejszy (w sensie temperatury) seans wieczoru, a Kasia okazała się niezłej klasy fachowcem od kosmetyków „dosaunowych”. Gdyby wszyscy mieli taki talent do objaśniania działania tych mikstur na skórę i włosy, świat byłby znacznie bardziej przyjaznym miejscem (głównie dla kobiet i alergików ;)).

Podobnie, jak podczas pierwszej nocy saunowej w tym miejscu, ostatnia para seansów odbyła się o 1:45. Kilka minut po drugiej nadszedł czas się pożegnać L. Moim zdaniem, jeżeli noce saunowe rzeczywiście na stałe zagoszczą w Młynie Jacka, mają szansę niebawem doścignąć poziomem imprezy w innych ośrodkach. Organizatorzy są otwarci na sugestie, uwagi i pomysły, widać ich zaangażowanie, dbałość o komfort gości i szczegóły organizacyjne. Mam nadzieję, że Kasia i Magda nie będą miały nic przeciwko moim regularnym „najazdom” przy okazji następnych nocy saunowych w Wadowicach J.

Autor: Daria M. "Nutka" dla poprawnesaunowanie.pl

Zdjęcia: Robert Wlezień

09.04.2016 o godzinie 10:00 Joasia Feifer podniosła alarm bojowy dla Saunarium Aquapark Wrocław i ogłosiła IV Festival za otwarty.

Jako redaktor i saunamistrz w jednej osobie patrzę trochę inaczej na seanse i całą otoczkę im towarzyszącą, widzę trochę więcej niż saunowicze. To co zobaczyłem od samego początku, to niesamowita pozytywna energia która była przekazywana przez zespół saunarium, już na wejściu zostałem przejęty i zaprowadzony do pokoju saunamistrzów gdzie wyjaśniono mi, że do każdego seansu dostanę pomocnika który przewietrzy saunę, przygotuje cebry z aromatami, przypilnuje aby ludzie nie wchodzili wcześniej do sauny, a po seansie wszystko posprząta jak wyjdą ludzie.

Godzinę przed seansem który miałem zrobić pojawił się jeden z saunamistrzów Wrocławskiego Parku Wodnego i zapytał czy ja to ja. Po zapoznaniu zapytał ile cebrów potrzebuję, jakie aromaty i czy będę potrzebował lód czy samą wodę. Ponieważ IV Festival to moja pierwsza wizyta w WPW poprosiłem o poradę ile wiader zazwyczaj leje się na seansach w saunie w której będę machał i o jej krótką charakterystykę. Zanim doszliśmy do pomieszczenia z aromatami wiedziałem już wszystko o saunie Bali. Po otworzeniu drzwi od magazynu stanąłem jak wryty, mój przewodnik coś do mnie mówił ale nie wiem co, ogłuchłem i nogi zrobiły mi się miękkie, odleciałem gdzieś daleko, gdzieś pod niebo. Ujrzałem raj saunamistrza. Półki uginały się pod aromatami, a ja jak dziecko które dostanie prezent byłem w świecie swojej radości i zabawy gdy mogłem każdy z tych zapachów powąchać. Aromaty do swojego seansu miałem już ustalone ale kto zabroni żeby powąchać jeszcze dwa albo trzy, no kto?

Nie bójcie się, swoich seansów opisywać nie będę, kto był ten wie jak było, a kto jeszcze nie był ten na pewno będzie miał okazję, bo ręcznika na gwóźdź nie odwieszam.

 

15:15 Paweł Pawelec "Weselny standard"

Paweł przedstawił nam historię którą większość zna z autopsji, w telegraficznym skrócie pokazał co vodka robi z ludźmi na weselu. Na początku wesela miło i przyjemnie, saunamistrz spokojnie rozmachuje gorące powietrze po saunie, taka zwykła sielanka, ale sytuacja odmienia się gdy na stole pojawia się vodka, zmiana muzyki na bardzo skoczne tempo i zabawa do rana gdy w głowie szumi, a we krwi procenty. Jednak nawet najlepsza zabawa kiedyś się kończy i przychodzi coś czego nikt nie lubi czyli kac. W tej części seansu muzyka spokojna, a uczestnik wesela widać bardzo osłabiony ledwo ma siłę stać na nogach i machać, męczy się przy tym straszliwie. Gdy już udało mu się zrobić rundę po sali weselnej i zobaczyć czy wszyscy są w takim samym stanie co on, nagle dostaje objawienia, zauważa butelkę tequili i postanawia zrobić klina aby przeżyć kaca. Tu znów Pawłowi wracają siły i zabawa rozpoczyna się od nowa.

Seans z przesłaniem, z morałem. Wszystko jest dla ludzi ale w rozsądnych dawkach.

Paweł jest saunamistrzem z Warszawy czyli macha w małej saunie, a teraz został wpuszczony do stodoły o nazwie Korkea i zrobił seans którym dorównywał mistrzom machającym na co dzień w tak dużych saunach, oczywiście, można było trochę bardziej dogrzać na koniec ale jak na pierwszy swój seans w tak dużej saunie to można mu to wybaczyć. Po raz kolejny sprawdziła się moja teoria, że saunamistrz który "wychował" się w małej saunie łatwiej przystosuje się do dużej powierzchni niż taki który od początku macha w saunie na 60 osób i nagle zostanie wpuszczony do sauny na 30 osób gdzie nie ma pola manewru ręcznikiem.

 

16:15 Piotr Biedrzycki "It`s time"

Piotr opowiada na tym seansie historię swoich przygotowań i wyprawy na IV Sauna Festiwal oraz ukazuje swoją niecierpliwość, niczym dziecko któremu rano powiedziało się, że jak będzie w przedszkolu grzeczny to później dostanie lizaka, Piotr czeka na rozpoczęcie Sauna Festivalu. Pomysł tak prosty, że nikt o nim nie pomyślał.

Co się dokładnie działo na początku seansu tego nie wiem, bo stałem za drzwiami ale na ostatnią rundę czyli otwarcie Sauna Festialu Piotr zaprosił mnie wraz Gabrysią Żymłą, Mariuszem Derbinem, Nikodemem Jończykiem i Zbyszkiem Jończykiem do wspólnego machania i tak oto w saunie na jednym seansie pojawił się (w kolejności wcześniej wymienionej) Gregorian, Kobieta w wojsku, Dark Hunter, Tygrysek i Pani Stasia. Z relacji uczestników wiem, że to był gorący seans i rewelacyjny pomysł. Piotr przez zaproszenie innych saunamistrzów pokazał czym jest tak naprawdę Sauna Festiwal, pokazał że to nie tylko najlepsze seanse ale i dobra zabawa. Publiczność faktycznie poczuła że jest na Sauna Festivalu. Sądzę, że taki seans powinien znaleźć się na stałe w kolejnych Wrocławskich Festiwalach. Brawa po sensie zdawały się nie mieć końca.

 

17:15 Zbigniew Jończyk "Twoja twarz brzmi znajomo"

Seans którego pomysł narodził się na Śląskim Spotkaniu Saunowiczów, jak brzmiała zapowiedz, gdy Zbyszek założył jakąś perukę i zaczął się wygłupiać, saunowicze stwierdzili że trzeba przenieść to na deski sauny i tak oto we Wrocławiu, w Saunarium WPW, sauna Kelo zamieniła się w koncert Tiny Turner. Już od samego wejścia do sauny istna petarda, Zbyszek nie dość że śpiewał to nawet kroki Tiny opanował do perfekcji, od pierwszych sekund seans nagradzany gromkimi brawami z którymi Gwiazda radziła sobie bez żadnego stresu, śpiewała i podchodziła do publiczności, machała do niej i uściskiwała ręce fanom. Prawdę mówiąc to nie sądzę żeby ktoś zauważył gdyby Tina podczas swego koncertu nie wzięła nawet na chwilę ręcznika do ręki, na tym seansie nie był to najbardziej istotny element, to było prawdziwy koncert, prawdziwe show. Tina jednak nie zapomniała, że ręcznik służy do machania i pokazała iż nie tylko śpiewać potrafi. Techniki użyte na początku seansu nie były bardzo widowiskowe ale za to bardzo skuteczne, bo momentami robiło się naprawdę ciepło w saunie. Już prawię pod koniec koncertu/seansu gdy poleciał utwór "Proud Mary", a Tina wzięła w ręce dwa ręczniki i zaczęła nimi machać, publiczność brawami zagłuszyła muzykę, a kilka osób wiwatowało na stojąco. Zbyszkowi nie można tego odmówić, tym seansem nie tylko rozgrza